28.05.06, 00:17
Jestem mężatką już długo i jak szykowałam się do ślubu to forum jeszcze nie
było. Czytając Wasze posty dziękuję Bogu,że go nie było. Nabawiłabym się
tylko kompleksów. W moim mieście-ponad 200-tysięcznym był wtedy jeden duży
salon sukni slubnych i kilka małych. Falbanki, cekiny itp drobiazgi były
absolutnie nie w moim typie- sukienkę uszyła mi znajoma w prezencie ślubnym-
prostą, z dłuższym trenem. Byłam dwukrotnie u fryzjera na próbnym uczesaniu-
ale nie podobało mi się i czesała mnie koleżanka do cywilnego, a fryzjer
identycznie do kościoła.Jechaliśmy samochodem mojego chrzestnego, który w
przeddzień ślubu własnoręcznie szorowaliśmy i dekorowaliśmy. Między cywilnym
i kościelnym ślubem miałam 7 godzin przerwy- pamiętam,że wyszłam po coś do
sklepu i spotkałam się z kumpelą- usiadłyśmy na ławce i prawie 2 godziny
gadałyśmy-teraz pewnie nie do pomyślenia. 2 godziny przed ślubem byłam
umówiona z kosmetyczką-pomalowała mnie, wróciłam do domu przebrałam w suknie
i już. Wesele dla 60 osób miałam w restauracji- mimo,że byłam studentką, to
sama na nie uzbierałam. Przyjezdni spali w akademiku. Sami wszystko
zamawialiśmy, rodzice tylko wiedzieli co i jak. 2 miesiące przed ślubem
wyjechaliśmy za granicę i wróciliśmy 11 dni przed uroczystością. Teraz jak
czytam pewnie parę miesięcy wcześniej robiłabym się na bóstwo i w ogóle nie
mogłabym spać z nerwów. Nigdy nie byłam przesadnie oszczędna, ale jak czytam
ile wydaje przeciętna panna młoda na ślub i wesele, to mnie zatyka. Ja za
kasę zainwestowaną w ślub na pewno nie kupiłabym nowego, dobrego samochodu.
Podziwiam, ale nie zazdroszczę! Powodzenia!!!
Obserwuj wątek
    • kaluha Re: szok!! 28.05.06, 00:29
      w wielu kwestiach może masz i rację. ale bez przesady - nie każda cacka się tak
      jak mówisz ze sobą. my zorganizowaliśmy wszystko na pół roku przed datą ślubu i
      zajęło na to dwa weekendy. od tego czasu zaglądam na to forum bo całkiem możliwe
      że coś mi umknęło albo zupełnie nie wiem że coś trzeba jescze zrobić i
      dziewczyny mi to uświadomią. wesele mamy na 100 osób i też sami za nie płacimy.
      jedziemy swoim autem.
      kiedyś były też inne czasu, moja mama na przykład dostała jakąś suknię od ciotki
      z Ameryki, bo u nas nie było (pewno suknia była z second-handu wink) i ksiądz
      kazał jej rękawy doszyć, bo nie wypada wink
      każda dziewczyna jest inna - i teraz i za Twoich czasów też tak było.
      pozdrawiam.
      • dwazera Re: szok!! 28.05.06, 11:49
        wiele się w ostatnich laatch zmieniło.Ślub stał się dochodowym
        biznesem;wszystko,co nosi presfiks/sufiks "ślubne" kosztuje więcej,niż
        identyczna rzecz bez tego słówka w nazwie.A podejście wielu osób,które żyją
        ślubem 2 lata wcześniej i myślą tylko o tym dniu i niczym więcej to inna sprawa.
    • joasia.sadowska Re: szok!! 28.05.06, 11:54
      a ja Ci zazdroszcze i mam nadzieje, ze moj dzien slubu tez bedzie taki bez
      goraczki slubnej i naciskiem, ze wszysko musi byc idealne smile

      slub bede miec za rok z kawalkiem dopiero, ale mam niesamowita frajde
      przegladajc te wszytkie strony slubne, planujac itp, ale nie znaczy to, ze slub
      stal sie calym moim zyciem - jest mila odskocznia i niczym wiecej przynajmiej
      na razie smile
    • arieska Re: szok!! 28.05.06, 12:14
      Nikt nic nie poradzi na kobiety majace idealna wizje idealnego slubu. Wymyslila
      sobie taka,ze bedzie sie w ksiezniczke bawic, dluuuuugi ciagnacy sie tren i
      welon jak u ksieznej Diany. Korony tylko brakuje. Czesto sztywna przy tym
      wszystkim jakby kij polknela, po czesci z racji tego, co na siebie wlozyla.
      Reszta tez musi byc lux, weselicho wielkie i najlepiej dochodowe.Najwiekszym
      sennym koszmarem jest pewnie odpadanie brylancikow z tipsow wink Troche to
      zlosliwe,ale tez nie rozumiem takiego przerostu formy nad trescia, gubi sie
      istote tego dnia zajmujac sie glownie tym,co powierzchowne. Zgadzam sie
      zalkowicie,ze nie trzeba urzadzac az takiego zamieszania-mozna sie przygotowac
      na wiekszym luzie. Sluby naszych rodzicow byly totalnie inne-bez bicia sie o
      makijazystke czy fryzjera, bo zawsze sie znalazla jakas zlota raczka. Czasy sie
      zmienily i ze slubu zrobil sie, za przeproszeniem, cyrk. Wyznaczanie bardzo
      odleglych terminow, bo jakas tam orkiestra nia miala wczesniej wolnych. Rece
      opadaja, bo pewnie jest kilka innych, wcale nie gorszych,ale jesli dla kogos
      jest najwazniejsza ta kapela, ta makijazystka i koniecznie ten fryzjer...Swoja
      droga za dwa lata to ta osoba moze zwinac interes albo przechodzic operacje
      wyrostka robaczkowego i dopiero bedzie panika.Wspolczuje troche tym osobom, bo
      to oczywiste, ze kazdy chce, aby uroczystosc i wesele dobrze wypadly, ale chyba
      sa granice tej histerii. Jak ktos chce "inaczej", na wiekszym luzie to bedzie
      umial tak zrobic i takie osoby nadal sa. To przeciez i tak jeden z
      najwazniejszych dni w zyciu niezaleznie od oprawy.
      • dorka1981 Re: szok!! 28.05.06, 12:28
        Zgadza się z Wami - organizacja ślubu i wesela zamieniła sę w istny cyrk.
        Wszystko jest podporządkowane znalezieniu dobrego zespołu, sali, fryzjera,
        kosmetyczki itd. i pogodzenia tego ze sobą w jednym terminie...ile przy tym
        nerwów i schizów...
        Ja większość mam już załatwiona.
        Ale chciałam napisać o czymś innym. Mianowicie dziwi mnie ten pęd przysłych
        panien młodych do osiągnięcia na dzień wesela optymalnej sylwetki, pozbycia się
        wszelkich niedoskonałości na twarzy i plecach...czy to jest aż tak ważne?
        Stwarza się przez to wrażenie, że panna młoda w dniu ślubu MUSI wyglądać
        absolutnie nieskazitelnie i bez żadnych wad i usterek. Zastanówcie się, czy Wasi
        narzeczeni będą chodzić na kilka miesięcy przed ślubem do solariów, centrów
        urody na różnorakie zabiegi oczyszczające czy wyszczuplacjące, czy będą się
        katować dietami? A skąd! Ja nie zamierzam ani się odchudzać, ani płacić
        niepotrzebne za zabiegi w gabinetach kosmetycznych. Bo po co? Mojemu
        narzeczonemu podobam sie taka jaka jestem, a wątpię żeby zauważył że ubyło mi po
        diecie trochę brzuszka czy zwężył mi się obwód ud (których ukrytych pod suknia i
        tak nikt nie zobaczy) Myślę, że jeśli mój ślub miałby się odbyć już teraz, to
        nie miałąbym się czego wstydzić.
        • malgoszac Re: szok!! 28.05.06, 12:32
          Mianowicie dziwi mnie ten pęd przysłych
          > panien młodych do osiągnięcia na dzień wesela optymalnej sylwetki, pozbycia
          się
          > wszelkich niedoskonałości na twarzy i plecach...czy to jest aż tak ważne?
          > Stwarza się przez to wrażenie, że panna młoda w dniu ślubu MUSI wyglądać
          > absolutnie nieskazitelnie i bez żadnych wad i usterek. Zastanówcie się, czy
          Was
          > i
          > narzeczeni będą chodzić na kilka miesięcy przed ślubem do solariów, centrów
          > urody na różnorakie zabiegi oczyszczające czy wyszczuplacjące, czy będą się
          > katować dietami? A skąd! Ja nie zamierzam ani się odchudzać, ani płacić
          > niepotrzebne za zabiegi w gabinetach kosmetycznych. Bo po co? Mojemu
          > narzeczonemu podobam sie taka jaka jestem, a wątpię żeby zauważył że ubyło mi
          p
          > o
          > diecie trochę brzuszka czy zwężył mi się obwód ud (których ukrytych pod
          suknia
          > i
          > tak nikt nie zobaczy) Myślę, że jeśli mój ślub miałby się odbyć już teraz, to
          > nie miałąbym się czego wstydzić.

          absoluteni sie z toba zgadza. Zreszta jak czytam nie ktore posy, to mam
          dreszcze. Wyobrazam sobie te dziewczyny, ktore chyba wygladaja jak trole wijace
          sie w szale, zeby sie odtroic... wspolczuje tez troche, bo uzaleznianie swojego
          szczescia od 2cm w talii to fatalny pomysl i latwa droga do depresji i
          anoreksji/bulimii. Wiem, co mowie, bo niestety znam takie osoby...
        • annajustyna Re: szok!! 28.05.06, 12:33
          Dla mnie najwiekszym zdziwieniem bylo to, ze latwienie formalnosci u ksiedza (w
          tym indywidualnych nauk), to byl pryszcz, anajwiekszy cyrk to "lapanie" sali...
          • malgoszac Re: szok!! 28.05.06, 12:39
            u mnie bylo niestety odwrotnie....koscielne bzdury ciagna sie i ciagna u
            mnie... a sale zalatwilam jako pierwsza w ciagu 5 dni
        • arieska Re: szok!! 28.05.06, 20:53
          dorka1981 napisała:
          > Ale chciałam napisać o czymś innym. Mianowicie dziwi mnie ten pęd przysłych
          > panien młodych do osiągnięcia na dzień wesela optymalnej sylwetki, pozbycia się
          > wszelkich niedoskonałości na twarzy i plecach...czy to jest aż tak ważne?
          > Stwarza się przez to wrażenie, że panna młoda w dniu ślubu MUSI wyglądać
          > absolutnie nieskazitelnie i bez żadnych wad i usterek.

          Racja. I wiesz,co mi przychodzi do glowy w takim momencie? Ze jesli taka panna
          przed slubem nie byla idealem (a to znaczy,ze narzeczonemu odpowiada taka jaka
          jest)i chce sie odchudzic/upiekszyc TYLKO do slubu to jest to jakies
          nieporozumienie. Na chwile sie uporzadkuje,a potem znow sie, przepraszam,
          zapuści (nie czepiam sie ksztaltow, sama chuderlakiem nie jestem)? Co innego,
          jesli ma to byc wstep czy motywacja do dlugofalowych zmian-to OK. Ale wiele
          kobiet szaleje,zeby cos zrobic na ten jeden dzien, a potem jak bylo tak jest
          smileJakies smieszne mi sie to wydaje.
      • tmkb Re: szok!! 30.05.06, 10:58
        świetny temat i w 100% się zgadzam z autorką
        to co teraz się dzieje to amok
    • anula19801 Re: szok!! 28.05.06, 12:41
      witam! z przyjemnością przeczytałam Twój wpis ... i z lekkim usmiechem. Od
      jakiegoś czasu bywam tu na tym forum z racji tego iż 17 czerwca slubuję. Sowja
      datę slubu zaklepalismy w grudniu. I powiem szczerze jakie było moje zdziwienie
      ze prawie wszystkie terminy zarezerwowane (następny wolny termin na koniec
      sierpnia). przecież planując slub rok czy dwa lata przed duzo rzeczy moze sie
      pozmieniać. Tak samo wybór sukni. Pojechałam do salonu ... żadna tam firma.
      MIejscowy salon. Poprzymierzałam. Kupiłam. Nie wydałam Bóg wie jakich
      pieniędzy. Suknia ma mi sie podobać... a goście? przecież to mój ślub. Taksamo
      auto. Jedziemy autem mojego brata. Nakleimy pare margaretek. Nie chcę balonów i
      siedzących lalek na masce. Bo po co?

      Czytam wiele postów. Nie krytykuję. Bo przecież każdy ma swoja wizję tego dnia.
      Niedawno był w Twoim Stylu taki artyków o amerykańskich pannach młodych. To już
      nie Ameryka ... to Polska.
      • arieska Re: szok!! 28.05.06, 20:58
        anula19801 napisała:
        > Niedawno był w Twoim Stylu taki artyków o amerykańskich pannach młodych. To już
        >
        > nie Ameryka ... to Polska.

        Haha, ja po tym artykule zajrzalam na to forum! Bylam ciekawa,co sie u nas
        wyrabia wink I jeszcze nie jest zle, ale chyba niedlugo i w Polsce wiele panien
        zacznie histeryzowac,ze termin do slubu ponizej 1,5 roku to minimum,a i to moze
        nie wystarczyc. Zalamka.
        • mariszka72 Re: szok!! 29.05.06, 13:27
          arieska napisała:

          > anula19801 napisała:
          > > Niedawno był w Twoim Stylu taki artyków o amerykańskich pannach młodych.
          > To już nie Ameryka ... to Polska.
          >
          > Haha, ja po tym artykule zajrzalam na to forum! Bylam ciekawa,co sie u nas
          > wyrabia wink I jeszcze nie jest zle, ale chyba niedlugo i w Polsce wiele panien
          > zacznie histeryzowac,ze termin do slubu ponizej 1,5 roku to minimum,a i to
          > moze nie wystarczyc. Zalamka.

          Ciekawa jestem co to w tym artykule takiego mogli napisać, co by tak
          drastycznie różniło się od przygotowań ślubnych w Polsce? Szkoda, że nie mam
          dostępu do tego artykułu, mogłabym sprawdzić ile w nim prawdziwych informacji
          na temat panien młodych z USA. W końcu sama nią byłam kiedyś... i nie tylko...
          Ale z takim szaleństwem przedślubnym jak w Polsce nigdy się nie spotkałam.
          Ciekawe...
          • arieska Re: szok!! 29.05.06, 13:48
            mariszka72 napisała:
            > Ciekawa jestem co to w tym artykule takiego mogli napisać, co by tak
            > drastycznie różniło się od przygotowań ślubnych w Polsce? Szkoda, że nie mam
            > dostępu do tego artykułu, mogłabym sprawdzić ile w nim prawdziwych informacji
            > na temat panien młodych z USA. W końcu sama nią byłam kiedyś... i nie tylko...
            > Ale z takim szaleństwem przedślubnym jak w Polsce nigdy się nie spotkałam.
            > Ciekawe...

            Zaluje, ale nie mam juz tego numeru sad Ale w temacie terminow-poltora roku to
            absolutne minimum,bo z niczym nie zdaza. Wariactwo z tymi ich druchnami-im
            przeciez trzeba uszyc (i sfinansowac oczywiscie) identyczne sukienki. To tak
            jakby u nas mlodzi ubierali swiadkow wg swojego "widzimisie". Porady typu "jesli
            wczesnie sie na siebie wezmiesz to oprocz powiekszenia piersi zdazysz zrobic
            liposukcje" itd. To akurat podobnie jak u nas-kobieta cale zycie nie cwiczy,a
            tuz przed slubem probuje cudu dokonac i intensywnie bierze sie za wszystko,co
            mozliwe tylko na ten jeden dzien, bo pozniej znow sie reka i noga ruszyc nie
            chce.I pomimo,ze ma duzo czasu na przygotowania to nie jest tak,ze zaklepie
            wszystko w pare tygodni,a potem tylko czeka. Tam caly czas trwa wariactwo i
            panika, jakby naprawde miala nie zdazyc. Totalna histeria. Poza tym norma-o
            makijazach, fryzurach itp.Tak wiec czesc rzeczy podobna,ale z czesci wynika,ze
            juz chyba na glowe upadli i mam nadzieje,ze nie przyjmie to u nas az takiej formywink
            • mariszka72 Re: szok!! 29.05.06, 14:46
              arieska napisała:

              > poltora roku to absolutne minimum,bo z niczym nie zdaza.

              Tak jak i w Polsce, zależy od miejsca (sala, park, etc.) które chce się
              zarezerwować. W niektórych przypadkach kilku miesięcy w zupełności wystarcza, w
              innych - faktycznie, półtora roku. Niczym się to nie różni od rezerwacji w
              Polsce. Co do kościołów, to jest och do wyboru do koloru i z
              rezerwacją "terminów" w nich nie ma problemów. Zresztą, ślub można z łatwością
              wziąść nie tylko w kościele. Można "wypożyczyć" pastora, ministranta,
              urzędnika, etc. do innego lokalu niz kościół.

              > Wariactwo z tymi ich druchnami-im
              > przeciez trzeba uszyc (i sfinansowac oczywiscie) identyczne sukienki.

              Bzdura! Nikt nie finansuje i tym bardziej nie szyje druhnom sukienek. Nie wiem,
              może jakieś panienki z nadmiarem gotówki to robią, ale ja się z tym nigdy nie
              spotkałam. Owszem, sukienkę dla druhen (bridesmaids) i świadkowej (maid of
              honor) SUGERUJE panna młoda, ponieważ to panna młoda wybiera kolory tematyczne
              swojego ślubu. Wszystko musi ze sobą współgrać, a więc również i
              kolorystycznie. Panna młoda wybiera sukienkę dla druhen, a każda z nich za nią
              płaci. Coraz częściej widać druhny w różnych sukienkach ale w tym samym
              kolorze, bo przecież nie każda może ładnie wyglądać w tym samym kroju.

              > To tak jakby u nas mlodzi ubierali swiadkow wg swojego "widzimisie".

              Ale w Polsce często też świadkowa pyta się panny młodej jak ma się ubrać (np.
              kolor, krój). Nawet na tym forum dziewczyny opisywały takie rozmowy ze swoimi
              świadkami. Myślę, że to jest fajnie, kiedy strój świadkowej w jakiejś mierze
              pasuje do stroju panny młodej, kolorystyki, stylu, etc. W końcu świadkowie też
              są postaciami dość widocznymi pod czas ślubu.

              > I pomimo,ze ma duzo czasu na przygotowania to nie jest tak,ze zaklepie
              > wszystko w pare tygodni,a potem tylko czeka.

              Znów, to wszystko ZALEŻY, ja bym aż tak nie uogólniała. Znam jedną wariatkę,
              która rok wcześniej WSZYSTKO zaklepała, przygotowała i później tylko spokojnie
              czekała na dzień ślubu.

              > Tam caly czas trwa wariactwo i panika, jakby naprawde miala nie zdazyc.
              > Totalna histeria.

              Nie spotkałam się z tym. Może niektóre tak reagują, nie wiem, ale przecież
              to "wariactwo i panika" niczym się różni od tego, które panuje na przykład na
              tym forum...

              > ale z czesci wynika,ze juz chyba na glowe upadli

              Eeee tam smile Przecież ja czytając to forum mogę też dojść do takich samych
              wniosków, że to właśnie polskie panny młode "juz chyba na głowę upadły" (a już
              na pewno ich goście). Zresztą ciężko dyskutować, nie widząc tego artykułu.
              Ciekawe tylko czy autorka na własnej skórze doświadczyła ślubu po-amerykańsku,
              na ilu ślubach była obecna, w przygotowaniach ilu ślubów brała udział. Jednym
              słowem, na jakiej podstawie głosiła swoje "prawdy" o USA?
              • arieska Re: szok!! 29.05.06, 15:09
                Moje opinie byly wlasciwie tylko na koncu postu, reszta to jedynie opis
                artykulu, w ktorym bylo wiele informacji z amerykanskich forów slubnych. I jesli
                chodzi o druchny to wlasnie bylo tak, jak napisalam-ze niby mloda to finansuje.
                Jedna z kobiet na tamtejszym forum napisala,ze wlasnie srednio stoi z kasa i czy
                byloby nietaktem wymagac od druchen,aby same finansowaly sukienki to
                forumowiczki omal jej nie zagryzly. Ich argumenty byly w sumie sluszne. Narzuca
                sie komus konkretna suknie i jeszcze kaze za nia zaplacic? Tak to wlasnie w tym
                artykule wygladalo-jakos co do druchen panie mialy zgodne opinie.
                • szara82 Re: szok!! 29.05.06, 17:43
                  Dziewczyny, ale z drugiej strony - jeśli artykuł ma być ciekawy to musi dotyczyć jakiś skrajności. Kto by chciał czytać o normalnych Młodych, które nie fiksują na punkcie obwodu uda? A przecież masa jest takich normalnych dziewczyn, nawet na tym forum. Tylko, że z medialnego punktu widzenia one są mało ciekawe (a na pewno trudniej jest o nich napisac ciekawy dla przecietnego czytelnika tekst). Hasło: "operacje plastyczne przed ślubem" jest lotne, bulwersujące, dlatego łatwo coś takiego sprzedać.
                  Tak samo to forum - wątki są raczej ekstremalne, bo uważny i normalny czytelnik dowie się z nich czego potrzebuje, bez zakładania tematu o tym, że ma ślub za dwa lata i którą salę w związku z tym wybrać.
                  • dwazera Re: szok!! 30.05.06, 11:08
                    artykuł był "na podstawie" forum przedślubnego.Po pierwsze:chociażby na
                    przkładzie tego forum widać,jakie drobiazgi potrafią spędzać sen z powiek.Dużo
                    jest dziewczyn,które przejmują się błahostkami,ale to przecież wcale nie
                    znaczy,że cała Polska jak długa i szeroka tak myśli.Po drugie-jak to z
                    artykułami w prasie bywa,wybiera się i selekcjonuje informacje według własnego
                    uznania.Celem autorki artykułu było pokazanie szaleństwa i zamieściła w tekście
                    tylko takie cytaty.To też nie jest wyznacznik działań i planów wszystkich
                    amerykańskich panien młodych.A skoro i u nas dopiero w ostatnich latach ślub
                    stał się całym przemysłm i biznesem,tak i w Stanach mogły zajść zmiany w ciągu
                    ostatnich dziesięciu lat.
                    • maya28 Re: szok!! 30.05.06, 11:21
                      A moim zdaniem to jest szukanie taniej sensacji. Byłam na kilku slubach w
                      stanach i wszystkie były bardzo ładnie zorganizowane, ale nie widziałam jakiejś
                      przesady. Podobnie w Anglii. Zawsze sie jakies ekstremalne przypadki znajdą..
                      Jedynie co mnie śmieszy to 2 letnie przygotowania do ślubu. ale z takimi
                      przypadkami to się częsciej spotkalam w Polsce niz w US, może wynika to z
                      przyczyn braku finansów( i tu wydaje mi sie dziwne, zeby na wesele przeznaczyc
                      kilkuletie oszczędności....). A te starania sie o poprawe sylwetki przd ślubem,
                      ( oczywiście nie operacje plastyczne, ale ja z czymś takim sie nie spotkałam)
                      to uważam, ze każdy motyw zeby o siebie zadbać jest wart pochwały. Może wejdzie
                      w nawyk.
    • mam_to_w_nosie Re: szok!! 28.05.06, 12:58
      Weź pod uwagę, że próba nie jest reprezentatywna. Jest wiele osób z podobnym
      podejściem jak Ty ale one nie bywają na takim forum. Albo bywają ale nie wypowiadają
      się zbyt wiele, nie zadają dziwnych i czasem śmiesznych (nie ubliżając nikomu) pytań.

      przepio napisała:

      > Jechaliśmy samochodem mojego chrzestnego, który w
      > przeddzień ślubu własnoręcznie szorowaliśmy i dekorowaliśmy.

      Też pojadę samochodem znajomych, nie przysżłoby mi do głowy wydawać tyle kasy
      na samochód tongue_outP

      > 2 godziny przed ślubem byłam
      > umówiona z kosmetyczką-pomalowała mnie, wróciłam do domu przebrałam w suknie
      > i już.

      Też tak zamierzam, wolę w tym dniu być wyspana i uśmiechnięta niż zrobiona na
      mega-bóstwo tongue_outP

      > 2 miesiące przed ślubem
      > wyjechaliśmy za granicę i wróciliśmy 11 dni przed uroczystością. Teraz jak
      > czytam pewnie parę miesięcy wcześniej robiłabym się na bóstwo i w ogóle nie
      > mogłabym spać z nerwów.

      Również wyjeżdżam 2 miesiące przed ślubem za granicę, mogę spać w nocy i ogólnie
      nie zamierzam ulegać modzie i przedślubnemu szaleństwu i nie przejmuję się tym
      wszystkim aż tak strasznie.

      > Nigdy nie byłam przesadnie oszczędna, ale jak czytam
      > ile wydaje przeciętna panna młoda na ślub i wesele, to mnie zatyka. Ja za
      > kasę zainwestowaną w ślub na pewno nie kupiłabym nowego, dobrego samochodu.
      > Podziwiam, ale nie zazdroszczę! Powodzenia!!!

      Ja też bym nie kupiła, załatwiamy wszystko jak najmniejszym kosztem, co się da
      robimy sami (zaproszenia, obrączki zostaną przetopione ze złota, jakie ja mam
      w domu ale nikt nie nosi tej biżuterii, dekoracje, samochód...) i nawet nie
      z przesadnych oszczędności, tylko nie widzimy celu w inwestowaniu takiej kasy
      w wesele. Grunt, żebyśmy my się dobrze czuli, byli radośni i szczęśliwi a goście
      dobrze się bawili, a do tego nie potrzeba Bóg wiel jakiej oprawy i kosmicznych
      kosztów.
      Pozdrawiam wszystkich myślących podobnie jak jak oraz tych bardziej przeżywających
      własny ślub.
      • leoniara Re: szok!! 28.05.06, 13:36
        Nasi rodzice nie mieli takich możliwości w planowaniu
        ślubu i przyjęcia. Moi mieli tylko cywilny,
        może teraz chcieliby sobie odbić?
        Co złego w pragnieniach rodziców, aby córka wraz z
        przyszłym mężem mieli wszystkow tym dniu co tylko zapragną?
        Co złego w marzeniach pary o absolutnej wyjątkowości tego dnia?
        Ja nie miałąm sukni za 5 tys, tylko za 1,5, ale zaszaleliśmy i do ślubu wiozła
        nas przepiękna bryka... I nic w tym złego nie widzę.
        Niech każda para ze swoimi rodzicami, jeśli w tym uczestniczą,
        organizuje ślub i wesele tak jak tylko zapragnie!
        Bo to nie jest tak , ze sie robie wielkie halo, tylko to jest wielkie halo!!!!!
        • mam_to_w_nosie Re: szok!! 28.05.06, 21:37
          leoniara napisała:

          > Co złego w pragnieniach rodziców, aby córka wraz z
          > przyszłym mężem mieli wszystkow tym dniu co tylko zapragną?

          Nic złego, o ile nie zapomina się o tym co jest tak naprawdę najważniejsze, no
          i o ile nie dochodzi do groteskowych sytuacji przerostu formy nad treścią.

          > Co złego w marzeniach pary o absolutnej wyjątkowości tego dnia?

          [j.w.]

          > Ja nie miałąm sukni za 5 tys, tylko za 1,5, ale zaszaleliśmy i do ślubu wiozła
          > nas przepiękna bryka... I nic w tym złego nie widzę.

          Ja też nie widzę w tymnic złego.

          > Niech każda para ze swoimi rodzicami, jeśli w tym uczestniczą,
          > organizuje ślub i wesele tak jak tylko zapragnie!

          Oczywiście, nie narzucam nikomu mojego zdania a jedynie je przedstawiam.
        • arieska Re: szok!! 29.05.06, 11:14
          leoniara napisała:
          > Co złego w marzeniach pary o absolutnej wyjątkowości tego dnia?

          Absolutnie nic zlego, ale jesli ktos owa wyjatkowosc przelicza na wydane
          zlotowki...Czyli im wiecej kasy i im wiekszy przepych tym wieksza wyjatkowosc to
          nalezy takiej osobie wspolczuc, w moim mniemaniu oczywiscie. Wydaje mi sie,ze
          wyjatkowosc tego dnia to raczej przezycia duchowe, reszta to tylko dodatek. Ale
          sa oczywiscie ludzie, dla ktorych te wartosci sa odwrocone i to jakby ich problem.
          • maya28 Re: szok!! 29.05.06, 14:07
            Ale czemu aż stawiać tak sprawę, ze ktoś przelicza wyjątkowość na wydane
            pieniądze?? Im większy przepych tym wieksza wyjątkowość? Czy nie przesadzasz w
            drugą stronę? Eleganckie przyjęcie kosztuje, ale czy jest przepychem?? Ja
            jednak uważam, ze takie wydarzenie, święto wymagania starannego przygotowania,
            ktore na ileś tez świadczy o tym jak ważny jest to dla nas dzień.. I dziwnie
            bym się czuła, gdyby oprawa była podobna jak np. na przyjęciu urodzinowym itp.
            Z reszta każdy powinien to organizować wg własnego uznania i dziwie sie, jak
            widze takie ironiczne komentarze. Czy ktoś pisze z ironia, ze się dziwi jak
            można tak ważny dzień uczcić obiadem w kiepskiej knajpie w sukience za 300 pln?
            • arieska Re: szok!! 29.05.06, 14:37
              maya28 napisała:

              > Zreszta każdy powinien to organizować wg własnego uznania i dziwie sie, jak
              > widze takie ironiczne komentarze. Czy ktoś pisze z ironia, ze się dziwi jak
              > można tak ważny dzień uczcić obiadem w kiepskiej knajpie w sukience za 300 pln?

              Ale to niby ja popadam w skrajnosc? smile Swoja droga za 300 zl znalazlabym
              sukienke ,w ktorej moglabym brac slub. Nie typowo slubna, raczej koktajlowa w
              jasnym kolorze, ale to sie naprawde da z gustem zrobic. A co do krytykowania
              przepychu to niestety takie wnioski same sie czasem nasuwaja po przestudiowaniu
              tego forum. Jezeli ktos ma chec roztrwonic mnostwo kasy na, badz ca badz, tylko
              dodatki do waznego dnia to przeciez nikt mu tego nie zabroni, niech robi,co
              chce. Tak jak ja mam prawo napisac,co o tym mysle. A co do kosztow slubu i
              wesela to jest "drogo i jest "drogo". Jedna pani zlapie sie za glowie przy cenie
              4.000 za sukienke, inna dobrze poczuje sie dopiero majac na sobie Bog wie co za
              40.000 (bo i taka suma mignela mi kiedys na forum). To kwestia mentalnosci-ja
              nawet spiac na kasie nie pograzalbym sie w zbednych kosztach, ale nie kazdy musi
              tak uwazac no i fajnie. Ludzie sa rozni.
    • paul_ina Re: szok!! 28.05.06, 13:40

      Ile par, tyle wizji dnia ślubu i wszystkie są jednakowo fajne. To że sobie poczytuję forum nie znaczy, że żyję tylko weselem. Ktoś chce mieć fontannę czekolady, inny limuzynę... ktoś kupuje sukienkę na allegro i też jest happy. Pozdrawiam, no i też Ci nie zazdroszczę - pieniądze to nie wszystko, porównywanie kasy wydanej na ślub do kasy wydanej na zakup samochodu świadczy o braku wyczucia i wyobraźni.
    • kami315 Re: szok!! 28.05.06, 16:18
      A ja się cieszę, że tu trafiłam. W moim środowisku przyjęło się, że ślub to
      przeżytek, a wesele to obiach. Żyje się i mieszka ze sobą i tak jest fajnie.
      Cała reszta - do bani. Z takim podejściem - wierz mi lub nie - niełatwo
      zdecydować się na małżeństwo, a tym bardziej na wesele.
      Dzięki temu właśnie forum i roztrząsanym tu wyolbrzymionym pseudoproblemom
      uświadomiłam sobie, że są osoby dla których jest to uroczystość szczególnie
      ważna, ale przede wszystkim, że wcale nie musi być koszmarna. Wystarczy nad
      wszystkim zapanować, przemyśleć i odpowiednio dobrać każdy szczegół,tak aby
      skomponować miłą, przyjemną, fajną imprezkę.
      Ale aby się tak stało trzeba odpowiednio zatroszczyć się o harmonię całości -
      znaleźć to, co najbardziej nam odpowiada. I w tym właśnie pomaga forum: poduwa
      pomysły, służy radą, czasem rozwiewa wątpliwości. Jeśli dla kogoś to
      niepotrzebne lub głupie - niech się cieszy, że nie musi w tym uczestniczyć.
      Ja się cieszę, że uczestniczę!
    • agnrek Re: szok!! 28.05.06, 22:51
      Masz rację - brałąś ślub bardzo dawno smile
      Teraz ślub biora roczniki wyżowe a lat 80., więc naturalne jest to, że ilość
      ślubów wzrata. A jak są chętni, to i rynek się rozwija i cena rośnie, prawda? I
      bardzo dobrze, wreszcie przestajemy być zapyziali w tej dziedzinie.
      • arieska Re: szok!! 29.05.06, 11:05
        agnrek napisała:

        > Masz rację - brałąś ślub bardzo dawno smile
        > Teraz ślub biora roczniki wyżowe a lat 80., więc naturalne jest to, że ilość
        > ślubów wzrata. A jak są chętni, to i rynek się rozwija i cena rośnie, prawda? I
        >
        > bardzo dobrze, wreszcie przestajemy być zapyziali w tej dziedzinie.

        Zapyziali?? To,ze jeszcze nie ma u nas takiego wariactwa jak np. w USA nie
        znaczy, ze nalezy do niego rownac."Przemysl" slubny to wg mnie robienie z igly
        widel.Dla mnie to nie powod do dumy, ale kazdy mysli jak chce. Osobiscie czekam
        na "pakiety operacyjne" dla narzeczonych u chirurgow plastykow smile Bo skoro w
        "niezapyzialym" swiecie poprawianie przed slubem urody skalpelem nikogo nie
        dziwi to wyjdzmy naprzeciw oczekiwaniom i udzielajmy znizek! Jak widac co dla
        innych jest postepem, dla innych jest smieszne i zenujace. Nie kazdy chce dac
        sie zwariowac i cale szczescie.
    • halszkabronstein Re: szok!! 28.05.06, 22:51
      Szczerze to żadna z nich by nie kupiła nowego dobrego samochodu za tą kase wink.
      Chyba ,że jakieś wesele na 500 - 1 tyś osób hehe itp. Szczerze to czeka mnie
      dopiero wesele i ślub . Cekinów i takich pierdół nie lubie , w moim typie są
      skromne sukienki tj . minimalistyczne , ale z klasą / Nie lubie wyglądać jak
      choinka . Myśle , że miałaś ok wesele i nie ma się czego wstydzić . Wiadomo ,
      że wesele to nie czas wielkich oszczednosci skoro ktos sie na nie decyduje .
      jeśli kogoś stać na ogromna impreze w drogim hotelu etc to jego sprawa . Gdybym
      była obrzydliwie bogata to tez bym sobie nie żałowała i zaprosiła mase gosci ,
      wszystkich znajomych których lubie , zrobiła piekna oprawe muzyczna itp. nie ma
      w tym nic złego. Byleby kazdy pozytywnie swój dzień ślubu wspominał smile.

      Pozdrawiam .
    • kamsi Re: szok!! 29.05.06, 13:34
      Chyba niektóre wyjątkowo przejęte panny młode potraktowałaś jako obowiązującą
      normę i wydaje Ci się, że tak wiele się zmieniło, stąd jesteś w szoku.
      Tymczasem ja np. miałam już ślub cywilny, do którego się umalowałam i uczesałam
      sama, po nim poszliśmy z czworgiem przyjaciół na kawę, suknię wypożyczam,
      będziemy też jechali - cóż za zbieg okolicznoścismile - samochodem chrzestnego,
      fryzury próbnej wcale nie będę miała, a kosmetyczka, jak mniemam, ”pomaluje
      mnie” (tu się akurat chyba nic nie zmieniło?), zapewne wrócę do domu, przebiorę
      się w suknię i już - tak jak piszesz. Co tu szokującego?
      • przepio Re: szok!! 29.05.06, 17:36
        Szokujące dla mnie są te wszystkie przygotowania, które rozpoczynają się długo,
        długo przed ślubem. Sala czy zespół rozumiem, ale drobiazgi? Każda panna młoda
        chce być piękna, to też zrozumiałe i to żeby jej uroczystość była udana. Ale
        czytając wiele postów dochodzę do wniosku, że jakiekolwiek odstępstwo od
        przyjętego modelu przez daną pannę młodą to już przestępstwo. Pozdrawiam!
        • a.bc Re: szok!! 30.05.06, 11:11
          Niestety nastały takie czasy, dla mnie szokiem było zamawianie z rocznym
          wyprzedzeniem pokoi na weekend majowy - ale tak dzisiaj jest i trzeba sie z tym
          pogodzić
          Zastanawiam sie nad waszą krytyka- moim zdaniem nie ma w tym nic dziwnego,że
          każdy chce ten dzień przezyć jak najlepiej. I nie widzę powodu aby Panny Młode
          rezygnowały z czegokolwiek/ w miare swoich mozliwosci a nawet i nie/
          I ja bym raczej uwazała z tym uogólnieniem. Czytam to forum dla poprawienia
          sobie humoru oraz dla pooglądania ładnych kiecek- ja osobiscie nie mam zadnych
          zastrzezeń.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka