karolata
24.05.06, 12:34
Pierwsza najważniejsza rzecz z której jestem niezmiernie zadowolona to taka
że plener robiliśmmy w innym niż ślub dniu dzięki temu nic nie straciliśmy z
Najpiękniejszego Dnia w Naszym Życiu.
Wita Was drogie forumowiczki Karolata juz mezatka - szczesliwa mezatka od 4
dni

)
Miesiac miodowy na razie mija cudownie, moj maz jest wspanialy,
wyrozumialy,kochany, prawdziwy przyjaciel. Moge mu wyzalic se na ranienuu
i powiedziec wszystko.
SOBOTA- dzień slubu
Wstałam wcześnie rano, powitało mnie piękne słonko za oknem i tabuny groźnie
wyglądających deszczowych chmur.
Rodzinka krzsątała się przy dekorowaniu bramy - wszędzie pachniało bzem,
jaśminem, konwaliami - ponieważ chciałam tak właśnie przystroić dom. Jako że
dzień wcześniej byłam zrobić sobie tipsy byłam bezrobotna tego ranka. Balony
pękały w rękach, nawet głowe myła mi siostra

) ( a co ten jeden jedyny raz )
O 9.00 rano miałam umówioną wizytę u kosmetyczki, pędząc z prędkością wiatru
upajałam się myślą o pięknym makijażu którego "próbkę" już poznałam dzień
wcześniej.Pani pomalowała mnie dokłądnie tak jak chciałam więc byłam pewna że
powalę koleżanki wyglądem z nóg - ale moja radość prysnęła przy płaceniu za
makijaż i przy wyjściu ( w poczekalni na makijaż do mojej pani czekały 3
panie-moi goście weselni) więc pogodziłąm się że niespodzianki nie będzie.
Potem fryzjer. Wsuwki za nic w świecie nie trzymały się włosów i tak po 2
godzinach męczarni wyszłam od fryzjera a wpięty we włosy długasny welon
powiewał na wietrze jak ogon komety-ku uciesze rozbawionych przechodniów
zanim zamknęłam za sobą drzwi do auta. Gdy pędziłąm do tego samochodu zaczął
padać deszcz ale nie rozpuścił tej tony lakieru na włosach więc fryzura W
domu nerwówa.Bieganina. Wszędzie pełno skarpetek, rajstop, ubrań, pomieszane
zapachy perfum z lakierem do włosów i odświeźaczami powietrza mogłam mieć
tylko nadzieję że nikt z domowników nie pomylił w tym ferworze pzredeślubnym
butelek i nie poperfumował się lakierem. Coż przypadki chodzą oo ludziach i
chwilę później zs niepokojem przyglądałam się mojej bratowej zs dziwnym
samozaparciem nerwowo szorującej pachy - a jednak

))
Ja tego dnia byłam tak spokojna tak pewna że nic nie było w stanie
wyprowadzić mnie z równowagi. Do momentu gdy usłyszałam pod domem orkiestrę i
zobaczyłąm mojego narzeczonego z bukietem. Walczyłam żeby nie płakać bo
przecież nie będę szła po mojego kochanego ze szlochem

Później było juz coraz lepiej. Przysięga, obrączki, tony kwiatów życzenia i
tony pieniążków których nie mogłam w żaden sposób uchwycić przez te cholerne
paznokcie.Potem kolejan gafa przed salą - jak opadły nerwy dał o sobie znać
głod - więc pożarłam kawałek chleba zanim umoczyłam go w soli

i jeszcze na
ten pusty żoł.ądek dostał mi się kielich wódki ( będę rządzić

) - do tego
szampan i byłam gotowa

) - patologia

)
Goście bawili do rana i my też. Nawet 7-mio cm obcas rewelacyjnie sprawdził
się na całonocnej imprezie- tylko szpilki! Goście dopisali a tej dziewczyny
co nie chciałam zapraszać na ślub nie było (i tak ją zaprosiłam)
Na weekend jedziemy do zamku w którym 29 maja ubiegłego roku mjmój mąż
poprosił mnie bym została jego żoną