anna.agnieszka
14.12.04, 13:16
Po 3,5 roku związku zdecydowaliśmy się wziąć ślub. Nie było romantycznych
oświadczyn, kwiatów, klękania i pierścionka. Zwykła rozmowa - że dobrze by
już było zamieszkać razem, postarać się o dzieci. A skoro wspólne życie i
rodzina - musimy się pobrać.
Sama decyzja nie była trudna. Teraz jednak zaczynają się schody - jak TO
powiedzieć rodzicom.
Oboje od 4 rat mieszkamy poza domami rodzinnymi (ja w swojej kawalerce, "On"
w swoim M3), pracujemy zawodowo, zarabiamy i utrzymujemy się każde
samodzielnie. I mamy - ja 28, "On" 33 lata. Czy w takiej sytuacji logiczne
jest "proszenie" kogokolwiek o moją rękę? Zwłaszcza, że moi rodzice nie
poniosą żadnych skutków mojego zamążpójścia, bo ślub i przyjęcie sponsorujemy
i organizujemy sami.
Jak radzicie - w jaki sposób ogłosić to naszym krewnym, by nie uraziwszy ich
bardzo tradycyjnych poglądów (Ojciec oczekuje, że "On" się przyjdzie najpierw
Jego zapytać o zdanie; Mama na pewno zapyta o pierścionek) przy okazji nie
wypaść śmiesznie i sztucznie (bo to przecież tylko nasza decyzja i
niezależnie od akceptacji rodzin - i tak się pobierzemy).
Jesli juz im nawet powiemy - to co dalej. Tradycja mówi, że przyjęcie
zaręczynowe powinno zgromadzić obie rodziny w domu przyszłej panny młodej.
Dla mnie to oznacza, ze do mojej ciasnej kawalerki będę musiała zaprosić 12
osób. Czy w ogóle to jest konieczne - skoro nasi rodzice między sobą nie
muszą "pertraktować" warunków finansowania ślubu. My mamy wszystko
przemyślane, zaplanowane i oszacowane. Wobec tego - poznanie się rodzin i tak
będzie tylko formalnością, bo Oni nie będą decydować i uczestniczyć w
przygotowaniach. Może nie robić tego wszystkiego "co należy" skoro nei ma to
racji bytu i przełożenia na przyszłe działania?
Jak więc najładniej powiedzieć to wszystko, o czym wyzej wspomniałam, tak by
niczyich uczuć nie urazić? I nie narazić się na srogi gniew i obrażanie się?
Macie jakieś rady?