agnes_l25
01.12.05, 11:09
Trzy tygodnie temu razem z moją mamą i siostrą wybrałyśmy się na poszukiwanie
sukni ślubnej. W salonach z modą ślubną jest taki wybór fasonów, kolorów,
tkanin, że każda panna młoda może wybrać sobie coś dla siebie. Po zakupie,
szczęśliwa pobiegłam do mojej babci, żeby jej trochę poopowiadać jak będę
wyglądała w dniu ślubu. I tu przeżyłam ogromny szok. Moja babcia powiedziała,
że nie wypada, żebym w niej poszła bo gorsety to się nosi w kabarecie, a w
ogóle to nie mogę iść z gołymi ramionami tylko powinnam mieć długie rękawy,
żeby było przyzwoicie. Na nic się zdały tłumaczenia moje i mojej siostry.
Babcia jest strasznie niezadowolona i okropnie się ciska. Myślałam, że na tym
się skończy ale w ostatnią sobotę odwiedziłam moją drugą babcie (mieszkającą
na wsi, bardzo tradycyjną i religijną). I tam się również dowiedziałam, że
źle wybrałam moją suknię ślubną, bo powinna być śnieżnobiała a jest w kolorze
ecru, i welon też zły bo powinien być upinany wysoko na czubku głowy a nie z
tyłu. Powiedziała, że będę wyglądała jakbym w ciąży szła do ołtarza,
jakbym "źle się prowadzała" itd. i ona tego nie przeżyje.
Suknia mi się bardzo podoba i nie ma w niej nic takiego, co by mogło
powodować czyjeś zgorszenie. A one dostały takiego bzika, że już nie mogę
tego znieść.