Dodaj do ulubionych

Spowiedź- to było piekło

07.06.06, 19:06

Miałam tego nie pisać, ale czytając Wasze posty zmieniłam zdanie. Przez długi
czas nie interesowałam się specjalnie wiaraa starałam się postępować zgodnie
ze swoim sumieniem, ale nie uważałam, że śpiąc ze swoim facetem, którego
kocham popełniam grzech. Kiedy zastanawiałam się nad religią, to trudno było
mi zapomnieć o psychologii i antropologii i nie potrafiłam podejść do wiary
bez dystansu poznawczego. Wiedziałam, że ludzie potrzebują religii, żeby nie
czuć się samotnymi, żeby mieć sens życia. Że Dekalog to przecież podstawowy
zbiór praw, praw, które pokrywają się w większości z prawami cywilnymi,
ogólnomoralnymi. Są jednak tacy, którzy nie potrafią ich przestrzegać sami z
siebie i potrzebują nakazów z góry, leku przed karą, by się powstrzymać od
łamania tych praw/zasad moralnych. Oczywiście nie chodzi o to, ze wybieram z
religii tylko to, co mi pasuj, a resztę olewam, chociaż wiem, że to zło. Po
prostu nie uważam, że zapłodnienie In vitro, antykoncepcja, czy seks
przedmałżeński to najcięższe grzechy, jeżeli w ogóle są grzechem. Wydaje mi
się, że kościół dlatego nie wskazuje na niuanse, bo boi się, ze człowiek się
pogubi w swoich życiowych wyborach. Kościół nie może zmienić swoich poglądów,
nie może być tolerancyjny, tak jakby większość z nas tego chciała, kolejne
odstępstwa ciągnęłyby za sobą następne. Np. gdyby uznał, że homoseksualizm
nie jest grzechem, to istniałaby możliwość, że pedofile zażądają też praw dla
siebie. Oczywiście, ze jest ogromna różnica pomiędzy homoseksualizmem a
pedofilią, ale kościół musi stać na straży 100 % normy, żeby zapobiec
ludzkiej tendencji do dewiacji. Śmieszą mnie te nakazy, by nie oglądać
pornografii, nie masturbować się, nie dotykać się podczas seksu z partnerem.
Jednak kiedy się nad tym głębiej zastanowiłam, to zrozumiałam co mają na celu
te zakazy. Człowiek szybko się nudzi swoimi doznaniami, więc
szuka ‘intensyfikaczy’- różne zabawy seksualne, seks grupowy itp. Osoby,
które nie znają ‘innego’, nie mają doświadczeń, są może w mniejszym stopniu
skazane na nudę seksem i ich związek ma większe szanse żeby się tego ustrzec.
Oczywiście są pary, które eksperymentują, ale nigdy nie przekroczą
niebezpiecznej granicy, tzn. nie skrzywdzi ich to psychicznie lub fizycznie
(choć trudno to im samym stwierdzić, bo nie są obiektywni). Myślę, że ta
nawet niewielka szansa szkody dla człowieka takich odstępstw od zasad religii
powoduje, że kościół musi dawać człowiekowi te sztywne ramy i nie chodzi oto,
żeby człowiek trzymał się ich bezdyskusyjnie i bezrefleksyjnie, ale by
pamiętał o nich, gdy się zagubi. Wkurza mnie zatem, kiedy księża potępiają
człowieka, tak jakby zapominali po co jest wiara.
TU DO TWITTI A PROPOS SPOWIEDZI PRZEDŚLUBNEJ (Wspominam o Tobie, bo mamy
podobna sytuację i podejście- tak mi się wydaje smile):
Ponieważ poważnie traktuję swój ślub, to spowiedź była dla mnie równie ważna,
chciałam szczerze wyznać swoje grzechy. Poszłam do kościoła św. Anny na
Krakowskim Przedmieściu i chyba nigdy nie wyszłam z kościoła w tak złym
stanie psychicznym. Mieszkam z moim narzeczonym od 2lat i śpimy ze sobą.
Jednak kiedy poszliśmy do księdza, który udziela nam ślubu pogadać o
przygotowaniach- w lutym tego roku, to poprosił nas o to, żebyśmy żyli w
czystości. Najpierw narzeczony odniósł Siudo tego ze śmiechem, ale kiedy ja
powiedziałam, że lepiej nas to przygotuje do ślubu i nasza noc poślubna
będzie też fajniejsza, to stwierdził, ze mam rację. Do dzisiaj udaje nam się
zachować czystość. Podczas spowiedzi powiedziałam księdzu jaka jest sytuacja:
że mieszkamy ze sobą, że spaliśmy ze sobą, że od 4 miesięcy żyjemy w
czystości i że pobieramy się za 2 miesiące. Mówiłam też o tym, że narzeczony
leczy się z depresji i bywa w ciężkich stanach- ciężkich dla Niego (ze czasem
nie jestem wyrozumiała- uważałam, ze to mój grzech). Ksiądz się zapytał ile
ma lat mój narzeczony. Powiedziałam, że 38 (ja mam 23), ale nie miał nigdy
zony ani dzieci, normalnie pracuje i jest przecudowny. Ksiądz mi na to:”
dziewczyno, żyjesz w strasznym grzechu nieczystości(słyszał, że od 4 miesięcy
się nie kochaliśmy i obiecałam, ze tak zostanie), Twój narzeczony natomiast
żeruje na Tobie(bo jest starszy1), jest chory i powinnaś go zostawić, bo
chyba nie chcesz być niańka”, ja na to „ale przecież ja go kocham i chyba
chorych osób tym bardziej nie powinno się opuszczać (mój narzeczony tak poza
wszystkim nie jest chory, tylko czasem wpada w dołki, a tak normalnie
funkcjonuje), ksiądz mi na to: ”to nie miłość, to naiwność dziecko. Nie dam
Ci rozgrzeszenia, chyba, że w przeciągu paru dni wyprowadzisz się od
narzeczonego i zastanowisz się nad ślubem, bo źle wam wróżę”. Wyobrażacie to
sobie? Jesteśmy tacy szczęśliwi razem, bardzo się kochamy, ksiądz nas ocenia
jak domorosły psycholog…Poza tym wymyślił jeszcze tę wyprowadzkę, mimo, że
żyjemy jak brat z siostrą. Mieszkanie razem to tez grzech. Nigdy w życiu nie
zraziłam się tak do instytucji spowiedzi. Ech… Przepraszam za ten dłuuugi
post, ale chciałam się wyżalić.
Obserwuj wątek
    • ilekobietamalat Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 19:16
      haha ksiadz wrozy? a nie powinien;>
      • marti_ka82 Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 19:19
        no własnie... przeciez tarot i wrózny to tez grzech yyy smile coz za ludz smile
      • dzieszczynka Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 19:21
        ;->. Teraz się ztego smieję, ale dosłownie nie mogłam opanować płaczu, jak
        wyszłam z kościoła. Środek dnia, ludzie się patrzą, a ja idę Krakowskim i
        ryczę. Po 10 minutach był juz mój P. i mnie przytulał i pocieszał. On jest
        lepszym czlowiekiem niż ja, więc mi powiedział, żebym nie myslała źle o całym kk
        ( bo ja poczulam nieskrywabną nienawiść, impulsywny charakterek wink)). Straszne
        to było.
    • marti_ka82 Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 19:18
      są księża i księżą, są tacy jak ten na którego ty trafilas, a sa też tacy,
      którzy uważają, że jeśli jesteś pewna, że chcesz być z tym mężczyzną,
      planujecie ślub, to nie ma w spaniu razem nic złego i nie trzeba się z tego
      spowiadać (słowa paru księży, młodszej daty) poza tym nigdy nie rozumiałam i
      nie rozumiem, dlaczego niektórzy księża głoszą, że Bóg jest łaskawy, wybaczy
      wszystkie winy i że to on odpuszcza nam winy nie oni, a mimo iż osoba spełnia
      warunki spowiedzi, żaluje za grzechy i chce się poprawić... to nie chcą dać
      rozgrzeszenia... to jakiś absurd, przecież podobno spowiadamy się przed Bogiem
      nie księdzem... ehh no ale jak już pisałam są rózni księża, nie nam ich
      oceniac... ale rozumiem twoja flustracje i takie a nie inne samopoczucie... bo
      mam w parafii takiego proboszcza, co wszystkim każe życ w ubóstwie bo to nie
      wstyd, oddawać pieniadze na kościól, a on co chwile ma nowy smaochód coraz
      lepszej marki, a do tego chcesz coś załatwić w kancelarii a on akurat w niej
      jest to od razu cie policzy tak ładnie... a pozwolenia na slub do innej parafii
      nie da bo przeciez on nie zarobi..yhhh mineli sie niektórzy z powołaniem...
      jestem wierząca, ale nie uważam, że trzeba chodzić do kościoła co niedziele, by
      spotkać się z jezusem... przecież on jest wszedzie, moge z nim rozmawiac,
      modlić się do niego na łace, w lesie wszedzie gdzie chce... a nie tylko w
      kosciele... i tylko w niedziele... z nim sie psotykac... ehh dobrze nie bede
      pisac... nic wiecej...
    • annajustyna Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 19:42
      A coz to za domorosly wroz/psychoanalityk?? Swietszy od papieza sie znalazl!!!
      Trzeba bylo wpierw podpytac wsrod znajomych o dobrego spowiednika. Spowiedz to
      sakrament, dziala w nim Duch sw. (najbardziej chyba poprzez nas "pokutnikow":
      nasz rachunek, zal za grzechy i chcec odbycia uczciwej spowiedzi), ale nie
      badzmy naiwni/naiwne: pierwiastek ludzki jest w nim jest b. silny i niestety
      chyba niektorzy ksieza przy okazji chetnie lecza jakies swoje niezrealiwowane
      ambicje...
    • caysee Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 19:57
      Ale ci sie trafilo... mi kiedys tez sie trafil podly ksiadz, szkoda opowiadac,
      ale zeby byc do tego stopnia okrutnym, zeby komus kazac rzucac faceta przed
      slubem bo potrzebuje nieco wiecej troski?! Matko! Skad sie tacy biora?!
      • annajustyna Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 19:58
        Jakis zazdrosnikwink))).
    • malgoszac Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 20:09
      no to ja do sw Anny na pewno nie pojde...
      Dajcie namiar na jakiegos fajnego ksiedza w w-wie
      • dzieszczynka Spowiednicy Dominikanie 07.06.06, 20:28
        Właściwie to nie napisałam jak było z tym rozgrzeszeniem. Ponieważ pod koniec
        spowiedzi powstrzymywałam łzy, a czekałam na nią 2 godziny-taka była kolejka,
        więc byłam strasznie zestresowana. Było mi juz wszystko jedno, chciałam dostać
        ten wpis i uciekać, więc powiedziałam: "tak, wyprowadzę się". Oczywiście
        wiedziałam, że ta spowiedź nie będzie ważna, ale jednocześnie zadawalam sobie
        sprawę, że po takim przeżyciu, to nie wiem, czy będę w stanie pójść do
        spowiedzi w ciągu następnych 2 miesięcy. W tym czasie zrobiło mi się zresztą w
        ogóle wszystko jedno, bo ja tu z otwartym sercem do kościoła, a tu takie słowa.
        Mój narzeczony powiedział, ze to widocznie 'taka próba mojej wiary', co mnie
        jeszcze bardziej zdenerwowało. Kiedy ochłonęłam postanowiłam iść jeszcze raz,
        bo chciałam znać stanowisko innych księży i chciałam być 'w porządku z Panem
        Bogiem' ( w końcu podczas spowiedzi obiecałam cos, czego nie miałam zamiaru
        robić). Poszłam następnego dni na trzęsących nogach do Dominikanów i było
        zupełnie inaczej, ojciec powiedział, że rzeczywiście to jest zagrożenie
        grzechem, ale postawy tamtego księdza nie rozumie (żeby zostawiać narzeczonego)
        i jako pokutę, uwaga, uwaga, bo teraz będzie najlepsze: 'kazał mi się pomodlić
        za tamtego księdza'. Także z całego serca polecam Dominikanów.
        • p.s.j Re: Spowiednicy Dominikanie 07.06.06, 21:33
          No wiesz? Jak możesz polecać tych okrutnych Inkwizytorów, co to całe miliony
          czarownic spalili w imię obrony Patriarchatu? smile
          • a.bc Re: Spowiednicy Dominikanie 07.06.06, 21:37
            hm wiesz ja tam nikogo nie chcę bronić ale taki ksiądz to w swoim życiu
            nasłuchał sie i naoglądał różnych dziwnych historii, może ta która mu
            opowiedziałas cos mu przypomniała...
            Zycie pokaze kto miał racje

          • caysee Re: Spowiednicy Dominikanie 08.06.06, 17:10
            > No wiesz? Jak możesz polecać tych okrutnych Inkwizytorów, co to całe miliony
            > czarownic spalili w imię obrony Patriarchatu? smile

            To chyba Jezuici byli?
            • abeba Re: Spowiednicy Dominikanie 08.06.06, 20:31
              Dominikanie też...
              swoją drogą, ja miałam niemiłą sytuację u dominikanów. Poszłam najpierw na rozmowę, zanim sie zdecyduję na spowiedź przedslubną i niestety duszpasterz akademicki potraktował mnie obcesowo i w ogóle jak sie zorientował że spaliśmy ze sobą przed slubem (bez mieszkania, czyli rutyny, i z przerwą 2letnią! do slubu, a nie 4miesięczną), to też spisał mnie na straty.
            • p.s.j Re: Spowiednicy Dominikanie 09.06.06, 11:04
              Jezuici zostali ZAŁOŻENI dopiero w trzeciej dekadzie XVI w. Inkwizycja papieska
              działała tak naprawdę w wiekach XI-XIII, słynna inkwizycja hiszpańska (nota
              bene - nie była to inkwizycja papieska, a królewska, pozostająca pod wyłączną
              władzą monarchii hiszpańskiej) apogeum swej dzialalności miała w końcu XIV-XV
              wieku... To tyle jeśli chodzi o inkwizycję i jezuitów. Jezuici byli przede
              wszystkim od kontrreformacji, a nie od procesów o herezję. Po 1517 r. kościół
              katolicki miał poważniejsze problemy, niż jakieś beginki czy inni
              braciaszkowie. Że o czarownicach nie wspomnę (w tym okresie czarownice padały
              już ofiarą sądów jak najbardziej świeckich)
    • vinea Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 22:35

      na początek pozwolę sobie zacytować fragment Twojego postu:

      "Myślę, że ta
      nawet niewielka szansa szkody dla człowieka takich odstępstw od zasad religii
      powoduje, że kościół musi dawać człowiekowi te sztywne ramy i nie chodzi oto,
      żeby człowiek trzymał się ich bezdyskusyjnie i bezrefleksyjnie, ale by
      pamiętał o nich, gdy się zagubi. "

      Widzisz te ramy, chcesz się w sumie w nich mieścić (inaczej nie szła byś do
      spowiedzi), a z drugiej strony wiesz, że nie będziesz się w nich mieścić.
      Chodzi mi o to, że masz dość duże wymagania wobec Kościoła, jednak ten Kościół
      nie może tak "od ręki" Cię rozgrzeszyć, bo żyjesz wbrew jego zasadom.
      Oczywiscie, ksiądz zareagował nie w porządku, ale Ty też nie możesz zbyt dużo
      oczekiwać. Zyjesz z facetem, Kościół uznaje to za niedopuszczalne, i koniec.
      Prawda jest dość brutalna: albo sie stosujesz do zasad KK, i jestes "OK", albo
      nie, i nikt Cię po główce nie będzie głaskał.
      Bardzo Ci współczuję tej traumatycznej spowiedzi, ale może zamiast zniechęcenia
      Cię do Kościoła to przeżycie pozwoli Ci się zastanowić głębiej nad tym, jakie
      to wszystko ma dla Ciebie znaczenie.
      • malgoszac Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 22:42
        mylisz sie. Kosciolem jestesmy wszyscy, ale z dziwnych wzgledow (glownie
        celibatu, co jest wogole nadinterpretacja totalna...) ksieza uwazaja sie za
        bardziej uprawnionych do wydawania waznych interpetacji slow Bozych... brak
        jest dialogu z wiernymi. To jest duzy problem, z ktorym Kler nie umie sie
        zmierzyc. Ale, ze ostatnio po rozmowie z protestantami dostalam komplement, ze
        bylabym wzoorowa prostestantka...pewnie nie mam prawa wg Ciebie sie odzywac. Z
        drugiej strony, czy jesli Ksieza dalej uwazaliby ze Slonce krazy wokol Ziemi
        to tez bys uznala, ze trzeba sie podporzadkowac, bo takie sa zasady?
        • vinea Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 22:46
          Ale czy ja coś takiego twierdzę?
          Chodzi mi tylko o to, że nikt nikogo nie zmusza do "członkostwa" w tym
          konkretnym kościele. Jeśli bardziej odpowiadają Ci protestanci, to przecież
          droga jest wolna! Co więcej; na pewno znacznie lepiej jest być dobrym
          protestantem niż złym katolikiem! Mnie chodzi o coś innego: albo jestem
          członkiem kościoła i stosuje się do jego zasad, albo nie jestem i robię co
          chcę. I nigdzie nie mówiłam, że którakolwiek z tych opcji jest "lepsza".
          • malgoszac Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 22:51
            ale prawda jest taka, ze wszycy tworzymy Kosciol. A polowa tzw. zasad zostala
            wymyslona przez ksiezy,a nie w drodze dialogu z wiernymi. NIe czepiam sie jak
            mam przykazanie od Boga, albo klarowny przekaz biblijny. Zaczynam sie
            denerwowac, jak ktos zaczyna mi cos wmawiac i wcale nie jest przekonywujacy. To
            tak jak sie dzieciom tlumaczy: jak ktos ci powie - wloz reke w ogien to wlozysz?
            Zasady zasadom nie rowne...
            • vinea Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 22:56
              Po prostu uważam, że nie można w jedym poście pisać:
              "Po
              prostu nie uważam, że zapłodnienie In vitro, antykoncepcja, czy seks
              przedmałżeński to najcięższe grzechy, jeżeli w ogóle są grzechem. "

              a z drugiej strony twierdzić, że poważnie się podchodzi do kwestii Kościoła
              (katolickiego).
              A akurat przykazanie "nie cudzołóż" jest przykazaniem biblijnym.
              Jeśli chodzi o wspomniany przez Ciebie protestantyzm - całkowicie się z Tobą
              zgadzam - jeśli komuś jest do niego bliżej duchowo, to już niech lepiej na
              niego przejdzie, przynajmniej nie będzie zakłamania!
              Pozdrawiam!
    • twitti Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 22:36
      Wiesz co!chyba zle trafilas!olej go ! jak mi tak ktorys powie to pojde do
      innego!mieszkanie przed slubem nie jest grzechem!i nikt nie ma prawa nikogo
      osadzac ! a to co ci powiedzial o zostawieniu nazeczonego swiadczy o tym ze nie
      jest prawdziewym ksiedzem!moze powinien sam isc na nauki przedmalzenskie, bo
      biorac slub obiecuj e sie byc z kims na dobre i na zle! a jesli wy juz przed
      slubem jestescie ze soba w zlych chwilach to po slubie rowniez bedziecie sie
      wspeirac!olej to co ci powiedzial!wiem ze pewnie wzielas sobie to do serca, ale
      nie ma co nad tym sie zastanawiac bo jeszcze nigdy nie slyszalam zeby ktos
      wieksze glupoty opoiwadal!w zyciu sie nie wyprowadzilabym od nazeczonego!nie
      martw sie!

      a tak na marginesie - myslalam ze w kosciele akademickim to sa ksieza
      postepowi, a nie jacys psychopaci!
      • vinea Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 22:43

        Twitti, i tu się mylisz. Mieszkanie razem przed ślubem jest grzechem, bodajże
        gorszenia otoczenia, czy jakoś tak. Niestety, ale tak jest i w tej kwestii
        raczej nic sie nie zmienia.
        Jak już mówiłam, znakomita część wypowiedzi tego księdza była idiotyczna, ale
        też nie można się spodziewać, że żyją wbrew zasadom Kościoła każdy ksiądz Wam
        przyklaśnie i pochwali. Troche konsekwencji.
        • dzieszczynka Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 22:55
          Vinea, ta spowiedź, to była część mojego nawracania się na kk (byłam mocno
          zdystansowana). Własnie dlatego, że lubię byc konsekwentna, to nie bylam
          przekonana co do nauk kk, bo się z wieloma rzeczami nie zgadzalam. Ci, którzy
          chdzą co niedziela do kościoła,robią swoje (wiedzac, że to grzech, a potem ida
          do spowiedzi, to są dopiero ludzie zakłamani.Ja chyba niczego więcej nie
          ciepię, niz własnie zakłamania. Chcialam się wyspowiadać najszczerzej jak
          potrafiłam. Nie oczekiwałam, że zostanę pogłaskana po głowie, ale nie
          spodziewałam się też takiego ostracyzmu. Nie chodzi nawet o treść, ale o formę
          (pomijając wypowiedź o tym, że lepiej zostawić narzeczonego)
          • vinea Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 23:00
            "Ci, którzy
            chdzą co niedziela do kościoła,robią swoje (wiedzac, że to grzech, a potem ida
            do spowiedzi, to są dopiero ludzie zakłamani."
            A to już jest - że tak powiem - prywatna sprawa tych osób i ich sumien. To, że
            ktoś jest "gorszy", nie usprawiedliwia innych.
            Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale rozumiem tez księdza, do którego walą kolejki
            osob, które chcą "zaliczyć" slub kościelny zupełnie nie żyjąc zgodnie z
            zasadami "jego" kościoła. Rozumiesz, co chcę powiedzieć? Chodzi mi o to, że
            ksiądz wiedząc, że i tak mieszkasz z facetem i nie chcesz tego zmienić, niezbyt
            widzi Twoją chęć poprawy. Mimo, że Ty możesz tak czuć, to jednak po Twoich
            czynach tego nie widac. MAm nadzieje, ze nie zagmatwalam smile
            • dzieszczynka Re: Spowiedź- to było piekło 07.06.06, 23:35
              Hmm...no nie rozumiem smile, bo właśnie chodzi o to, że zmieniłam swoje życie i
              teraz to już od prawie pół roku nie śpimy razem, więc już się 'poprawilam',
              więc na jakiej podstawie ksiądz uważa, że nie uda mi się tego stanu rzeczy
              utrzymac do końca?! Pomijam już, że wiele dziewczyn na forum opisywało, że były
              odsyłane ze spowiedzią, bo i tak ksiądz uważał, że właśnie 'nie dotrzymają',
              więc niech przyjdą na dzień przed ślubem, żeby nie musieć dawać obietnic bez
              pokrycia. Moja sytuacja przecież się znacznie różni. W każdym razie pozdrawiam
              Cię smile)
        • twitti Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 08:08
          ja juz bylam u spowiedzi z tym grzechem.. ksiadz dal mi rozgrzeszenie..
          obiecalam poprawe (ktorej dotrzymalam) i troche sie nasluchalam.. ale nie az
          tak!!! jakos ksiadz po koledzie ktory nas odwiedzil byl normalny, nic nie
          komentowal, spytal sie kiedy slub i olowkiem wpisal mnie na liste lokatorowsmile
          sa jednak normalni ludzie..

          tak czy inaczej, teraz to troche zaczynam sie bac isc do spowiedzi!a
          najabardziej mnie wkurza to ze ktos sie ogranicza, a tu jeszcze po glowie
          dostaje!jakos wiekszosc kocha sie ze swoimi facetami do samego slubu i
          rozgrzeszenie dostaje, a ludzie ktorzy sie staraja nie.. niezla glupota!
    • rycerzowa Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 09:05
      Deszczynko, ten pierwszy ksiądz zachował się strasznie prymitywnie, ale miał
      dobre chęci.
      Chciał cie uchronić - nie przed "grzechem", bo nie w tym rzecz - ale przed
      trudnym losem, który cię czeka.
      Twój list świadczy o twojej ogromnej inteligencji i jeszcze większej wrażliwości.
      Patrzysz na świat bardzo idealistycznie.
      Oby życie nie obeszło się z tobą w sposób okrutny!

      Ksiądz jest prostym facetem, zna życie z najgorszej strony, i zna takich
      "cudownych" facetów, jak twój narzeczony.
      Mężczyzna 38-letni, nigdy nieżonaty, ze skłonnością do depresji, łatwo godzący
      się na rezygnację z seksu (żyjac pod jednym dachem z niby ukochaną kobietą)
      - to osobowość ze wszech miar podejrzana.
      Powiem szczerze - nie jest to partner dla młodziutkiej wrażliwej dziewczyny.
      Te wszystkie cechy, które interpretujesz jako "za", w rzeczywistści świadczą
      przeciwko niemu.
      Piszę, bo mam dwóch około 50-letnich znajomych ze skłonnością do depresji; życie
      ich rodzin to jest piekło.
      Mam też kilku znajomych, sporo po 30-ce, nigdy nieżonatych. Wiesz, normalni to
      oni nie są, chociaż sympatyczni.
      Za kilka lat będziesz matką, bedziesz chciała coś osiagnąć w zawodzie, bedziesz
      potrzebować wsparcia, opieki i pomocy, bedziesz potrzebować mężczyzny, ze
      wszystkimi jego wadami i zaletami, ale mężczyzny.

      Nie jest moim zamiarem odwodzić cię od decyzji o ślubie, ale radzę ci,zebyś w
      sposób dojrzały przemyślała jeszcze tę sprawę.
      W zasadzie twoje małżeństwo z kanonicznego punktu widzenia będzie nieważne, bo
      naprawdę nie wiesz, co czynisz, jak to się mądrze mówi, "brak ci właściwego
      rozeznania sytuacji".
      Nie mam złudzeń, że odwrócisz się z wybranej drogi, zatem jeszcze jedna rada:
      opowiedz o tej sprawie kilku zaufanym osobom, zrób wydruk tej dyskusji na
      forum.Tak na wszelki wypadek - żebyś miała świadków, gdy będziesz się starać o
      unieważnienie małżeństwa.
      Życzę ci z całego serca, abym się myliła.
      • bogui Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 09:27
        Deszczynko, jestem z Tobą. Ja również miałam trudne przeżycia z narzeczonym
        (był bardzo znerwicowany i był z tym kompletnie sam, nawet rodzina nie
        dopuszczała do świadomości wagi problemu) Wiem że gdybym go wtedy zostawiła, co
        było bliskie bo to znerwicowanie koszmarnie rzutowało na nasz związek, to dam
        sobie rękę uciąć że on by bardzo źle skończył. Teraz jest dobrze, zmienił też
        podejście do życia i jesteśmy szczęśliwi. Absolutnie nie wybaczyłabym sobie
        gdyby mój egoizm i wygoda wówczas zwyciężyły i bym go zostawiła. A teraz
        przynajmniej nie boję się wspólnego życia, bo wiem że trudne sytuacje nam się
        jeszcze zdarzą ale będziemy umieli je przezwyciężyć. Tamten ksiądz chyb ajednak
        zapomniał o tym że małżonkowie są dla siebie aby się wspierać a nie dla swej
        wygody.
        Pozdrawaim serdecznie
      • twitti Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 09:28
        ale glupie podejscie.. ten ksiadz byl ewidentnie nieszczesliwym czlowiekiem,
        ktory nie umie optymistycznie patrzec na swiat i ktory widzi tylko czarne
        strony!zycie nie jest uslane rozami, ale to co on powiedzial jej to nie jest w
        porzadku! dziewczyna sie poprawila, nie sypia z nazeczonym!i co ma teraz sie na
        ulice wyprowadzic bo jakis ksiadz jej cos powiedzial? ja uwazam ze taki ksiadz
        o zyciu duzo nie wie i jesli juz na wstepie kaze zostawic nazeczonego bo ma
        problemy, to co z niego za czlowiek?? obcy ludzie innym bezinteresownie
        pomagaja, a ona ktora go kocha ma go zostawic? depresje mozna leczyc! duzo
        ostatnio slysze, ze ktos choruje lub dostaje raka a jego wspolmalzonek go
        zostawia bo mowi "ze nie da rady"!!! na tym nie polega milosc! milosc do
        trwanie ze soba na dobre i na zle! a nie zostawianie kogos juz na wstepie!!!
        moze jest wielu ksiezy ktorzy sa madrzy i duzo wiedza o zyciu, ale o tym tego
        nie powiem!!!

        a jesli chodzi to jak moze jej powiedziec ze ma sie wyprowadzic?? moze nie ma
        gdzie? na ulice? niezla glupota! a jak studenci - chlopak i dziewczyna
        wynajmuja razem mieszkanie to tez grzech? nie widze roznicy! mam nadzieje ze
        trafie na lepszego ksiedza!

        i dodam, ze wyrzekniecie wspolzycia duzo nas kosztuje i ich na pewno tez (i moj
        nazeczony nie jest zadnym dewota ze sie na to godzi - po prostu mnie kocha),
        dlatego uwazam ze jest to wartosciowe przygotowanie sie do slubu! a mieszkanie
        ze soba jest po prostu wygodne i sprzyja rozwijaniu naszej milosci i nie wiem
        jak moze to wplynac na nasze czy ich przyszle zycie!!!
      • anusiaczek87 Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 09:31
        widze ze w temacie pojawiaja sie dominikanie..dzis rano w "Kawie czy herbacie",
        w przegladze prasy ktos mowil o jakims artykule, w ktorym pisza, ze dominikanie
        warszawscy robia wszystko, zeby odwiesc od slubu.. nie zapamietalam w ktorej to
        gazecie bo bylam zaspana wink
        • twitti Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 09:35
          ja tam pojde w ciemno do ktorego kolwiek ksiedza w moim lub nazeczonego
          kosciele! na wielkanoc poszlismy razem do spowiedzi i trafilismy na
          wietnamczykasmile chyba niewiele zrozumialsmile ale bezstresowo bylosmile
        • bogui Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 09:42
          To oczywiście nieco prowokacyjne postawienie sprawy. taki sam wstęp zrobił
          ksiądz który prowadził nasze nauki przedmałżeńskie. To zniechęcanie polega na
          uświadamianiu trudnych stron małżeństwa, skłanianiu do refleksji czy jesteśmy
          naprawdę gotowi ponosić wysiłek trwania w małżeństwie, konsekwencje tej
          życiowej decyzji. Nauki na których byłam oceniam jako naprawdę inspirujące i
          treściwe.
          • twitti Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 09:48
            mimo to jakby mi ksiadz tak powiedzial lub powie (bo spowiedz slubna dopiero
            przed nami) to normalnie tez z rykiem wylece z kosciola.. jestem osoba dosyc
            mocno wierzaca, co tydzien mykam do kosciola i na prawde sie staram, ale z
            niektorymi rzeczami sie po prostu nie zgadzam.. ktos powie ze wybieram sobie to
            co chce, ale biore to na wlasna odpowiedzialnosc i wiem ze bede za to pewnie
            kiedys odpowiadac.. ale mimo to bardzo by mnie to ruszylo.. a i tak nie
            wyprowadze sie od nazeczonego, kocham go bardzo i nie umiem bez niego zyc!i
            nikt nie powinien tego kwestionowacsmile
          • anulka_1 Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 10:10
            zgadzam się z bogui - chodzi o to żeby naprawdę świadomie decydować się na
            małżeństwo. Nasze nauki też skłaniały do refleksji nad tym na ile dojrzałe są
            nasze motywacje do małżeństwa i czy jesteśmy świadomi konsekwencji związanych z
            tą decyzją. Jeden znajomy nawet stwierdził że te kursy mają duża "skuteczność" -
            tzn. wiele par się po nich rozstaje!
            • anulka_1 Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 10:12
              Natomiast to ma się nijak do wątku dzieszczynki- bardzo Ci współczuję że
              trafiłaś na takiego podłego księdza! Staraj się nim nie przejmować i znajdz
              mądrego spowiednika!
    • 82asa Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 09:48
      ucza nas tego co sami uwazaja za slusze, jak juz wspominalas maja ku temu
      powody.
      ucza nas tak by kosciol mogl przetrwac. straszenie nas jest ich najlepsza
      bronia. chcialam wierzyc ze Bog jest mimo wszystko ponad tym wszystkim, ze jest
      NIEOGRANICZONY. nieograniczony, czyli nie ma granic, ustalonych norm ktorych
      nie mozna zmienic. zylabym sobie w przekonaniu ze Bog jest dobry, a przez
      kosciol czasami mam watpliwosci. uwazam ze nasze grzeszki maja sens, i wcale
      nie maja nas potepiac. przyznam sie ze kosciol wywiera na mnie presje...strach
      przed Bogiem! trudno jest zmieniac poglady jesli przez okolo 20 lat uczono nas
      pojazliwosci do Boga. to jest sprawa kosciola, oni prowadza swoja polityke by
      przetrwac. osobiscie uwazam ze kazdy z nas zdziwi sie bardzo po smierci jak to
      naprawde wyglada, nie jestesmy wstanie sobie ted wyobrazic, dlatego powstaja
      domysly! stram sie zyc zgodnie ze swoim sumieniem, ale nie zawsze jest to latwe
      bo kosciol zrobil swoje...

      p.s tez czeka mnie spowiedz przedslubna i tez mam obawy licze na zrozumienie
      ale co dostane tego nie wiem...
      wazny jest dla mnie slub tak jak i dla ciebie chcialabym byc szera na
      spowiedzi. ksiadz powinien brac to pod uwage i pomagac nam w tych ciezkich
      chwilach w ktorych trzeba sie przyznac do swoich slabosci i prosic o
      przebaczenie...Boga!
    • athandavan Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 10:41
      Droga dzieszczynko,

      Bardzo mi przykro ze mialas tak niemile doswiadczenie. Nie chce obrzucac tego
      ksiedza inwektywami (choc mi bardzo do tego blisko), ale wydaje mi sie, ze to
      wszystko jest wina specyficznej ekskluzywnosci KK w Polsce. Ekskluzywnosci w
      sensie - tozsamosc grupy budowana jest na podstawie faktu, ze mamy wspolnego
      wroga. To chyba wynik jakis brakow w edukacji seminaryjnej ksiezy.

      'Twoj' ksiadz chce miec owczarnie 'czystych' barankow (najlepiej samych w
      komunijnych sukniach), wiec Twoj narzeczony po prostu nie pasuje. 38 lat,
      niezonaty, etc. Ja wieze, ze jest wspanialym czlowiekiem i zycze Wam z calego
      serca szczescia. Przeciez to widac, z Twoich postow, jak Cie pocieszal.

      Dodatkowy 'problem' dla koserwatywnego ksiedza stanowila moze wasza roznica
      wieku. Jak dla mnie, nie ma absolutnie zadnego znaczenia. Ale jak juz mowilam,
      wielu ksiezy ma 'wlozony do glowy' ideal rodziny i potem wszystkich mierzy
      wlasna miara.

      Ja sobie na przyklad nie moge wyobrazic mojej spowiedzi przedslubnej w KK w
      Polsce. Wychodze za maz za Hindusa, dzieciaczki chcemy wychowac w poszanowaniu
      dla dwoch tradycji. Ja spotkalam tutaj, w UK, ksiedza - dla ktorego to
      oczywistosc i ktory chetnie nam udzieli slubu. Niech wiec tak zostanie.

      Dlatego nie moge zgodzic sie z tym co napisalas w pewnym momencie:

      Oczywiście nie chodzi o to, ze wybieram z
      > religii tylko to, co mi pasuj, a resztę olewam, chociaż wiem, że to zło. Po
      > prostu nie uważam, że zapłodnienie In vitro, antykoncepcja, czy seks
      > przedmałżeński to najcięższe grzechy, jeżeli w ogóle są grzechem. Wydaje mi
      > się, że kościół dlatego nie wskazuje na niuanse, bo boi się, ze człowiek się
      > pogubi w swoich życiowych wyborach. Kościół nie może zmienić swoich poglądów,
      > nie może być tolerancyjny, tak jakby większość z nas tego chciała, kolejne
      > odstępstwa ciągnęłyby za sobą następne.

      KK na swiecie jest bardzo roznorodny, w niektorych krajach bardziej otwarty (np.
      ze wzgledu na kulture i warunki spoleczne, skupiska imigrantow pochodzacych
      naturalnie z innych religii, etc.), w innych zamkniety lub obezwladniony
      syndromem 'oblezonej twierdzy'. Dlatego co jest norma/ grzechem w jednym
      srodowisku, nie koniecznie musi byc tak postrzegane przez inne. I ja bardzo sie
      z tego Ciesze.

      Pozdrawiam serdecznie i zycze szczescia.

      A.

      P.S. Ja sie nie bede spowiadac z 'dotyku' czy calowania, bo nie pozwole zdnemu
      ksiedzu traktowac mnie jak 16 letnia smarkula. To nie pycha, to prawo do
      intymnosci.
      • twitti do athandavan 08.06.06, 10:44
        > Ja sie nie bede spowiadac z 'dotyku' czy calowania, bo nie pozwole zdnemu
        > ksiedzu traktowac mnie jak 16 letnia smarkula. To nie pycha, to prawo do
        > intymnosci.


        Ja tez nie.. i nie uwazam tego za grzech, bo nie mozna ludziom odebrac ciepla i
        intymnosci do drugiej osoby..

        A jaki bierzecie slub? a moze dwa? zawsze mnie interesowalo jak pogodzicie
        wasze dwie religie? bedziecie dzieci nauczac obu? czy wyciagniecie z obu to co
        najlepsze?
        • athandavan Re: do athandavan 08.06.06, 11:02
          Witaj twitti,
          Bardzo sie ciesze, ze zmienilas zdanie - po twoich wypowiedziach wczoraj w tym
          innym watku o spowiedzi, troche sie o Ciebie balam. Moim zdaniem najgorsze to
          odebrac sobie radosc ze slubu, ze wzgledu na to ze jakis ksiadz wchodzi z butami
          w nasze intymne zycie.

          Oboje z A. chodzimy do angielskiego KK, ja regularnie, on moze nie (ale przeciez
          nie musi!!! wink Terry (ksiadz) zawsze wita nas radosnie w progu. Ash z nim
          mailuje, bardzo serdeczna atmosfera. INKLUZYWNA!!!! A dla Terry'ego to wprost
          powod do dumy, ze na msze przychodza ludzie innych religii (moj A. nie jest
          jedynym). Dzieciaczki ochrzcimy, ale bedziemy obchodzic wszystkie swieta. Boze
          Narodzenie, Diwali, Swieto kolorow, Wielkanoc, Tamilski Nowy Rok. Bo TAKA bedzie
          nasza rodzina.

          Pozdrawiam serdecznie, twitti.
          • anka786 Re: do athandavan 08.06.06, 11:07
            ja wychodze za maz we wloszech, tutaj spowiedz pezdslubna nie jest przymusowa
            (cale szczescie),ale za to jest cos takiego jak "egzamin mlodych" ktory polega
            na zadawaniu pytan przez ksiedza osobno jej i jemu i potem porownywanie
            odpowiedzi,straszna glupota wg mnie ale co zrobic.
            • twitti Re: do athandavan 08.06.06, 11:13
              to chyba gorsze niz spowiedzsmile a co bedzie jesli wyjada wam inne odpowiedzi?
          • twitti Re: do athandavan 08.06.06, 11:12
            NIe wiem czemu sie mnie balassmile ja mam swoje dziwne podejscie do kosciolasmile
            moze dlatego ze jestem wodnikiemsmile wierze w Boga, chodze do kosciola
            regularnie, bo czuje taka potrzebesmile z wieloma rzeczami sie zgadzam, ale wiem
            ze wiele z ich to tylko interpretacja ludzi.. ale wierze tez w reinkarnacje, w
            magie i przepowiedniesmile mam swoje zdanie na rozne tematysmile ale staram sie
            przestrzegac zasad kosciola dlatego postepujemy z nazeczonym tak a nie
            inaczejsmile nazeczony ma zle podejcie do kosciola, w Boga sam nie wie czy wierzy
            czy tez nie.. ja uwazam ze kosciol to instytuja w ktorej sa rozni ludzie - sa
            dobrzy i tacy ktorzy zla droge wybrali w zyciu.. i nieszczesliwi, ktorzy moze
            podswiadomie marza o rodzinie, ale zrezygnowali z tego dla Boga... dlatego
            powinno sie kierowac tym co uwaza sie za sluszne i na co pozwala nam wlasne
            sumieniesmile a co bedzie sie dzialo kiedys tego nikt nie wiesmile

            To takie male moje przemysleniasmile a w ogole to uwazam ze Bog jest jeden tylko
            jest wyobrazany pod roznymy postaciami na calym swieciesmile
    • golinda Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 11:06
      dlatego właśnie postanowiłam swoje grzechy ubrać w takie słowa, żeby 1) nie
      skłamać, 2) nie powiedzieć za wiele
      owszem, przyznam się do seksu przed ślubem, ale ksiądz nie musi wiedzieć ilu
      miałam partnerów, ani jak dobrze się bawiłam
      powiem, ze mieszkamy razem, choć tak naprawdę nie jest to żadnym grzechem
      wielu grzechów "nie będę pamiętać"
      ja wiem, kiedy popełniam błąd i wiem, kiedy i jak go naprawić...jak może dawać
      mi rady obcy, nie znający mnie człowiek...?
      z Bogiem mogę rozmawiać bez jego obecności....
      • twitti Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 11:14
        ja chyba jednak nie powiem ze mieszkamy razem i ze jeszcze do niedawna
        sypialismy ze soba.. dostalam juz za to rozgrzeszenie wiec chyba bez sensu o
        tym rozmawiac... ja jak spyta to odpowiem prawdesmile
    • mynia0 Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 11:33
      dla mnie każda spowiedź jest stresem, niestety - bo nigdy nie wiadomo, na
      jakiego księdza / bądź oszołoma/ się trafi...

      ale niestety, trzeba zmierzyc się z prawdą - jeśli chce się żyć w kościele,
      trzeba przestrzegać przykazań. a to dotyczące czystości przed i w czasie
      małżeństwa jest przykazaniem Boskim, a nie kościelnym. tak więc - jakikolwiek
      kontakt sexualny przed ślubem, albo z osobą nie będącą współmałżonkiem, jest
      grzechem cudzołóstwa. podobnie sprawa dotyczy homoseksualizmu - sam w sobie
      grzechem nie jest, ale grzechem jest kontakt cielesny / przypominam -
      jakikowiek pozamałżeński - więc takze homosexualny/.

      szkoda, ze źle trafiłaś. mnie zdarzyło się wyjść z kościoła po spowiedzi i
      pójść od razu do drugiego kościoła i do innego księdza. jeśli Ci zależy na
      dobrej spowiedzi, poszukaj lepszego spowiednika.
      • athandavan Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 11:40
        'a to dotyczące czystości przed i w czasie
        małżeństwa jest przykazaniem Boskim, a nie kościelnym.'

        1/ Przykazania boskie to Dekalog. W dekalogu masz IX - nie bedziesz pozadal zony
        blizniego swego. (Dla mnie to przykazanie dotyczace zdrady, poniewaz ona rani
        jak nic innego.) Wszystkie inne przykazania to interpretacja KK (oczywiscie pod
        nadchnieniem Ducha Sw. wink

        2/Czystosc malzenska, kolejna efemeryda. Kiedys slyszalam, ze bylo praktykowane
        przez pewna pare malzonkow (jakas ksiezna i hrabia) w... SREDNIOWIECZU. Zostali
        za to swietymi - ty tez chcesz, jak mniemam. Swietnie, jak dzis sie trafiaja
        spowiednicy radzacy zyc w czystosci malzenskiej.
        • azanna Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 14:10
          Przykazanie IX mówi o pożądaniu, a nie o fizycznej zdradzie (o tym mówi VI).
          Jezus to ujął w ten sposób "Jeśli pożądliwie spojrzysz na kobietę to już w
          sercu swoim dopuściłeś się z nią cudzołóstwa". Oznacza to, że intencja
          popełnienia grzechu jest najważniejsza - można sobie bowiem wyobrazić taką
          sytuację gdy ktoś chętnie by uprawiał seks z inną osobą, ale z powodu jej
          domowy lub innych obiektywnych przyczyn nie może tego zrobić. Ale gdyby miał
          szanse to by skorzystał. I to jest grzech - że chce to zrobić.

          A czystość małżeńska to nie brak seksu, tylko zachowywanie czystości obyczajów
          w byciu ze sobą. Jest to termin dość płynny, ale chyba każdy zna małżeństwa,
          które daleko odeszły od okazywania sobie nawzajem szacunku.
          • athandavan Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 14:22
            azanna napisała:

            > Przykazanie IX mówi o pożądaniu, a nie o fizycznej zdradzie (o tym mówi VI).
            > Jezus to ujął w ten sposób "Jeśli pożądliwie spojrzysz na kobietę to już w
            > sercu swoim dopuściłeś się z nią cudzołóstwa". Oznacza to, że intencja
            > popełnienia grzechu jest najważniejsza. (...) I to jest grzech - chce to zrobic.

            Dlatego lacze to przykazanie ze zdrada. To wynika takze z twojego postu:

            1/Skoro intencja popelnienia grzechu jest najwazniejsza (1. przeslanka)
            2/Intencja jest pozadanie (2. przeslanka)
            --------------------
            ERGO: pozadajac dopuszczas sie cudzolostwa - zdrady (wniosek)

            A teraz na poparcie cytat, ktory z reszta sama zamiescilas. Azanna radze czytac
            ze zrozumieniem.

            Pozdrawiam
            • golinda Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 14:30
              no właśnie...kiedy bardziej grzeszę:
              1.sypiam z innymi, ale kocham mojego męża/żonę, jestem dla niego dobry/a i to
              on jest dla mie najważniejszy, a seks traktuję tylko jak rozrywkę
              2.sypiam wprawdzie tylko ze swoim mężem/żoną (choć średnio mnie to rajcuje),
              ale źle go/ją traktuję, zaniedbuję...

              dla mnie o wiele gorsza jest opcja nr 2

              ale ludzie zawsze będą gorzej oceniać opcję nr 1, bo nigdy nie będą potrafili
              się wyzwolić ze swoich zaściankowych poglądów i swojej hipokryzji
              • twitti Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 14:36
                dla mnie jedno i drugie to brak milosci i szacunku.. zadnen grzech nie jest
                mniejszy czy wiekszy od drugiego.. chyba ze dwoje ludzi toleruje ktoras z
                opcji..
            • azanna Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 14:55
              athandavan napisała:

              >
              > athandavan napisała:
              >>
              > Dlatego lacze to przykazanie ze zdrada. To wynika takze z twojego postu:
              >
              > 1/Skoro intencja popelnienia grzechu jest najwazniejsza (1. przeslanka)
              > 2/Intencja jest pozadanie (2. przeslanka)
              > --------------------
              > ERGO: pozadajac dopuszczas sie cudzolostwa - zdrady (wniosek)

              Ale to przykazanie wcale nie musi łączyć się ze zdradą. Jeśli jestem wolną
              osobą i pożądam czyjegoś męża to grzeszę zgodnie z tym przykazaniem, a trudno
              mówić tu o zdradzie. Bo raczej nie zdradzam żony tego człowieka - to dla mnie
              nadinterpretacja. Dlatego uważam, że przykazanie IX ma szerszy zakres niż słowo
              zdrada, choć zdrada się w nim niewątplwie zawiera.
              • azanna Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 14:59
                No i jeszcze sytuacja, kiedy żonaty/mężatka pożąda, lub nawet uprawia seks z
                kim wolnym - to już nie pasuje pod to przykazanie a niewątpliwie jest zdradą.
                I myślę, że właśnie z tych powodów są aż dwa przykazania dotyczące
                cudzołóstwa/zdrad.
        • mynia0 Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 23:24
          źle rozumiesz to, co napisałam. czystość małżeńska dotyczy dochowania
          wierności współmałżonkowi, a Ty mówisz o tzw. białym małżeństwie - czyli
          osobach, które dobrowolnie wyrzekają się sexu. to ogromna różnica.

          a jeśli chodzi o Dekalog - no cóż, znasz przykazanie IX,a nie znasz VI...
          • athandavan Re: Spowiedź- to było piekło 09.06.06, 10:06
            mynia0 dzieki za powtorke z przykazan i za sprecyzowanie czystosci malzenskiej.
            Cos mi chyba blizej do historii niz teologii, stad pomysl z ta para ze
            Sredniowiecza wink
            • mynia0 Re: Spowiedź- to było piekło 09.06.06, 12:43
              do teologii też Ci blisko - bo były takie pary i to głównie w średniowieczu.
              ale ja tam się nie dziwię - bo jak można się dziwić młodej, kilkunastoletniej
              dziewczynie, któa dostała za męża starego prykasmile niezła przyjemność z takiego
              sexuwink też bym wolała białe malżeństwo...
    • nunia01 Re: Spowiedź- to było piekło 08.06.06, 16:23
      Nie wszyscy księża potrafią być spowiednikami, miałaś niefart trafić na takiego
      w dniu swojej ważnej spowiedzi.
      Ja trafiłam przypadkiem na cudownego księdza, który nie koncentrował się na moim
      mieszkaniu i spaniu z narzeczonym, ale na 'instytucji' małżeństwa. Głównie
      rozmawilaiśmy o ciągłym doskonaleniu miłości.
      Dawno temu, jako nastolatka należąca do oazy i latająca do spowiedzi raz na
      miesiąc miałam okazję trafić na takiego złego spowiednika - wytrząsał się nad
      moimi grzechami chyba z pół godziny, a ja u spowiedzi nie byłam może ze 3
      tygodnie i niewiele zdążyłam nagrzeszyćsmile Jeszcze machła nademną rękami i gdyby
      nie konfesjonał to chyba by mi przyłożył. Potraktowłam to wtedy z humorem,
      znałam wielu świetnych spowiedników, więc ten na mnie wrażenia nie zrobił
      specjalnego.
      Jeszcze raz powiem, że przykro mi, że na takiego trafiłaś w tak ważnym dla
      Ciebie momencie.
    • krysiulka Coś tu nie gra. 08.06.06, 19:59
      Piszesz:
      "Mówiłam też o tym, że narzeczony
      > leczy się z depresji i bywa w ciężkich stanach- ciężkich dla Niego (ze czasem
      > nie jestem wyrozumiała- uważałam, ze to mój grzech)."
      Potem:
      "(mój narzeczony tak poza
      > wszystkim nie jest chory, tylko czasem wpada w dołki, a tak normalnie
      > funkcjonuje)"

      I jeszcze:

      "Jesteśmy tacy szczęśliwi razem, bardzo się kochamy"

      No to w końcu: chory czy nie chory? Dlaczego leczy się z depresji, skoro jesteście "tacy szczęśliwi razem"? Przecież człowiek prawdziwie szczęśliwy nie musi leczyć się z depresji, bo na nią nie zapada...
      A może ksiądz wychwycił tę subtelną nutę w Twojej opowieści o Was i dlatego Cię ostrzegał??
      • kasianina Re: Coś tu nie gra. 08.06.06, 20:46
        krysiulka napisała:
        Dlaczego leczy się z depresji, skoro jesteś
        > cie "tacy szczęśliwi razem"? Przecież człowiek prawdziwie szczęśliwy nie musi
        l
        > eczyć się z depresji, bo na nią nie zapada...
        >
        a słyszałaś kobieto o depresji endogennej...?????? poczytaj trochę a potem sie
        wypowiadaj....np.Depresja endogenna związana jest z zaburzeniami funkcji
        substancji neuroprzekaźnikowych, ma tendencje do rodzinnego występowania.
        • krysiulka Re: Coś tu nie gra. 09.06.06, 10:45
          "a słyszałaś kobieto o depresji endogennej...?????? "

          Tak, słyszałam. Czemu na mnie napadasz? Ja tylko zwróciłam uwagę na pewną niekonsekwencję w wypowiedzi. Może i ksiądz to zauważył.
          Uważam nadal, że nie ma lepszej terapii na depresję (którą przecież leczy się także poprzez psychoterapię), niż dobry, szczęśliwy związek.
          • pati_m Re: Coś tu nie gra. 09.06.06, 11:21
            ojojoj, to poczytaj sobie troszkę więcej o depresji, bo wychodzi na to, że
            niewiele o niej wiesz. Z racji zawodu jestem dość blisko tego tematu i chociaż
            przyznaję, że szczęśliwy związek jest jednym z czynników chroniących przed
            zapadnięciem na depresję, to w żadnym wypadku nie pełni funkcji uniwersalnej
            szczepionki czy cudownego leku. Pewnie - jak to w medycynie i psychologii -
            zdarzają się wyjątki, ale są tylko wyjątkami. Rzeczywistość jest dużo
            trudniejsza.
    • magdam26 Ja miałam nieprzyjemności u Dominikanów w Krak. 09.06.06, 07:49
      No to miałaś pecha. sad
      Ja jestem z Krakowa - i tutaj miałam też nie przyjemne zdarzenia przy
      spowiedzi . I to było 2 razy - za każym razem u Dominikanów.
      Odnoszę wrażenie , że wielu z nich jest wrogo nastawionych do ludzi i nie
      potrafią z siebie wykrzesać odrobiny życzliwości dla kogoś kto się spowiadada (
      a wiadomo że spowiedz dla ludzi zawsze jest stresem i podobno sama w sobie
      stanowi już znaczną częśc pokuty...).
      Mój paskudny przypadek (ten paskudniejszy) wyglądał tak:
      byłam na studiach na 3 roku i poszłam do spowiedzi przed Wielkanocą. Nie miałam
      wielu grzechów -niedawno byłam u spowiedzi. Chyba że spóźniłam sie do kościoła
      i przeklinałam albo coś w tym stylu. A Dominkanin do mnie : a masz chłopaka?
      Mówię, że -tak (chodziliśmy z sobą od 1,5 roku). a on na to "to czemu się z
      TYCH rzeczy nie spowiadasz?" . Mówię, że nie robimy nic "grzesznego", jesteśmy
      jak przyjaciele tylko ze zakochani smile A on" czemu kłamiesz, w obliczu Boga, jak
      smiesz, to wielki grzech "!!! itp. itd.
      Koniecznie chciał mi na siłe wmówić , ze uprawiam seks (czego nie robiłam i nie
      robię do tej pory -a minęło już 4 lata - ślub za 2 tygodnie smile i mnie o to
      opierniczać. Mam wrażenie że księża wręcz lubują sie w wysłuchiwaniu o seksie i
      czekaja na ten moment w spowiedzi jako na punkt kulminacyjny... najwyraźniej
      mają z tym duuuuże problemy.
      Aha - dostałam taką pokutę ( za rzekome kłamstwo że nie uprawiam seksu)że potem
      przez 2,5 roku nie chodziłam do spowiedzi bo nie byłam w stanie tej pokuty
      odprawić - miałam w ramach pokuty chodzićcodziennie do kościoła przez 2
      tygodnie na mszę i do komuniii. Niestety - miałam ciężkie studia (polibuda),
      zajęcia od rana do wieczora dzień w dzień - oprócz tego masa nauki - kilka dni
      w tygodniu było takich że nie było szans urwać siena mszę na 1,5 godziny do
      kościoła (trzeba dojść, odbyć mszę i jeszcze w godzine odpraiwani mszy trafić)
      Dominikanie - nigdy więcaj.....
      • twitti Re: Ja miałam nieprzyjemności u Dominikanów w Kra 09.06.06, 08:11
        cos w tym jest z tym uwielbieniem sluchania o seksie... kobiet to jeszcze tak
        nie mecza, ale kazdego faceta, jak nic nie robi to na pewno siebie
        wykorzystujesmile czasem mysle ze ksieza powinni moc zakladac rodziny to by nie
        bylo tylu swirow!
        • niemamloginu2 czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 08:58
          wcale nie dziwi mnie to ze tyle osób, które podają, ze raczej sa niewierzące,
          lub sporadycznie chodza do kościoła mają problemy lub wręcz nieprzyjemności
          podczas spowiedzi. Czego się kurde ludzie spodziewacie, ze ksiądz was
          pochwali??? Jakoś Ci ludzie, którzy są naprawdę wierzący takich problemów nie
          mają. Może warto się nad tym zastanowić zanim się zacznie wywlekać swoje brudy i
          grzeszne życie na forum!
          • vinea Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 09:15

            W zupełności się z Tobą zgadzam. Nie rozumiem, czemu dziewczyny na forum tak
            się dziwią, że księża nie pochwalają lub nawet nie rozumieją tego, że mieszkają
            i sypiają ze swoimi facetami.
            Bo czy naprawdę w przypadku wszystkich z Was ślub bierzecie właśnie dlatego,
            żeby przestać żyć w grzechu (czy to był najważniejszy powód)? Pewnie nie,
            zaważyły najprawdopodobniej względy takie jak chęć ustabilizowania swojej
            sytuacji, przypieczętowanie związku, czasem chęć powiększenia rodziny itd.
            Zastanawiam sie, dla ilu z Was kwestia religii i stosowania się do jej zasad
            jest sprawą najwyższej wagi. A księża... no cóż, myślę, że po prostu widzą, że
            spowiedź jest dla znakomitej większości przykrym obowiązkiem lub popisem
            kombinatorstwa ("więcej grzechów nie pamiętam, choć je doskonale pamiętam", "w
            życiu nie przyznam się przed księdzem, że sypiam z facetem, bo nic mu do tego"
            itd.) więc nie ma się co dziwić, że mają czasami (podkreślam, czasami, bo
            zdarzają się też świetni spowiednicy) takie a nie inne nastawienie. Podejmując
            decyzję o wspólnym zamieszkaniu lub podjęciu współżycia świadomie popełnia się
            grzech, i trzeba umieć ponieść jego konsekwencje. A jeśli ktoś uważa, że
            współżycie grzechem nie jest (co doskonale rozumiem), to po prostu powinien
            zrezygnować z całej "szopki" ślubu kościelnego i wziąć ślub cywilny. Jeśli ktoś
            i tak wybiera sobie z religii to, co mu pasuje, to niewielka szansa, że później
            się to radykalnie zmieni.
            • anka786 Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 09:46
              "prawdziwe "grzechy to zabijac,krasc,gwalcic itd a nie kochac sie z wlasnym
              chlopakiem! a co drugi ksiadz na boku robi swoje,potem sie wyspowiada i mysli
              ze juz ok.
              A jesli chodzi o spowiedz to uwazam ze niepotrzebny jest ksiadz.
              • vinea Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 10:08
                "prawdziwe "grzechy to zabijac,krasc,gwalcic itd a nie kochac sie z wlasnym
                > chlopakiem! a co drugi ksiadz na boku robi swoje,potem sie wyspowiada i mysli
                > ze juz ok.
                • agatka999 Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 10:14
                  oj jaka swietoszka sie znalazla! Bog jest wszedzie i nie musze z nim rozmawiac
                  poprzez ksiezulka.
                  A to ze ktos nie "lubi"ksiezy nie oznacza ze nie moze wziac slubu w kosciele.
                  • vinea Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 10:19
                    Żadna świętoszka, zwracam tylko uwage na fakt, że akurat w KK obowiązują pewne
                    zasady, a w innych inne, i jeśli komuś nie pasują zasady KK to bardziej
                    logiczna jest zmiana wyznania, niż uprawianie hipokryzji w postaci ślubu
                    kościelnego w KK.
                • golinda Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 13:42
                  vinea:

                  ale pierd....isz!!! aż się krew gotuje!
                  szopki, hipokryzja...a kto tobie dał prawo oceniać w ten sposób innych?
                  ja mam mnóstwo "grzechów" na sumieniu, ale mam jedną zasadę: "żyj tak, żeby
                  nikogo nie skrzywdzić"
                  i to mi się udaje...
                  korzystam z życia? i co z tego? KK zabrania wielu rzeczy, m.in. antykoncepcji...
                  to są przestarzałe i irracjonalne poglądy!
                  gdyby nie antykoncepcja, na świecie byłoby jeszcze więcej nieszczęśliwych
                  dzieci, o chorobach nie wspominając...
                  ale niektórzy księża rozgrzeszenia nie dają...idiotyzm!
                  pójdę do spowiedzi i wyznam wszystkie swoje "grzechy", żeby nie było
                  wątpliwości, czy jestem ich świadoma czy nie...
                  jeśli ksiądz będzie mi robił problemy z rozgrzeszeniem, to pójdę do znajomego i
                  wypisze mi ten świstek od ręki...
                  po co ślub kościelny? bo wierzymy w Boga i jego miłość do nas, wierzymy, że
                  będzie dla nas wsparciem przez całe życie i...jest to piękna, niepowtarzalna
                  uroczystość!
                  można zmienić wyznanie na protestantyzm, ale u nich te msze takie
                  nieuroczyste...big_grinDD
                  • vinea Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 16:27
                    Doprawdy, dałaś popis chamstwa i prostactwa. I jak tu z taką jak Ty dyskutować?

                    Uroczystość zapewne będziesz miała wspaniałą, ale z KK będzie ją łączył
                    tylko "lokal" użyczony na tę okazję.
                    • agatka999 Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 18:35
                      calkowicie popieram golinde!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • athandavan Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 10:02
            niemamloginu2 przeczytaj sobie post (dwa nad twoim) magdym26. Osoba wierzaca,
            chodzaca do kosciola, spowiadajaca sie regularnie. I co? I tez trafila na
            ksiedza-maniaka opanowanego wizja seksu. Ksiadz zarzucil jej klamstwo przy
            spowiedzi (sic!!!!!!). Tutaj nie ma reguly, kochana.

            • vinea Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 10:09
              Bardzo magdziem26 współczuje, maniacy trafiają sie wszedzie. Ale co to mialo
              udowodnić? Ze skoro zdarzają się księża-idioci to spowiadających się nie
              obowiązuje dekalog?
              • athandavan Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 10:12
                A gdzie ja powiedzialam, ze spowiadajacych sie nie obowiazuje dekalog?
                • vinea Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 10:21
                  Przepraszam, mój komentarz był do innej wypowiedzi. Chodziło mi o argument:
                  skoro inni kradną i mordują, a ksiądz ma kochankę na boku, to ja mogę sypiać z
                  facetem i nikomu nic do tego.
          • twitti Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 10:34
            ja chodze do kosciola co niedziele, spowiadam sie w miare czesto, a na pewno
            dwa razy w roku i tak boje sie isc do spowiedzi.. bo kiedys zgrzeszylam,
            dostalam co prawda rozgrzeszenie ale i tak sie boje.. bo zawsze jest strach ze
            znow beda krzykismile

            ps. ja sie nei dziwie ze ksieza krzycza..smile moj naczeony jak poszedl po paru
            dlguich latach do spowiedzi to caly konfesjonal sie trzaslsmile
          • malgoszac Re: czy nie zastanawiacie się.... 09.06.06, 10:35
            i tu nie masz racji. Moja siostra, chodz gleboko wierzca, miala
            supernieprzyjemne spotkania przy konfesjonale. PO jednym nawet troche sie
            podlamala...
    • przytomna Re: Spowiedź- to było piekło 09.06.06, 10:27
      Przeczytałam wszystkie Wasze posty. Dziewczyny, ale mnie nastraszyłyście...
      Chcę iść do spowiedzi przedślubnej szczerze na 200%, mam wiele za uszami,ksiądz
      się dużo złych rzeczy ode mnie nasłucha, jednak mam naprawdę szczere intencje
      wyjść na prostą drogę i rozpocząć moje małżeństwo godząc się z Bogiem, no ale
      po Waszych historiach ręce mi opadają... Należałam kiedyś do Oazy, więc dobrze
      wiem, że są spowiednicy i SPOWIEDNICY, jednakże strasznie się boję! Znam
      jednego super księdza, wiem, że będzie ludzki, jednakże znam go zbyt dobrze i
      się po prostu wstydzę wyciągać przed Nim moje brudy. Eh, szkoda gadać. Ale do
      spowiedzi i tak pójdę. Pomodlę się by trafić na dobrego spowiednika. A jak
      trafię źle, to potraktuję to jako karę za grzechy i pójdę jeszcze raz do kogoś
      innego. DO SKUTKU!
    • mimiwas Re: Spowiedź- to było piekło 09.06.06, 11:08
      Według mnie spowiedź nie powinna polegać na zwierzaniu się księdzu ze swoich
      spraw, tylko wyznaniu grzechów, czyli nazwanie tego, co się zrobiło źle i
      przyznanie się do tego. To wszystko. Konfesjonał to nie kozetka u psychologa i
      jeśli się powie za dużo, bo chce się mieć super czyste sumieni, to skutki mogą
      być odwrotne. Zresztą księdza zalecają: wyznaj grzechy, przyjmij pokutę i to
      wszystko. Mówienie ponadto jest tak naprawdę tłumaczeniem siebie, a Bóg tego
      nie potrzebuje. On wie dlaczego to ktoś zrobił, kiedy, ile razy. On chce żeby
      człowiek ufał w jego miłosierdzie. Przychodząc do spowiedzi wyrażamy to
      zaufanie.
      Swoją drogą, Kościół jest instytucją ludzi, którzy są omylni. Księża nie zawsze
      potrafią być obiektywni.
      W każdym razie, nie bójcie się spowiedzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka