Dodaj do ulubionych

osoby towarzyszące

04.01.06, 10:51
Od jakiego wieku należy zapraszac kogoś wraz z osobą towarzyszącą? W
szczególności gdy się nie wie czy dana osoba ma dziewczynę/chłopaka? Jestem
przekonana, że wszyscy powyżej 18 roku życia powinni byc zaproszeni z osobami
towarzyszącymi, ale co z młodszymi? Jaka według Was jest granica wiekowa?
Obserwuj wątek
    • edzia114 Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:03
      Ja też uważam, że z osobą towarzyszącą powinno się zapraszać tych którzy
      skończyli 18lat. Może zrobiłabym wyjątek dla 17-latka, jakbym wiedziała, że to
      coś poważnego smile U mnie akurat moi kuzyni maja 17-lat i z tego co wiem to nie
      maja pary wink
      Pozdrawiam!
      • mija4walles Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:08

        • a1ma Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:28
          Rozumiem ograniczenia, ale takiej sytuacji sobie nie wyobrażam... Mają losować,
          kto pójdzie?? Na ich miejscu nie zjawiłabym się w ogóle na weselu.
          • mija4walles Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:57
            a1ma napisała:

            > Rozumiem ograniczenia, ale takiej sytuacji sobie nie wyobrażam... Mają
            losować,
            >
            > kto pójdzie?? Na ich miejscu nie zjawiłabym się w ogóle na weselu.


            no jezeli jest to rodzina ktora sie widuje od wielkiego groma to zadna strata
            wiadomo ze nie kazdemu pasuje i sie chce jezdzic na wesela
            • a1ma Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:59
              To może zaprosić tylko dorosłych, a dzieci nie? Bo to jest w jakiś sposób
              zrozumiałe, a tak to jakoś niezręcznie...
            • inka28 A co z singlami? 04.01.06, 12:06
              A ja mam tak - mam dużo przyjaciół dwudziestoparoletnich, z tego tylko jedno małżeństwo i dwie-trzy pary takie "na poważnie". Reszta hula, flirtuje, nie ma nikogo na stałe. I mam spory dylemat, bo chciałabym zaprosić tych, których znam, czyli to małżeństwo, stałe pary, ale co zrobić z singlami? Jeśli zaproszę ich z osobami (które być może poznam dopiero na ślubie) to będę musiała albo wydać więcej, albo mocniej selekcjonować zaproszonych. Na razie wymyśliłam, że zaproszę wszystkich z osobami, jako że to przyjaciele (i znaja się nawzajem, mogą się dobrze razem bawić), to się chyba domyślą, że mam problem i przyjdą sami. Macie jakiś lepszy pomysł?
              • a1ma Re: A co z singlami? 04.01.06, 12:10
                Ja przyjęłam zasadę - wszyscy po 18 roku życia z osobami towarzyszącymi. Wydaje
                mi się, że na imprezy taneczne tylko tak wypada zapraszać. Jeśli znam parę - to
                wpisuję nazwiska obojga, jeśli nie (w przypadku singli) - piszę "z osobą
                towarzyszącą".

