Dodaj do ulubionych

Poprostu życie...

27.06.06, 12:11

Witam dziewczynki, troche sie pożale bo nerwowo juz nie wytrzymuje. Ślubujemy
12 sierpnia i miało być tak pięknie. A tu nagle 3 tyg. temu tata dostaje
zawału serca, a dzisiaj odwiozłam mamuśke do szpitala onkologicznego z
diagnozą nowotwór złośliwy nerki(operacja w piątek).Wyć mi się chce, nie
wiemy co mamy robić, czy odwoływac ślub ( mama powiedziała ze absolutnie
nie), ale ja nie potrafie juz się cieszyć tym, że za 46 dni mam zostać
Panią,jeszcze musimy przygotowac kilka rzeczy, a mi sie poprostu nie
chce.Opadłam całkowicie z sił, boje sie tylko o mame i o niczym innym nie
potrafie myśleć. Tata strasznie sie załamał, a sam przecież kilkanascie dni
temu lezał na intensywnej terapii. Mówie Wam dziewczynki ze nigdy nie
spodziwałam sie że cos takiego na mnie spadnie. A pisze do Was, zeby
powiedziec wam , zebyście cieszyły sie kazdą chwilą, czerpcie z przygotowań
ślubno-weselnych to co najpiękniejsze,bo życie czasami bywa okrutne.
Pozdrawiam Was cieplutko i trzymajcie kciuki za moją mame.
Obserwuj wątek
    • athandavan Anitko, trzymam kciuki za was obie! 27.06.06, 12:15
    • keksi Re: Poprostu życie... 27.06.06, 12:16
      wiesz, az mi sie ryczec chce, ale mysle pozytywnie. zycie jest czasami okrutne,
      stawia nas na probe. trzymam kciuki.Pa!
      • 82asa :( 27.06.06, 12:31
        .......... zapominamy czasami ze nic nie jest pewne, wymagamy, zloscimy sie,
        kaprysimy, zapominamy ze jak jest wszystko w miare dobrze to powinnysmy byc
        najszczesliwsze na swiecie i ja tez zapominam.... i glupio mi teraz ze marudze
        i jestem niezadowolona, czepiam sie glupot... bo jak widac powinnam byc
        wdzieczna za kazdy zdrowy dzien z bliskimi.
        dla ciebie cytat, trzymaj sie:
        " pod twoimi nogi fakle morze, na falach morza tęcza, pedzi i rozdzila mgły, co
        ujrzysz jest twoim..."

    • pucek77 Re: Poprostu życie... 27.06.06, 12:17
      Bardzo Ci współczuję. Ja przed ślubem również miałam ciężką sytuację, ale nie aż
      tak. I tak naprawdę nie wiem co Ci powiedzieć, jak pocieszyć, co
      doradzić...Rodzice są najważniejsi i najukochańszy więc ich zdrowie tym samym
      jest dla nas najwazniejsze. Trzymaj się, wspieraj jak tylko możesz mamę i tatę,
      pomagaj w czym tylko możesz. Jednocześnie przekazuj pozytywną energię - to
      pomaga dojść do siebie - a do tej energii wykorzystaj swój ślub. Trzymaj się! Ja
      trzymam kciuki za Twoją mamę, pozdrawiam
      • dominisia31 Re: Poprostu życie... 27.06.06, 17:10
        Trzymaj się.Pomodle sie za zdrowie Twojej mamusi.
    • rzymianka3 Re: Poprostu życie... 27.06.06, 12:17
      wszystko bedzie dobrze,..ja tez mam tate po zawale..wiem co to znaczy patrzec
      jak walczy o zycie...Co do mamy...do najwazniejszezeby sie nie zalamala...ten
      slub moze jej w tym pomoze(zajmie glowe),jezeli nie chce zeby odwolywac,nie rob
      tego.Ja mam szwagra po podobnych przejsciach, w sierpniu mija 5 lat.Bylo
      ciezko,ale cala nasza rodzina(jedyna jaka ma) byla przy nim caly czas i
      podnosilismy go duchowo.Trzeba wierzyc ,ze wszystko bedzie...a dla mamy i
      taty..wasz slub bedzie najpiekniejszym prezentem.Glowa do gory...
    • marvel_maid Re: Poprostu życie... 27.06.06, 12:24
      Dobrze, że nie odwołujecie ślubu. Rzymiankaa ma rację, przygotowania mogą zająć
      Twoją mamę i pomóc jej zapomnieć o strachu. Wszystko będzie dobrze.
      Najważniejsze, żeby mama miała pozytywne nastawienie i zajęty czas. Pozdrawiam.
      Będzie dobrze zobaczysz.
    • svidy Re: Poprostu życie... 27.06.06, 12:43
      Mój Tato miał w ub. roku operację usunięcia nowotworu jelita grubego. Wziął
      chemię, która zniósł ok, w październiku zaplanowaliśmy ślub na październik 2006.
      W grudniu ub. roku okazało się, że są przerzuty do mózgu. Radioterapia
      miejscowa, nie pomogło, naświetlanie całej głowy również nie. Sku..el rośnie i
      nic na niego nie działa!
      Przyspieszyliśmy ślub na sierpień, ale i tak nie zdążyliśmy... Wczoraj
      postanowiliśmy wszystko odwołać. Tato czuje się z każdym dniem coraz gorzej, ma
      niedowład prawej części ciała, nie chodzi, nie może mówić, ani wykonywać
      podstawowych czynności życiowych i, co najgorsze, strasznie cierpi mając
      świadomość tego choróbska.
      Raczysko upokorzyło strasznie i Tatę i całą moją rodzinę, wygrywa na całej
      linii, zabiera mi ukochanego Tatę, nie pozwala mi wziąć ślubu. Dlaczego???
      Też miało być pieknie. I nigdy bym nie przypuszczała, że mój Tato nie dożyje
      ślubu własnej córki, ani nie zobaczy wnuków (a byłby takim fajnym Dziadkiem!!!).
      Chce mi się wyć, zadaję sobie mnóstwo pytań, na które nie ma odpowiedzi, żyję w
      ciągłym strachu, wkurza mnie moja bezradność i bezsilność!
      Rozumiem, co czujesz. To parszywe uczucie, nic Cię nie cieszy, masz gdzieś cały
      ten ślub, bo to się wydaje takie nieistotne i takie nie na miejscu. Bo jak tu
      się cieszyć?
      Nie wiem, co Ci napisać i jak pomóc. Z całego serca życzę Tobie siły i Twoim
      rodzicom szybkiego powrotu do zdrowia. Walczcie i nie traćcie nadziei!!!

      P.S. Gdybyś chciała pogadać, to pisz: svidy@gazeta.pl
      • annajustyna Re: Poprostu życie... 27.06.06, 15:08
        U mnie w rodzinie tez jest rak jelita, atakujacy kregoslup (moja
        chrzestna)...Zycie czasem tak starsznie zaskakuje. Mozemy tylko prosic o
        wzajemna modlitwe...
    • rosaanna Re: Poprostu życie... 27.06.06, 12:55
      Mój Boże... Tak bardzo ci współczuję... Faktycznie życiowy cios za ciosem. I to
      jeszcze na taki czas trafiło. Jak ty sobie radzisz dziewczyno?...
      Mocno trzymam kciuki szczególnie za twoja mamę, ale takze za tatę (bo on
      przecież też tak świerzo po poważnych przejściach...) i oczywiście za Was.
      Wierzę, że będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie.
    • anetgmu Re: Poprostu życie... 27.06.06, 13:37
      Kochana nie martw sie, wiem ze latwo napisac! trzymam kciuki, bedzie dobrze,
      zaobaczysz. Dla pocieszenia powiem Ci ze moja tata w styczniu tez mial guza na
      nerce, usuneli mu tą nerkę, wykryli cholerne raczysko ale jak na razie odpukać
      wszystko OK. Tata normalnie funkcjonuje bez 1 nerki, wszystko normalnie, wiec
      glowa do gory! my tez myslelismy ze to prawie jak wyrok!!! trzymam kciuki, w
      czawartek wieczorkiem (w piatek twoja mam ma miec operacje) zmówie zdrowaśkę! i
      wy forumowiczki też zmówcie! to działa! bedzie dobrze,najwazniejsze pozytywne
      myslenie!
    • anitayan Re: Poprostu życie... 27.06.06, 13:59

      Dziękuje za wszystkie słowa otuchy, nawet nie wiecie jakie to dla mnie
      ważne,sama nie wiem jak daje rade,w zasadzie to dawałam rade do dzisiaj.Bo
      dzisiaj odwiozłam mame do szpitala, dopóki była w domu było wszystko OK, bo
      mama nie ma żadnych objawów, czuje sie wyśmienicie, ale niby tak jest przy
      nowotworze nerki, że to cholerstwo rozwija sie bezobjawowo i człowiek dowiaduje
      się o nim przypadkiem(u mamy tez tak było,miała operacje usunięcia macicy i
      przy usg znalazło się to cholerstwo).Teraz jak odwiozłam mame do szpitala w
      domu zrobiło sie pusto i co i człowiek dostaje głupich myśli.A przeciez moja
      mama ma dopiero 51 lat, czeka za wnukami i musi sie ich doczekać.Jedynym
      pocieszeniem jest to że chcą ją operować, że nie jest za późno,mocno w to
      wierze że bedzie dobrze,bo musi być dobrze, mama jest dla mnie całym światem, a
      teraz ten świat zawala się.Ale przysięgam Wam, ze ja na to nie pozwole.
      • agnieszka5661 Re: Poprostu życie... 27.06.06, 14:25
        Trzymaj się Kochana!! jesteśmy z Tobą!! Twoja Mama ma dopiero 51 lat, wierzę, że
        wygra z chorobą. Buziaki
        • ciezkomi Re: Poprostu życie... 27.06.06, 14:29
          a mój ojciec z własnego wyboru i głupoty zapija się na śmierć.
          I nie umiem tego powstrzymać, ani nie mam na niego żadnego wpływu.
          Też jest mi więcej niż ciężko, mimo, ze to zupełnie co innego i z własnego
          wyboru to też naprawdę boli.
          Był kiedyś fantastycznym człowiekiem, miał odpowiedzialną, świetną pracę, a
          teraz stoczył się na samo dno, jest degeneratem, od 6 dni w ciągu - końca nie
          widać.

          Trzymaj się, walcz - wszyscy macie o co i macie tą wolę walki, której u mojego
          ojca brakuje.
          • martyna1985 anitayan!!! 27.06.06, 14:48
            Wiem co przechodzisz, wiem jak jest ci ciężko. U mnie w rodzinie rozpanoszył
            się rak i zabiera mi po kolei bliskich. Ale trzeba wierzy, być silnym. Musisz
            być wtrwała dla Mamy, ona teraz tego najbardziej potrzebuje. Ja mam ślub za 10
            m-cy i nie ma dnia, żebym nie myslala, o czym takim, jak Tobie się przydarzyło.
            Mam nadzieję, że masz wsparcie w Narzeczonym i bliskich. Bądź silna i jeśli
            chcesz, to napisz do mnie na gazetowego. Pozdrawiam
          • anitayan Re: Poprostu życie... 27.06.06, 14:56

            Walcz o ojca, walcz z całych sił.Może to głupio zabrzmi, ale jezeli będzie
            trzeba potrząśnij nim.Ja zrobiłam tak z moją mamą,bo nie chiała sie leczyć,
            powiedziała że nie pójdzie do szpitala i koniec,nie można było z nią
            porozmawiać. I kiedyś nie wytrzymałam, złapałam ją za ramiona,potrząsnęłam
            kilka razy i powiedziałam jej, ze jezeli nie chce zrobic tego dla siebie to
            niech zrobi to dla nas.Mów ojcu ze go kochasz, nie wstydź się tego, ja mam 27
            lat i tez przez długi czas poprostu nie umiałam mówić rodzicom wprost że ich
            kocham,a przeciez ich kocham. Teraz mówie bardzo często i mi jest z tym super i
            wiem ze dla nich to jest bardzo ważne. Zdaje sobie sprawe z tego ze alkoholizm
            to straszna choroba i jak Twój tata sam nie będzie chiała przestac pić to ty
            możesz sie dwoić i troić, ale pamiętaj rób wszystko żeby mu pomóc, zeby nie był
            sam, zeby wiedział ze ma dla kogo żyć,przełam sie, poświęć mu chwile każdego
            dnia, rozmawiaj , tłumacz, proś (moze tak robisz, ale rób to do znudzenia).Moja
            mama kiedy dowiedziała sie ze ma guza na nerce,powiedziała że skoro tam jest to
            nich sobie bedzie ona nie pójdzie do szpitala, a jak ma umrzec to
            umrze.Powiedziałam jej wtedy że jest egoistką, ze niech sie zastanowi nad tym,
            ze jak umrze to jej będzie wszystko jedno, ale zostawi mnie , tate i siostre i
            to nam będzie bardzo ciężko. I chyba te słowa podziałały, teraz tylko pozostało
            wierzyc w to ze wszystko będzie dobrze, wierze ze Twój tata tez zawalczy i
            wróci do Was taki jaki był zanim zaczął pić.Ale musicie o to walczyć, walczcie
            kazdego dnia, od rana do wieczora.
            Pozdrawiam
          • anitayan poprzednie było do ciezkomi 27.06.06, 15:00
      • rzymianka3 Re: Poprostu życie... 27.06.06, 14:47
        czeka Was ciezki okres,ale musisz byc silna.Zobaczysz ,ze bedzie dobrze,a w
        czwartek i ja sie dolacze do modlitwy.
        • mada.d.n Re: Poprostu życie... 27.06.06, 15:01
          trzymajcie się dziewczyny, przezwyciężymy wszelki przeciwności losu pozytywnym
          myśleniem i wiarą w stare, ale dobre "jutro bedzie lepiej" smile
          u mnie też srednio się zapowiada - co prwada nie tak poważnie, ale rodzice taty
          już parę miesięcy temu powiedzieli, że nie przyajdą (mają 300km, a dziadek jest
          na dializach i nie da rady - jeśli w ogóle dożyje sad a babcia nie zostawi go
          samego), drudzy niby na miejscu, ale dziadek od pół roku gaśnie w oczach i nie
          wiem co będzie. we wrześniu ślub kuzyna - mam nadzieję, że chociaż jednego
          wnuka zdąży ożenić
          trzeba być dorbej myśli smile
      • tiramisus Re: do anitayan 14.07.06, 09:33
        ja swoj slub przełożylam dla mamy o miesiąc,
        w wieku 50 lat miala usunieta nerke z powodu nowotworu złosliwego, po 11 latach
        mama miala przrzuty do pluc, kosci, niestety jest to takie swinstwo ze dziala
        bezobjawowo i nie ma na to lekarstwa
        musisz sie zorientowac czy Twoja mama bedzie miala sile zeby byc na waszym
        slubie, dla mojej mamy przesuniecie terminu dało jej silę do życia na jakis
        czas.
        W kazdym razie jesli chodzi o leczenie Twojej mamy to skontaktujcie sie z prof.
        Szczylikiem w szpitalu wojskowym na Szaserów:
        prof. dr hab. n. med. Cezary SZCZYLIK
        tel/fax (022) 610-30-98
        Tam prowadzą badania nad rakiem nerki, Twoja mama jest młoda i na poczatku
        drogi, ma szanse, dla mojej bylo juz za pozno.
    • anitayan do anetgmu 27.06.06, 15:09
      Mogłabyś mi napisać, czy Twój tatuś miał po operacji chemie?
      • anetgmu Re: do anetgmu 27.06.06, 15:31
        nie mial. Lekarz powiedzial ze po roku od operacji (styczen 2007) musi zrobic
        szczegolowe badanie czyli tomografie komputerowa-ona wszystko wykryje. Miejemy
        nadzieje ze bedzie OK. Jak na razie wszystko w porządku. Tata mial operacje
        pamietam 12.01, wyszedl po tygodniu. Na poczatku z tej rany po saczyła mu sie
        ropa (juz jak byl w domu) ale pózniej wszystko w porządku. Teraz wrocil do
        pracy i odpukac jest dobrze.
        • anitayan wielkie dzięki 27.06.06, 15:40
          Wielkie dzięki za szybką odpowiedz, tez nam sie coś obiło o uszy ze nerkowcom
          nie robia chemii, a mama tej wstrętnej chemii najbardziej sie boi. Dziekuje
          bardzo, wydrukuje sobie to co napisałaś , pokaże mamie,pewnie jej sie humor
          poprawi.
          Pozdrawiam
          • a.bc Re: wielkie dzięki 27.06.06, 17:23
            Odwołaniem slubu to ty dopiero dobijesz rodziców! Beda sie przejmowali ,że to
            przez nich i bedzie jeszcze koszmarniej.
            Słuchaj co ma być to bedzie tato i mam zyją i to jest najwazniejsze!!!!
            A 46 dni do ślubu to kupa czasu, twój tato dojdzie do siebie a mama zdąży
            przejść operacje i sie podkurowac. Poza tym zaraz piszesz złośliwy- oni musza
            najpierw zrobić operację , wyciąć co trzeba i dać do analizy.Wtedy na 100%
            bedzie wiadomo co dalej robić.A jak bedzie potrzebna chemia to dopiero jak
            twoja mama dojdzie do siebie po operacji- to mniej wiecej po twoim ślubie.
            Wiesz co teraz powinnas przyjąć zasade: robię listę rzeczy do załatwienia i
            powoli je odkreślać.
            jeszce jedno twoja mama wiedząc ,że ma cie wydac za maz bedzie myslała o tym
            aby wszystko sie udało a dzięki temu zapomni o swoich sprawach- dla niej to
            będzie bardzo dobre, zacznie sie mobilizować .
            3 mam kciuki, wszystko bedzie ok
          • agnieszkaa16 musisz być silna dla mamy 27.06.06, 17:31
            musisz wspierać Twoją mamę najbardziej jak tylko potrafisz, wierzę w to że Twoja
            mama wyzdrowieje. Przy tej okropnej chorobie najważniejsze to WIERZYĆ wierzyć i
            jeszcze raz wierzyć ze będzie dobrze, ta wiara naprawdę daje bardzo dużo.
            Życzę Twojej mamie dużo zdrowia i siły na walkę....
            A Tobie wytwałości bo musisz być bardzo silna i wspierać mamę.
            Nie będę tu opowiadać swojej historii, bo nie ma happy endu i mój tato nie
            będzie na moim ślubie ale Tobie życze aby Wasz ślub był dla was najpiekniejszym
            dniem, i abyście go mogli przeżyć wspólnie z rodzicami.
    • twitti o kurcze:( 27.06.06, 17:13
      O rany!ale strasznie!anitayan trzymajcie sie!na prawde mi przykro!pomodle sie
      za twoja mame i rodzinesmile nie wiem czy to cos da, ale zawsze warto miec
      nadzieje!
    • annanaba Re: Poprostu życie... 27.06.06, 17:30
      wszystko będzie ok. cztery lata temu mój brat miał bardzo podobną sytucję, mama
      miała wyjątkowo złośliwego raka, pierwsza operacja w styczniu kolejna operacja
      w czerwcu ślub w połowie sierpnia, bawiła się super, ślub w 90% odwrówił jej
      uwagę od choroby, do tej pory jest ok. mam nadzieję, że już tak zostanie, a
      mnie oszczędzi surprised), ślub we wrześniu, wiem, że się martwisz, ale najważniejsze
      jest abyście wszyscy byli dobrej myśli, a twój ślub jest dla nich czymś
      b.ważnym, więć w żadnym przypadku nie odwołuj. pozdrawiam, bądz dzielna!
    • trusia29 Re: Poprostu życie... 27.06.06, 20:31
      wiem co czujesz, mój tato zmarł 11 lat temu na raka, bardzo to przeżyłam...
      trzymaj się dzielnie!
    • alicie Re: Poprostu życie... 27.06.06, 23:14
      ech, ciężko. dzięki za Twojego posta, wyręczyłaś mnie, a forumowiczki jak zwylke ciepłych słów otuchy nie szczędzą.
      u nas też jest podobna sytuacja, ale dotyczy to mamy mojego narzeczonego. Slub zaplanowany na 9.09, ale boimy się, że mama może nie doczekać, jej stan jest bardzo ciężki. i tak jak napisały dziewczyny, myśl o ślubie ją trzyma, cieszy się z powodu tego wydarzenia, ale jest coraz słabsza, gaśnie w oczach. I nie wiemy, czy robić ekspresowy ślub wcześniej, czy odłozyć na kiedyś.
      znajomi i dalsza rodzina nie są bardzo wtejemniczeni w temat, a już się zaczynają dopytywać o przygotowania, suknię, lokal...
    • lulu20 Re: Poprostu życie... 28.06.06, 00:18
      Antayan, smutne i ciezkie sa chwile o ktorych piszesz. Ale usisz miec nadzieje
      i przelewac ja na mame i a, ktory pewnie tez przezywa koszmar. Pracuje na
      onkologii (ginekologiczej) i codzien widze wiele mlodych kobiet, ktore
      dostaja "wyrok". W pierwszej chwili nastepuje niedowierzanie, zalamanie, ale
      wiele z nich nie traci nadzei i podejmuje walke. Jesli sa wspierane przez
      rodzine, kochane, jesli maja wole zycia, czesto udaje sie pokonac nowotwor.
      Chocby na kilka lat...
      Nie wiem czy nerki leczy sie chemia, ale poki jest co operowac, poki lekarze
      decyduja sie podac chemie, znaczy, ze jeszcze nie wszystko stracone...
      Moze to co powiem jest okrutne, ale jesli nie ma nadziei, nie podejmuje sie
      leczenia, (bo szkoda pieniedzy). Wiec walcz. Musisz przyjac to co przynosi los,
      ale nigy sie nie poddawac. To ważne...

      A co do slubu, to nie odwoluj, go. Jesli stan Twojej mamy jest teraz dobry,
      wykorzystaj kazda chwile. Popros ja o pomoc w organizacji (jak juz dojdzie do
      siebie po operacji oczywiscie), zajmij ja mysleniem o czyms innym.
      Bo mama mojego meza nie doczekala naszego slubu. Niepotrzebnie tyle z nim
      zwlekaismy. A to przeciez w duzej mierze dla nich uroczystosc, dla rodzicow.Na
      ich obecnosci najbardziej nam zalezy. Wykorzystaj to, ze jeszcze ich masz.
      Zycie czasem jest takie kruche. Trzeba pieknie przezyc kazda chwile.

      I nie zapominaj, ze wiele ludzi jednak pokonuje nowotwor, chocby na jakis
      czas...
      Niech dobre anioly nad Wami czuwaja.
      Lu
      • ciezkomi Re: Poprostu życie... 28.06.06, 12:03
        dziękuję i ja za otuchę

        Ale moja walka to walka chyba o czas.
        Na moje próby uzmyslowniea ojcu jego alkoholizmu, słysze, że to jego sprawa, że
        jak chce to się zapije.
        Nie mieszkamy razem, ja mam dosłownie chwilę do ślubu i masę spraw do
        załatwienia - dalej mam nie ustalone menu, nie mam bukietu, butów itd. Pracuję
        po 10h dziennie, nie miałam przymiarki suknki itd
        Nie mam kiedy jechać i walczyć i nie wiem czy mam siłę, ochotę.
        I nie wiem czy on w ogóle otworzy mi drzwi sad
        • anetgmu Re: Poprostu życie... 28.06.06, 12:33
          och tak źle i tak niedobrze, życie...sad strasznie przykro mi ciezkomi sad wiem
          co czujesz. zobacz jak to jest, ludzie chorzy walczą o zycie w szpitalach,
          męczą się, znoszą bóle, WALCZĄ! a tu w przypadku Twojego Taty... sam sobie
          niszczy życie sad przykre tosad Kochana trzymam za Ciebie kciuki! w mojej
          rodzinie wujek byl alkoholikiem, cięzkie życie miały z nim ciocia i moje
          siostry! co miał to przepił sad aż w koncu zapił się i wtedy odetchnęły, przykre
          to ale same tak powiedziały!
        • sasza2004 Do Ciezkomi 28.06.06, 15:51
          Wysłałam Ci maila na gazetowego.
    • margola22 Re: Poprostu życie... 28.06.06, 12:19
      przykro mi. wiem coś o tym. również przekładałam nasz ślub, ale nie ze względu
      na rodziców, a mnie samą. nowotwór okazał się złośliwy... więc jeśli mogę Ci coś
      doradzić, to jeśli mama mówi żebyście nie przekładali ślubu to jej posłuchaj.
      jedyne co możesz zrobić to być z nią teraz. myśl i odczucie, że ma Ciebie blisko
      siebie, że wychodzisz za mąż, że chcesz być szczęśliwa jest dla niej bardzo
      ważna. zobaczysz, szybko dojdzie do siebie po operacji i będziecie wspólnie
      świętować! niestety to wymaga dużego nakładu sił, ale pewnie Twoj narzeczony
      będzie cały czas przy Tobie i bedziecie się razem wspierać.
      Trzymaj się! ślub też 12.08

      mój suwaczek
    • ciaraciara Re: Poprostu życie... 28.06.06, 12:35
      anitayan - duuuuuuuużo pozytywnych myśli!!!! i trzymam kciuki by wszystko
      wyszło na prostą!
      pozdrawiam cieplutko!
      • lady_wawa Re: Poprostu życie... 28.06.06, 15:21
        Wydaje mi się, że nie powinnaś nic przekładać wszystko w rękach Boga, może
        będzie dobrze.
        Wspieraj rodziców i staraj się być silna -sama wiem coś na ten temat bo
        przeszłam wiele w życiu międzyinnymi śmierć bliskiej osoby a załamanie
        spowodowało, że miałam wycięte kilka lat z życiorysu (była tylko praca, dom,
        cmentarz a zero kontaktów z ludźmi )Więc dlatego proszę nie dopuść do tego, aby
        ktoś z Twoich bliskich się załamywał czy poddał.
        Modliłam się za Twoich rodziców -trzymaj się !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka