15.01.11, 21:39
Moj przyszly maz zalicza do grona swoich przyjaciol dwie osoby, ktore odkad tylko je poznalam jako jego dziewczyna (kilka lat temu) kompletnie mnie ignoruja, raczej "toleruja". Nigdy z nimi tak naprawde nie rozmawialam, choc okazji bylo niemalo. Nawet w sytuacji gdy przyszly na urodziny narzeczonego do nas do domu, nie odezwaly sie do mnie ani slowem. dla mnie to chore, dla niego wyolbrzymiam.
Do sedna- on oczywiscie chce je zaprosic na wesele, na co ja sie nie chce zgodzic, bo denerwowalaby mnie obecnosc osob ktore tak naprawde nie wiem czy znaja moje imie. Na co narzeczony sie zdecydowanie nie zgadza, twierdzi ze to jego goscie, i moze zaprosic kogo chce, no i ze byloby mu glupio zaprosic pozostale dwie osoby z jego studenckiej "paczki".
kto ma racje? bo ja juz nie potrafie obiektywnie na to spojrzec uncertain pisze tutaj, bo mam dosc klotni na ten temat...
Obserwuj wątek
    • panna.ecru Re: Goscie 15.01.11, 21:43
      Ja mam taką relację z narzeczoną przyszłego szwagra. No i cóż mogę zrobić? Musi być zaproszona, zwłaszcza, że szwagier ma być świadkiem.
    • fraise_des_bois Re: Goscie 15.01.11, 22:14
      Spróbuj ocenić kto ponosi tu większe koszty, dla Ciebie to znoszenie obecności osób, za którymi nie przepadasz i które mogą zginąć w tłumie innych gości (choć nie wiem czy planujecie duże wesele czy małe przyjęcie dla najbliższych), swoją drogą wśród innych zaproszonych cioć i wujków też mogą zdarzyć się ludzie ledwo Ci znani. Z kolei dla Twojego narzeczonego oznacza to brak kogoś ważnego i niezręczną sytuację w studenckiej paczce przyjaciół. Wydaje się, że stawianie sytuacji na ostrzu noża, w stylu "wybieraj albo oni albo ja" nigdy do niczego dobrego nie prowadzi.
      • tilatekila Re: Goscie 02.02.11, 21:25
        przepraszam Osoby ktore odpisaly mi w tym watku, za nie dawanie zycia. Dizekuje za rady.
        @Fraise_des_bois - planujemy wesele na okolo 60 osob, nie wiem czy to duzo czy malo. Roznica pomiedzy ciotkami/wujkami polega na tym, ze oni mnie nie "zlewaja" tak na maksa....
        moge zrozumiec ze moj facet nie chce zaprosic polowe swojej paczki, ale nie moge zrozumiec, jak moze nazywac przyjaciolmi ludzi, ktorzy jego wlasna narzeczona/przyszla zone traktuja jak powietrze.
        poki co, stwierdzilam, ze dla wlasnego spokoju (w zwiazku z liczba klotni ktore odbylam z narzeczonym, lepiej niech zaprosi te dwie osoby, a one i tak pewnie nie przyjda, bo mnie nie znaja)
        • tilatekila Re: Goscie 02.02.11, 21:26
          moj facet nie chce nie zaprosic smilemialam na mysli
    • kol.3 Re: Goscie 16.01.11, 11:56
      Nie wiem, czy dobrze odczytałam Twoje myśli, czy uważasz, że goście narzeczonego są wobec Ciebie niezbyt grzeczni? Jeśli tak jest, narzeczony nie powinien tego ignorować i mówić, że on ma prawo do "swoich" gości. Z szacunku do Ciebie i siebie samego nie powinien tolerować niegrzecznych zachowań wobec narzeczonej. Powinniście tę sprawę omówić, bo zdaje się że jest rozbieżność zdań. Radziłabym zająć dość zasadniczą pozycję, bo jeśli teraz pozwolisz mu na pogrywanie, to potem będziesz miała przerąbane.
      • tilatekila Re: Goscie 02.02.11, 21:28
        Dobrze zrozumialas. Sa po prostu niegrzeczni (niegrzeczne). Nie chce tego zignorowac, ale jak juz wczesniej pisalam, tyle mielismy klotni na ten temat,ze stwierdzilam, ze lepiej niz je zaprosi, niz odwolamy przez nie slub.
    • agata_abbott Re: Goscie 16.01.11, 12:13
      Ja mam taką sytuację, że w ten sposób zachowują się brat i bratowa mojego Narzeczonego. Więcej - jeśli już próbujemy rozmawiać, to kończy się kłótnią, bo wszystko co mówię jest obracane przeciwko mnie, a ja zostaję nazywana "dwulicową suką". I nie, nie zapracowałam sobei w żaden sposób na to określeniesmile W każdym razie - brat Narzeczonego ma być naszym świadkiem - przynajmniej tak w pierwszej opcji zakładał Narzeczony, tego też się od niego w rodzinie oczekuje...
      • klawiatura_zablokowana Re: Goscie 03.02.11, 11:22
        Ja miałam (i mam!) tak z bratem męża - nigdy się sam nie przywita, jeśli ja to zrobię, to wydusi jakieś "cześć", ale czasem robię eksperyment i czekam, jak długo będzie mnie ignorował, jeśli pierwsza nie wyjdę z inicjatywą... przy stole również ani słowa, że o dłuższych pogawędkach nie wspomnę. Jak przychodziłam do narzeczonego, zamykał się w pokoju i mnie ignorował. Ślub i wesele jakoś przeżył, ale stanowczo sprzeciwiliśmy się temu, by został świadkiem (co usilnie próbowała nam narzucić teściowa). Teraz nie jest dużo lepiej, ale nauczyłam się to zlewać. Zawsze się z nim witam, składam mu życzenia świąteczne, kupuję prezenty (urodziny, imieniny, Święta). Nie muszę chyba dodawać, że z jego strony nigdy nie wyszło nic podobnego, nawet po ślubie nie doczekałam się głupiego drobiazgu pod choinkę (choćby czekolady ze wstążeczką). Teściowa kupuje prezent i udaje, że to od niego, ale przecież nie jestem głupia. Facet ma 25 lat, skończone studia, zarabia, a nadal zamyka się w swoim dziecięcym pokoju jak bratowa przychodzi. Żal, ale co robić. Rodziny się nie wybiera, męża rodziny również.
    • aqua.0 Re: Goscie 16.01.11, 15:03
      Zachowaj klasę i zaproś te dwie osoby, jeśli na nich zależy Twojemu narzeczonemu. Byłam kiedyś w zbliżonej sytuacji, tzn. poszłam z moim chłopakiem na slub i wesele jego przyjaciela. Wiadomo było, że panna młoda nie lubi bardzo mojego chłopaka i z trudem zniesie jego obecność na ślubie i weselu. Ale zniosła, zachowała sie z klasą, była miła, uśmiechnięta i nie dała absolutnie nikomu odczuć, ze jes nimile widziany! wink
      Z kolei moja przyjaciółka na swoim weselu tez gościła przyjaciela męża z żoną, która sie do niej słowem nie odezwała podczas trwania znajomości, a na weselu nawet nie podeszła żeby złożyć życzenia. I co? I bog z nią, też nikt jej nie dał odczuć, że zachowuje sie jak burak tzn. nieuprzejmie.
      Nie ma co psuc sobie własnego wesela takimi duperelami!
      • tilatekila Re: Goscie 02.02.11, 21:32
        tak tez stwierdzilam- niech je zaprasza. wnioskujac po ich zachowaniu dotychczasowym (czyli ostatnie kilka lat) pewnie nie przyjda, ale coz, nie zamierzam rzucic narzeczonego z tego powodu. A klotnie na ten tema obrzydly mi do szczetu.
    • seadreamer Re: Goscie 16.01.11, 15:30
      Trudno coś doradzić jak nie zna się całej sytuacji. A może te osoby nie mają złych intencji tylko np. trudno im nawiązywać znajomości? A może oni tak samo myślą o Tobie (że ich ignorujesz) i czekają na gest z Twojej strony?
    • karenek Re: Goscie 03.02.11, 09:05
      Moj maz ma byc w stosunku do mnie lojalny i stawac za mna murem w kazdej sytuacji (chyba ze przeginam to wtedy ma prawo mi to powiedziec). To co tu czytam to jakas abstrakcja.... niegrzeczni goscie co ingoruja, sytuacja od agata_abbott to wogole jakis kosmos. A wy sie zastanawiacie czy zaprosic czy nie, czy ma byc swiadkiem czy nie? A w cholere pognac to cale towarzystwo.

      Mam przyjaciela, ktorego moj N nie trawi-nie bedzie zaproszony.
      Moj N ma kolezanke, ktorej ja nie chce-nie bedzie zaproszona.
      Bo w tym dniu nie jest najwazniejszy przyjaciel, kolezanka czy kuzynka tylko moj MAZ. Sorry Laski...

      • agata_abbott Re: Goscie 03.02.11, 10:37
        No tak, ale nie zawsze się da. Wesele to nie tylko impreza ja+narzeczony, są jeszcze rodzice i cała masa innych ludzi, którzy mają różnego rodzaju oczekiwania (w stylu: uśmiechać się do okropnej bratowejwink). No i kurde, nie da się zrobić tak, żeby komuś nie było choć trochę przykro. Małżeństwo jest nauką kompromisów.
        • karenek Re: Goscie 03.02.11, 11:20
          No to wiadomo, ale nie wyobrazam sobie siedzenia przy stole ze swiadkiem, ktorego nie trawie i który nie znosi mnie. Wspolnie z N poszukalibysmy innej osoby, ktora odpowiadalabym i jemu i mnie. Nawet kosztem skrzywionego nosa połowy mojej rodziny.

          Ale rozumiem, ze niektorzy chca miec poprostu swiety spokoj smilesmile Tak czy siak trzym sie tam!
          • agata_abbott Re: Goscie 03.02.11, 12:52
            No tak, ale jeśli nie chodzi o samopoczucie reszty rodziny, ale przyszłego męża?
            Ja serio mam zgryz z tym "naszym" świadkiem. Nie wiem, za cholerę nie wiem, co zrobić. Dla mnie Brat jest bardzo ważny i nie wyobrażam sobie, żeby nie był moim świadkiem (nawet więcej, zawsze wszem i wobec powtarzałam, że wyjdę za mąż dopiero, jak Brat będzie mógł być moim świadkiem - czyli mogę dopiero od tego roku, bo w tym roku on kończy 18 lat). Stąd też rozumiem, że dla mojego Narzeczonego brat też może być bardzo ważny. Oni mają inny układ, dużo bardziej chłodny, ale mimo wszystko... Nie wiem, jak to rozplątać.
    • erillzw Re: Goscie 03.02.11, 11:56
      Kurde alw to patoligiczna sytuacja, czy podeszlas do nich kiedys i zapytalas o co im chodzi?
      Powiedz, ze przykro Ci, ze bliskie osoby Twojego narzeczonego traktuja Cie z uprzejma obojetnoscia i nie wiesz co jest tego przyczyna a taka sytuacja nie jest dla nikogo nieprzyjemna. Moze wydarzylo sie kiedys cos co dla Ciebie bylo bez znaczenia zas u nich wywolalo to totalna antypatie do Ciebie?
      Moze warto to wyjsnic?
      No chyba, ze juz probowalas z marnym skutkiem...

      Dobrze zrobilas, ze ich zaprosil. Czasem trzeba wykazac sie wyzszym poziomiem niz ludzie z jego brakiem. Tak po prostu.
    • evana Re: Goscie 03.02.11, 13:33
      A nie probowalas poprosic narzeczonego zeby porozmawial z tymi osobami bez Twojej obecnosci i zaptyal dlaczego tak sie dzieje? Jesli to jego przyjaciele to powinni mu to wyjasnic.
      • tilatekila Re: Goscie 03.02.11, 16:00
        evana, przyznam ze na to nie wpadlam! Pomysl "genialny w prostocie". Jeszcze dzis poprosze go zeby porozmawial z tymi osobami, mowiac ze ja sie tak czuje. choc obawiam sie ze on sie nie odwazy!
        • evana Re: Goscie 03.02.11, 16:36
          Trzymam kciuki smile
        • sajolina Re: Goscie 03.02.11, 16:50
          Na Twoim miejscu miałabym straszne pretensje do faceta, że nie przeszkadza mu zachowane znajomych wobec jego narzeczonej- nie mają obowiązku Cię lubić, ani przychodzić do Was do domu, ale skoro już przychodzą to mają święty obowiązek okazać trochę szacunku dla pani domu, czyli przynajmniej się przywitać i zadać parę kurtuazyjnych pytań. A jak nie potrafią, to niech się spotykają z Twoim facetem poza Twoim domem i bez Twojej obecności.

          Nie wyobrażam sobie, żeby moje koleżanki traktowały w moim domu mojego faceta jak powietrze, czułabym, że ja nie szanuję mojego partnera skoro pozwalam moim przyjaciołom tak się od niego odnosić.

          A na wesele pewnie też bym ich zaprosiła, w końcu zginą w tłumie reszty weselników, tylko nie umieszczajcie ich przy swoim stole.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka