Dodaj do ulubionych

wątpliwości.....

10.10.06, 14:27
Dziewczyny, im blizej ślubu tym częściej kłucimy sie z moim. Czasami mam go
tak dość ze mogłabym go udusić albo odwołać ślub. Czy któraś z was też tak
miała? Miałyście dziewczyny jakieś wątpliwości czy dobrze robicie wychodząc
za mąż, mimo iż bardzo kochacie swoich przyszłych mężów.
Obserwuj wątek
    • ozi29 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 14:35
      Jak dla mnie to normalkawink)) to co opisalassmile Czasami az mam chec powiedziec
      doscsad ale tak GO kocham, ze nie potrafiesmile Zaznaczam, że zazwyczaj tak sie
      dzieje podczas "trudnych dni" a potem przechodziwink))
    • ashton Re: wątpliwości..... 10.10.06, 14:36
      Wątpliwości nie miałam, ale bałam się przeogromnie, to fakt.
      Właśnie dlatego, że kłótni było między nami co niemiara, działy się rzeczy o
      których wstyd tu pisać nawet wink i w takim układzie decyzja o ślubie była
      cokolwiek rozpaczliwą, w sensie "no albo to nas ustawi do pionu, albo się
      rozstaniemy".
      Ustawiło do pionu.
      Jestem pewna, że dobrze zrobiłam...
      • tofik78 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:10
        U nas też tak jest, czasami odzywamy sie do siebie jak wrogowie. Ranimy sie
        maxymalnie a później przepraszamy i tak non stop. Ja już mam dość. Męczy mnie
        takie coś, krzyki, wyzwiska a potem cici cici kochanie bla bla bla...
        Czasami to jak sie do mnie zwraca i co mówi jest tak okropne ze mam ochote
        walnąć go albo zrobić jakąś inną krzywde... ojjj

        Chciałabym aby między nami było spokojniej no ale...
        • ashton Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:22
          Hm - ja walnęłam, z czystej bezsilności. Nie raz. W końcu oddał.
          Nie radzę. Tej granicy za cholerę nie powinno się przekraczac...
          • tofik78 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:25
            ja go boksowałam po rękach jak autem jechałam bo już byłam bezsilna, nie
            pomagało wrzeszczenie wiec walnełam w ręce. nie oddał ale mi wypomina ze ja go
            uderzyłam a on mnie nie i nigdy by tego nie zrobił. Była to moja czysta
            bezsilność na jego głupie gadanie i wrzeszczenie.
            • ashton Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:27
              Mój Mąż o tyle jest szczery, że już nie wyrywa się w towarzystwie z hasłem "ja
              to bym kobiety nigdy nie uderzył" wink
              Sama widzisz że bicie nic nie daje...
              • ozi29 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:41
                Ozesz w jasna cholerciewink)) U mnie do rekoczynow nigdy nie doszlo...Nie mniej
                jednak prawie zawsze to ja jestem tym prowokatorem kłotni ,a ten siedzi cicho
                jak "pokorne ciele"smile)) A wiecie jak to denerwuje dopiero, jak ja wrzeszcze a
                ten milczy...
                • tofik78 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:48
                  wiem, taki był mój były, nie wiem co gorsze, jak druga strona milczy czy jak
                  wrzeszczy gorzej niż ja smile
                  • ozi29 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:49
                    A bo tak to jest z tymi babamiwink))))
                  • ashton Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:49
                    Jako spec od kłótni stwierdzam - najgorsze jest milczenie...
                    • ozi29 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:52
                      Potwierdzam, czuje sie wtedy jakby mnie ignorowalwink
    • kasiad50 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 14:38

      Spokojnie,nie Ty jedna tak masz :o)

      O tym czy dobrze wybrałyśmy sobie naszych Narzeczonych za mężów bedziemy
      wiedziąły dopiero u schyłku życia,kiedy przezyjemy razem i kłopoty i chwile
      radosne,kiedy nie pokonają nas rozmaite problemy i dożyjemy w zgodzie 50
      rocznicy slubu :o)

      A póki co głowa do góry,wątpliwości są zawsze,w końcu to decyzja jakby nie
      patrzeć na cąłe życie :o)

