greene3
03.01.07, 11:17
Wczoraj zaczęliśmy nauki u salezjanów - parafia ks. Jana Bosko na Warzywnej,
Winogrady. Całkiem sympatycznie było w zasadzie.
Naj;ierw wielkie zaskoczenie - tłum "ulotkowiczów" - fotografie, salony,
wypożyczalnie samochodów a nawet magazyn ślubny i kurier weselny dostalismy
przed wejściem - śmiać mi się chciało.
Nauki prowadził młody chłopak chyba tuż po studiach, ale już żonaty - Wojtek
z Politechniki Poznańskiej

Żadnych rygorystycznych twierdzeń, trochę
psychologii Fromma, trochę uwag z encykliki - muszę przyznać, że spodziewałam
się nudy albo wewnętrznego buntu na to, co usłyszę, ale nie. Przyjemnie się
chłopaka słuchało, a do odrzucenia dla mnie zaledwie kilka zdań.
No i, co najważniejsze, po spotkaniu powiedział, że jedna, czasem nawet dwie
nieobecności, jeśli uzasadniony powód, są dopuszczalne i że często probosz
nawet nie każe ich odrabiać. Mojego P na ostatnim spotkaniu nie będzie, więc
bardzo nas to ucieszyło.
Najmłodszy słuchacz - na moje oko jakiś roczek

że też nasi rodzice nie
wpadli na to, aby nas na nauki za wczasu zaciągnąć - mielibyśmy z głowy - ech