Dodaj do ulubionych

Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć można!

01.12.05, 12:41
Przyznam,ze jestem juz prawie na finiszu moich poszukiwań firm,które miałby
dla mnie pracowac w dniu slubu. Chciałam sie z wami podzielic pewnym
spostrzeżeniem. Jakaś psychoza panuje z rezerwowaniem terminów! Jak juz
dostałam oferty,to nawet zastanawic sie porzadnie nie mogłam. Nieraz
bywalo,ze jak juz sie zdecydowałam,termin był zajety przez kogoś innego. I
tak było niemalże ze wszystkim. Byłam w stresie,ze jak juz mi sie ktoś
spodobał (muzycy,fotograf czy sala) to za chwile juz mi odmówia,bo wskoczy
ktos inny. To niesamowite ,jaką same dla siebie stanowimy konkurencje.Chcemy
wszystko co najlepsze i łapiemy najlepszych fachowców,zeby inni nam ich
sprzed nosa nie sprzątneli.Niby sie wzajemnie radzimy,niby podpowiadamy sobie
w dobrej wierze,a tak naprawde same nakrecamy te spirale popytu na usługi
slubne i jestesmy dla siebie konkurencją.
Obserwuj wątek
    • agnes_l25 Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 01.12.05, 13:03
      Ja z rezerwowaniem terminów problemu nie miałam mimo, że ślub bierzemy 28
      stycznia a zdecydowaliśmy się na to jakiś miesiąc temu. Dopiero jak ostatnio
      byłam na targach ślubnych w PKiN zrozumiałam, że dla nas jest to
      najcudowniejszy dzień w naszym życiu a dla zaspołów, fotografów, kwiaciarek,
      dekoratorów, kreatorów mody itd. wielki biznes i wielkie pieniądze. I zrobiliby
      wszystko żeby to właśnie ich uważać za profesjonalistów i z ich uslug
      korzystać. A my się po prostu dajemy w to wciągnąć. Zostałam zasypana ogromną
      ilością ulotek, promocji itd, widziałam przepychające się pary w kolejce do
      zespółow. Po wyjściu miałam taki chaos w głowie, że już sama nie wiedziałam co
      jest dla mnie najlepsze.
      • mija4walles Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 01.12.05, 13:31
        my za niczym nie gonimy
        mamy sale i kosciol ale co z orkiestra nie wiem
        nie mam ochoty udawac ze dzwoniac do jakiegos pana w smiesznych spodniach ktory
        uwaza sie za kogos wyjatkowego , naklaniac go do grania na moim weselu polowa z
        tych kapel jest w prost smieszna dlatego nie zaprzatam sobie tym glowy
        a ludzie niech tam sobie zamawiaja i podpisuja te umowy
    • makumbala Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 01.12.05, 13:28
      Na tych targach najczęsciej wystwaiaja sie ci,którzy muszą łapac klienta bo
      inaczej nie maja zleceń. Znajomy muzyk powiedział mi,ze szkoda mu kasy na to
      aby wystawiac sie na targach bo i tak ma terminy na 2 lata z góry
      porezerwowane. To samo tyczy sie fotografów. Ktos kto jest dobry,nie musi
      wystawiac sie na targach bo i tak bedzie miał klientów. Ale własnie o tych
      najlepszych jest najtrudniej i dlatego trzeba dokonywac rezerwacji bardzo
      wczesnie.
      • innypunktwidzenia Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 03.04.06, 11:29
        Rozm
        • innypunktwidzenia Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 03.04.06, 11:32
          się coś wcisło.. smile
          Rozmawiałem ostatnio z fotografem (namiary miałem z tego forum). W życiu nie był
          na takim spędzie. I tak nie ma terminów na rok do przodu, a do tego cenę takich
          targów musiałby wliczyć w koszty sesji klientów. Więc pytanie, czy jest sens..
          Moim zdaniem podszedł do sprawy bardzo uczciwie.
    • lanka_cathar Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 01.12.05, 15:14
      Po targach tylko umocniło się nasze postanowienie, że na naszym weselu NIE
      BĘDZIE żadnych pseudozespołów. Tylko dj, który dostanie płyty z utworami i
      będzie musiał zadbać o brak ciszy na imprezie. A psychoza terminowa nam jakoś
      niestraszna, bo ślub wypadnie nam albo w piątek, albo w sobotę, zależy jak na
      się uda pozałatwiać wszytsko. Póki co nie mamy nerwicy z tego powodu.
    • minerwamcg Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 01.12.05, 15:46
      A myśmy załatwili tak: salę na trzy miesiące przed terminem (później
      zmienialiśmy go na późniejszy i tu już były problemy), orkiestrę na dwa
      tygodnie przed terminem, fotografa nie mieliśmy wcale, a kamerzysta jest tatą
      naszego świadka od ślubu cywilnego, więc trzymał dla nas rezerwację smile
    • morskafala1 Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 01.12.05, 17:38
      Zgodzę się z Tobą, że panuje pewne szaleństwo w przygotowaniach ślubnych. Latem
      postanowiliśmy się pobrać, a w lipcu pochodziliśmy po kościołach i wybraliśmy
      się do kancelarii jednego z nich. Już wówczas na datę, którą myśmy sobie
      wymarzyli było kilka zarezerwowanych godzin. To samo tyczyło się z salą. Długo
      szukaliśmy takiej, która by się nam bardzo spodobała i zarazam była wolna w
      terminie, który nas interesował. Wówczas poszłam po rozum do głowy. Nie chciałam
      więcej tak długo szukać czegokolwiek, jeździć i się dowiadywać, że "niestety,
      już zajęte...". Z tego powodu sama przyspieszyłam załatwianie kilku spraw jak
      dekoracje, muzyka, fotograf i dzięki temu z resztą już nie mieliśmy problemu.
      Nie mniej nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że tak wcześnie trzeba wszystko
      załatwiać.
      • junioreczek1 Re: Paranoja!!!!!!!!!! 01.12.05, 20:52
        Zgadzam się z Wami, my chcemy pobrać się 1 lipca 2006, duuużo czasu, prawda? Ale
        w małym miasteczku (skąd pochodzę) to porażka. Załatwianie wszystkiego na
        odległosc,,,koszmar (mieszkam na stałe w Toruniu).Sala zarezerwowana, znajomy
        mamy wcisnal nas na termin, kamerzysta znajomy, kapela...szkoda gadać...Mielismy
        w wekend zadzwonic z potiwrdzeniem rezerwacji a tu okazuje się, że ma nas
        wpisanych na inny termin..no i zaczeło sie przepraszanie za pomyłkę. Mama
        krzyczy, ze szkoda że miesiac przed się nie obudzilismy.. Linki do znajomych po
        kapele a tu d.. wszyscy zajeci na lipiec. na szczescie nie stracilismy
        entuzjazmu, a moja kochana starsza siostra stwierdziła, że wspólnymi siłami
        zaśpiewamy sobie sami na ślubie, po 1 litrze...smile Pozdrawiam i trzymcie się
        kobitki mocno..
    • evelina2000 Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 03.12.05, 08:22
      Trzeba jednak wczesniej sie zabezpieczyc i szukac ekipy na swój ślub.Potem ma
      sie spokojną głowę.W pierwszym rzędzie jednak załatwiajcie sale i kościół.
    • angela_r Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 03.12.05, 18:01
      Rzeczywiście można oszaleć,ja rezerwowałam restaurację i kościół w maju na
      przyszły rok na wrzesień. Robimy sobie konkurencje, bo każda z nas chce mieć
      wszystko najlepsze, najatrakcyjniejsze i najdoskonalsze.
      Wystarczy wszystko wcześniej zaplanować, a spokojnie zdążymy wybrać i zespół i
      kamerzystę i dobrą godz w Kościelesmile Wszystko bez nerwow.
      • panna-niemloda Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 02.04.06, 08:06
        Hej dziewczyny! Zdążyłyscie ze wszystkim? Udało sie wam wszystko zorganizowac
        na czas? Jakie są wasze obserwacje z rezerwowaniem terminów?
        • szanania Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 02.04.06, 15:10
          Niestety wszystkie te problemy wynikają z postaw pań (panowie nie są tacy
          spanikowani), które poszukują i rezerwują wszystko na dwa lata wcześniej. Jak
          czytam posty typu "biorę slub w pażdzierniku 2007 roku i już mam wszystko
          załatwione" to nie wiem, śmiać się, czy plakać. NORMALNI ludzie, planujący ślub
          np. na sześć, osiem miesięcy po zaręczynach i ustaleniu daty nie mają szans.
          Slub - chcąc nie chcąc - należy planować najmniej na dwa lata wcześniej, a
          nawet na trzy (nie wiedząc, czy się bedzie mialo pracę, mieszkanie, staly
          dochod, czy się nie wyjedzie z kraju, nie przeprowadzi, nie rozpocznie studiow,
          itp.). W roku 2005 pojawił się tu temat "Panny młode 2008". Nie uważam tego za
          normalne, trudno jest ustalać, co będzie się działo za dwa, trzy lata, a
          trzeba, bowiem grono chyba znudzonych i nie posiadających konkretnego zajęcia
          kobiet mobilizuje wszystkich narzeczonych w Polsce do istnego wyścigu szczurów
          w temacie "ślub i wesele". W moim regionie - Dolny Sląsk - nie ma na szczęscie
          tego problemu. Zarówno ja, jak i moi znajomi rezerwowaliśmy terminy maksymalnie
          na 6 - 5 miesięcy wcześniej. Restauratorzy, kamerzyści, muzycy twierdzą, iż
          wcześniejsze "zaklepywanie" jest po prostu śmieszne. Zaden muzyk, żaden
          restaurator nie jest w stanie przewidzieć, jak będzie wyglądało jego życie za
          dwa lata - czy nie zbankrutuje, nie wyjedzie, nie zmieni pracy, nie zaplanuje w
          hotelu remontu, czy nie zmienią się drastycznie ceny, itd., itp. Pozdrowienia
          dla wszystkich cierpliwych.
          • pantarejka Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 03.04.06, 11:46
            Bierzemy ślub w sierpniu. Za przygotowania do ślubu i rezerwację terminów
            zabraliśmy się w styczniu. Faktycznie, większość fajnych terminów była już
            zarezerwowana. Dlatego wybraliśmy termin nietypowy - 14.08. (poniedziałek przed
            świętem 15.08.). W ten sposób mieliśmy jeszcze do dyzpozycji wiele dobrych
            kapel, fotografów i kamerzystów. Dobrze jednak, że umowy podpisywaliśmy w
            styczniu i teraz ze spokojem i bez paniki możemy się skupić na istocie sprawy.
          • nionczka Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 03.04.06, 11:53
            Zgadzam sie z Toba. W styczniu postanowilismy sie pobrac (na poczatku miesiaca)
            i okazlo sie, ze na 2006 rok juz nie mam mozliwosci rezerwacji w ratuszu ani w
            restauracji, ktora nas interesuje. Dodam, ze chcemy miec slub w czerwcu a nie w
            lutym lub listopadzie. Musielismy przelozyc na 2007. Wina jest restauracji,
            kosciolów etc, ze przyjmuja rezerwacje na 2 lata na przod. Nasz rastusz dopiero
            rezerwuje daty na 2007 we wrzesniu 2006.
    • a1ma Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 03.04.06, 12:13
      My rezerwowaliśmy w grudniu 2005 na czerwiec 2007 - a i tak musieliśmy zmienić
      termin o tydzień, bo nasz był zajęty.
      Paranoja, ale co robić?
      Teraz mamy już zarezerwowanę również zespół i fotografa, nie chcę się potem
      niepotrzebnie stresować i wybierać z tych, którzy są dostępni.
      Mam umowy i jestem spokojna.
      • panna-niemloda Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 03.04.06, 12:22
        W tym całym szaleństwie - jest jeden zdecydowany plus wczesnego rezerwowania
        terminów: mamy dokładnie taki zespół,fotografa czy restaurację - jaki sobie
        wymarzyłysmy. Nie trzeba posiłkować sie kiepskimi fachowcami,którzy zostali bo
        wczesniej nikt ich nie chciał.
        • maya28 Re: Wariactwo z rezerwowaniem terminów.Oszaleć mo 04.04.06, 11:56
          Ja bym chyba oszalała planując wesele 2 lata. Zaręczyliśmy się w święta , w
          Sylwestra pomyśleliśmy, ze podoba nam się pomysł ślubu we wrzesniu. W styczniu
          zaczelismy szukać sali, wiedzielismy juz ze to ma byc pałacyk. I znaleźlismy,
          nasz termin by zajety, ale jest tydzien wczesniej, 26 sierpnia. Muzyka bierzemy
          tego, który grał na naszym pierwszym wspólnym Sylwestrze, ściągamy go aż z gór.
          Fotografa jakiegos znajdziemy, koleżanka ktora pracuje w reklamie pomaga mi
          znaleźć takie ukryte talenty. Sukienkę kupiłam tydzien temu. Może gdybym miała
          jakiś konkretny plan, date, ze ta i zadna inna, albo tylko jedno miejsce na
          wesele, i każde inne byloby juz zle, to moze bylby problem, ale jeżeli można
          być w miarę elastycznym z wyborami , terminami ( zastanawialismy sie nawet nad
          slubem w piatek ) to wszystko da sie załatwić. Natomiast jakos mi sie wydaje,
          że jak sie zaręczamy, to powinniśmy też wyznaczyć termin ślubu w przeciągu
          najbliższego roku, że zaręczyny to właśnie początek przygotowań i 2 lata to
          szmat czasu, po co tyle czekać ze ślubem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka