Dodaj do ulubionych

Lepiej łyknij wody

    • staefun abstynenckie wesele = wesele niechrześcijańskie 29.11.06, 08:23
      To w sumie przykre...
      Nienormalne wesele dla nienormalnej pary lub pod nienormalnych krewniaków (vide
      ojciec alkoholik).

      Na naszym weselu był alkohol - tak samo jak rosół, tort, balony, krokiety z
      barszczem, flaki, fotograf, kamerzysta i dziesiątki innych składowych wesela
      typowego dla naszej szerokości i długości geograficznej.
      Nad alkoholem nikt się specjalnie nie zastanawiał, bo dla nikogo alkohol nie
      stanowił problemu - jak ktoś chciał to pił, jak chciał to nie pił. Zupełnie jak
      z rosołem czy flakami. Ekscesów nie odnotowano.

      Alkohol jest dla ludzi, ale trzeba umieć z niego korzystać. Z umiarem - rzecz
      jasna. Może to rzeczywiście lepiej, że rodziny alkoholików robią bezalkoholowe
      wesela...
      Nie rozumiem tylko młodych ultrakatolikich radykałów - przecież bezalkoholowe
      wesele dobre jest dla muzułmanów. Żeby na chrześcijańskim weselu nie wznieść
      nawet toastu musującym winem? Chrystus nie byłby chyba z tego zadowolony. Z
      tego co wiem, na imprezach weselnych na których bywał potrafił osobiście zadbać
      o wystarczającą ilość trunków - nawet w cudowny sposób.

      A tak na serio - jestem w stanie zrozumieć abstynenckie wesele bez wódki, ale
      brak symbolicznego toastu szampanem za zdrowie pary młodej to już ewidentne
      przegięcie świądczące o poważnym problemie w rodzinie bądź popadaniu ze
      skrajnośći obyczajowej w inną skrajność - religijną (w przypadku katolików
      zupełnie wydumaną, rzekłbym nawet - antyewangeliczną mając na względzie casus
      Kany Galilejskiej).
      • uburama Gdyby Jezus był przeciw to by zamienił wino w wodę 29.11.06, 09:43
        • hermina5 Re: Gdyby Jezus był przeciw to by zamienił wino w 29.11.06, 10:55
          Ale jakimś cudem zamienił wodę w wino, a nei w wódkę , nie?
          • uburama Ale zauważ po co to wino było. Goście już sobie 29.11.06, 13:18
            tęgo popili ale wciąż im było mało. No to wkracza Pan Jezus i czyni ten cud że
            każdy może się nawalić do woli.
            • paulena Re: Ale zauważ po co to wino było. Goście już sob 29.11.06, 13:20
              uburama napisał:

              > tęgo popili ale wciąż im było mało. No to wkracza Pan Jezus i czyni ten cud że
              > każdy może się nawalić do woli.
            • hermina5 Re: Ale zauważ po co to wino było. Goście już sob 29.11.06, 14:54
              > tęgo popili ale wciąż im było mało. No to wkracza Pan Jezus i czyni ten cud że
              > każdy może się nawalić do woli.

              bardzo intrygujące spojrzenie na Biblie;/ Ja jakoś nei czytałam, zeby aurat w
              Nowym Testamencie znajdował się opis tego, jak Jezus sprawia, zeby wszyscy
              nawalili sie do woli;/ I sugeruję w ogóle poczytać jak wygladał wyrób wina w
              czasach p.n. e i dlaczego mozna je było pić czarami, tak jak dziś sie nei da.
              Otóz wino to miało do około 5- 7 % alkoholu, czyli tyle , ile ma współczesne
              poslkie piwo;/
              • kodem_pl Re: Ale zauważ po co to wino było. Goście już sob 29.11.06, 15:03
                Ile czara ma pojemnosci? Ile piw 0,5 potrzeba, zeby byc juz pijanym?
              • uburama Re: Ale zauważ po co to wino było. Goście już sob 30.11.06, 13:03
                hermina5 napisała:

                > bardzo intrygujące spojrzenie na Biblie;/ Ja jakoś nei czytałam, zeby aurat w
                > Nowym Testamencie znajdował się opis tego, jak Jezus sprawia, zeby wszyscy
                > nawalili sie do woli;/ I sugeruję w ogóle poczytać jak wygladał wyrób wina w
                > czasach p.n. e i dlaczego mozna je było pić czarami, tak jak dziś sie nei da.
                > Otóz wino to miało do około 5- 7 % alkoholu, czyli tyle , ile ma współczesne
                > poslkie piwo;/

                1. Piwem można się urżnąć ew. upić jeśli kto woli DOKŁADNIE TAK SAMO jak
                spirytusem. Ba, szklankami mleka z jedną kropelką wódki albo amolem.
                Po prostu trzeba wypić odpowiednio więcej. Alkohol jest ten sam. O stopniu
                upicia decyduje ilość promile alkoholu we krwi /z poprawką na mocniejszy lub
                słabszy łeb/ a ten się sumuje - kropelka do kropelki.

                2. Każdy kto parę razy wypił trochę więcej doskonale zna ten stan: jeszcze nie
                dość się wypiło. Zatem słowa "zabrakło wina" to nie znaczy "zabrakło czegoś do
                popijania potraw" - bo ostatecznie goście mogliby pić wodę ale właśnie "gościom
                brakuje alkoholu w żyłach i robią się źli".

                3. Pozwolę sobie po swojemu zinterpretować tekst Pisma i niech niebiosa mają
                mnie w swej opiece smile

                Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa.

                - czarno na białym - Matka Jezusa własnymi stopami popierała wesela z alkoholem.

                Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów

                - mały nepotyzm ale Matka z góry wiedziała że Jezus i uczniowie będą potrzebni

                A kiedy zabrakło wina,

                - zaczyna się suspens, zabrakło alkoholu....

                Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina».

                - A zatem Matka Jezusa troszczy się że goście nie są dość upojeni. Idąc dalej,
                pielgrzymki na Jasną Górę na trzeźwo są są mocno niezgodne z Pismem. Jednym z
                głównych haseł pielgrzymki powinno być zawołanie "nie mamy już wina"

                Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?

                - rodzinne przekomarzanki

                Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja2?

                - ale jak pokazują dalsze wydarzenia Matka ma zawsze rację i stawia na swoim.

                Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie»

                - czyli wiedziała z góry czyli musiała się z cudem zamiany wody w wino zetknąć
                już wcześniej.

                Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z
                których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary.

                - czyli max. 18 miar. Faktycznie, nie robi to jakiegoś dużego wrażenia.

                Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!»

                - Oto do czego mistrzowi potrzebni są uczniowie.

                itd itd

                Gdyby ktos chcial zapoznac sie z bardziej oficjalna wykladnia:
                www.mateusz.pl/okarol/kana.htm
                • uburama Re: Ale zauważ po co to wino było. Goście już sob 30.11.06, 13:08
                  uburama napisał:

                  >
                  > Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie»
                  >


                  Pewność z jaką Matka wydaje dyspozycje pozwala zaryzykować tezę, że cud
                  woda-wino był na okrągło ćwiczony w domu.
                  • a_weasley Re: Ale zauważ po co to wino było. Goście już sob 30.11.06, 19:39
                    uburama napisał:

                    > Pewność z jaką Matka wydaje dyspozycje pozwala zaryzykować tezę, że cud
                    > woda-wino był na okrągło ćwiczony w domu.

                    Podejrzewam raczej, że może nie na okrągło była ćwiczona, ale została
                    przećwiczona opisana potem przez Niego w podobieństwie o dwóch synach (Mat. 21,
                    28-31) w wersji drugiego syna.
                    • uburama Re: Ale zauważ po co to wino było. Goście już sob 01.12.06, 00:08
                      a_weasley napisał:
                      >
                      > Podejrzewam raczej, że może nie na okrągło była ćwiczona, ale została
                      > przećwiczona opisana potem przez Niego w podobieństwie o dwóch synach (Mat. 21,
                      > 28-31) w wersji drugiego syna.
                      >

                      Bardzo miło jest natknąć się na choć jedną osobę która przeczytała Pismo.
                      Ja ww przypowieść interpretuję po swojemu:

                      Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i
                      rzekł: "Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy!"

                      - Jak są winnice to jest i wino. Pan Jezus daje kolejny dowód, że prowadzi
                      kampanię proalkoholową. Gdyby był przeciw winnica z przykładu zostałaby spalona
                      lub zalana wodą.

                      Ten odpowiedział: "Idę, panie!", lecz nie poszedł.

                      - Jeśli w pierwszej chwili obiecał o potem się zreflektował uczynił tak zapewne
                      z powodu poglądów antyalkoholowych. Pan Jezus w dalszym tekście takie zachowanie
                      potępia. Proszę zwrócić uwagę, że gdyby chodziło o zwykłe synowskie
                      nieposłuszeństwo branża użyta w przypowieści mogłaby by być dowolna. Użycie
                      właśnie winnicy daje wskazówkę co do przyczyn buntu synów.
                      Jeszcze jedno, bardzo charakterystyczne, winnica ojca ma być alegorycznym rajem,
                      krainą gdzie nie trzeba płacić za alkohol tylko schodzi się do piwniczki,
                      odkręca kurek i nalewa ile komu potrzeba.

                      Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: "Nie chcę". Później
                      jednak opamiętał się i poszedł.

                      - Drugi syn antyalkoholowy w pierwszej chwili odmówił z przyczyn natury moralnej.
                      Proszę zwrócić też uwagę, że ojcu po wydaniu polecenia wszystko jedno czy
                      synowie idą pracować czy nie. Dla biznesu najwyraźniej żadna różnica. Wygląda na
                      to że ojciec prosi synów o popracowanie sobie w rodzinnym interesie po raz
                      pierwszy. Z tego płynie wniosek, że ojciec zwyczajnie sprawdza który z synów ma
                      jakąkolwiek motywację do branży winiarskiej.
                      Po odmowie syn musiał mieć moment refleksji: "chwila, moment, rozpijanie ludzi
                      jest z pewnością niegodziwe ale z czego będę żył w przyszłości?". I w efekcie
                      poszedł. I chwała mu za to bo branża nie upadła aż do dnia dzisiejszego.



      • bhuzdur bez alkoholu 29.11.06, 13:15
        Pamietam ze na swoim weselu pilnowalem ojca zeby za duzo nie wypilsad bez
        alkoholu wesele jest ok byle bym mogl zapalic fajkesmile
    • camel_3d popieram 29.11.06, 08:31
      choc nie do konca.
      Skoro ludzie sa przyzwyczajeni do tego, ze jest alkohol, to taka zmiania nie
      jest najlepsza. powinien byc, ale tylko na rozgrzewke - malo.
      to jakby powiedziec, ze bedzie wesele bez muzyki.
      wesele bez alkoholu to wyzsza szkola jazdy.
      • kurczak1 Re: alkoholizm 29.11.06, 08:47
        Ok. 50 % ludzi w tym kraju ma jakieś problemy z wódą. Reszta ma problemy z
        innymi uzależnieniami. Dlatego nie zawsze sie da po lampce wina.
        Nigdy w życiu nie potrafiłam się dobrze bawić na imprezach. Nawet tańczyć się
        nie nauczyłam. Teraz od kilku lat bawie sie na imprezach bezalkoholowych. Haj
        jest znacznie wiekszy niż po pijoku.
        Wesele jest dla młodych i ich przyjaciół. A kto nie jest ich przyjacielem niech
        spada. Przyjaciel uszanuje...
        • staefun Czy wesele jest faktycznie tylko dla młodych? 29.11.06, 09:42
          > Wesele jest dla młodych i ich przyjaciół.
          > A kto nie jest ich przyjacielem niech
          > spada. Przyjaciel uszanuje...

          W sumie racja - wesele jest dla młodych...
          Ja na ten przykład nie cierpię tańczyć - tak już mam i koniec.
          Ale na okoliczność wesela, wbrew sobie, się sprężyłem - trzy miesiące przed
          regularnie chodziłem na lekcje tańca, na imprezie przykładnie obtańcowałem
          wszystkie ciotki, kuzynki, przyjaciółki no i swoją zonkę oczywiście. Rodzinkę
          wprawiłem w prawdziwe zdziwienie. Dostosowałrem się do wymogów tradycji i wcale
          nie czuję się "zgwałcony", a wręcz przeciwnie - coś sobie i innym udowodniłem.
          Ale zgodnie z zaprezentowaną powyżej logiką mogłem powiedzieć: chrzanię to -
          wesele jest dla młodych, oni się mają na nim najlepiej czuć, więc impreza
          będzie bez w ogóle bez tańców i muzyki.

          Wesele jest dla młodych...
          Dla młodych egoistów?

          • flamengista odwrócone proporcje 29.11.06, 10:37
            Patrząc na niektóre wesela, odnoszę wrażenie że para młoda jest tam najmniej
            ważna. Najistotneiejsze jest to, by dobrze się bawiła tzw. starszyzna.

            Dla niej serwowane są niestrawne potrawy jak golonka i flaki, wódka leje się
            strumieniami, wodzirej serwuje infantylne zabawy a zespół gra "szła dzieweczka",
            "windę do nieba" i inne szlagiery, od których młodym robi się niedobrze.

            Sztuką jest pogodzic ogień z wodą, ale niektórym się udaje.
            • staefun Nowa świecka tradycja wkracza na polskie wesela! 29.11.06, 11:08
              > Dla niej serwowane są niestrawne potrawy jak golonka i flaki, wódka leje się
              > strumieniami, wodzirej serwuje infantylne zabawy
              > a zespół gra "szła dzieweczka"
              > "windę do nieba" i inne szlagiery, od których młodym robi się niedobrze.

              Jasne - zamiast wieśniackiej i wapniackiej "dzieweczki do laseczka" niech
              garają na weseliskach progresywnego rocka albo - Szymanowskiego i Pendereckiego
              (może być na przemian).
              A zamiast zaściankowego, drobnomiesczańsko-chłopskiego bigosu, flaków i rosołu
              trza serwować coś bardziej egzotycznego może być na ten przykład zupa-krem z
              módżku koczkodana względnie krokodyla.

              Bedzie cool & trendy - kosmopolitycznie i awangardowo zarazem.
              Młodzi będą zachwyceni, a wapno niech się buja.
              • kodem_pl Re: Nowa świecka tradycja wkracza na polskie wese 29.11.06, 14:50
                Heh, kolejny burol.

                W twoim swiecie jest tylko penderecki albo szla dzieweczka? W moim jest
                olbrzymia kolekcja muzyki pomiedzy nimi... muzyki, przy ktorej kazdy bedzie w
                stanie sie bawic.

                Na swoim weselu najchetniej serwowalbym bigos, flaki itp. dla tych co to lubia
                i sphagetti, mussake itp. dla tych, co wola nieco inne jedzenie (w tym mnie).

                Na prawde musimy na sile udawac, ze wszyscy nadal lubia flaki i te debilne
                zabawy z jajkami? Nie sadze... Nie lubie tej obludy...
    • effi Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 08:41
      polecam www.wodzirej.pl/
    • zapytaniaznak Dwie strony medalu 29.11.06, 09:18
      Z jednej strony totalną abstynencję ślubują i "uprawiają" głównie ci, co i tak
      nie piją. Z drugiej strony - mając ojca alkoholika też bym chyba zrobił takie
      wesele.