      Nasz Wielki dzień - 14.07.2007r.
    • mb800 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 14:51
      "Im bliżej ślubu tym więcej się kłócimy", może tak być że stres przedślubny
      jeszcze bardziej działa nerwowo na narzeczonych i powoduje jakieś dodatkowe
      niesmaki ale u Was prawie rok do slubu także stres przedślubny mozna wykluczyć.
      Może warto przemyśleć, o co się kłócicie, jak te kłótnie wyglądają i ogólnie
      nad istenieniem waszego związku?? Może coś się zaczyna dziać a wy nie
      zauważacie tego i myslicie że to stres przedślubny.
    • zaba002 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 14:52
      Nie martw sie ja tez tak mam heheh tzn. my. Kłócimy sie co kilka dni o
      pierdoły wink))Czasami mam go dość ale go tak kocham, że kłótnie nic nie
      znaczą wink Już kilka razy sie rozstawaliśmy tzn. tak gadaliśmy ale nigdy to nie
      miało miejsca wink Tak więc takie życie, zdrowy związek jest z kłótniami wink
      • tofik78 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:19
        My podobnie... tez niby sie rozstawaliśmy ale żyć bez siebie nie możemy smile a
        wrzeszczymy na siebioe o pierdoły, o to ze ja mam na niktóre sprawy inny pogląd
        niż on, ze jak to kobieta o pewnych rzeczach nie mam pojęci i nie myśle o
        niektórych sprawach a on sie wścieka.
    • kamu2 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:42
      to chyba normalne,nerwówka przed ślubna,ja z moim D też sie czasmi tak kłócimy
      (ale nie mamy cichych dni) poprostu oboje mamy porywcze charaktery i czasem
      jest głośno i nieprzyjemnie a z chwile jest ok i tak ciągle,nawet moja mama
      kiedyś sie zapytała czy to dobry pomysł z tym ślubem jak sie tak kłócimy,ale my
      to nazywamy ostrą wymianą zdań a nie kłótnią a żyć bez siebie nie umiemysmile
      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
      www.skrypty.bizneswesele.pl/Pamietniki/pamietniki.php?mod=show&id=124
      • edun Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:50
        Ja mam zasade, ze nawet jak sie poklocimy to nie mozemy isc spac bez pogodzenia
        sie. Dlatego klotnie sa szybkie, ale i rozwiazanie problemu i godzenie
        przychodzi gladko, bo oboje znamy zasade i sie stosujemy.

        Naprawde polecam. Wiele stresu znika.

        • mada.d.n Re: wątpliwości..... 11.10.06, 00:24
          Edun
          całkowicie popieram tę metodę - nawet jak się ostro pokłóciliśmy (do rękoczynów
          nie doszło nigdy, ja czasem mam ochotę go walnąć, ale on muchy by nie
          skrzywdził), to przed zaśnięciem się godzimy - czasami leżymy w łóżku, już
          zaspypiamy - oczywiście nie jesteśmy w stanie, przynajmniej ja i któreś w końcu
          zacznie rozmowę - czasem trwa to długo, są łzy (moje), ale kończy się buziakiem
          na dobranoc i zaśnięciem w jego objęciach smile



          jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
      • tofik78 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:50
        Moja mama już sie nie pyta, kiedyś jak zapytała to i jej sie dostało smile.
        Przyzwyczaiła sie już do naszych wrzasków, wie ze za 5 minut bedzie cisza i
        zobaczy jak dwa gołąbki sobie gruchają.
        • tequilla78 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 16:08
          to normalne, że czasami mogą nas dopaśc jakiś dziwaczne myśli i możemy się
          trochę bać, bo to w końcu decyzja na całe życie i trzeba ją dobrze
          przemyśleć...Jeśli kłócicie się o głupoty, a potem wszystko wraca do normy i nie
          zostawia jakiegoś trwałego śladu, to chyba wszystko jest w porządku, ale jeśli w
          czasie tych kłótni okazujecie sobie notorycznie brak szacunku (nie wiem jakie
          wyzwiska masz na myśli)i kłócicie się o jakieś istotniejsze rzeczy to może
          należy się temu wszystkiemu trochę lepiej przyjrzeć....
          • ozi29 Re: wątpliwości..... 10.10.06, 16:15
            Madre słowa, mi by przez gardło nie przeszly przezwiska typu wiecie jakiegowink
          • ashton Re: wątpliwości..... 10.10.06, 16:16
            Z szacunkiem tak jak z zaufaniem - trudno odzyskać, gdy się już go straci...
    • rlena Re: wątpliwości..... 10.10.06, 15:59
      Decyzja o slubie i przygotowania do niego to jeden z najbardziej stresujacych
      wydarzen (tak ,tak, nawet jesli sie kocha partnera i bardzo pragnie wyjsc za
      maz/ozenic). Uswiadomienie sobie tego pozwoli ci nie wpasc w panike, i miec
      wieksza kontrole nad tym co sie dzieje.
      I druga bardzo wazna sprawa - KOMUNIKACJA. Mozesz byc bardzo zakochana/y, ale
      gdy nie potrafisz rozmawiac z druga osoba, pojawja sie problemy. Umiejetnosc
      komunikowania sie w malzenstwie to sztuka, ktora warto posiasc i doskonalic, bo
      to inwestycja we wspolne dlugie zycie smile)
      • anabia Re: wątpliwości..... 10.10.06, 17:29
        My się kłociliśmy przed ślubem dość często Po ślubie docieraliśmy się, mimo że
        mieszkaliśmy raze już przed ślubem. Teraz jest dobrze, tak jak powinno być smile
        Nie wiem czy kłótnie to normalka przed ślubem, ale dystansu może więcej...
        • woi.mi Re: wątpliwości..... 10.10.06, 21:30
          To może być tzw."niezgodność charakterów".Przezwiska i rękoczyny wykluczają
          miłość,kończy się to wcześniej czy pózniej.
    • glupie_kocie Re: wątpliwości..... 11.10.06, 01:05
      Miałam wątpliwości po pierwszej takiej decyzji w życiu. Jednak ten związek
      rozpadł się, zanim doszło do ślubu.
      Teraz nie mam żadnych.
      I nie kłócimy się. Niezależnie od ślubu. Pomimo mojego wiedźmiego charakteru,
      zdarzyło się nam to raptem ze trzy razy przez cały, paroletni związek. W
      towarzystwie uchodzimy za tzw. parę idealną.
      Ale mam(y) jeszcze kilka miesięcy wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka