29.09.05, 09:45
dziewczyny pisze do was bo mam niemały problem. byłem ostatnio na kawalerskim
kumpla. pan młody zdradził swoją przyszłą zonę z "zamówioną dziewczyną" ślub
już niedługo. wiem o tym tylko ja. czy powinenem coś z tym sekretem zrobić?
czy wolałybyście wiedziec o zdradzie?
Obserwuj wątek
    • dafni Re: zdrada!! 29.09.05, 09:50
      Nieciekawa sytuacja. Ja wolałabym wiedzieć i wydaje mi się, że ona też ma prawo
      wiedzieć, żeby móc podjąć decyzję czy warto wiązać się z kimś takim. Skoro
      facet już na kawalerskim zdradza swoją kobietę, to ciekawe co będzie dalej...

      Tyle, że jesteś w fatalnej sytuacji, bo jeśli powiesz to niedoszłej pannie
      młodej to możesz stracić kumpla.
      • asia19815 Re: zdrada!! 29.09.05, 09:53
        pOWIEDZIEĆ !!!!!!!!!!!!!!
      • alfika Re: to rzeczywiście strata - taaaki lojalny kumpel 10.10.05, 10:08
        rzeczywiście jest baaardzo wartościowy, tak bardzo, że można przymknąć oko, że
        ktoś inny mu zaufał na całe życie smile)))))))))))))

        ps. przy odrobinie odwagi można mu powiedzieć, że albo on powie swojej
        narzeczonej co się wydarzyło, albo ty to zrobisz
    • gracuuja Re: zdrada!! 29.09.05, 09:56
      a przyszło mu to z łatwością...?? to zdradzenie przyszłej młodej..??

      jeżeli tak - po pewnie że powiedzieć!
      to nie bedzie ostatni raz...a moze nie jest pierwszy.??

      biedna dziewczyna...
      • marianek111 Re: zdrada!! 29.09.05, 10:01
        był pod wpływem alkoholu i wiem ze tego żałuje. nigdy nie zdażało mu się to
        wczesniej. ale boję się że może tak być juz zawsze kiedy wypije. człowiek
        powinen umieć panowac nad emocjami nawet gdy jest pijany. rany co robić.
        obydwoje są moimi przyjaciółmi. nie tylko on
        • gracuuja Re: zdrada!! 29.09.05, 10:08
          to jak żaluje to jest głupi...
          bo to znaczy ze na prawdę zrobił to kompletnie bezświadomie i bezsensu...
          zgadzam sie z tobą, ze nawet po alkoholu czlowiek powinien panowac nad sobą
          (czyli nie pic tyle, zeby nie panowac) i alkohol nie jest tu zadnym
          wytłumaczeniem...

          a skoro zrobił to tak poprostu... to zrobi to następnym razem też.. tak
          poprostu... bo będzie mu się chciało, albo sie pokłóca o jakąś pierdołę i
          uciekanie w zapomnienie na chwilę...

          nie chciałabym być w Twojej skórze...

          z dugiej strony wciskanie nosa w nieswoje sprawy... też czasem nie jest dobrym
          rozwiazaniem... - a na pewno tak zostaniesz odebrany przez niego... Ona może ci
          jeszcze tylko nie uwierzyc...
          a kiedy ślub?? teraz w sobote..??
        • tyna1 Re: zdrada!! 29.09.05, 10:11
          Najlepiej, żeby to on sam powiedział. Może jako przyjaciel pogadaj z nim. Skoro
          żałuje to wyrzuty sumienia mogą go dręczy nadal i w końcu nie wytrzyma. Lepiej
          żeby powiedział teraz przed ślubem. Kiedy ona dowie się o tym później będzie
          jej trudniej zaufać.
          • gracuuja Re: zdrada!! 29.09.05, 10:16
            pewnie w tym przypadku to by było najlepsze rozwiązanie dla Ciebie...
            (oprócz namówienia kumpla... nie byłbyś niczyim kapusiem...)

            ale jeżeli chodzi o przyznawanie się facetów do zdrady...
            stanowczo wolałabym nie wiedzieć o zdradzie niż patrzeć jak raptem wielce
            skruszony facet... (może jeszcze ze łzami w oczach) mówiłby mi że własnie to
            mnie zdradził...
            smieszne, upokażające i poprostu kompletne nie męskie...

            myśleć trzeba głową i trochę wcześniej a nie po...

            wyrzuty sumienia... jego pooblem.
            • alfika Re: zdrada!! 10.10.05, 10:10
              zdradzanie samo w sobie jest śmieszne, niehonorowe i niemęskie
              potem to już epizod z mówieniem o fakcie
              - jak dla mnie, ofkors
      • buba422 Re: zdrada!! 29.09.05, 21:24
        gracuuja napisała:

        > a przyszło mu to z łatwością...?? to zdradzenie przyszłej młodej..??
        >
        > jeżeli tak - po pewnie że powiedzieć!
        > to nie bedzie ostatni raz...a moze nie jest pierwszy.??
        >
        > biedna dziewczyna...
        >
        tez sie zgadzam...chamskie zachowanie....powiedz jej to nawet jesli bys mial
        stracic kumpla..........
    • bacha1979 Re: zdrada!! 29.09.05, 09:59
      Bezwględnie powiedzieć.
      Nawet jak se bedzie na Ciebie boczyć ona czy on to powiedz. Ona kiedys to
      doceni, on nie jest wart uczciwosci skoro sam nie jest uccziwy.
      • werefa Re: zdrada!! 29.09.05, 10:01
        bylam w takiej samej sytuacji - powiedzialam i jestem z tego powodu szczesliwa,
        jak sie pozniej okazalo nie był to pierwszy raz
        • dafni Re: zdrada!! 29.09.05, 10:06
          Masz rację marianek, alkohol nieczego nie tłumaczy. Jak mawia mój mąż - jak się
          nie umie zachować to się nie pije.
          • gracuuja Re: zdrada!! 29.09.05, 10:09
            święta prawda!!

            popieram!!
          • ika183 Re: zdrada!! 29.09.05, 10:11
            Absolutnie nie mówić! Jeśli on tego żałuje, to i tak cierpi, po co mają cierpieć
            dwie osoby? A jeśli ona go kocha to i tak z nim będzie, bo zdradę niestety
            najczęściej się wybacza.
            • dafni Re: zdrada!! 29.09.05, 10:13
              Mają cierpieć oboje, bo za jakiś czas staną przed ołtarzem, żeby powiedzieć
              bardzo ważne słowa, które najczęściej wypowiada się tylko raz w życiu. I ona ma
              prawo wiedzieć o zdradzie, żeby zdecydować czy chce je powiedzieć właśnie temu
              facewtowi.
              • asia19815 Re: zdrada!! 29.09.05, 10:17
                Skoro potrafił zdradzić to niech potrafi się przyznać!!!Może z nim porozmawiaj
                i nakłoń go aby nie chował głowy w piasek. Prawda - nawet ta najboleśniejsza
                jest lepsza niż życie w kłamstwie.
                • polciaaa Re: zdrada!! 29.09.05, 10:38
                  Małżeństwo zbudowane na kłamstwie nie ma wg mnie szans na przetrwanie.
                  Najlepszym wyjściem z tej sytuacji byłoby, gdyby przyszły pan młody sam
                  przyznał sie do zdrady - jeżeli miał odwagę by skoczyć w bok, niech teraz ma
                  odwagę ponieść tego konsekwencje. Może się nawet upić, jeśli wraz z procentami
                  staje się odważniejszy.
                  A autorowi tego wątku trudno coś doradzić - i tak będzie źle i tak. Chyba
                  najlepiej wybrać mniejsze zło. Ja osobiście bym powiedziała, bo znam taki
                  przypadek, kiedy dziewczyna zdradzała swojego chłopaka i wszyscy wiedzieli poza
                  nim. Kiedy w końcu się dowiedział nie tylko rozstał się z tą dziewczyną, ale
                  miał ogromny żal do kolegów, którzy nie powiedzieli mu wcześniej prawdy.
    • inezz_a Re: zdrada!! 29.09.05, 10:25
      Ja tez uwazam, ze najlepszym wyjsciem jest powazna rozmowa z przyszlym panem
      mlodym. Wiem, ze ja na miejscu panny mlodej wolalabym nie wiedziec o zdradzie
      jezeli byl to pierwszy raz i w dodatku po pijaku. Ale ty jako przyjaciel obojga
      na pewno wiesz czy to sie juz wydarzylo wczesniej i czy moze sie powtorzyc.
      Jezeli juz cos takiego mialo miejsce nie wahaj sie i powiedz jej. Jezeli nei...
      ocen sam czy moze sie powtorzyc, pogadaj z nim jak on to widzi, i zadecyduj.
      Nie chcialabym byc na miejscu tej dziewczyny...
    • mynia_pynia Re: zdrada!! 29.09.05, 10:43
      Nie wtrącać się, później wyjdzie że to ty jesteś tym najgorszym.
      Niech facet sam to załatwi a jak nic nie powie to to jest nie twoja sprawa.
      • alfika Re: zdrada!! 10.10.05, 10:12
        co ważniejsze: żebyś Ty nie wyszła na tą najgorszą czy żeby uczciwie załatwili
        sprawę, która jest dość ważna dla związku?
    • emiliag Re: zdrada!! 29.09.05, 10:51
      To zależy od chłopaka. Bo możliwe, że ten "skok w bok" odbił mu się taką
      czkawką, że nie popatrzy więcej na inną pannę, ale równie dobrze mógł to być
      ten pierwszy raz, po którym już z górki.
      Jest jeszcze jedna kwestia: czy on nie załapał jakiegoś kwiatka, o AIDS nie
      wspomnę...
    • joasia.sadowska Re: zdrada!! 29.09.05, 12:37
      ja bym chciala wiedziec, ale mysle, ze najlepiej zrobisz pytajac sie panny
      mlodej w luznej rozmowie (mozesz jak przyklad podac zachowanie jej przyszlego
      meza nie mowiac, ze to o niego chodzi/ jak ona widzi rozwiazanie takiej sprawy.
      no i nie mozna robic nic pochopnie.
    • pepperann Re: zdrada!! 29.09.05, 13:05
      Bardzo trudna sytuacja.

      Moim zdaniem - porozmawiaj z tym narzeczonym.

      Jeśli bardzo Ci z tym ciężko - powiedz jej, będziesz miał czytse sumienie. Ale
      pamiętaj - zawsze (prawie) winą obarcza się posłańca. Ogromna szansę są na
      najgorszy scenariusz: i panna młoda i pan młody obrażą się ciężko na Ciebie a
      dziewczyna nie uwierzy Twojej historii. Jeśli kocha go, prędzej uwierzy jego
      słowu niż Twojemu. Niestety.
      • mala.elka Re: zdrada!! 29.09.05, 13:25
        Dziewczyna powinna wiedzieć bo to po prostu jest obrzydliwe co zrobił jej
        narzeczony. Brak mi słów. A że teraz żałuje? Cóż... Konsekwencje swojego czynu
        poniesie teraz lub w przyszłości, mam nadzieje że mu sie nie upiecze.
    • monikaa13 Re: zdrada!! 29.09.05, 14:00
      a skąd ty o tym wiesz??
      a najlepiej żeby sam on o tym powiedział
    • sandraa3 Re: zdrada!! 29.09.05, 15:04
      sk...syn uncertain
      Powiedz, poza wszystkimi przeslankami etycznymi... jeszcze ją czymś zarazi. angry
      • literka_m TY, Marianek... 29.09.05, 15:56
        przyjacielu jeden, martwiacy sie o pana mlodego...kto i po co mu te dziewczyne
        zamawial ? przeciez sam tego chyba nie zrobil, tylko jego "kumple", nie ? Nie
        twierdze, ze to Ty, ale moze masz w tym swoj udzial ?
        • cynaamonka Re: TY, Marianek... 29.09.05, 16:22
          Wbrew pozorom to nie Twoja sprawa. Nie Twoje sumienie, nie twój slub. Nie
          wtrącaj się.
          Mój były, dawno temu, przyznał mi się do zdrady, dzień po niej, ze łzami w
          oczach. Żenada.
          Powtórzę - nie Twoja sprawa, to jej nie ruszaj, nie myśl nawet o tym. Chłop
          swoje sumienie ma, wiec co ma zrobić. jak go namówisz do przyznania się, a ona
          go rzuci - nie wybaczy Ci. Jak powiesz młodej - on i tak Ci nie wybaczy, a może
          i ona.
    • m_wait Re: zdrada!! 29.09.05, 16:37
      Nie mów i niech on tego nie robi.
    • best_girl Re: zdrada!! 29.09.05, 16:39
      Ciężka sprawa!
      Myslę, że prędzej czy później ona i tak się o tym dowie, bo albo ty albo Pan
      młody nie wytrzyma i jej powie. Możeliwe, że wie też o tym ktoś więcej.
      Ja z doświadczenia wiem, że kłamstwo jednak wychodzi na wierzch.
      Ja bym chyba chciała jednak wiedzieć, żeby móć świadomie podjąć tak ważną
      decyzję.

      Z tym, że jeżeli ona się dowie przed samym slubem to albo go odwola albo
      wyjdzie za niego i ślub nie sprawi jej radości.
      A kiedy tak w ogóle ten ślub???
    • olik35 Re: zdrada!! 29.09.05, 17:21
      Jestesmy tylko ludzmi i kazdemu moze sie zdazyc potknac. Wg mnie powinienes to
      zachowac dla siebie do konca zycia.
      • najeli_1980 Re: zdrada!! 29.09.05, 17:36

        Kurcze, chyba na miejscu tej mlodej nie chcialabym wiedziec... Jesli ich zwiazek
        przetrwa - ona przez cale zycie bedzie sie dreczyc, czy on nie zrobi tego
        ponownie...................

        A jesli on szczerze zaluje - moze ten wyrzut sumienia go powstrzyma na
        przyszlosc............. Czasem wina ukrywana w sercu lepiej odstrasza niz
        wyznana i "rozgrzeszona"............
    • ozana1 Re: zdrada!! 29.09.05, 17:55
      Kobiet ktore nie chciałyby sie dowiedziec o zdradzie swojego ukochanego jest
      jakies 3 % pozostałe 97 % kobiet na swiecie chciałoby wiedziec, moim
      zdaniem .Ja sama chciałabym wiedziec i radze tobie napewno jej o tym nie mowic
      wiem ,ze to troche zagmatwane ,ale postaraj sie zrozumiec ,jesli to był jego
      jedyny skok w bok i zalezy mu na niej i kocha ja nie mow absolutnie nic nigdy
      nie mow . Dwa pytania do Ciebie co ty czujesz do tej dziewczyny ?jest twoja
      przyjaciołka, kolezanka, lubisz ja, bardzo lubisz ,podoba Ci sie ,pytam z
      czystej ciekawosci i jaką masz pewnosc ze on napewno zrobił to z inna napisałes
      ze tylko ty o tym wiesz.... ???
      ozana
      • kol.3 Re: zdrada!! 29.09.05, 19:28
        Nie wtrącaj się. Dyskrecja to bardzo cenna zaleta. Opowiesz, narzeczeni się
        najpierw pokłócą, potem pogodzą, a wyjdzie, że to wszystko Twoja wina, że źle
        im życzyłeś, chciałeś rozbić narzeczeństwo itd. Nikt nie kocha posłańców
        przynoszących złe wieści.
        • ozana1 Re: zdrada!! 29.09.05, 22:07
          powiem wiecej takim posłancom scina sie głowe i nabija na pal Nic nic nigdy
          nie mow a swoją drogą nie odpisłaes mi na pytanie ...
          i skoro to ty o tym tylko wiesz czy to znaczy ze byliscie tylko we dwóch ?
          spiłes kolege zamowiłes dziewczyne połnaga i zrobiłes zdjecia ok bagatelizuje
          ale nic nie mow powaznie
          ozana
          • marianek111 Re: zdrada!! 30.09.05, 07:40
            tylko ja o tym wiem bo tylko mi powiedział. nie wiem po co? moze zeby to z
            siebie wyrzucić. był rozżalony i chyba juz wiem co powinenem zrobić. koieta o
            którą pytasz zawsze była mi bliska i nigdy o tym się nie dowiedziała.....tym
            trudniej mi to znieść
    • mike2005 Jedno pytanie 30.09.05, 00:21
      Mam pytanie: czy "zdrada" ta miała miejsce np. ze striptizerką, która dała
      się "tylko" zmacać, czy też ze zwykłą dziwką i doszło do immisji? Bo to dwie
      różne pary kaloszy.
      W pierwszym przypadku sprawa jest bardzo śliska, jeśli zaś doszło do tego
      drugiego, to facet ten absolutnie nie powinien się z nikim na stałe wiązać
      (zwłaszcza węzłem małżeńskim!), a Ty jeszcze możesz uchronić tę kobietę przed
      zruinowaniem sobie życia.
    • pucholek TAK CHCIAŁABYM WIEDZIEĆ 30.09.05, 10:35
      Odrazu zerwałabym zaręczyny, bo jak facet zdrasził raz to i po ślubie dopiero
      będzie zdradzał, było by mi ciężko, bardzo przykro ale pomimo to chciałabym
      wiedzieC- powiedz jej to może teraz będzie ją bolało ale jeszcze kiedyś ci
      podziękuje że yratowałes ją od takiego cw..a.
      • bel.canto Re: TAK CHCIAŁABYM WIEDZIEĆ 30.09.05, 12:00
        Powiem jedna bardzo prosta rzecz, TYLKO PRAWDA WYZWALA i wczesniej czy pozniej
        daje szczescie i tak naprawde jesli teraz sie na Ciebie obrazi i przyjaciolka
        i "zdrajca" to i tak kiedys Ci podziekuja, z pewnoscia panna mloda, bo ten
        drugi to moze nie koniecznie.To bedzie dla niej szok, ale ja swojje
        przyjaciolce bym powiedziala.
    • sandraa3 nie wierzę... 30.09.05, 15:32
      Naprawde wolabyscie nie wiedziec i wyjść za... dziwkarza? :0 Za kolesia, ktory
      tuz przed slubem idzie do łóżka z pierwszą lepszą? Nie z miłości, nie z nagłego
      impulsu, tylko z pierwsza lepsza, ktorą podsunęli mu koledzy??
      Błąd??? Seks nie trwa sekundę (no chyba, ze facet ma powqzne problemy wink...

      POWIEDZ JEJ! Tymbadziej jesli jest Ci bliska... Chcesz narazić ją na marnowanie
      czasu z takim kolesiem?

      A co znaczy, że tylko Ty wiesz? On sam z nią był? A inni myślą, że co tam
      robił? Wiersze jej opowiadał? uncertain

      Wyobraź sobie ten ślub, tych kolesi, ktorzy patrza na panne młodą, słuchaj jak
      on jej przyrzeka wiernosc i sie smieja uncertain Obrzydliwe!
      • byhanya Re: nie wierzę... 30.09.05, 16:30
        znam jedna, ktora wyszla za maz mimo tego, ze wiedziala o zdradzie przyszlego
        podczas panienskiego. zdradzil ja z BYLA ZONA!!!!!
        • dafni Re: nie wierzę... 30.09.05, 17:11
          Pewnie, że istnieje możliwość, że dziewczyna mu wybaczy, ale na pewno powinna
          mieć szansę dokonania wyboru.
      • literka_m Re: nie wierzę... 03.10.05, 08:56
        > Błąd??? Seks nie trwa sekundę (no chyba, ze facet ma powqzne problemy wink...


        To rzadko kiedy jest powazny problem. Powazny problem to sie robi, gdy facet
        nie moze..
        • kol.3 Re: nie wierzę... 03.10.05, 09:28
          Wg mnie rola marianka w tej calej sprawie jest co najmniej dwuznaczna.
          Dziewczyna nie jest mu obojętna. Tę kobietkę na imprezkę ktoś sprowadził. I
          tylko marianek wie o zdradzie. Czy to był wieczór kawalerski we troje?
          Wydaje mi się że marianek chce rozwalić to małżeństwo.
          • magdalena-a2 Re: nie wierzę... 03.10.05, 10:09
            zgadzam sie, marianek nie jest obiektywny, bo mu najwyraźniej na tej
            dziewczynie zależy. Może ma nadzieję na rozbicie tego zwiazku i zajęcie miejsca
            nieszczęsnego narzeczonego???
            Moim zdaniem, obojętnie co sie stało, jest to ich problem i nie ma co sie
            wtracać. Można najwyżej porozmawiac z narzeczonym, żeby sam sie przyznal.
            • agnieszka_111 Re: nie wierzę... 05.10.05, 00:19
              magdalena-a2 napisała:

              > zgadzam sie, marianek nie jest obiektywny, bo mu najwyraźniej na tej
              > dziewczynie zależy. Może ma nadzieję na rozbicie tego zwiazku i zajęcie
              miejsca nieszczęsnego narzeczonego???

              pewnie nie jest obiektywny ale to nie znaczy że ma na coś nadzieję - może
              faktycznie kumpel mu sie zwierzył żeby sobie ulżyć,
              a to że on sam czuje coś do przyszłej panny młodej...tylko pogarsza jego
              sytuację
          • cheri-bibi Re: to jest tak... 03.10.05, 10:15
            miłość to dbanie o dobro drugiej osoby bardziej niż o swoje. Mówiąc jej o tym
            narzeczony zrzuci z siebie nieprzyjemny balast, a obarczy nim narzeczoną. Jeśli
            to jeden jedyny i niepowtarzalny wyskok - nie powinien nic mówić, bo sobie
            ulży, a ona bedzie cierpieć, przy czym to on powinien się meczyć z żalem,
            smutkiem i tajemnicą, a nie obarczać ja ta smutna swiadomościa. Wiekszy problem
            pojawilby sie, ze gdyby ja wiele razy zdradzal, mial kogos na stale na boku
            albo wielokrotnie z roznymi partnerami, bo to by ozanczalo, ze czogs brakuje mu
            w zwiazku. Ale powiem wam jedno, czesto! a nawet bardzo czesto, smiem twierdzic
            ze w 99% przypadkow zdrada meza jest tez z winy zony. Bardzo czesto obserwuje
            jak malzonkowie zdradzaja, ale patrzac na ich zony to sie nie dziwie, naprawde.
            W tym przypadku byl to jeden wyskok pod wplywem alkoholu, nie mowilabym, a na
            miejscu tego goscia wogole bym sie nie wtracala, bo to nie jego zakichany
            interes chybaze jest ojcem panny mlodej albo ma przedrostek Św. przed
            imieniem...
            • ardzuna Re: to jest tak... 05.10.05, 13:10
              cheri-bibi napisała:

              Ale powiem wam jedno, czesto! a nawet bardzo czesto, smiem twierdzic
              >
              > ze w 99% przypadkow zdrada meza jest tez z winy zony. Bardzo czesto obserwuje
              > jak malzonkowie zdradzaja, ale patrzac na ich zony to sie nie dziwie,
              naprawde.

              Nigdy nie wiesz, na ile mężowie już wczesniej przyczynili się do takiego
              zachowania żon. Żona wredna może być żoną głęboko rozczarowaną i pozbawioną
              nadziei.
              • pacynka4 Re: to jest tak... 05.10.05, 13:33
                ardzuna napisała:

                > cheri-bibi napisała:
                >
                > Ale powiem wam jedno, czesto! a nawet bardzo czesto, smiem twierdzic
                > >
                > > ze w 99% przypadkow zdrada meza jest tez z winy zony. Bardzo czesto obser
                > wuje
                > > jak malzonkowie zdradzaja, ale patrzac na ich zony to sie nie dziwie,
                > naprawde.
                >
                > Nigdy nie wiesz, na ile mężowie już wczesniej przyczynili się do takiego
                > zachowania żon. Żona wredna może być żoną głęboko rozczarowaną i pozbawioną
                > nadziei.

                i pozbawiona nadziei tylko z winy meza? To mozna pociagnac dalej... Pozbawiona
                nadziei z wlasnej winy, bo czyta harlequiny i sie przysnilo, ze maz bedzie ja
                wiecznie nosil na rekach po egzotycznych plazach bali, faktycznie tu czesto
                mozna sie rozczarowac... Nie ma sensu ciagnac przepychanki tylko zdac sobie
                sprawe, ze gdyby facet mial w domu to co trzeba nie szukalby tego gdzie
                indziej, to samo tyczy sie zreszta tez kobiet. Ale tu mowa odnosnie
                wielokrotnej zdrady.

                Znam taki przypadek. Facet zakochany w zonie, ale malzenstwo z kryzysami
                spowodowanymi kasa itp... Facet jedzie na szkolenie, przelatuje jakas tam
                dziewczyne. Zaraz po tym placze mi w rekaw: "co ja zrobilem? Przeciez ja tak
                kocham kasie, co ja mam zrobic? Nawet mi nie bylo dobrze z inna. Musze jej
                powiedziec" i takie tam w tym stylu. Wiesz co? Nie powiedzial, bylo mu trudno,
                ale nie chcial jej skrzywdzic, od tamtej pory bardzo zaluje, przekonal sie jaki
                ma skarb, docenia ja i szanuje jeszcze bardziej. A zona twierdzi, ze roku na
                rok kocha jeszcze bardziej... Nie wiem dlaczego kobiety sa takie, ze chca
                koniecznie wsyzstko wiedziec, pewne rzeczy powinny zostac tajemnica...
                • ardzuna Re: to jest tak... 06.10.05, 20:47
                  pacynka4 napisała:

                  > i pozbawiona nadziei tylko z winy meza? To mozna pociagnac dalej...
                  Pozbawiona
                  > nadziei z wlasnej winy, bo czyta harlequiny i sie przysnilo, ze maz bedzie ja
                  > wiecznie nosil na rekach po egzotycznych plazach bali, faktycznie tu czesto
                  > mozna sie rozczarowac...

                  Oczywiście, że można to ciągnąć bez końca. Ale czasami wina jest po dwóch
                  stronach, czasem bardziej po jednej, i na pewno nie można tego ocenić z
                  zewnątrz.

                  Nie ma sensu ciagnac przepychanki tylko zdac sobie
                  > sprawe, ze gdyby facet mial w domu to co trzeba nie szukalby tego gdzie
                  > indziej,

                  Bzdury gadasz. Ludzie zdradzają z baaardzo różnych przyczyn, a to co napisałas
                  powyżej, to prymitywne uproszczenie.
                  • pacynka4 Re: to jest tak... 10.10.05, 12:24
                    ardzuna napisała:

                    > pacynka4 napisała:
                    >
                    > > i pozbawiona nadziei tylko z winy meza? To mozna pociagnac dalej...
                    > Pozbawiona
                    > > nadziei z wlasnej winy, bo czyta harlequiny i sie przysnilo, ze maz bedzi
                    > e ja
                    > > wiecznie nosil na rekach po egzotycznych plazach bali, faktycznie tu czes
                    > to
                    > > mozna sie rozczarowac...
                    >
                    > Oczywiście, że można to ciągnąć bez końca. Ale czasami wina jest po dwóch
                    > stronach, czasem bardziej po jednej, i na pewno nie można tego ocenić z
                    > zewnątrz.
                    >
                    > Nie ma sensu ciagnac przepychanki tylko zdac sobie
                    > > sprawe, ze gdyby facet mial w domu to co trzeba nie szukalby tego gdzie
                    > > indziej,
                    >
                    > Bzdury gadasz. Ludzie zdradzają z baaardzo różnych przyczyn, a to co
                    napisałas
                    > powyżej, to prymitywne uproszczenie.


                    z baardzo roznych przyczyn, bo bardzo rozne rzeczy moga szwankowac w
                    malzenstwie. Prawda w oczy kole? Nikt regularnie nie zdradza ot tak sobie,
                    dziewczyno zastanow sie najpierw, czy slyszalas kiedykolwiek zeby ktos zdradzal
                    ot tak sobie i traktowal to jako hobby bedac w dobrym zwiazku malzenskim?
                    Uparlas sie gadac inaczej niz ja i nie przyjmujesz zadnych argumentow, ale w
                    odroznieniu od Ciebie wiem co mowie, a Ty nie masz albo zielonego pojecia, albo
                    jestes zdradzona zona, ktora nie przyjmuje do wiadomosci, ze maz zdradzil
                    rowniez z jej powodu...

                    > Nie ma sensu ciagnac przepychanki tylko zdac sobie
                    > > sprawe, ze gdyby facet mial w domu to co trzeba nie szukalby tego gdzie
                    > > indziej,

                    i jak cytujesz to cytuj calosc moja droga a nie zdanie wyrwane z calosci. to co
                    napisalas ze wina jest po dwoch stronach bylo wlasnie w tym zdaniu przeze mnie
                    napisane.
    • inezz_a Re: zdrada!! 05.10.05, 15:26
      marianek i jak sytuacja? Co z twoimi przyjaciółmi?
    • magda_111 Re: zdrada!! 06.10.05, 15:34
      Wiecie co?A ja mam wrażenie,że nasz bohater to właśnie marianek.Zachowuje się
      jakby targały nim ogromne wyrzuty sumienia, a tych nie spowodowałaby spowiedź
      przyszłego pana młodego?
      Tak czy owak przyszła panna młoda musi się dowiedzieć przed ślubem.To ona
      podejmie decyzję czy w takiej sytuacji wyjść za mąż.
      Co jeśli o niczym nie wiedząc urodzi mu dzieci, a po latach marianek trawiony
      wyrzutami sumienia o wszystkim jej powie?Jak będzie żyła ze świadomością, że
      ojciej jej dzieci w przeddzień ślubu zabawiał się z przygodnie poznaną kobietą.
      Skąd będzie miała pewność, że zdarzenie miało charakter incydentalny? Jak będzie
      mogła patrzeć mu w oczy z taką samą miłością....?
      Ten 'przyszły pan młody' jest zwyczajnym kawałem ch..a
    • narta_80 Re: zdrada!! 11.10.05, 09:18
      P O W I E D Z I E C!!! Dafni ma racje - jesli Ona ma slubowac, to niech wie o
      wszystkim. W koncu nie od parady sa te "zeznania przedslubne" - protokol
      kanonicznego badania narzeczonych. Niech wie, w co sie pakuje, niech zrobi to
      swiadomie.
      pytanie: a gdzie byl wtedy swiadek? podejrzewam, ze bawil sie rowniez na owym
      kawalerskim... jesli "przymknal oko" to gratuluje. Honoru.
      a jesli obawiasz sie stracic kumpla, a z drugiej strony wiesz, ze namieszal jak
      ta lala, to chyba nie powiniennes miec watpliwosci co robic.
      powodzenia.
    • marianek111 powiedziałem 11.10.05, 16:11
      powiedziałem tak jak radzilo mi kilka osób a ona powiedziała ze o wszystkim już
      wie od narzeczonego. ślub się odbył widziałem w ich oczach zakochanie a mi jest
      głupio ze sie wtrąciłem. dla osób które były dociekliwsze podaje do informacji
      ze zdrada nie polegała na pujściu do łóżka ze striptizerką. nie tylko taka
      zdrada istnieje
      • pucholek Re: powiedziałem 11.10.05, 16:46
        moim zdaniem i tak dobrze zrobiłeś- a ta dziewczyna jeszcze zobaczy ze nie raz
        ja zdradzi....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka