Dodaj do ulubionych

Pogadajmy - c.d

17.02.06, 14:38
Przenosiny z pogadajmy
Obserwuj wątek
    • azanna Re: Pogadajmy - c.d 17.02.06, 15:16
      Niestety musiałam popracowaćsad
      Widzę, że było o teściach. Ja mam super teściów. Wnuka już mają, więc presji
      też nie ma. W ogóle rodzina lubego jest świetna.
    • ann_jazon Uszanowanko w niedzielny poranek :) 19.02.06, 08:48
      Witajcie dziewczęta, witaj siesio smile Po tym jak w czwartek i piątek "pięknie
      się pracowało", dziś od rana zasiadam w domku przed kompem, bo musze nadrobić
      trochę tego co się przez 2 dni ulotniło i porysować trochę drutów smile Pogoda za
      oknem paskudna - szaro, buro, mgliście, resztki śniegu spływają po ulicy.
      Krzysiu śpi w najlepsze, czołgiem go nie da rady ruszyć wink Niech sobie pośpi,
      przynajmniej ja mogę trochę porysować. W piątek pod koniec pracy dopadła mnei
      okrótna migrena (bo było straznie duszno i śmierdziało) i trzymała do wczoraj
      do popołudnia. Z braku innych środków utłukłam ją w akcie desperacji Ferveksem -
      o dziwo, pomogło skutecznie. Potem poszliśmy nad morze na spacer,ale wialśmy
      stamtąd szybko, bo mi zatoku zaczęło przewiewać. Na pocieszenie kupiliśmy sobie
      w Biedronce ptasie mleczko i pożarliśmy od razu pół opakowania (a potrafimy i
      całe jak dobrze się sprężymy wink Dziś też wybieramy się na spacerek, bo
      dotleniać się trzeba.
      A tak z innej beczki mam pytanko do Was - chodzi mi o antykoncepcję. Piguły
      niestety wspomagają migreny. Zastanawiałam się nad plastrami Erva, ale jak
      poczytałam, to działanie moga mieć podobne niestety (powodować bóle głowy), no
      i mogą powodować tycie (ja biorę piguły Yasmin, które wogóle nie tuczą,
      poprzednio po Cileście waga mi skoczyła). Czy macie doświadczenie z tymi
      plastrami? Napiszcie co wiecie.
      Ja biorę się za moje kable! Pozdrawiam Was serdecznie, jeszcze tu wrócę wink)))
      • marlena.k1 Re: Uszanowanko w niedzielny poranek :) 19.02.06, 12:15
        w koncu ktos sie odezwalsmile
        Ja nie biore ani jednego ani drugiego,wiec slabo mam z tym doswiadczeniae,ale
        mam znajoma ,ktora ma plasterek,dobrze sie z tym czuje,nie preszkadza jej do
        kapieli zakrywasz takim innym plasterkiem,ale ponoc nie wolno przy tym palic
        papierosow,opalac sie na solarium i co jeszcze to nie pamietam.Ona wlasnie
        przeniosla sie z tabletek na plasterek i jest zadowolona.ale ponoc koszt duzo
        wyzszy.
        • ann_jazon Re: Uszanowanko w niedzielny poranek :) 19.02.06, 13:24
          Koszt w miarę jeszcze do przełknięcia (zależy od apteki) - w aptece, gdzie ja
          kupuję to moje piguły są po 32 zł (a wiem, ze niektórzy i po 45 sprzedają), a
          te plasterki ok. 50 zł, więc da się przeżyć. Czytałam, ze nie przeszkadzają w
          kąpieli, bo podobno się nie powinny odklejać. Niestety łażę na solarium raz w
          tygodniu - choć w ulotce nie ma nic na ten temat, za to nie wolno się w tych
          miejscach kremować, bo wtedy plaster nie trzyma się. Fajek nie palę. Natomiast
          obawiam się skutków ubocznych, bo mogą tuczyć niestety (tak w ulotce jest)i
          również powodować ból egłowy sad W zasadzie jedynym bodźcem do przestawienia sie
          z pigułek na plaster byłoby to, żeby migren nie wspomagały tak jak to robią
          pigułki, bo jeżeli chodzi o działanie antykoncepcyjne, to jakoś pigułki
          bardziej do mnie przemawiają no i poza głową, czuję się świetnie po nich.
          Obecnie jestem na etapie poszukiwania jakiegoś gabinetu akupunktury, może to
          złagodzi objawy..
          • marlena.k1 Antykoncepcja 19.02.06, 18:15
            moze pigulki sa bardziej przekonywujace,bo sa juz znane od dluzszego czasu,a
            plastry to dopiero taka powiedzmy nowosc,moim zdaniem powinnas wybrac to co
            powoduje,ze mniej masz dolegliwosci roznego typu.
            • siesio1 Re: Antykoncepcja 19.02.06, 23:58
              Witam miłe paniesmileNiestety znowu na tapecie temat o którym nie mam zielonego
              poecia.Nie jestem z innej strefy czasoewj,poprostu nocny marek(grzesio)ze
              mnie.w dzień komp okupuje mój synek.A tak wogóle jestem z Płocka,ale klikam z
              Warszawy,gdyż mieszkam tu od 12 lat.Pytałem o spacer nad morzem,gdyż kocham
              spacery po plaży.Szkoda ,że mam do niej 350 kmsad Jutro od rana pewnie ruszycie
              z kopytasmilez wpisami.Chyba ,ze tematy wam sie wyczerpały.Preferuje o
              seksie ,bieliźnie damskiej,ciągnięciu drutów itpwink.byle nie suknie
              slubne.Pozdrawiam i do jutra...
                • marlena.k1 Re: Seks 20.02.06, 01:23
                  pewnie jutro rano sie dowiemysmilefajnie ,ze od jutra rana znow zacznie sie cos
                  dziac,bo przez weekend tak jakos smutno bylo na tym forum.Czekam dziewczyny na
                  was z niecierpliwoscia,znow w tym tygodniu bede bogatsza o jakis nowe
                  informacjesmile
    • ann_jazon Witajcie w poniedziałkowy ranek :) 20.02.06, 07:38
      Witajcie dziewczyny, witaj Grzesio (w końcu wiemy, że siesio to Grzesio wink Ja
      dziś znowu pierwsza się melduję z rańca. Grzesiu - na Twoją prośbę moge Ci
      zaręczyć, że wczoraj cały dzień tematem nr 1 u mnie były druty smile)) bo musiałam
      nadgonić to opieprzanie się w zeszłym tygodniu. I pociągnełam ładne parenaście
      km kabla smile
      Jak widzę, Marlena zarzuciłam nam nowy temacik do dysksji - a mianowicie - seks
      i ulubione pozycje smile widzę, że nasze pogadanki nabierają rumieńców. Ciekawa
      jestem swoją drogą ile osób nas tu czyta i puka się w głowę smile Ale co tam,
      grunt że my się dobrze bawimy big_grin
      Ulubiona pozycja - hmmm.... pomyślmy. Czasem lubie być u góry, a czasem jak
      jestm zmęczona, to na leniucha smile
      • filar_zf Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) 20.02.06, 07:52
        Cześć Dziewczyny,

        miło znowu być z Wami. Teraz musze nadrobić zaległości i dzisiaj troche
        popracować, ale nie będę zostawiała was na długo.

        Widzę, po wypowiedzi Ann, ze dołączył do nas Grześ, fajnie, witam serdecznie.

        Wiecie, ze w piątek mój Dziubek został w domu, tym samym pokrzyżował moje plany
        na dzień urlopu smile, i nie mogłam swobodnie porozmawiać. W sobotę narty, byłam
        tak padnięta, że tylko spać. Niedziela jak zwykle wielkie lenistwo, zaległe
        filmy i bieżące tematy: trochę drutów, trochę pozycji smile

        Mnie nie było, a Wy znowu świntusicie. Dobrze, przynajmniej nie będzie na
        mnie smile

        Ulubiona pozycja ?! Ja zwykle jestem na dole, ale moge być też na górze i z
        boku. Muszę się przyznać, że jeszcze nigdy podczas regularnego stosunku nie
        miałam orgazmu, więc jest mi wszystko jedno, jeśli jemu się podoba.

        Miłego dnia smile ściskam



        • ann_jazon Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) 20.02.06, 08:09
          Na boku też może być fajnie smile... no własnie, ten orgazm... hmmmm... niestety
          nie znam sad no ale mam nadzieję, jeszcze się zapoznam smile Na szczęście mój chłop
          stara się jak tylko umie (niestety pomimo swojego wieku niewiele umie, no ale
          wszystko do nadrobienia.... smile
          Świnuszenie to podstawa smile smile smile
          Pozdrawiam Was dziewczęta, w Gdańsku już wiosnę czuć w powietrzu smile

          • filar_zf Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam! 20.02.06, 08:50
            Nadrobiłam zaległości!!

            Z boku za często się wyślizguję smile) Moje kochanie się stara, udaje mu się, ale
            nie podczas stosunku smile przynajmniej to. Ale muszę się przyznać, ze byłam w
            łóżu z wieloma facetami, przed Dziubkiem, ale on będzie ostatni, i nikomu sie
            to nie udało.

            Było o teściach. Ogólnie są miłymi ludzmi, ale trzymam do nich dystans. Z
            teściową gadamy jak siądziemy przy jednej butelce z wynalzaków teścia. Czasami
            nawet za dużo jej mówię, później tego żałuję. Od począku byli mili i przyjeli
            mnie sympatycznie. RAz tylo po pół butelki teściowej sie wymskneło,ze bardzo
            lubiła byłą mojego Dziuba. Siedzi to we mnie do dzisiaj, nawet raz mi się
            wyrwało w trakcie awantury. Wiecie jak to jest. Do teścia mam pewne
            zastrzeżenia, że dużo gada a mało robi. A jak juz się weźmie to nie tak. Jak
            montowaliśmy gaz do samochodu, nie dość, że najpierw znalazł mojemu samochód -
            poloneza i go namówił, do tej pory się wściekam, później miał podobno
            znajomości w zakładaniu gazu to wyszło 200 zł drożej niż normalnie. Nie wiem
            jak to zrobił. Do rodzeństwa mam małe zastrzeżenia, trochę mnie wkur... małymi
            akcjami , ale to inny teamat, moze kiedyś do niego dojdziemy.

            Najbardziej boję się facetów, którym nie odcięto pępowiny w trakcie porodu. Mam
            ten przkład w domu rodzinnym. Mojemu odcieli, ale i bardzo się liczy rodzina,
            poczucie obowiązku pomocy rodzeństwu, finansowo, itp. Chciałabym żeby mu ktoś
            uśwaidomił kto staje się najważniejszy po ślubie. Nie wiem czy zdaje sobie z
            tego sprawę.

            Wieczór panieński. Planuję,a le to jeszcze kupa czasu. Myślę, ze zrobimy rajd
            po knajpach i to będzie na tyle,albo domowa impreza. Nie sądzę, zeby moje
            koleżanka wpadły na faceta, który zdejmie koszulkę smile
            • ann_jazon Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 09:30
              Moje kochanie też będzie chyba ostatnie. Ja swoje już "przetestowałam" w życiu
              i ten mi odpowiada najbardziej smile Wprawdzie musiałam go wszystkiego nauczyć,
              ale pojętny w miarę jest smile
              Co do teściów - no to u mnie jes niemały problem. Teściowa niestety zmarła 8
              lat temu na raka, dodatkowo wykończył ją "kochany mężulek". Ten z kolei
              ochlejus ma się całkiem nieźle i rzuca się do mnie jak smród po gaciach. To
              typek z tych najgorszych skur..., co go trzeba na smyczy z dala trzymać uncertain
              Wygrażał się jednemu mojemu wujkowi, że mnie pozabija itp. bo mu źródło
              dochodów ukradłam (znaczy się syna, który płacił rachunki za mieszkanie, a on
              swoją rentę przechlewa - swoją drogą nieraz syna wyrzucał z mieszkania jak miał
              pijackie "wizje"). Po prostu czubek. Ja miałam równie "miłego tatusia", tylko
              że u mnie zmarła ta własciwa osoba (zapił się w końcu), natomiast mama jak
              najbardziej ma się dobrze. Równie "milutka" jest rodzinka mojego Krzysia od
              strony "tatusia". Poszliśmy raz z kwiatkami na urodziny jego babci, a tam był
              cały zjazd rodzinny. Było to na krótko po tym jak Krzysiu nie mówiąc nic nikomu
              zniknął z domu i przeniósł się do mnie (wiedział tylko jego brat, ale miał za
              zadanie klejenie głupa przed rodzinką) Pierwsze pytanie jakie padło z ust jego
              ciotki- "a czy ty pracujesz"? "a jak mieszkasz - i czy u rodziców"? i wogóle o
              stan majątkowy. W akcie złośliwości chciałam ją zapytać, czy może chce numer
              mojego konta i pinkod do karty? Ja rozumiem pytanie o dzieci, czy jestem panna
              czy rozwódka (no bo o to juz szybciej można zapytac 30-latków), ale pytania
              padały jak do jakiejś gó..ary 18-letniej. Potem po naszym wyjściu ciotunia
              pytała sie to samo brata Krzyśka. Na ślubie nie będzie nikogo z rodziny
              Krzyśka, on tak zadecydował, bo nie chce żeby powiadomili ojca. Tego natomiast
              ustaliliśmy wspólnie, że nie zapraszamy po jego "przedstawieniach" i pogróżkach
              wobec mnie. Skoro, jak twierdzi - "mam mu sie na oczy nie pokazywać bo mnie
              zabije", to nie zobaczy ani mnie, ani moich dzieci. A jeżeli przez przypadek
              stanie mi na drodze, to niech mi lepiej z tej drogi schodzi, bo mu trzasne w
              ryja.
              Innym problemem jest brat Krzysia. Nieco zdziwaczał (ma 32 lata) i wbił sobie
              do głowy, że będzie samotny do końca życia. Wkurzające jest dla mnie to, że to
              najzwyklejsze w świecie egoistyczne podejście - bo bazując na uczuciach
              braterskich - Krzysiu się nim niby ma zająć na stare lata, bo on nie założy
              swojej rodziny. Mam nadzieję, że obaj trochę oprzytomnieją, bo mam wrażenie, ze
              Krzysiek czuje się trochę winny, że "zostawił brata samego" (swoją drogą to
              czego się obaj dorobili - czyli całe wyposażenie mieszkania i wszystkie
              oszczędności - zostawił bratu, a sam zjawił się u mnie z plecakiem z paroma
              podartymi ciuchami). Ja tam nie żałuję bratu niczego, ale w momencie kiedy
              Krzyś stwierdził, że pożyczy od brata trochę kasy na nasz ślub (z pieniędzy
              które razem odkładali przez lata) a potem odda, to mnie cholera wzięła i
              powiedziałam, że pożyczkę to ja sobie z banku wezmę na procent. Mam nadzieję,
              ze on zrozumie, że każdy układa swoje życie jak chce, a skoro tamten postanowił
              być kawalerem, to niech się pogodzi ze wszystkimi konsekwencjami wyboru, a nie
              tylko w punktach, które mu odpowiadają...
              • julietter Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 09:54
                Dzisiaj czytanie z doskoku będzie trudniejsze, acz ciekawe, bo pojawiają się
                temaciki z różnych beczek. Widzę, że sprawa rodzinnych powiązań nieomal u
                każdego budzi emocje. Rodziny się niestety nie wybiera, ale za to śmiało można
                zdecydować z kimś się chce spotykać a z kim nie. Ja też dokonałam wyboru skoro
                o tym mowa. Mam "fantastyczną" kuzynkę w rodzinie, która żyje życiem innych i
                lubi je ubarwiać. Mieszkamy od siebie jakieś km, ale regularnie docierają do
                mnie nowe zaskakujące "rewelacje" na mój temat i bynajmniej nie przyparzają mi
                chwały. A kuzynka należy do osób, które lubią sobie strzępić język, ale jedynie
                na boku, broń Cię Panie prosto w oczy. To już by było za duże wyzwanie. No więc
                jak się spotkamy przy jakichś okazjach to szczerzy zęby i pada mi w ramiona.
                Dotychczas głupia, skonsternowana rozciągałam zęby w uśmiechu, ale po ostatniej
                zasłyszanej rewelacji się wkurzyłam i stwierdziłam, że wariatki nie chcę
                widzieć u siebie. A że wczoraj miałam znowu okazję przebywać w jej towarzystwie
                (urodziny mojej chrześniaczki - ona jest siostrą jej ojca), to musiałam się
                mocno pilnować, żeby jej nie wywalić prosto w oczy, żeby skończyła z tą szopką.
                Już widzę jaka będzie reackja jak jej nie zaproszę na wesele (ja u niej kiedyś
                byłam). Znowu polecą w moją stronę pi... i hu... oczywiście jak zawsze poza
                plecami, żeby do konfrontacji nie doprowadzić.
                I tak sobie myślę, że w końcu to jest nasz dzień i powinno się zaprosić tylko
                te osoby, z którymi się lubi spędzać czas i które nam go nie zepsują. Nie ma
                sensu się zastanawiać co wypada, albo co trzeba zrobić, tylko zrobić to, na co
                ma się ochotę. Życie jest za krótkie, żeby je marnować na głupoty i ludzi,
                którzy nie są tego warci.
                • ann_jazon Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 10:08
                  W pełni się z Tobą zgadzam. Chrzanić konwenanse i patrzeć co wypada a co nie
                  wypada, zwłaszcza jeżeli chodzi o zapraszanie ludzi na nasz ślub. To jest nasz
                  dzień i mamy czuć się komfortowo, bez stresów co może dany niemiły nam gość
                  odwalić, co popsuć i jak krwi napsuć (i tak bez tego bedziemy zestresowani
                  wszyscy po uszy, więc dodatkowe ryzyko nam nie potrzebne). A zapraszanie takich
                  gości "pod publiczkę", bo "wypada zaprosić" - jak dla mnie bez sensu. Takie
                  osoby i tak nie będą się cieszyć naszym szczęściem... a za np. zrobienie
                  rozruby przez narąbanego w 3 dupy tescia to ja dziękuję bardzo.
                • filar_zf Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 10:31
                  To fakt. Rodziny się nie wybiera i najlepiej wychodzi się z nią na zdjęciach.
                  Mam wspaniałych rodziców, chociaż wiem po trochę co oznacza alkoholizm w
                  rodzinie, ponieważ moja mama w 2000 lub 2001 była na odwyku. Rodzinie ze strony
                  mamy się nie czepiam, wspaniali dziadkowie, którzy mnie w zasadzie wychowywali,
                  dalsza rodzina w miarę spoko, chociaz nadal traktują mnie jak 10 latkę. Od
                  strony taty bywa różnie, znajomość utrzymuję wyłąćznie z dziadkami i siostrą
                  taty. Bywło różnie z tego względy, że wykorzystują go, a on sie daje, a my się
                  nie zgadzamy. Było więc gadanie na nas jakie to jesteśmy bee...ciotka kłamała,
                  ze np. mama do niej dzowniła i ja wyzywała, a tato w to wszystko wierzył itd,
                  itd. Dopiero ostatnio zostałysmy oczyszczone z zarzutów, bo kłamstwo ma krótkie
                  nogi.
                  Jego rodzinka. W sumie dalsza tylko w trakcie spotkań rodzinnych,bez zbędnych
                  emocji. Za to przedstawię Wam młodsze rodzeństwo mojego Dziubka. Siostra
                  studjuje na AE we W-u. W sumie dziewczyna spoko, ale wkur... mnie jeden wyskok.
                  Panienka nigdy nie pracowała, a zachciało jej się na wakacje na Cypr do pracy.
                  Braciszek pożyczył jej pieniądze na bilet, ok, nic nie mówiłam bo pytanie padło
                  przy mnie. Ale po miesiącu jej się odwidziało, jaka to ona tam nieszczęsliwa,
                  jak jej się nie podoba, jaka jest zmęczona, itd. więc braciszek ponownie płaci
                  za bilet ponad 2 tys. chociaż chceliśmy odłożyć i były to pieniądze bieżace,
                  nie z zaskórniaków. Nie wspomnę, ze dowiedziałam sie o tym bo zostawił mail z
                  rezerwacją koło kompa, nie powiedział mi, do tej pory sobie nie wyjaślilismy
                  tej sprawy sadOddaje powoli,a my od wakacji lecimy na debetach, bo ja płacę za
                  mieszkanie, opłaty, jedzenie, a moje Kochanie tankuje samochód. A właśnie
                  jeszcze sobie 4 tygodnie temu kupił nowy i teraz trzeba będzie spłacać raty.
                  Może przesadzam ?! Może za dużo chcę, żeby zrozumiała, ze żyjemy razem i mamy
                  wspólne rachunki i to rówież odbija się na mnie. Trzeba było zacisnąc zęby i
                  siedzieć na tym Cyprze. Chociaż zwykłe dziękuję. Nie. Mnie traktuje się jak
                  kogoś kto tam gdzieś jest i z kim można pogadać przy spotkaniach i jeszcze
                  przekazuje mu pozdrowienia od byłej. No dobra poniosło mnie, moze nie ma
                  potrzeby tak się unosić. Może ja naprawdę wymyślam ?!
                  Braciszek, też mam młodszego, ale wiem jakie ma wady, jakie zalety, a wierzcie
                  mi daleko mu do ideału. Nie idealizuję go. Mój mówi o swoim, ze jest postawny,
                  a on jest po prostu gruby smile w tym roku zdaje maturę. Na feriach był u nas
                  tydzień, bo załatwilismy mu korepetycje z matmy. Pierwszy nauczyciel mu się nie
                  podbał, znaleźliśmy mu drugiego. Powiedzcie ile zaległości z 4 lat można
                  nadrobić w 5 dni. Ale chciał, dobra. Ja po 17 z wywieszonym językiem po zakupy,
                  do domu- gotuję, staram się jak moge, sprzatam, prasuję, itd. Nie nawidze
                  gotować!! Zero pomocy. Siedział na komputerze i grał. NIe gotuję zup, aj
                  lubie,a le mój nie, wieć nie będę sama jej jadła przez trzy dni. Pod koniec
                  tygodnia mówię młodemu, ze mogę mu zrobić ziemnacznaą z Winiar, z błonnikiem, a
                  on mi na to, ze właśnie z tego powodu sie cieszy, że wraca do domu smile)

                  Co do rodziców to moi są bardziej majętni i chcą płacić za wesele, oni nie
                  wiadomo, bo jeszzce nie było oficjalnego spotkania. Mój powiedział, ze sam ma
                  sobie nazierać,a le nie wie tego na pweno. Czeski film... znając jegoojaca to
                  wyskoczy z pomysłem wesela w remizie itp. na co się nei zgodzę. Mój kiedyś
                  powiedział, ze jak będzie się oświadczał to zrobi to raz a porządnie to samo
                  powiedziałam mu w kwestii wesela.

                  Przepraszam Was. Odbiegałam od tematu, ale musiałam to z siebie wyrzucić.
                  Julietter masz rację- nie warto się przejmować. Ludzie lubią gadać i zawszw
                  będą gadać, a co będziemy im żałować smile
                  • ann_jazon Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 10:47
                    Uszy do góry! Wiem - łatwo powiedzieć - ale wiedz, że nie jesteś sama! Każda z
                    nas ma zapewne podobne przeżycia, bo chyba "wredność" to typowa ludzka cecha -
                    i nie mówię tu o tym, że my jesteśmy wredne narzekając, raczej wredoty te
                    narzekania wywołują i czasem naprawdę trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby nie
                    wpaść w dołek, który jakaś wredota pod nami wykopała - a sama wbrew przysłowiu
                    w niego nie wpadnie, bo jest za cwana na to
                    • filar_zf Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 11:01
                      Ann
                      masz rację,ale chiałam widzieć czy przypadkiem nie przesadzam, nie wyolbrzymiam
                      problemu. Wiem, że mam skłonności do przesady. Ale zawsze myslimy,że wszyscy są
                      porządni jak my, i wszyscy zachowaja się w danej sytacji tak jak my byśmy się
                      zachowali. Ja mma taki system myślowy, ale jest błędny smile
                      • ann_jazon Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 11:14
                        Moja droga, skoro uważasz, że masz skłonności do przesady, to w takim razie
                        wszyscy je mamy - ja również smile A skoro wszyscy przesadzamy ze wszystkim, to
                        znaczy, że wszystko to jest w normie i tej wersji się trzymajmy big_grin Ale se
                        napisałam..hehe
                        A tak na poważnie - wierz mi, nie przesadzasz. Nieraz w swojej naiwności
                        pozwalam komuś skakać sobie po głowie i za każdym razem obiecuję, że to ostatni
                        raz...i tak do następnego razu, bo to co jedni robią w dobrej wierze, inni
                        wykorzystują żeby jeździć na kimś jak na łysej kobyle.. niestety sad Takie podłe
                        charakterki i nic na to nie poradzimy - wbiją Ci szpilę w plecy, a Ty jeszcze
                        będziesz zastanawiać się czy to przypadkiem nie Twoja wina i czy na to nie
                        zasłużyłaś... sad
                        • julietter Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 11:37
                          Oj Ann, niestety masz rację. Człowiek to takie dziwne stworzenie, że się
                          wieloma rzeczami zandto przejmuje. Nie dalej jak wczoraj (po spotkaniu z ową
                          kuzynką - patrz wcześniejwink) wracając do domu znowu do głosu doszła moja
                          naiwność. Zaczęłam się na głos zastanawiać, że przecież ona wczoraj się
                          uśmiechała do mnie, zagadywała, więc może dla świętego spokoju bym jednak
                          zaprosiła ją na wesele i nie spychała na tzw. margines rodzinny. No i wtedy mój
                          ukochany zapytał mnie czy ja aby nie za dużo myślę? Tyle razy mi wbijala nóż w
                          plecy, tyle razy sobie obiecywałam, że będę ponad to, nie skomentuję, ale też
                          nie dam kolejnej okazji, aby mnie w ogóle na oczy widziała. I co? Znowu
                          zapomniałam i chciałam uwierzyć, że przecież ludzie nie są z natury źli, tylko
                          czasmai zdarzają się takie okazje, etc. A to nieprawda. Ludzie potrafią być
                          źli, zwłaszcza jak innym chorobliwie czegoś zazdroszczą. Moja kuzynka brylowała
                          i pławiła się wręcz w radości, kiedy rozpadł się mój poprzedni związek.
                          Dowiedziałam się nawet, że byłam zdradzana i tego typu inne głupoty. Możecie
                          sobie wyobrazić jak to podkopuje morale, zwłaszcza u kobiety, która właśnie
                          zakończyła czteroletni związek i musiała sobie dać radę z samotnością,
                          wątpliwościami, etc. To jest jak gwóźdź do trumny. I ja potem jeszcze się
                          zastanawiam czy dobrze robię pomijając ją (tylko dlatego, że minęło trochę
                          czasu, opadły emocje i krzywda mnie boli). No przecież głupia jakaś jestem. I
                          jak tak sobie czytam Wasze wypowiedzi, to widzę, że w każdej z nas drzemią
                          takie wątpliwości, każda dusi w sobie przemyślenia, bo czasami nie mamy odwagi
                          zrobić konkretnego cięcia. Stąd też potrzeba wyrzucenia tego z siebie - tak jak
                          dziś na forum. Ale myślę, że jeśli sprawa dotyczy bliskiej osoby - np. naszych
                          ukochanych, to sprawy trzeba wyjaśniać na bieżąco, w formie spokojnej rozmowy,
                          to oczyszcza i pozwala zrozumieć punkt widzenia drugiej osoby. Jeśli jednak
                          wkurza nas dalsza rodzina, czy nawet bliższa porządnie, której nie będzie nam
                          brakowało i z którą nie chcemy budować relacji, to trzeba po prostu odpuścić,
                          zwyczajnie ich olać i cieszyć się swoim życiem. Przynajmniej się starać - tak
                          będzie lepiej dla nas, a przecież nie można brać się za bary z całym światem,
                          no bo i po co?
                          • kinnga1 Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 11:43
                            Julietter duzo madrosci rzeklas smile Ja tez staram sie nie przejmowac ludzmi bo
                            tez wiele krwi mi w zyciu napsuli , dlatego czesc mojej rodziny nie bedzie
                            zaproszona na wesele. Ale wiesz sama ze z tesciami to wiekszy problem bo staja
                            sie najblizsza rodzina. spedza sie z nimi swieta , sa dziadkami naszych dzieci
                            i zawsze chca najlepiej dla swoch dzieci. A nasi mezczyzni czasem nie zauwazaja
                            ze jak ich mamusie wtracaja sie we wszystko to nie jest troskliwosc tylko
                            zwyczajne wscibstwo...
                    • kinnga1 Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 11:05
                      Czesc dziewczyny smileJa tez dzis tylko na chwile bo mam zajecia na uczelni i
                      musze leciec a jeszcze duzp pracy potem mam. Co do rodziny mojego przyszlego to
                      hmmm...nie jest tak jak u Was ale tez nie fajnie. Glownie z tego powodu ze my
                      pochodzimy z zupelnie innych srodowisk.Moi rodzice nie naleza raczej do dobrze
                      sytuowanych ludzi i zawsze inwestowali pieniadze we mnie , moje siostry i dom.
                      Natomiast moje slonce pochodzi ze wsi i u niego w domu( nie jest biedny) uwaza
                      sie ze w domu ma byc skromnie ale czysto. Ja jak jestem u niego to dostaje
                      depresji ...jest tam szaro ,smutno , malowane nie bylo chyba od poczatku
                      istenienia tego domu...na scianach jakies gobeliny...zupelnie inaczej niz u
                      mnie.On chce zebysmy jak najwiecej czasu spedzali u niego w domu i musze
                      jezdzic na obiadki co drugi dzien mimo ze nie mam czasem na to ochoty. Ostatnio
                      to juz sie wkurzylam bo przyjechal moj tata na urlop(moi rodzice mieszkaja za
                      granica) i chcialam spedzic z nim troche czasu a jak pojechalam do mojego to
                      jego tata wielkie pretensje mial ze nie bylam w niedziele na obiedzie. I wogole
                      go nie obchodzi ze ja tez mam swoja rodzine...
                      Kolejnym problemem jest to ze moja rodzina nie nalezy do zbyt
                      wierzacych ...sporadycznie chodza do kosciola. Ja chodze wtedy kiedy czuje taka
                      potrzebe ale tez nie jestem jakas fanatyczka. A jego rodzina jest BARDZO
                      religijna... przyjaznia sie z jakimis ksiezmi ktorzy sa wrecz swietoscia w tej
                      rodzinie i wiecznie zmuszaja mnie zebym przyjezdzala jak jakis ksiadz jest u
                      nich na obiedzie. A to jest poprostu dramat...nigdy w zyciu nie czulam sie tak
                      glupio jak podczas obiadku z ksiedzem ktory jest wysoko postawiony gdzies
                      tam...no jakby mogli to by mu kotleta na kawalki pokroili...porazkauncertain
                      Jego mama wie o nim wszystko , poprostu wszystko...wie ile zarabia , na co
                      wydaje , gdzie chodzimy , kto do niego dzwoni itd. a ostatnio mnie wkurzyla juz
                      totalnie bo teraz jest tak ze mieszkamy razem z moim ale on ma czesc rzeczy u
                      siebie bo czasem tam spi czy cos...w sumie tak pomieszkuje troche tu troche
                      tam. I ostatnio jak stwierdzilam ze trzeba bedzie szafe dokupic po slubie bo
                      sie jego rzeczy nie zmieszcza to stwierdzila ze po co skoro i tak czesc rzeczy
                      zostawi w domu... furia mnie ogarnela ....
                      • filar_zf Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 11:29
                        Nie przejmuj się! Teraz ja to powiem, chociaż wiem, ze nie jest łatwo. Moja
                        teściowa jest mocno wierzącą osobą, moi rodzice nie bardzo, a z resztą są w
                        niesakramentalnym związku, więc wiecie jak to wygląda. Już wiem, że będa
                        spięcia na tym tle, ze mną jako osobą z permamentnym kryzysem wiary smile

                        Zresztą Ann w następnym posćie świetnie Ci napisała "albo daleko albo
                        głęboko" !!

                        Aha, i chciałam Ci napisać, ze robisz świetne zdjęcia, do bloga jeszcze nie
                        dotarłam smile
                        • kinnga1 Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 11:37
                          Dziekuję smile Widze ze mamy podobnie ...ja tez wiecznie mam problem z roznicami w
                          podejsciu do wiary. Mysle ze duzo pomaga mi fakt ze posiadam wrodzona zdolnosc
                          po chodzenia na kompromis dlatego nie powoduje to wielkich spiec.Wiem ze mojemu
                          na tym zalezy wiec od czasu do czasu w niedziele chodze a nim grzecznie do
                          kosciolka zeby cala wies widziala ... ja lubie chodzic do kosciola ale nie tak
                          ze co niedziele musze odwalic msze bo tak powinno byc. Ide wtedy kiedy czuje ze
                          powinnam isc i jestem tam tak dlugo jak potrzebuje. A nie dlatego zeby sasiedzi
                          widzieli bo co powiedza jak nie pojde...porazka smile
                          • marlena.k1 Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 11:45
                            Hej Dziewczyny i mi udalo sie dzis dolaczyc,w koncu ktos tu jestsmile
                            Widze,ze tu ostro temat o tesciach sie rozkrecilsmile)U mnie nie jest zle
                            tesciowie dobrzy,bo daleko,ale ogolnie dobrzy ludzie do nich nic nie mam.Za to
                            moj narzeczony ma bardzo poryta siostre,ktora kocha tylko siebie i sadzi,ze
                            nikogo od niej madrzejszego nie ma.moze i nie ,bo ja w szkole sredniej
                            przynajmniej mialam kolezanki,a nie siedzial tylko zglowa w ksiazkach,moze to z
                            tego powodu ma problem,nie rozmawia z osobami,ktore nie maja co najmniej
                            magistra,ja mam ,ale i tak ze soba nie rozmawiamy,bo jak jej kiedys
                            powiedzialam przy naszej kolejnej spreczce(ze tak to delikatnie nazwe),ze nie
                            chce mi sie juz wiecej z nia rozmawiac ,bo nie bede sie znizac do jej poziomu i
                            to byla nasza ostatnia rozmowa,bo jak teraz cos do mnei mowi to ja ja
                            ignoruje.Zal ma do mnie nie wiadomo o co i ostatnio napisala mojemu
                            narzeczonemy,ze ona zawsze bedzie go kochala,ale mnie nie zaakceptuje,bo zbyt
                            duzo zlego w ich rodzinie zrobilam,tylko problem jest w tym,ze nikt nie wie co
                            takiego zlego zrobilam.A najlepsze bylo to,jaja to ona swieta,ze
                            wszystkie,ktore uprawiaja seks przed slubem to dziwki,a w wyobrazcie sobie ,ze
                            w pazdzierniku brala slub,bo dziecko bylo w drodze!!!Nie wiem co gorsze zla
                            tesciowa,czy chora umyslowo siostra przyszlego mezasmile
                              • marlena.k1 Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 13:02
                                dobrze jest moj przyszly malzonek tez stwerdzil ,ze takiej osoby jeszcze nigdy
                                nie postkal w zyciu,wie ze nie powinien tak moiwc bo to jego siostra,ale ona
                                wszystkim dala ostro w skore,wiesz wlasengo ojca nazwac ch**em?pomijajac
                                faktm,ze miala wszystko ladny dom ,samochod itd oczywiscie od taty...
                            • ann_jazon Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 12:00
                              Marlena! A ja mam osobistą siostrę takiego pokroju - ona najmądrzejsza,
                              najwspanialsza, wie wszystko (a gó..ara 10 lat młodsza ode mnie), najlepsza,
                              najmodniejsza. Jeden z jej "lepszych" wyskoków - to jak w wieku 29 lat
                              skończyłam definitywnie studia (bo studiowałam zaocznie z przerwą, najpierw
                              licencjat, potem mgr) - więc ona do mnie - "no czas najwyższy skończyć! hahaha!
                              tyle studiować!" więc ja do niej mówie - "ty sie nie śmiej głupio" - a ona "a
                              własnie że bede" więc to skwitowałam - "ty najpierw zacznij sama studia a nie
                              komentuj moje!" oczywiście nadal rzucała złosliwości - ot, rozpieszczona przez
                              matkę gó..ara. Lekko z nią nie miałam, bo musiałam ją wychowywać kiedy moje
                              koleżanki chodziły na imprezy, osiemnastki itp. (stąd też moja niechęć do
                              posiadania własnych dzieci, bo mam po prostu dosyć po paru latach wychowywania
                              trudnego dziecka - ja byłam ta zła, ona ta dobra i co się nasłuchałam to moje),
                              a teraz kochana siostrunia zawsze mi tyłek wśród swoich koleżanek obrobi jaka
                              to ja byłam niedobra dla niej...
                              • kinnga1 Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 12:07
                                Ja na szczescie nie mam problemu z rodzenstwem...moja mlodsza siostra zawsze
                                byla moja najlepsza przyjaciolka ...odkad skonczyla 7 lat praktycznie ja ja
                                wychowywalam bo mama wyjechala a potem jak wyjechal tata to musialysmy sie
                                wspierac bo zostalysmy same...a teraz ona tez wyjechala i ja zostalam sama...A
                                z druga siostra (ktorej tez nie ma) mam troszke gorszy kontakt ale odkad
                                widujemy sie zadko to zawsze za nia tesknie i ciesze sie jak przyjezdza smile Sama
                                tez staram sie ja odwiedzac jak najczesciej. Zreszta z siostra mojego tez nie
                                mam problemow jest mila fajna spokojna dziewczyna jest tylko jedno ale....moj
                                ja idealizuje . Uwaza ze jest najmadrzejsza , najpiekniejsza , najfajniej sie
                                ubiera itd. a najbardziej mnie wku...wia jak kupuje mi takie same ciuchy w
                                jakich chodzi ona. Wie dobrze ze ubieramy sie zupelnie inaczej...ona raczej na
                                sportowo , dzinsy , jakas koszulka itd. wogole sie nie maluje. A ja uwielbiam
                                spodnie w kantke , plaszczyki , torebki , lubie isc do fryzjera i zrobic sobie
                                fajny kolor...
                                • filar_zf Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 12:14
                                  Ja mam młodszego brata, 6 lata róznicy. Raz lepiej, raz gorzej, ale już teraz
                                  coraz lepiej, chyba facet dorośleje. Tak jak już napisałam mój idealizuje
                                  swojego brata, o siostrze nie rozmawiamy. Znam ten ból.

                                  A inna drogą Kinga widze, że mamy podobny styl. Ja dzinsy tylko w weekend i w
                                  piątek do pracy.
                              • marlena.k1 Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 13:10
                                no walsnie ja to cholera nie moge pojac jak mlodsze rodzenstwo,w ogole
                                rodzenstwo moze takie byc,ja to bym chyba taka siostre za fraki,no i nie wiem
                                co bym zrobila ,bo to w koncu wlasna siostra.Ja mam brata mlodszego o 5 lat,ale
                                chlopak jest naprawde do rany przyloz,wiadomo ma swoje wady,ale kto ich nie ma?
                          • filar_zf Re: Witajcie w poniedziałkowy ranek :) nadrobiłam 20.02.06, 11:49
                            Tak... kompromis to dobra rzecz. My mieszkamy 50 metrów od koscioła, ale nie
                            chodzimy. Dla mojego nie jest to ważne, wiem że chodzi jak jedzie do domu na
                            jakieś święta, ale tez nie zawsze. Uważam, ze jeśli chcę się pomodlić zrobie to
                            w domu, a jeśli poczuję potrzebe to pójdę. Mieszkam w małym miasteczku i wiem
                            że chodzi się zobaczyć kto jest a kogo nie ma i kto jak się ubrał smile

                            W związku z tym tematem nasuwa mi się pytanie do każdej z nas. Chyba większość
                            bierze ślub kościelny, więc dlaczego ? Z powodu głębokiej wiary, przekonań,
                            presji ??

                            Ja musze sie przyznać, ze chociaż nie ejstem osobą głęboko wierząca i z
                            kryzysem wiary zawsze o tym marzyłam. Robię to dla mojego Dziubka, moich
                            kochanych dziadków i chyba jego rodziców i całej tej oprawy. Wiem, ze to
                            niezrowe podejście, ale cóż...
                            Tylko nie zlinczujcie mnie za bardzo proszęsmile