Chciałam się z Wami czymś podzielić. Wczoraj na imprezie poznałam pewną parę,
która, jak się za chwilę okazało, też we wrześniu bierze ślub. Zaczęliśmy
rozmawiać i oni w pewnej chwili powiedzieli, że biorą ślub cywilny i robią
tylko przyjęcie w restauracji, bez żadnych cyrków z weselem. Bardzo często
też na forum spotykałam się z takimi określeniami. I było mi przykro, bo oni
z góry uznali, że to szopka i że jak ktoś robi wesele to na pewno dlatego, że
rodzina to na nich wymusiła. Nie wzięli pod uwagę, że my mogliśmy przecież
marzyć o takim właśnie ślubie i weselu, że taki organizujemy, bo CHCEMY i nie
ma to nic wspólnego ani z naszymi rodzicami ani z tradycją. Po prostu
pochodzimy z dużych miast i chcieliśmy mieć duże wesele,wyjazdowe, dwudniowe,
na 100 osób, z orkiestrą i tańcami, i właśnie takie będzie. A jak komuś
opowiadam,to słyszę, że to cyrk, szopka i wiocha. Dlaczego? Dlaczego za
każdym razem, gdy wspomnę, że będę mieć takie wesele, ludzie traktują mnie
jak wieśnaiaka, który robi cyrk dlatego, bo dał sobie to narzucić przez
rodziców?? Że powinniśmy być oryginalni i zrobić mały ślub, bo wielki to
zaraz jest szopka i w ogóle? Dlaczego? Ja zawsze taki chciałam, czy jestem
gorsza? Skąd ta reakcja?
Pozdrawiam wszystkie Panny Młode z dużych i małych wesel

)