3pegasus
19.01.10, 22:22
Ponieważ nie znalazlam wielu informacji na temat Folwarku u Rozyca, a 2 tyg temu mialam tam swoje wesele postanowilam podzielic się z wami opinia odnosnie tego miejsca:
zalety
- niepowtarzalne, klimatyczne miejsce, gdzie goscie mogą poczuc się niezobowiazujaco; drugiego takiego na pewno nie znajdziecie w okolicy Warszawy
- stosounkowo niezly dojazd ze stolicy
- pyszne, domowe jedzenie (wszystkie miesiwa z wlasnej wedzarni, nawet majonez robia sami) w ilosciach nawet bez zamawiania dodatkowych potraw w pelni wystarczajacych
- wszystkie pomieszczenia sa na stale bardzo bogato udekorowane (obrazki, zdjecia, podwieszone pod sufitem sanie, etc.) ze w zasadzie nie musicie martwic się o dodatkowa dekoracje
- sa również dodatkowe atrakcje dodajace smaczku temu miejscu jak bochny chleba z waszymi imionami, obsluga w wiankach, etc, a w sezonie zimowym możecie zalapac się na gigantyczna choinke stojaca w glownej sali czy grzaniec podawany gosciom na powitanie
- sympatyczny szef kuchni – jedyny konkretny w rozmowie czlonek ekipy
minusy
- zawoalowane koszty imprezy: oddzielna kwota za wynajecie folwarku jako takiego i cena za osobe (190 zl/os), dodatkowo korkowe (10 zl/but) i napoje niealkoholowe powyzej 1l/os platne; poza tym ustalaja minimalna liczbe gosci, za która musicie zaplacic
- prawie cala kwote (bez korkowego i oplaty za napoje) placi się przed weselem
- podczas calego wesela ani razu nie wymieniono butelek z alkoholami (za co wiec korkowe?)
- mimo zapisu w umowie nasze 90-osobowe wesele obslugiwaly 2 osoby zamiast 3
- wreszcie i przede wszystkim wkurzajacy pelnomocnicy – jeśli niesatysfakcjonuje was odpowiedz „będziecie panstwo zadowoleni” na dowolne pytanie odn. organizacji wesela na 3 tyg przed weselem, to radzimy nastawic się na mocno nieprzyjemny kontakt; sa 2 osoby uprawnione do rozmow z klientami (+ szef kuchni), które twierdza co innego i jeszcze zmienia zdanie w zaleznosci od dnia rozmowy - cos wam obiecaja, nie pozwola na wpisanie tego do umowy, a potem zazycza sobie dodatkowa kase za to; ogolnie ktos powinien im uswiadomic, ze czasy komuny już minely
- utrudniaja jak mogą zabranie pozostalego jedzenia po weselu – pakowac musielismy je sami, do wlasnych pojemnikow, w asyscie kelnerow uwijajacych się żeby jak najwiecdej wyniesc na zaplecze i zjadliwego pana kierownika pouczajacego moja rodzine: „czy pani wie, ze ja nie mogę brac odpowiedzialnosci za jedzenie które pani wezmie” – zenua…
Podsumowujac: polecam, bo miejsce jest tego warte, wezcie po prostu waleriane przed rozmowami z kierownictwem i dopytajcie się o wszystko.