zoofka
01.07.06, 00:50
Kobiety kochane powiedzcie mi, czy któraś z was sama bez pomocy drugiej osoby
prowadziła poszukiwania sukienki?
Chodzi mi o to, czy nie krępowała was ta samotność w salonach, w których
wiecznie spotyka się rzesze bab, doradzających przyszłej młodej... Czy moje
skrępowanie ma jakikolwiek sens?
Mam po prostu wrażenie, że ekspedientki w salonach traktują mnie niepoważnie,
wręcz z góry: "o przyszła do salonu - nudzi jej się". A ja jestem poważnie
zainteresowana zmierzeniem tej czy owej kiecki.
Jest to dla mnie jakas bariera nie do przejścia. W październiku ślub a ja od
listopada ub.r. do dziś zmierzyłam słownie: DWIE. Nie mam nikogo blisko
siebie, kto mógłby się ze mną powłóczyć, a przyszłego męża nie biorę pod
uwagę. I tak tkwię
<swiat okiem Zofki> tiny.pl/gckt