                Zdarzyło się, że w trakcie ustalania liczby gości jedna para (narzeczeńska) się
                rozpadła i teraz mam dylemat... zaprosiłabym oboje "z osobami towarzyszącymi"
                (co mi zwiększy liczbę gości o dwoje), ale boję się, czy zapraszanie ich oboje
                a jedna impreze nie będzie nietaktem (nie są w dobrych stosunkach). Cóż, może
                do wesela coś się zmieni, w końcu to jeszcze parę miesięcy, a jak nie, to chyba
                zaproszę oboje - i niech się dogadają, kto przyjdzie jeśli nie chcą się widzieć.
                • agnes_l25 Re: A co z singlami? 04.01.06, 12:17
                  Ja tez tak zrobilam. Pomijajac moje dwie siostry cioteczne (jedna 19 lat, druga
                  17). Glupio mi bylo zaprosic tylko starsza z osoba towarzyszaca a mlodsza bez,
                  wiec zaprosilam obydwie. Zalezy mi na tym, zeby ta mlodsza tez sie dobrze
                  bawila, przeciez nie musi miec "narzeczonego". Wystarczy, zeby zaprosila
                  dobrego kolege czy cos. Zawsze bedzie miala z kim pogadac, a przede wszystkim
                  bedzie mial kto ja do tanca poprosic bo inaczej przesiedzi cala impreze.
                  • a1ma Re: A co z singlami? 04.01.06, 12:18
                    Dokładnie o tym samym myślałam - żeby moi gości edobrze się czuli i dobrze
                    bawili na moim weselu smile
                    • inka28 Re: A co z singlami? 04.01.06, 12:20
                      A to widzę, że trzeba się bardziej wziąć do pracy i trochę więcej pieniędzy odłożyć na te towarzyszącesmile A może tak sobie przypadna do gustu, że kiedyś mnie zaproszą na swoje wesele?smile
              • agnes_l25 Re: A co z singlami? 04.01.06, 12:12
                Nie rozumiem tu czegoś. Zamierzasz zaprosić tylko te osoby, które mają stałe
                pary? Reszte pominac?
                • inka28 Re: A co z singlami? 04.01.06, 12:14
                  Wlaśnie nie! Zależy mi na parach i na singlach! Nawet mi do głowy nie przyszło zapraszać tylko par. Chodzi jednak o koszty. Bo jeśli będzie dużo osób, których nie znam (np. 4 facetów zaprosi jakieś laski) to będę musiała skrócić planowana liste gości. A tego chce uniknąć.
                  • agnes_l25 Re: A co z singlami? 04.01.06, 12:22
                    Moja siostra ostatnio zostala zaproszona przez swoja kolezanke na slub a potem
                    na same poprawiny. Poprawiny kosztuja zazwyczaj w lokalach taniej niz samo
                    wesele. Niekiedy zdarza sie tez tak, ze sporo gosci weselnych na poprawiny nie
                    przychodzi wiec jest, ze tak powiem, wiecej miejsca. A dziewczyna tez miala
                    taki problem, ze chciala zaprosic z 15 swoich przyjaciolek z osobami
                    towarzyszacymi i nie wiedziala co zrobic z kosztami.
                    Ja akurat nie wiem czy to jest dobry pomysl ale jakis tam jest. Rodzina
                    zaprosic na wesele a znajomych na poprawiny. oczywiscie pod warunkiem, ze sie
                    je organizuje.
                    • a1ma Re: A co z singlami? 04.01.06, 12:30
                      Przyznam, że też o tym myslałam, ale w końcu zdecydowaliśmy się jednak na jedną
                      imprezę dla wszystkich gości. Ale wersja - rodzina na weselu, znajomi na
                      poprawinach jest na pewno dużo bardziej ekonomiczna.
        • edzia114 Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 14:28
          Myślę, że dobrze robisz i że oni to zrozumieją. Każda sytuacja jest w sumie
          inna.
          Pozdrawiam!
      • agnieszka5661 Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:11
        też tak uważam
    • morskafala1 Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:11
      Pierwszy raz słyszę, by był taki wymóg! Poszłabym chyba wówczas z torbami....
      Powinnością Pary Młodej jest wysłanie osobnych zaproszeń wszystkim dorosłym
      osobom, natomiast niepełnoletnim nie. Gdybyśmy my tak wysyłali, wówczas
      zapłacilibyśmy dużo więcej i połowa gości nie zmieściłaby się w sali.... Nie
      wyobrażam sobie takiej sytuacji. Absolutnie, nigdy o takim obowiązku nie
      słyszałam. Jest to Wasza tylko i tylko Wasza decyzja i dobra wola.
    • azanna Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:17
      Pewnie bym się też tym nie przejmowała gdyby nie wesele, na którym byłam jakiś
      czas temu. Osoby dwudziestoparoletnie były zaproszone same (jedna dziewczyna
      miała ślub za trzy miesiące i była zaproszona bez narzeczonego) i było to
      ogólnie przyjęte niezbyt pochlebnie. Ja też czułam się źle będąc zaproszoną bez
      połówki. Wiem, że była to sytuacja skrajna, ale stąd moje obawy.
      • mija4walles Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:58
        azanna napisała:

        > Pewnie bym się też tym nie przejmowała gdyby nie wesele, na którym byłam
        jakiś
        > czas temu. Osoby dwudziestoparoletnie były zaproszone same (jedna dziewczyna
        > miała ślub za trzy miesiące i była zaproszona bez narzeczonego) i było to
        > ogólnie przyjęte niezbyt pochlebnie. Ja też czułam się źle będąc zaproszoną
        bez
        >
        > połówki. Wiem, że była to sytuacja skrajna, ale stąd moje obawy.


        tu akurat sie zgadzam
        ale mowimy o nastolatkach
      • halszkabronstein Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 20:35
        ja bym nie poszła na wesele na które bym była zaproszona beznarzeczonego , jeśi
        nie ma gdzieś miejsca dla niego todla mnie tymbardziej . Jeśli to bliska
        rodzina to mogliby mi powiedzieć wprost , ze są np bardzo biedni i najwyżej bym
        zapłaciła za narzeczonego sama . Już wole takie rozwiązanie , w przeciwnym
        razie to nietakt.
        • a1ma Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 20:41
          Zgadzam się, że to nietakt. I pewnie teśż bym się nie pojawiła na takim weselu,
          ale bez obrażania, po prostu przez wzgląd na własny dobry humor wink
          • halszkabronstein Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 01:32
            Dokładnie to nawet nie chodzi o robienie afery , ale jeśli kogoś mam to jak mam
            się bawić na weselu ?? Nie chce mi się tam szukać na siłe osób do zabawy typu
            taniec itp , na jednym weselu daawno temu byłam sama bo ciagle kazdy wujek
            zenek,stefan itp chcieli ze mna tanczyc i do mnie zagadywali po pijaku. Glupio
            sie czułam ;/.
    • a1ma Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:27
      Powyżej 18 roku życia zapraszam z osobami towarzyszącymi. Poniżej – zrobię
      wyjątek tylko dla mojej siostry (o ile będzie chciała kogoś zaprosić wink).

      Oczywiście jest to wyłącznie Wasza decyzja i zależy pewnie głównie od
      możliwości finansowo-lokalowych, ale jeśli istnieje taka możliwość, to uważam,
      że tak jest grzeczniej wobec zapraszanych gości. No i ludzie w parach bawią się
      lepiej, nie wyobrażam sobie pójść na wesele bez mojego narzeczonego, raczej
      ograniczyłabym moją obecność do ceremonii ślubnej.
      • azanna Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:39
        > No i ludzie w parach bawią się
        > lepiej, nie wyobrażam sobie pójść na wesele bez mojego narzeczonego, raczej
        > ograniczyłabym moją obecność do ceremonii ślubnej.

        Moja przyjaciółka ostatnio tak zrobiła - dostała sama zaproszenie (a ślub miała
        za kilka miesięcy i mieszkała już wtedy z narzeczonym), więc poszła z
        narzeczonym do kościoła, a na wesele nie poszła (wcześniej jednak poinformowała
        o tym zapraszających). Ale pamiętam jaka była zła - twiedziła, że gdyby wcale
        jej nie zaprosili na wesele, lecz wysłali tylko zawiadomienie to wcale by nie
        miała im za złe, ale ta sytuacja naprawdę ją wkurzyła.
        • morskafala1 Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:46
          Nie chodziło mi o to, by w ogóle tego nie robić.... To jest Wasza decyzja. My
          postanowiliśmy tak zrobić, że za wyjątkiem tylko kilku osób wysłać osobne
          zaproszenia. Nie oznacza to natomiast, iż tak będzie na pewno. Zazwyczaj
          zaproszone osoby dzwonią i się pytają, czy mogą przyjść z osobą towarzyszącą. U
          nas niestety sala jest mała i musimy to wziąć pod uwagę. Chcę, byśmy my mieli
          komfort i przybyli goście. To jest dla mnie istotniejsze.
          • agnes_l25 Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:55
            Jeśli zależy Ci na komfocie Twoich gości to weź pod uwagę, że np. 25 letnia
            kuzynka nie będzie się czuła komfortowo jeśli będzie musiała się dopytywać o to
            czy może przyjść z kimś czy jest zaproszona sama. Prędzej nie przyjdzie w
            ogóle, albo przyjdzie sama i całą imprezę przesiedzi ze skwaszoną miną pod
            ścianą. Bo nie będzie nikogo z kim się będzie mogła bawić.
            Chyba, że jest to przyjęcie bez tańców. Wtedy nie ma powodów, żeby zapraszać z
            osobami towarzyszącymi. Ale na imprezę taneczną przychodzi się w parach.
          • morskafala1 Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 12:03
            U nas jest troszkę taka sytuacja, dlatego tak się tym nie martwię, ani ja, ani
            mój partner, czy rodzice. Przyjęcie będzie popołudniowo-wieczorne, choć z
            tańcami, lecz nie sądzę, by goście, którzy będą osobno, będą sie źle czuć. U
            nas, tak jak napisałam, głównym kryterium jest wielkość sali i możliwość
            usadzenia gości. Nie wyobrażam sobie ścisku, tudzież stołu przed nami tzw. T.
            Wówczas wolałabym zrezygnować z części gości w ogóle.
            • a1ma Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 12:05
              A czy nie jest tak, że to wielkość sali dobierasz do liczby gości a nie
              odwrotnie? Oczywiście jeśli wchodzą w grę względny finansowe, to tu niewiele da
              się zrobić, ale samego argumentu "ścisku" nie rozumiem.
              • agnes_l25 Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 12:07
                Absolutnie się zgadzam. Moim zdaniem najpierw należy zdecydować kogo się
                zaprasza, potem dobrać salę, tak, żeby się wszyscy zmieścili.
            • magdalaena1977 Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 22:53
              morskafala1 napisała:
              > Przyjęcie będzie popołudniowo-wieczorne, choć z
              > tańcami, lecz nie sądzę, by goście, którzy będą osobno, będą sie źle czuć.
              Będą.
              Normą na weselu są pary i bycie biednym samotnym singielkiem jest niezbyt
              sympatyczne.
              Poza ciociami w wieku emerytalnym wszystkie osoby dorosłe zapraszałabym z
              osobami towarzyszącymi
              • landri83 Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 17:20
                A ja za glosem mojej przyjaciolki, ktora jest singlem i za kazdym razem jest zmuszana do "lapania" pary (nie wypada pojsc samemu) nie zapraszam singli z osobami towarzyszacymi. Wesele robie dla tych, ktorych znam, a tak zaroilo by mi sie od nieznajomych twarzy. Oczywiscie wszystkie pary jak najbardziej razem. Po prostu wole 20 przyjaciol, zamiast 10 z osobami towarzyszacymi.
                • a1ma Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 20:22
                  Przecież zaproszenie "z osobą towarzyszącą" nie oznacza obowiązku jej
                  przyprowadzenia, tylko daje taką możlwość (a o decyzji należy oczywiście
                  poinformowac organizatorów przy potwierdzaniu swojej obecności).
          • a1ma Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 12:04
            > Zazwyczaj
            > zaproszone osoby dzwonią i się pytają, czy mogą przyjść z osobą towarzyszącą.

            No to już jest bezczelność wink
        • agnes_l25 Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 11:50
          Ja też miałam taką sytuację. Zostałam zaproszona parę miesięcy temu na wesele
          (to jest nawet całkiem bliska rodzina) bez mojego narzeczonego. A już wtedy
          było wiadomo, że sama planuję ślub. Na wesele poszłam, ale bawiłam się naprawdę
          kiepsko. I obiecałam sobie, że więcej tego błędu już nie popełnię.
          Na wesele drugiej mojej kuzynki zostali zaproszeni jedynie moi rodzice, ja z
          moją siostrą jedynie na ślub. I takie rozwiązanie mi się podobało bo zdaję
          sobie sprawę, że musieliby zaprosić nas z osobami towarzyszącymi a to już
          dodatkowe 4 osoby co powoduje spore zwiększenie kosztów. Ja zrobiłam dokładnie
          tak samo. Po prostu zaprosiłam jedynie najbliższą rodzinę, pozostałych już bez
          dzieci.
          • a1ma Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 12:06
            Dokładnie tak - jeśli się dzieli gości na ślubnych i weselnych to powinno
            następować to wg jakiegoś logicznego klucza, a nie na zasadach losowania wink
    • misiaczyca1 Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 14:08
      witam.nie wyobrazam sobie sytuacji w ktorej zostałabym zaproszone na czyjśc
      ślub bez narzeczonego,chłopaka z ktorym jestem w stabilnym związku.nie
      poszłabym na taki ślub.
      Po drugie to na swój slub zapraszam 10 par znajomych.jezeli bedzie sytuacja,ze
      moja przyjaciółka-świadkowa nadal bedzie singlem to powie mi i na siłe nie
      bedzie zapraszal jakiegos kolegi.bo tylko umeczenie z takim przypadkiem.(ma
      doswaidczenie bo na studniówke zaprosiła jakiegos kolege i wyszło fatalnie).
      jedni to małżeństwo drudzy to wieleletni związek itd.i dwa single ktore jak nie
      znajda poważnej pary to powiadomia nas,zeby nie było "zbędnych" kosztów.w to
      miejsce moglibysmy zaprosic innych znajomych bedzie wesołe grono.
      pozdrawiam
      • agnes_l25 Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 14:22
        Ale mimo wszystko decydujesz się na zaproszenie wszystkich gości z osobami
        towarzyszącymi. I to od ich decyzji zależy czy przyjdą sami czy z kimś. A nie
        tak, że jak wiesz, że ktoś nie ma pary to mu piszesz zaproszenie tylko dla
        niego. Właśnie o to chodzi.
        • olkao Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 18:28
          Ja byłam jakiś czas temu na weselu, na którym - tak się złożyło - było więcej
          znajomych państwa młodych, niż rodziny.
          Było to właśnie towarzystwo dwudziestoparolatków, b.imprezowych, w tym sporo
          singli (tzn.jak ktoś tu napisał - osób zapamiętale flirtujących, zmieniających
          często partnerów itdwink
          Państwo młodzi zaprosili z osobami towarzyszącymi tylko tych, o których
          wiedzieli, że mają stałe osoby towarzyszące, a reszta przyszła w pojedynkę.
          I było bardzo fajnie - nikt się nie obraził! Ludzie rozumieli, że każda osoba
          na weselichu to dodatkowe 150zł wydatku i nikt nie upierał się, że koniecznie
          musi przyjść z wczoraj poznanym w dyskotece"eee...jak mu tambyło na imię...?"wink
          Single bawiły się ze sobą i oczywiście z tymi "sparowanymi" teżwink
          • a1ma Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 20:40
            > Ja byłam jakiś czas temu na weselu, na którym - tak się złożyło - było więcej
            > znajomych państwa młodych, niż rodziny.

            U mnie będą podobne proporcje, będą głównie nasi przyjaciele.

            > I było bardzo fajnie - nikt się nie obraził! Ludzie rozumieli, że każda osoba
            > na weselichu to dodatkowe 150zł wydatku i nikt nie upierał się, że koniecznie
            > musi przyjść z wczoraj poznanym w dyskotece"eee...jak mu tambyło na
            imię...?"wink

            Tyle, że ja zostawiam swoim gościom wolną rękę. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś
            zaprosił przypadkową osobę. I wiem, że nikt z moich znajomych czegoś takiego
            nie zrobi - bo ich znam.

            Ale zapraszanie singli pojedynczo a par w parach to chyba dyskryminacja tych
            pierwszych, nie wydaje Wam się?
            • olkao Re: osoby towarzyszące 04.01.06, 23:42
              Hmm... Dyskryminacja...? Może... Nie patrzyłam na to w ten sposób.
              Po prostu wyszłam z założenia, że jeśli moi przyjaciele są "sparowani" to
              zwykle dobrze znam "obie połówki" takiej parysmile
              Więc zaproszenie byłoby nie dla np.Kasi i przy okazji dla Jasia jako jej osoby
              do pary, tylko dla Kasi i Jasia, bo ich oboje znam i lubię.
              Jeśli więc np.Agatka, którą też znam i lubię ma możliwość wprowadzenia na moje
              wesele dowolnej osoby, dlatego, że nie ma narzeczonego/chłopaka/męża/kochanka;-
              ) a Jaś i Kasia nie mogą przyprowadzić dowolnych osób, bo np.się zaręczyli...
              To wychodzi na to, że dyskryminuję Kasię i Jasia!
              • a1ma Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 02:15
                Używając Twojego przykładu (o ile już musimy na przykładach) - Kasia i Jaś
                wybrali, że chcą być razem, a co za tym idzie razem pojawić się na Twoim
                przyjęciu. Agatka zaszczytu decydowania o swoim towarzystwnie nie ma -
                pozbawiona prze organizatorów singlowym zaproszeniem. A jeśli Kasia i Jas w
                międzyczasie zmienią plany życiowe, to zaproszę każdego z nich +1. Bo szanuję
                ich prawo do decydowania o własnym towarzystwie na zabawie.
                Oczywiście pomijam zupełnie aspekt finansowy - jeśli to jest argument, to
                dyskusji nie ma.
            • dalloway Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 00:23
              Nie przyszło mi to nigdy do głowy, gdy byłam singlem i zapraszano mnie samą. My
              nawet w rodzinie zapraszamy z osobą towarzyszącą tych, u których tę osobę
              znamy, bądź para jest zaręczona. Nie mam zamaiaru zapraszać obcych ludzi
              kosztem moich wypróbowanych przyjacioł. Jeśli z moją kuzynką widuję się raz w
              roku i nawet nie wiem, czy ona ma kogoś do pary, to na pewno nie będę tego
              hipotetycznego ktosiza zapraszać. Jeśli znamy się, to zapraszam. Jeśli para
              zaręczona - to zapraszam, nawet gdy nie znam, bo to już jak rodzina.
              • dalloway Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 00:27
                A jeszcze co do ścisku. Ja mam na liście 120 osób, w tym naprawdę mało
                znajomych, którzy wylecieli z listy "bo rodzina". To jest kupa kasy, ale przede
                wszystkim nie mogę już znaleźć wiekszej sali (na akceptowalnym poziomie,
                stołówek szkolnych nie sprawdzałam, bo mnie to nie interesuje). Nawet 120 to
                jest kłopot! Więc argument ścisku nie jest aż taki dziwny.
                • a1ma Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 02:17
                  Ja znalazłam salę na 150 osób, zaprosiłam ok. setki (bo chce unknąć ścisku
                  własnie), połowa to będą znajomi. A obok jest sala w tym samym standardzie,
                  która mieści 300 osób an imprezach siedzących i 200 na tańczonych. Da się.
              • a1ma Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 02:18

                > Nie mam zamaiaru zapraszać obcych ludzi
                > kosztem moich wypróbowanych przyjacioł.

                To jest dla mnie argument oczywisty i nie do podważenia. Jeśli trzeba wybierać -
                wybiorę tak, jak Ty. Ale jeśli ktoś pyta, jak wypada - to wypada w parach wink
    • halszkabronstein Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 01:42
      Ja jestem zdania , że owszem każdy powinien mieć możliwość przyjścia z osobą
      towarzyszącą ale bez przesady - nikt nie zaprasza 7 latka z jego 15 w danym
      miesiącu ukochaną hehe . Co do starszych to nie trzymałabym się ścisło granicy
      18 lat , najlepiej wybadać czy np 17 letni kuzyn nie ma dziewczyny z która są
      razem 4 lata - to nie są częste przypadki więc myśle , ze nie bedzie to wielkie
      obciążenie finansowe jeśli nawet dwoje czy droje nastolatków z kimś przyjdzie .
      W zamian napewno część starszych gości przyjdzie sama wiec to się wyrówna .
      Pozdrawiam .
      • a1ma Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 02:19
        Ja i tak nie zapraszam dzieci, więc sprawa partnerów siedmiolatków mnie nie
        dotyczy wink A co do granicy - postawiliśmy ją na 18, ale jasnym jest, że 17,5
        też się prześlizgnie wink
        • dalloway duża sala 05.01.06, 11:45
          Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w Trójmieście się nie da. Zajmuję się tym już
          ponad 2 miesiące, a do tego mam spore doświadczenie w organizacji bankietów.
          Odpowiedni duże bywają karczmy typu chłopskiego lub właśnie sale do wynajęcia.
          A ja chcę miec eleganckie i zdecydowanie miejskie wesele. Jest jeszcze sala w
          kultowym niegdyś hotelu Gdynia, ale to syf niewiarygodny, nieremontowany od
          powstania w czsach komunizmu. I koniec. Musiałam zrezygnować z wielu cudownych
          sal czy miejsc, jak np. uroczy zamek w Krokowej, czy piękna Villa Uphgaena w
          Gdańsku, bo z reguły górna granica to 70, z rzadka - 90.
          • a1ma Re: duża sala 05.01.06, 20:19
            Mieszkam w mieście nawet większym niż Gdańsk wink I u mnie się da. Nie będę się
            sprzeczać, czy da się u Ciebie (choć wydaje mi się to dziwne), bo się na tym
            kompletnie nie znam wink
            • dalloway Re: duża sala 05.01.06, 20:33
              W większym łatwiej. Też się dziwiłam ale juz przestałam. Relikty PRLu
              poupadały, a nowych hoteli i restauracji nikt nie buduje tak dużych, bo tu na
              prowincji nie ma zapotrzebowania ani na wielkie konferencje, ani na bankiety.
              Więc powstaje mnóstwo maleństw.
              • a1ma Re: duża sala 05.01.06, 20:49
                Ale Gdańsk to chyba nie prowincja, co? :lol:
                • dalloway Re: duża sala 05.01.06, 21:06
                  No niestety, raczej tak. Nie ma inwestycji, nie ma firm, nie ma pieniędzy. Nie
                  porównuję się z Warszawą (w której zresztą tkwię jedną nogą z powodu pracy),
                  ale jak jadę do Poznania czy Wrocławia - zazdroszczę, bo widać, że coś się
                  dzieje. A tu najwyżej cos upada. Jak sprzedadzą Rafinerię to już chyba trzeba
                  będzie Gdańsk po prostu zamknąć smile
    • minerwamcg Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 18:44
      A myśmy w ogóle nie pisali na zaproszeniach "z osobą towarzyszącą". Chłopak
      koleżanki to jest Jaś Kowalski albo Maciek Dudek, a nie "osoba towarzysząca".
      Zadaliśmy sobie trud dowiedzenia się, jak się owe "osoby towarzyszące" nazywają
      i zaprosiliśmy je imiennie, choć osobno, pisząc na jednym zaproszeniu "Szanowna
      Pani Magdalena Wiśniewska i Szanowny Pan Maciej Dudek".
      • a1ma Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 20:21
        No oczywiście, jeśli to są stałe pary to wymieniamy każdego z imienia i
        nazwiska! Ale chcę singlom zostawić tę właśnie możliwość - niech przyjdą z
        kolgeą / koleżanką jeśli nie mają ochoty być same.
        • olkao Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 21:27
          Czyli jednak dyskryminacja! tongue_out
          Za Macieja Dudka i Magdalenę Wiśniewską decydujemy z kim mają przyjść, a
          Agatkawink ma pod tym względem wolną rękę! tongue_out
          • olkao Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 21:37
            A tak całkiem serio - uzależniłabym to też od proporcjonalnej ilości singli i
            par w zaproszonym gronie.

            Jeżeli byłoby tak, jak na weselu, októrym wspominałam- cała duża paczka
            znajomych, w tym około połowa singli, to nie widzę powodu dla którego muszą oni
            kogoś ze sobą przyprowadzać.

            Jeżeli natomiast stałych partnerów nie mają tylko dwie kuzyni i jeden kolega z
            pracy - to jasne, że zręczniej im będzie przyjść z własną parą do tańca!smile
            • olkao Re: osoby towarzyszące 05.01.06, 21:40
              Errata wink
              "dwie kuzynki"
              "o którym wspominałam" smile))
          • a1ma Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 20:08
            Mam wrażenie, że oni jednak sami wybrali wink
    • olkao Re: osoby towarzyszące 06.01.06, 22:19
      Jeszcze jedna wątpliwośc przyszła mi do głowy:
      wszyscy piszą tu o dolnej granicy wiekuosób , którym dajemy zaproszenia z
      dopiskiem "Wraz z osobą towarzyszącą".
      A czy istnieje jakaś górna granica wieku?wink
      Tzn.czy mojej babci (lat prawie 80), która jest singlem - a dokładnie wdową od
      dawna też powinnam dać zaproszenie z takim dopiskiem?
      • a1ma Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 20:09
        Żartujesz sobie, prawda? wink
      • halszkabronstein Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 20:23
        Zależy od babci - jeśli to ostra podrywaczka w sanatorium w Ciechocinku to
        lepiej z osobą towarzyszocą tongue_out.
    • ewcia1980 Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 14:12
      ja na moje wesele zapraszam wszystkich powyżej 18 roku zycia z osobami
      towarzyszącymi. wiekszość z tych osób jest w stałych związkach wiec nie było
      nawet nad czym sie zastanawiac.
      jedynie 2 moje koleżanki są singlami ale nie wyobrazam sobie, zeby oszczedzac
      na ich osobach towarzyszacych i zapraszac dziewczyny same. to one zdecyduja czy
      przyjda same czy z kims.
      mam problem z synem mojego kuzyna. chłopak ma 17 lat i spotyka sie z
      dziewczyna. długo zastanawiałam sie czy zapraszac go samego czy z osoba
      towarzyszaca. konsultowałam to z moimi rodzicami, z rodzicami tego chłopca i
      jego dziadkami i w rezultacie bedzie zaproszony sam. ja wiem, ze to juz nie
      jest małe dziecko ale nie mozna przesadzac. nawet miałabym problem z noclegiem
      dla nich, bo wszystkim para przyjezdnym rezerwuja noclegi w internacie. a
      przeciez ich nie położe spac w jednym łózku smile
      • anniszka Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 16:49
        No to opisze Wam sytuacje, ktora boli mnie do dzis. Mialam przyjaciolke,
        najblizsza, znalam ja od piaskownicy, i bylam dla niej JEDYNA koleznka (ot,
        samolubny typ, o czym przekonalam sie zbyt pozno). Poprosila, bym zostala jej
        swiadkowa, na co chetnie przystalam. Mialam wowczas 22 lata i od roku chodzilam
        z moim, obecnie, narzeczonym. Zostalam zaproszona razem z nim. Na niecaly
        tydzien przed slubem, gdy dokumenty byly juz w USC, "przyjaciolka" zadzwonila
        i ... odwolala zaproszenie dla mojego chlopaka, tlumaczac sie nie brakiem
        funduszy, lecz tym, ze on jest zbyt niesmialy, nie bryluje specjalnie w
        towarzytwie i ona doprawdy nie wie, czy nie bedzie sie wstydzic za taka osobe,
        ktora z nikim kontaktu latwo nie nawiazuje. Coz, moj narzeczony faktycznie jest
        cichy i niesmialy, duszy towarzystwa nie stanowi, ale daleko mu do gbura czy
        osoby, ktorej brak kultury. Wtedy cieszyl sie z tego zaproszenia, kupil nawet
        nowy garnitur. Poczulam sie tak fatalnie, ze nikomu tego nie zycze. Opisalam
        te sytuacje nie dlatego, by cos komus sugerowac czy doradzac, ale po prostu by
        sie zwierzyc i opowiedziec, jak tak piekny dzien jak wesele moze odslonic
        ludzkie chamstwo. Odpowiadajac na post autorki: robie male wesele, nastolatkow
        na nim nie bedzie, kazda dorosla osobe zapraszam z osoba towarzyszaca, by miala
        obok siebie kogos bliskiego "na starcie zabawy" nim wszyscy sie poznaja.
        Pozdrawiam.
        • krewetka Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 17:44
          my zapraszamy wszystkich powyzej 18 lat z osobami towarzyszacymi ( za wyjatkiem
          babci oraz wujka), mlodszych nie zapraszamy, uwazam ze gości z rodziny nalezy
          zaprosic z osoba towarzysząca, na naszym weselu bedzie niewielu znajpmych a w
          wiekszosci to malzenstwa lub narzeczeni wiec problem z głowy
        • krewetka Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 17:45
          anniszka wspolczuje sytuacji, naprawdę bardzo przykra, nie poszlabym na takie
          wesele i kolezaki na swoj tez nie zaprosila
          • anniszka Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 18:10
            Na wesele poszlam z racji tego, ze bylam swiadkową i nie chcialam juz robic
            problemu. Na swoje jednak absolutnie nie zapraszam. Po slubie owa kolezanka
            zamilkla na trzy miesiace. Potem, nagle, zadzwonila, proszac, by moj chlopak
            zainstalowal jej telewizje satelitarna. Coz, do tego widac nie potrzeba
            towarzyskiej oglady. Odmowilismy.
            • a1ma Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 20:12
              Podziwiam Twoje poczucie obowiązku, ale czy Twój narzeczony nie poczuł się
              urażony, ze poszłaś tam bez niego? Moim zdaniem miałaś pełne prawo odmówić,
              nawet w ostatniej chwili, wobec taki bezczelnej wolty.
        • a1ma Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 20:10
          I poszłaś na ten ślub??
          • anniszka Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 21:24
            Na slub poszlam, bo - jak napisalam - nie chcialam stwarzac problemow z racji
            tego, ze bylam swiadkową. Moj narzeczony zrozumial. Sam namawial, zebym jednak
            sie tam pojawila. Ale potem kontakt stopniowo sie "rozplynął". Bardzo mi bylo
            przykro, naprawde.
            • a1ma Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 21:31
              Moim zdaniem kolezance należało sie nawet więcej niż takie kłopoty... Zachowała
              się po prostu chamsko, ot co.
        • halszkabronstein Re: osoby towarzyszące 07.01.06, 20:25
          Naprawde spotkało Cie ogromne chamstwo , tymbardziej ,że miałaś być świadkową .
          Brakuje słow by to skomentować . Ja bym nie przyszła i 2 tygodnie przed albo
          tydzień odwołała świadkowanie !!! Ciekawe czy ona by była zachwycona...
    • misiaczyca1 nigdy w życiu 07.01.06, 20:08
      nie poszłabym na takie wesele.
      ja ustaliłam,ze jak bede wypisywała zaproszenia do kuzynek mojego lubego to
      zapytam ich rodziiców czy ewentualni wybrancy zostali przedstawienie im lub czy
      głosno i wyraznie sie o nich mówi w ich domu.dziewczyny beda miały po 19-20
      lat.jezeli będa to tylko koledzy lub chłopaki od 3 m-c to nie przyjda z nimi.
      moja przyjaciółka-swiadkowa nie ma szczescia do "normalnych" męzczyzn i jak nie
      bedzie z nikim na stałe to podpowiem jej zeby nikogo na siłe nie zapraszac.
    • agniecha606 Re: osoby towarzyszące 11.01.06, 08:35
      ja zapraszałam z osobami towarzyszącymi osoby powyżej 18 roku życia ale była
      taka sytuacja że mój 17sto letni kuzyn miał dziewczynę więc zaprosiłam go razem
      z nią
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka