Dodaj do ulubionych

Przyjaciółka odmówiła.....

23.06.04, 21:37
Dziś byliśmy zaprosić ma przyjaciółkę na slub.....poprosiliśmy, by była
naszym świadkiem (nie wiążą się z tym żadne obowiążki prócz podpisy na
papierku)....odmóiła. MA w ten sam dzień ślub drugiej przyjaciółki..nie jest
u niej świadkiem....powiedziałą że przeważyął zasada, kto pierwszy z
zaproszeniem ten lepszy....cóż.....teraz mi tylko smutno...łzy napływaja do
oczu...
Obserwuj wątek
    • Gość: Aneta nie smuć się IP: *.net.bialystok.pl / 81.15.255.* 23.06.04, 22:03
      Miminko nie smuć się z tego powodu. Czasami tak w życiubywa. Sama niedawno się
      o tym przekonałam. Też poprosiliśmy na świadków moją przyjaciółkę z chłopakiem
      ale nam odmówili, bo niby za granicę się wybierali i nie wiedzieli czy do dona
      naszego ślubu będą w Polsce. Bardzo się tym zmartwiłam, bo mieliśmy problem ze
      świadkami. Wcześniej poprosiliśmy naszych znajomych, którzy niestety
      zrezygnowali po jakimś czasie, gdyż świadkowa spodziewała się pogrzebu babci i
      obawiała się, że może mież żałobę. Jak ta przyjaciółka odmówiła nam to omal nie
      rozpłakałam się tam u niej. Trochę się uspokoiłam, zaczęliśmy dalej myśleć,
      kogo jeszcze można poprosić na świadków i mój (Obecnie już mąż) wpadł na pomysł
      jednej mojej koleżanki z chłopakiem. Postanowiłam poprosić więc Renatę, żeby
      razem ze swoim chłopakiem - Piotrkiem byli naszyli świadkami. Od razu się
      zgodzili ale Renat ostrzegła mnie, że Monika, która wcześniej nam odmówiła,
      może mieć pretensje, bo ostatnio nie za dobrze żyje z Rentą. Ja się z tego
      śmiałam i powiedziałam, że nie sądzę, żeby to Monice przeszkadzało. I wiesz co?
      Monika jak się dowiedziała kto będzie u nas świadkować to wpadła w szał i
      oświadczyła, że mam jej nie zapraszać na wesele, bo ona nawet nie przyjdzie. Ja
      jeszcze parę razy próbowałam wyjaśnic tą sytuację, bo i nie bardzo rozumiałam
      Moniki pretensje. Jednak nic z tego nie wyszło. W minioną sobotę brałam ślub,
      na którym nie było mojej przyjaciółki Miniki. Było mi bardzo przykro z tego
      powodu. Jednak z Renaty Jako mojej świadkowej byłam bardzo zadowolona i wiem,
      że lepiej nie mogłam trafić. Monika jeszcze przed weselem poinformowała mnie,
      że nie jestem już jej przyjaciółką. Cóż najwidoczniej czasami tak się jakoś
      dziwnie życie układa. Ja sobie to wytłumaczyłam, że widocznie to nie była
      prawdziwa przyjaciółka, bo prawdziwa przyjaciółka tak się nie zachowuje.
      • smartka Re: nie smuć się 24.06.04, 14:05
        " Przyjaciel, który przestał być przyjacielem tak naprawdę nigdy nim nie był"
        • Gość: Aneta Re: nie smuć się IP: *.net.bialystok.pl / 81.15.255.* 24.06.04, 14:15
          Masz rację. Ja właśnie tak sobie wytłumaczyłam tą sytuację.
          • mimina Anetko masz rację.. 24.06.04, 21:55
            Nikt nie zakończył naszej przyjaźni definitywnie i nie w tym sęk,....tylko nie
            zabolało to że odmówiła bycia świadkiem, tylko to, że powiedziała, że nie
            przyjdzie w ogóle na na wesele anie na poporawiny. A kilka tygodni temu mówiła
            mi, że póojdzie do jednej w pierwszy a do drugiej w drugi dzień....a i tak
            zrobiłą inaczej..poczułam się z deka wykolegowana, bo mam sprzeczne
            informacje....Pani niedoszły świadek poweidział, że dostała od M. zaproszenie
            miesiąc temu....tylko, że ja się widziałm z M tydzień temu i powiedziała, że
            zaproszenień jescze nie dali..więc po prsotu czuję tu kłamstwo....a tego w
            przyjaźnie nie ma....wolałabym gorzką prawdę...bo kłamstwo wyszło i tak
            mimochodem...

            Anetko daj jakieś rady na ten czas przygotowań...jak było u was...jak się
            dogadywałaś z rodziną, gdzie mieszkacie po ślubie...czy wydarzyło się coś
            niespodziewanego na weselu????

            pozdrawiam!
      • Gość: maja Re: nie smuć się IP: *.aster.pl 01.07.04, 20:59
        do anety,

        ja sama bylam swiadkowa w zeszlym roku, rzeczywiscie jest troszke stresu itd,
        moze twoja :ptzyjaciola: obawiala sie ze powinna dac duzy prezent a nie bylo
        jej stac i dlatego odmowila ? ale nie przyjsc dlatego bo ktos kogo nie lubi
        jest tez zaproszony - tego nie jestem w stanie pojac - przeciez to bylo twoje
        swieto ??? paranoja,
        teraz sama biore slub i moja przyjaciolka sie zgodzila od razu, a nawet bardzo
        sie ucieszyla ze chce wlasnie ja

        no ale coz, niektorych ciezko zrozumiec

        pzdr
        maja
        • Gość: Aneta Re: nie smuć się IP: 81.15.254.* 02.07.04, 22:45
          Wiesz Maju nie sądzę, że tamtej mojej przyjaciółce chodziło o prezent. Ja od
          niej tego nie oczekiwałam ale i znając ją to nie pomyślała jeszcze wtedy o
          prezencie, zaczęłaby myśleć z tydzień przed weselem. Jednak inna moja koleżanka
          czuła się zaszczycona, że ją poprosiłam i bardzo się z tego cieszyła. Szkoda
          tylko, że ta poprzednia wściekła się jak się dowiedziała kto będzie moją
          świadkową. Ona starała mi się na siłę wciskać dziewczynę, której ja za bardzo
          nie lubię.
      • sunday Toż to scenariusz na trzy odcinki Złotopolskich! 01.07.04, 22:54
        Czy innej telenoweli!

        pozdrawiam i wszystkiego dobrego!
        Luki
    • annb Re: Przyjaciółka odmówiła..... 24.06.04, 09:05
      no tak
      skoro juz innej młodej potwierdziła swoją obecnośc to głupio odmowić.poza tym
      jakby to brzmiało?wiesz nie przyjdę do ciebie bo XXX poprosiła mnie abym u niej
      świadkowała.wtedy to tej drugiej byłoby przykro.
      dlatego kandydatów na świadkow nalezy zapytać na 3 miesiące przed slubem aby
      nie było takiej kolizji o jakiej piszesz.
      poszukaj wśród innych znajomych, na pewno ktoraś potraktuje to jako
      wyróznienie, i nie martw się już smile
    • wojtow Re: Przyjaciółka odmówiła..... 25.06.04, 12:35
      Wrzuć naluz, ja też kiedyś komuś odmówiłam świadkowania, nie widziałam siebie w
      tej roli !
      Z punktu widzenia Pary Młodej to nic takiego, a dla mnie to był potworny stres
      i nie chciałam.
    • Gość: Aneta do miminy IP: 81.15.254.* 02.07.04, 09:19
      Jeśli chodzi o przyjaciółkę to dałam sobie spokój. Nie życzy sobie mojego
      towarzystwa, twierdzi, że nie jestem jej przyjaciółką i nie chce zaproszenia na
      wesele to jej nie zaprosiłam - jej strata. Co do przygotowań to dla mnie to był
      horror ze względu na rodzinę mojego męża. Moi teściowie do wszystkiego się
      wtrącali, nic im nie odpowiadało. Nie akceptują mnie jako synowej dlatego
      mieliśmy wrażenie, że starają się nam zepsuć ten dzień. Jednak trzymaliśmy się
      razem i wszystko sami przygotowaliśmy i dopilnowaliśmy. Wyszło super. Najgorszy
      niewypał na ślubie i weselu to mój teść, który nie złożył nam życzeń i przez
      całe wesele siedział jak buc. Do nas słowem nie odezwał się i na wszystko co
      się wokół działo patrzył spod byka. No ale tak jest jak synowa nie odpowiada
      wymaganiom teściów, bo jej największą wadą jest to, że nie pochodzi z bogatej
      rodziny.
      Teraz mieszkamy w mieszkaniu mojego męża, które niestety 2 lata temu kupił jego
      ojciec. Już przed ślubem mieszkaliśmy tu razem, więc w tej kwestii nic się nie
      zmieniło.
    • indiaaa Re: Przyjaciółka odmówiła..... 02.07.04, 10:30
      tak jak już wcześniej było "prawdziwa przyjaciółka" nigdy by Ci nie odmówiła
    • Gość: Nana Re: Przyjaciółka odmówiła..... IP: *.chello.pl 02.07.04, 22:27
      Boze wspolczuje ci ...wiesz dzis tez mi kolezanka-przyjaciolka odmowila ....
      ach zal mam do niej...
      • mimina Anetko... 03.07.04, 00:16
        Anetko nie ejsteś sama...moi przyszli tesciowie niby nic do mnie nie mają choć
        zrobili mi kilka dość przykrych rzeczy, powiedzieli przykre słowa.....A co do
        wesla...o naszym ślubie było wiadomo na 2 lata wczesniej....ppo 2 latach od
        zareczyn postanowilismy wziaśc slub....no i przez ten czas mieli pole do popisu
        żeby coś załatwić bądz sie tylko zaintersować...na nasze wspominanie np. o
        fotografie mówią "Mnie wesele nie interesuje"...a mają z deka pretensje, że
        załątwiliśmy drogą orkiestre, że moi rodzice co stam próbują załatwić czy że
        wiedza wiecej od nich...no jak ma i mcos mowic jak oni mi na to :"Mnie wesele
        nie interesuje"....i oczywiście na samym poczatku pwoedzieli "Załatwaijcie
        sobie to co wam sie podoba i wam odpowiada"...ale jak załtwiliśmy to były
        preensje.....no ale przecież nasi rodzice finansuja wesle, to ok liczymy sie z
        ich zdnaiem tylko po co pretensje, jak mówili wczesniej ze mamy wolną
        ręke.....poza tym bardzo użalają się ze tyle zapłacą za wesele, a jak dotąd
        dali tylko na wódkę(pół na pół z moimi)...a cała resztę tez po połowie ze mną
        pąłcił mój narczeczony...sam siebie finansował...teraz cały czas robimy nasze
        mieszaknką ...nic a nic nam sie do tego nie dołozyli..trtoche mi przykro bo
        kiedys wposmieli ze pomoga a tu....cisz....moi rodzice bardzi wiele nam tam
        robia...kupili namc ałę ocieplenie. okna(prwie wszytki balkonowe a było ich
        4)...i wiele wiele innych spraw nam pomagają...no zwłaszcza finansowo w
        wykańczaniu mieszkanka....a tećie nic, po porstu nic...ale nie to jest
        najgorsze....bo nie pomogą to ok. tylko ze oni nic nie to nie dają a tylko
        krytykuja..."a po co tu okno balkonowe, zamórowac" itp...

        No ale dość narzekania...

        Dziś zaliczyliśmy pierwsza spowiedź, w przyszłym tygodniu do księdza z
        papierami z USC i kończyć przygotowania...

        Pozdrawiam Anetko!!!
        • Gość: Aneta Re:do Miminy IP: 81.15.254.* 03.07.04, 08:26
          To widzę, że faktycznie nie jestem sama z takim problemem. Nam teściowie też
          nic nie pomagali ale za to się wtrancali do wszystkiego, starali się bardziej
          namącić. Chcieli za wszelką cenę zrobić coś po swojemu, że może akurat uda im
          się zepsuć ten nasz dzień. Ja to z jednej strony cieszę się, że jest już po,
          chociaż tak bardzo podobał mi się ślub i wesele, że chętnie przeżyłabym to
          jeszcze raz. Teraz po ślubie nadal nie mamy spokoju, ciągle mają do nas jakieś
          pretensje. Moi teściowie to typowi materialiści. Mają pieniądze, ale wiadomo,
          kto je ma ten chce jeszcze więcej. Kiedyś kupili do mieszkania, w którym
          mieszkamy meble kuchenne i lodówkę, mają one już 2 lata i ja nie miałam wpływu
          na ich wybór. Szafek jest mało i trzeba teraz dorabiać. Nie wiem czy uda się
          dorobić takie same i będą pasowały, czy w tych starych trzeba będzie zmieniać
          fronty, czyli drzwiczki. A ojciec mojego męża po weselu wyskoczył, żebyśmy
          oddali mu pieniądze za te szafki i lodówkę, bo stwierdził, że za dużo pieniędzy
          dostaliśmy na wesele. Niezły co?

          Pozdrawiam Cię Miminko i trzymaj się mocno. Jakoś przetrwasz te przygotowania.
          Oby po weselu było lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka