emmadea
21.06.06, 00:32
Za dwa tygodnie wychodzę za mąż. Niby większość rzeczy jest juz załatwiona,
dostałam te wszystkie świstki, zaświadczenia, omówiłam naturalne metody
planowania rodziny, ale najchętniej rzuciłabym to wszystko w cholerę. Czuję
na swoich plecach miesiąc nieustannego stresu. Czytam na tym forum debaty nad
tym, czy druhny powinny mieć bladoróżowe kwiatki, czy może błętkitno-
fioletowe (nic nie umniejszajac tym debatom!!) i stwierdzam, że jest mi
naprawdę wszystko jedno. Już nie mam siły decydować o niczym. Przeraża mnie
nawet fakt dobierania biżuterii do sukni czy drukowania wizytówek na stoły.
Za dużo, za dużo tego orgaznizowania, jeszcze dla ludzi, którzy pracuję
minimum 10h na dobę.
Czy któraś z was też tak ma???
em.