feruza
10.06.05, 08:10
Jestem zła.
Wkurza mnie mój narzeczony i jego rodzice, bo wszystko zaczynają przeinaczać!
Postanowiliśmy z narzeczonym wziąć ślub cywilny, 20 najblizyszch osób. Miała
to być kameralna impreza, bez ekscesów.
Wszystko było w porządku, dopóki przyszła teściowa nie zaczęła nas przyciskać
na ślub kościelny. Ani ja ani moj narzeczony nie jestesmy gorącymi
katolikami, żadne z nas nie chodzi do kościoła, więc prawde mówiąc nie jest
to dla nas ważne. Ale moj narzeczony zawsze chciał miec wesele, i tutaj
upatrzyl swoją szansę i nagle przystał do opinii swojej mamy!
Pomyślałam sobie, że nie bede sie upierac, niech bedzie mały kompromis, w
sumie ani mnie ten kościelny ziebi, ani parzy, więc wszystko jedno. Przysięga
mnie troche przeraża, i cała ta szopka w kościele, ale uzgodnilismy, że ślub
bedzie w kameralnym gronie w małym kościółku, i bez rozgłosu.
Ksiądz załatwiony, sala zamowiona, kiecka u krawcowej.
A tu sie okazuje, ze moj luby wszystkim juz ogłosił radosną nowinę (cichy
slub), chce spraszać więcj gości (kameralna impreza), teściowa mi cos mowi o
trzaskaniu szkła (którego ja nie chce mieć), każą mi zapraszać delegacje z
pracy (???), każą mi wkłądc welon (nie chce zadnego welonu).
Nie wspomnę juz o tym, ze nie stac mnie na taką imprezę z wieksza ilością
gości i ekscesami.
Jestem załamana naprawde, uwazam ze narzeczony powinien trzymac moja strone
tak jak uzgodniliśmy, a on teraz zwraca sie w strone rodzicow bo widzi w nich
poparcie w sprawie hucznej imprezy.
Odechciewa mi sie wszystkiego, bo widzę, że niedługo nie bede miala nic do
powiedzenia w żadnej sprawie.
Probowałam z nim porozmawiać, ale on nie traktuje mnie poważnie, mowi tylko:
oj przestan,i mnie zbywa.
Dodatkowo, wymyslił , ze chce mieć psa, na razie mieszkamy u mojej mamy, ona
kategorycznie odmowila trzymania psa w domu. I on tez to lekcewazy, oglada
zdjecia na necie, i chce go kupic pomimo sprzeciwu. Jak mu przypominam, że
mama sie nie zgoddzila, to on mówi ...e, tam, pzyzwyczai sie.
Ręce mi opadają, zaczynam sie zastanawiac czy on sie z kimkolwiek w ogole
liczy? Denerwuje mnie taka manipulacja, jak można z kims takim sie dogadać i
zaufać, jesli ktoś mowi jedno a potem wszystko zmienia!
Mam ochotę iść do księdza i odwołać termin, dziś kancelaria jest czynna!