Mam zagwozdkę. Dzisiaj byliśmy w USC po zaświadczenie do ślubu konkordatowego, pani oczywiście zapytała o nazwiska nasze i naszych przyszłych dzieci. Byliśmy zgodni - każde z nas zostaje przy swoim nazwisku, dzieci mają mieć podwójne w tym pierwszy człon od nazwiska mojego przyszłego męża. I w tym momencie zaczął się cyrk - najpierw pani stwierdziła, ze taka opcja jest 'niemożliwa, bo albo nazwisko żony albo męża' potem an naszą prośbę poszła zapytać kierowniczkę USC, która poinformowała ją, ze ta opcja jest możliwa (cyt.'sprawdź zmiany po 1988roku (sic!)), pani wypisała świstki, poszliśmy do pani kierownik, która jeszcze raz je sprawdziła i podpisała, dostaliśmy 3 kopie zaświadczenia i poszliśmy na obiad. W trakcie obiadu zadzwoniła pani z USC i kazała nam przyjść ponownie, bo kolejność nazwisk w dwuczłonowym nazwisku musi zaczynać się od mojego nazwiska,a nie od nazwiska N.
Polegliśmy, finalnie w przypływie mega wściekłości i zniechęcenia kazaliśmy im wpisać nazwisko mojego N. jako nazwisko dzieci. Po powrocie jeszcze raz zaczęłam przeglądać nowelę KRiO z 2009r. i nadal nie rozumiem z czego wynika ta decyzja. W KRiO jest napisane, ze: 'Art. 88. § 1.
Jeżeli małżonkowie mają różne nazwiska, dziecko nosi nazwisko wskazane w ich zgodnych oświadczeniach. Małżonkowie mogą wskazać nazwisko jednego z nich albo nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka. i na to powoływała się pani kierownik USC, ale jak dla mnie to nie jest jednoznaczne z kolejnością członów nazwiska, dla przykładu w § 2. " Jeżeli małżonkowie nie złożyli zgodnych oświadczeń w sprawie nazwiska dziecka, nosi ono nazwisko
składające się z nazwiska matki i dołączonego do niego nazwiska ojca. - czyli wiadomo, ze w przyp. drugim jako pierwsze musi wystąpić nazwisko matki. Może nie miałabym wątpliwości, ale biorąc pod uwagę, ze:
*pani w USC (starsza wiekiem i stopniem) nie miała bladego pojęcia o tej noweli z 2009,
*pani kierownik była zmuszona grzebać w KRiO dla potwierdzenia własnych słów,
*obie panie twierdziły, ze jesteśmy pierwszym TAKIM przypadkiem, który upiera się co do podwójnego nazwiska dzieci i zwykle jak mówią, ze się nie da, to ludzie rezygnują i wybierają opcje nazwisko mężczyzny
*rok temu w tym samym USC odmówili koleżance nadania synowi imienia Tymon, tłumacząc, ze takowe nie istnieje (musiał został Tymoteuszem),
*po powrocie do domu znalazłam wywiady z kierownikami USC m.in w Tychach i Ustce, którzy wyraźnie mówili o
dowolnej kolejności nazwisk
zastanawiam się czy zostawić to tak, czy próbować mimo wszystko przeforsować naszą wersję. Pytanie tylko jak to zrobić, nie podeprę się przecież wywiadem z innym kierownikiem USC. Do ślubu już niecałe 2msc