      W normalnych warunkach, na swoim weselu postawiłbym alkohol.
      Z drugiej strony, jeżeli ktoś mnie zaprosi na wesele bezalkoholowe, to w ogóle
      nie widzę problemu. To jego wesele a ja się potrafię bawić na trzeźwo. Napić się
      też lubię.

      Uważam też, że pitolenie o "polskiej tradycji", czy sknerstwie świadczy o
      buractwie narzekających.
      Nie widzę nic polskiego w zamroczeniu alkoholowym (równie dobrze to rosyjskie,
      albo szwedzkie!), ani w ekscesach typu paw, czy pojedynek na sztachety.
    • cwikson Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 09:49
      Ja moje wesele wspominam bardzo dobrze. Byla wódka i wiele jej po weselu
      jeszcze zostalo, a i tak nikt sie nie urznal i nie wyczynial cudow (choc jeden
      z przyjaciol kulturalnie poszedl "sie przewietrzyc" jak poczul, ze juz ma
      dosc). Ale bylem pozniej na weselu od strony zony i cala impreze "popsul"
      swiadek, ktory zalany w trupa zaczal sie awanturowac z jakims kuzynem, co
      skonczylo sie szamotanina i podarta suknia matki panny mlodej. Tak wiec prawda
      jest taka, ze jak sie ma wsrod gosci kogos kto nie umie pic alkoholu (np z
      rodziny wiec zaproszony byc musi) to lepiej zrezygnowac z wodki na rzecz np.
      wina lub innych "lekkich" alkoholi. A jesli towarzystwo cale na poziomie to
      wodka moze byc. Bo jeden napruty debil moze zepsuc cala imprezae nawet 100-ce
      osob. Druga sprawa to picie orkiestry. "Nasz" zespol nie pil wogole, co zreszta
      podkreslali przed zawarciem umowy i nie wyobrazam sobie, abym w trakcie wesela
      musial sie martwic czy ktorys z muzykantow nie zrobi trzody, bo przeciez nie
      znam czlowieka.
    • 64k Lepiej łyknij wody 29.11.06, 09:54
      Zal dupe sciska ze starzy, przede wszystkim faceci, takie zakute lby maja.
      Domagaja sie szacunku a sami nie szanuja woli wlasnych, doroslych juz przeciez,
      dzieci. Zenada indifferent
    • venegoor tak nie można! 29.11.06, 10:03
    • venegoor Lepiej łyknij wody 29.11.06, 10:03
      To wbrew tradycji big_grin

      Kupa śmiechu:

      www.bestnews.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=65&Itemid=78&limit=1&limitstart=7
    • kropka9991 Byłam niedawno na weselu gdzie miało być 29.11.06, 10:04
      głównie wino. Już po godzinie okazało się że butelki od wina stoją nietknięte, a
      ludność (inteligencja katolicka, młodzież oazowa i my) zgodnie pije wódkę
      czystą, pomimo deklaracji że in vino veritas, że wino czerwone jest dobre na
      serce a białe wybornie smakuje do drobiu... Na szczęście zapasy wódki nie były
      mniejsze niż wina (przewidująca teściowa) i nie trzeba było jeździć do sklepu
      nocnego...
      Dobre chęci to tylko połowa sukcesu.
      • bullowy Byłem na weselu bez wódki... 29.11.06, 10:14
        za to były różne wina,piwo,wiskey i na stole na tackach leżały skręcone
        papierosy z trawką!.Niesamowite było to,że żaden z rodziców państwa młodych
        wcześniej nie mial styczności z trawką ale za to wszyscy sie tam upalili,z 80
        osób w sumiesmile).Było naprawdę śmiesznie i wielopokoleniowo.
        • przprz Re: Byłem na weselu bez wódki... 30.11.06, 12:06
          bullowy napisał:

          > [...] na stole na tackach leżały skręcone
          > papierosy z trawką!.Niesamowite było to,że żaden z rodziców państwa młodych
          > wcześniej nie mial styczności z trawką ale za to wszyscy sie tam upalili,z 80
          > osób w sumiesmile).Było naprawdę śmiesznie i wielopokoleniowo.

          Rzeczywiście, naprawdę śmiesznie... Do popicia obiadu był pewnie... kompot. ;P
    • cover_wielki Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 10:12
      a dziadka szkoda bo niby w imie czego ma cierpieć przez całą noc ?
      a wesela to ogólnie strata czasu i nieważne z wóda czy bez.
    • jmanek Jak ktos nie umie bawić sie przy wódce to bez... 29.11.06, 10:16
      tez nie będzie umiał. To po co zapraszac gości którzy nie umieją sie bawić???
      hehehe młodzi wymysłają sobie jak zorganizować spokój sobie a nie gościom
      zabawę. A ze śpiewaniem gorzko gorzko to dali ognia hehehe ona będzie sie
      krepowała go pocałować przy ludziach heheheh no jak oni chca to robic z jęzorem
      to się nie dziwię wcale
    • emeryt21 Lepiej łyknij wody 29.11.06, 10:20
      Moja radza dla przyszlych nowozencow.Alkohol moze byc,ale jednoczesnie nalezy
      wynajac dwoch roslych wykidajlow i przewidziec jeden pokoj-areszt dla pijakow
      awanturnikow.Tam mozna im dac wodki do woli,ale nie wypuszczac za prog.Tak bylo
      na moim weselu ponad 40 lat temu.Wszystko dobrze sie skonczylo,jedynie ten
      pokoj potem trzeba bylo calkowicie odnowic,bo nawet sciany byly zarzygane.Ci
      panowie doskonale "bawili sie" w swoim towarzystwie i nikt nie narzekal,ze nie
      dostal wodki.Na widok baterii butelek zaraz przechodzil im animusz do walki a
      potem zapominali dlaczego znalezli sie w tym pokoju.
      • przprz Re: Lepiej łyknij wody 30.11.06, 12:07
        Kapitalny pomysł!!! big_grin
        Wilk syty i wesele całe... smile
    • sklis przede wszystkim muzyka, nie wodzirej 29.11.06, 10:24
      Trzy razy byłem na weselach jako kierowca, w związku z tym zero alkoholu.
      Jedno z tych wesel to był po prostu koszmar. Właśnie na nim rządził wodzirej -
      odbierane na trzeźwo durne 'zabawy ludu polskiego' totalnie zepsuły mi humor,
      moja żona też była zła, bo nie potańczyliśmy. Muzyka była dobrana fatalnie
      (weselne doświadczenia uczą, że "nie ma złej muzyki, może być tylko mało
      wódki"), w dodatku grana przez orkiestrę, a więc żadnego kawałka w oryginale,
      same mierne interpretacje.
      Na drugim weselu rej wodził "didżej", od którego w dużej mierze zależał dobór
      muzyki (nie zawiódł, choć mogło być lepiej). Większość czasu zajęły tańce,
      wszystkie rytuały oraz 'gry i zabawy' zajęły razem nie więcej niż godzinę. Było
      fajnie.
      Najlepiej wspominam wesele, na które państwo młodzi sami wybrali muzykę (przez
      parę tygodni przygotowywali składanki na CD-R), a wynajęty "didżej" praktycznie
      tylko obsługiwał sprzęt. Rytuały ograniczono do minimum (nie przypominam sobie,
      by było coś więcej niż powitanie chlebem i solą oraz oczepiny). Bawiliśmy się
      świetnie! Z poczuciem niedosytu wychodziliśmy, aby położyć dzieci spać.
      Moja rada - dobre wesele to przede wszystkim dobrze dobrana muzyka. Nie wolno
      nic pozostawić przypadkowi, a już na pewno nie wodzirejowi niewiadomego
      autoramentu, który co chwila będzie przerywał tańce głupimi zabawami. Wódka nie
      jest wtedy potrzebna - cała sala tańczy. Z drugiej strony robienie z gości
      abstynentów na siłę jest, jak każda skrajność, niedobre. A o "prohibicji"
      powinno się uprzedzić gości!!!
    • flamengista to ma sens! 29.11.06, 10:26
      Przed przeczytaniem tego tekstu myślałem, że wesela bez alkoholu to jakaś abberacja.

      Ale teraz widzę, że to dobry pomysł. Pijani wujkowie, ciocie i rodzice
      chrzestni, których trzeba obtańcowywać modląc się by nie zwymiotowali na nas,
      awantury, goście pod stołami - tych "atrakcji" unikamy.

      Sam bym się na takie wesele wybrał. Nie cierpię kaca powink
    • duszek_klaus Lepiej łyknij wody 29.11.06, 10:27
      Wreszcie się dowiedziałem, że to nie tylko una moim weselu tak było ....
      To miło....
    • mik8i Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 10:35
      wódka jest dla ludzi ale należy ją pić nie tylko z zagychą ale i z głową i
      wtedy wszystkie problemy są rozwiązane,tylko nie u nas w Polsce tu tradycja każe
      a jak jest sie nie tradycyjnym to odrazu dla rodziny jest sie odmiencem.To jest
      takie nasze podejscie do życia albo dasz sie im uchl;ać albo jesteś sknera i
      tylko osoby odważne proponują inne formy wesel ale oni są w opozycjii.
    • jusup Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 10:42
      Oczywiście jak ktoś chce urządzić wesele bezalkoholowe to jego sprawa, niekiedy
      absolutnie zrozumiała, niekiedy po prostu wynikająca z zachcianki
      Z tym, że tu za przejaw nietolaranji pokazany jest dziadek jednej z par (nie
      ten przyłapany na weselu), który po prostu na wesele nie przyszedł... A właśnie
      zrobił to czego oczekujecie
      A już śledzenie tego dziadka z opisywango wesela przez wodzireja (którego
      pomysły z "listem z Włoch" i tańcem ze świecami wydają mi sie równie śmieszne
      jak "tradycyjne" weselne zabawy) wydało mi się żenadą... Choć już za takową
      nie uważam śledzenia orkiestry - bo jakkolwiek często orkiestra traktuje jako
      część zapłąty możliwość nachlania się, to orkiestra uprzedzona, że nie ma
      picia, powinna nie pić, albo nie dostać kasy
    • hermina5 Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 10:46
      Wódka jest obrzydliwa i zwyczaj picia ejj na weselu to jakiś koszmar;/ Na
      wymioty sie zbiera jak człowiek widzi piekną pannę młodą w białej sukience, dla
      której to przyjęcie zostało zorganizowane, obtańcowywaną przez jakiegoś
      nachlanego, obslimaczonego, spoconego wujka itp... a zdarzyło mi się tez już
      widzieć pana młodego pijanego w sztok;/ Okropne...Nie ejstem za cąłkowitą
      abstynencją na takich impreazach, ale uwazam, ze powinno tam stać co najwyzej
      delikatne, wytrawne wino - tyle, zeby goście sie trochę rozochocili i nic
      ponad to. Zwyczaj picia wódki w Polsce powinno sie wypleniać jak sie tylko da -
      wiecej z tego neiszczęść niż zabawy;/
    • funia81 Lepiej łyknij wody 29.11.06, 10:48
      "Polska tradycja"? Ja pie.....
    • pamperek007 No nie, ja chyba śnię... 29.11.06, 10:54
      kontrolować dorosłych ludzi w kiblu, czy aby gorzały nie piją? A może jeszcze
      każdemu gościowi kazać sikać na wejsciu i testy na prochy robić ? Albo co jakiś
      czas badać wszystkich alkomatem i policję wzywać po wykryciu spożycia?
      • yeellow Re: No nie, ja chyba śnię... 29.11.06, 11:29
        co to za dorosli ludzie, co nie moga wytrzymac chwili bez alkoholu i w kiblu
        pija? Poza tym ta orkiestra jest w pracy, dostaje kase za granie i ma sie
        podporzadkowac. Wyobrazasz sobie picie wody w pracy?

        Co za prymitywy, szkoda gadac.
        • acorns Re: No nie, ja chyba śnię... 29.11.06, 11:41
          > Poza tym ta orkiestra jest w pracy, dostaje kase za granie i ma sie
          > podporzadkowac. Wyobrazasz sobie picie wody w pracy?

          A widziałeś kiedyś trzeźwą orkiestrę weselną? Bo ja nie. Oni na trzeźwo nie
          bardzo potrafią.
          • przprz Re: No nie, ja chyba śnię... 30.11.06, 12:12
            acorns napisał:
            > A widziałeś kiedyś trzeźwą orkiestrę weselną? Bo ja nie. Oni na trzeźwo nie
            > bardzo potrafią.

            Zależy, gdzie i jakiej orkiestry się szuka...
            Szukajcie, a znajdziecie...
          • a_weasley Współczuję 30.11.06, 13:01
            acorns napisał:

            > > Poza tym ta orkiestra jest w pracy, dostaje kase za granie i ma sie
            > > podporzadkowac. Wyobrazasz sobie picie wody w pracy?
            >
            > A widziałeś kiedyś trzeźwą orkiestrę weselną?

            Ja owszem. Na własnym weselu.

            > Bo ja nie.

            Człowiek całe życie się uczy.
        • pamperek007 Re: No nie, ja chyba śnię... 29.11.06, 12:41
          Co do orkiestry - w pracy się nie pije, to chyba oczywiste. Mnie po prostu
          śmieszy taka inwigilacja, no chyba, że to było na potrzeby artykułu - żeby
          przekonac się, czy piją ukradkiem. No własnie - dlaczego "ukradkiem"? Ja to
          widzę tak : idę na wesele bezalkoholowe, nie obrażam się i nie wydziwiam, że
          nie ma gorzałki, ale jeżeli mam ochote sie napić, idę sobie do barku,zamawiam
          drinka, płacę rachunek i piję na zdrowie. Oczywiście nie upijam się, nie
          blubram i nie rzygam.
    • paulena Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 11:19

      • divadni Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 11:33
        hmm. twoj antyalkoholowy ton wypowiedzi wskazuje ze jestes z jakiejs sekty
        raczej... rozumiem ze skrajnosc w postaci alkoholizmu jest niedopuszczalna, w
        koncu to choroba i problem spoleczny. ale twoja wypowiedz umiescilbym na drugim
        krancu tej 'skali'. pozdrawiam
      • wicka Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 11:45
        Brawo paulena! Trafiają się mądrze piszący na forach!
    • klaudiaart Lepiej łyknij wody 29.11.06, 11:25
      O czym tu dyskutowac? przeciez to zależy tylko i wyłacznie od poziomu kultury
      gosci weselnych. Moje wesele bylo z alkoholem i bylo bardzo kulturalnie i z
      klasa. Co za bzdury!!! Po prostu trzeba starannie dobierac gosci....to
      wszystko...
    • divadni isc czy nie isc...? 29.11.06, 11:26
      do tej pory bylem na kilkunastu weselach, wiejskich i miejskich, malych
      (stricte rodzinnych) i ogromnych (kilkusetosobowych). wszystkie byly
      alkoholowe. i na zadnym nie widzialem osoby ktora porzygalaby sie spiąc pod
      stolem. nie wiem, moze mam takie szczescie...
      nie rozumiem podejscia antyalkoholowego. dla mnie alkohol jest czescia imprezy
      po prostu. i nie interesuja mnie opinie osob ktore beda chcialy mi wmowic ze
      nie potrafie sie bawic bez alkoholu. ja w alkoholu nie widze nic zlego, pelni
      m.in. funkcje spoleczna, jakkolwiek to brzmi. acha, i po drugie nie jest prawda
      jakoby polacy mieli wlasnie wiekszy problem z alkoholem niz inne nacje (mam tu
      na mysli moje pokolenie czyli powiedzmy mlodsza generacje). mialem okazje
      zabawic sie z przedstawicielami wielu narodow, z roznych kontynentow (jakos tak
      sie zlozylo) i nikt nie stronil od alkoholu czy pil kulturalniej niz polacy.
      takie generalizowanie 'narodowosciowe' jest dla mnie co najmniej smieszne.
      nie wiem, moze rzeczywiscie bezalkohlowe wesele wynika z faktu ze młodzi
      obawiaja sie rozrub w wykonaniu swoich "wujkow" majacych problem z alkoholem. u
      mnie w rodzinie dalszej i blizszej nie bylo takich przypadkow (albo sie nie
      ujawnily do tej pory).
      tak wiec gdybym dostal zaproszenie na takie wesele to bardzi intensywnie
      zastanawialbym sie czy sie w ogole na nie wybrac. ciezko mi powiedziec. i mam
      nadzieje ze nie bede mial takiego dylematu...
      • yeellow Re: isc czy nie isc...? 29.11.06, 11:32
        czyli chyba masz jakis problem i nie potrafisz sie bawic bez alkoholu. Czy na
        wesele bez sledzia tez bys nie poszedl?
        • divadni Re: isc czy nie isc...? 29.11.06, 11:54
          skoro tak twierdzisz.... w sumie nie pamietam imprezy na ktorej nie pilbym
          alkoholu. czy to obiad rodzinny i poobiedni kieliszek koniaku. czy to wyjscie
          do klubu ze znajomymi i kilka drinkow. czy to wesela o ktorych wspominalem we
          wczesniejszym poscie. czy to lampka wina w czasie filmu w domu. czy to piwko w
          czasie meczu. oczywiscie gwoli uzupelnienia to ogladam filmy nie trzymajac w
          reku kieliszka i mecze tez ogladam bez kufla przed soba. i nie nosze do kina
          piersiowki. i nie musze popijac obiadu winem. ale zdaje sobie sprawe ze w tej
          chwili w dociekliwych i wspolczujacych umyslach coniektorych czytajacy to osob
          powila sie mysl ze powinienem udac sie do specjalisty...
          tyle ze z drugiej strony nie pamietam zebym spal gdzies pod stolem albo na
          barze. nie pamietam zebym wszczynal awantury i ekscesy. bo to chyba jest raczej
          tak ze albo sie ma kulture osobista albo nie ma? co sie przeklada na kulture
          picia. takie jest moje zdanie.
          i jak tak sobie pomysle to nie przychodzi mi na mysl zadna osoba z grona
          przyjaciol i znajomych ktora nie pilaby alkoholu. hmmm, dziwne to. a moze
          wszyscy mamy problem?
          • wicka Re: isc czy nie isc...? 29.11.06, 12:12
            Problem zaczniesz mieć (albo już masz), gdy nie będziesz potrafił sobie odmówić
            alkoholu. I gdy dłonie na trzeźwo będą Ci się trzęsły.

            Całkowicie niezłośliwie
            • divadni Re: isc czy nie isc...? 29.11.06, 12:38
              ok, tylko skad ten fatalizm? dlaczego od razu zalozenie ze popadne w
              alkoholizm? przeciez picie alkoholu nie rowna sie jego naduzywaniu. zeby sie
              wytlumaczyc (bo w moim poprzednim poscie brakuje kilku waznych wyrazow) - nie
              pijam codziennie alkoholu ani co drugi dzien ani co trzeci ani co n-ty. alkohol
              sam w sobie nie jest dla mnie celem.
              ja poprostu nie rozumiem demonizowania alkoholu. naprawde nie jestem w stanie
              pojac dlaczego wina wielu nieszczesc jest zwalana na alko albo nasza polska
              sklonnosc do picia (ktora ma sie niejak do rzeczywistosci, bo jesli ktos nie
              widzial pijacych wodke finow czy litwinow albo anglikow na piwie w pubie to
              naprawde moze mu sie wydawac ze polacy sa bee i w ogole dramat). moim skromnym
              zdaniem kazdy problem jest jednostkowy, osobowy, rowniez ten w przypadku
              alkoholu i jego naduzywania.
          • staefun Amnezja poalkoholowa - normalka. 29.11.06, 15:33
            >tyle ze z drugiej strony nie pamietam zebym spal gdzies pod stolem albo na
            >barze. nie pamietam zebym wszczynal awantury i ekscesy.

            Stary - jak tego nie pamiętasz to znaczy, że musiłałeś naprawdę ostro się
            nabombać!

            Tak trzymaj - nawet najbardziej nawiedzone oazowe sabaty nie zapewnią takiego
            odlotu jak porządna alkoholowa bibka.
    • matitat1 Lepiej łyknij wody 29.11.06, 11:37
      moje wesele tez bylo bez procentow, goscie dobrze sie bawili, bo przyjechali tylko ci ktorzy przyjechali na
      nasze wesele a nie na wypitke. Jedna ciotka sie obrazila i nie przyjechala, ale nie dlatego, ze nie mialo byc
      alkoholu, tylko dlatego, ze zaznaczylismy w zaproszeniu by nie zabierac ze soba malych dzieci i zwierzat
      bez opieki, bo my nie bedziemy w stanie zapewnic im opieki w czasie imprezy i wcale nie chodzilo o
      dziecko - bo kto takowe mial to zabral ze soba opiekunke i dobrze sie bawil, ale o wielkiego,
      niewychowanego psa ktorego zamierzala zostawic u nas w domu na czas imprezy, na co my sie
      kategorycznie nie zgodzilismy proponujac jej ew. hotel w schronisku.
      • pamperek007 Re: Lepiej łyknij wody 01.12.06, 11:15
        matitat1 napisał:

        > moje wesele tez bylo bez procentow, goscie dobrze sie bawili, bo przyjechali
        ty
        > lko ci ktorzy przyjechali na
        > nasze wesele a nie na wypitke. Jedna ciotka sie obrazila i nie przyjechala,
        ale
        > nie dlatego, ze nie mialo byc
        > alkoholu, tylko dlatego, ze zaznaczylismy w zaproszeniu by nie zabierac ze
        soba
        > malych dzieci i zwierzat
        > bez opieki, bo my nie bedziemy w stanie zapewnic im opieki w czasie imprezy i
        w
        > cale nie chodzilo o
        > dziecko - bo kto takowe mial to zabral ze soba opiekunke i dobrze sie bawil,
        al
        > e o wielkiego,
        > niewychowanego psa ktorego zamierzala zostawic u nas w domu na czas imprezy,
        na
        > co my sie
        > kategorycznie nie zgodzilismy proponujac jej ew. hotel w schronisku.

        To chyba ze sto razy gorsze od picia w kiblu. Nawet nie wiem jak to nazwać :
        gafa, nietakt, nie no brak mi słów... Ty jesteś nienormalna.
    • alix1 Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 11:45
      Moim zdaniem wesele bez alkoholu to brak szacunku dla gości (dla nich się
      przecież robi wesele). Zdecydowana większoiść ludzi bawi się przy alkoholu i nie
      można innym narzucać swojej woli. Gdyby młodzi byli wegetarianami to nie
      podaliby potraw z męsa na stół? To chore.

      Nie dziwię się, że dziadek się obraził, ja sama bym się obraziła. A w ogóle na
      takie wesele bym nie poszła. Na wszystkich na których byłam był alkohol, ludzie
      się świetnie bawili i nikt nie porzygał się pod stołem.
      • nuova Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 11:58
        No i bardzo dobrze, że nie poszłabyś na takie wesele!!! i potem się dziwić, że
        mamy społeczeństwo ziejace wódą! wstyd! A pary takie jak opisane w artykule:
        podziwiam za odwagęsmile brawo!!!
        • alix1 Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 12:05
          Wstyd to kraść, tak mówi przysłowie. A nawiązując do twojego postu: a dlaczego
          akurat ziejące wódą? Ja na weselach nie pijam wódy tylko wino czerwone
          półwytrawne, bo takie lubię. Co jest w tym złego, w czym tu wstyd? nigdy nie
          upiłam się ani nie narobiłam obciachu na weselu, więc pytam w czym problem?
          Proszę o rzetelną odpowiedź, inaczej uznam swoją rację.
          • silic Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 13:58
            Bardzo proste pytanie : czy piłabyś to wino gdyby smakowało tak samo ale nie
            miało w sobie alkoholu ?
            Zobacz jak wypowiada się część osób: jeśli nie bedzie alkoholu to zastanawiają
            się czy iść na takie wesele ! Dla mnie to już niepokojący objaw.
            Byłem kiedyś na weselu i nie piłem alkoholu ( nie jestem abstnentem, ale pijam
            jak mam ochotę i tylko dla smaku) to byłem małą "atrakcją" - osoby siedzące obok
            mnie porzez dobre 4-5 godzin namiawiały mnie na wspólne picie, nie mogąc
            zrozumieć , że nie chcę. Ja ich nie namawiałem do zjedzenia ciasta ( którego nie
            jedli).
            Alkohol ma dziwny status, tak jakby ludzie pijący czuli się źle, że ktoś nie
            pije w ich otoczeniu.
            • alix1 Re: Lepiej łyknij wody 29.11.06, 14:57
              Oczywiście że bym piła, po prostu lubię wino i tyle.

              A że część osób lubi bawić się przy alkoholu........ A co w tym złego tak
              naprawdę? Alkohol jest dla ludzi, podobnie jak seks i inne "używki" Trzeba po
              prostu nie przegiąć i tyle. A dlaczego zakładać że jak będzie alkohol to ludzie
              się schleją i bydła narobią?

              Problem jest chyba innego rodzaju: ja nie uważam zabaw, wesel, biesiad przy
              alkoholu za coś złego, a Wy tak.
              • silic Re: Lepiej łyknij wody 03.12.06, 00:02
                > Oczywiście że bym piła, po prostu lubię wino i tyle.

                I dobrze.
                >A co w tym złego tak naprawdę?
                Nie ma niczego złego w tym , że ludzie bawią się przy alkoholu. Gorzej, jeśli
                alkohol staje się warunkiem koniecznym a dla niektórych celem samym w sobie.

                > A dlaczego zakładać że jak będzie alkohol to ludzie
                > się schleją i bydła narobią?

                Dlatego , że tak się czesto dzieje. To nie musi być nic wielkiego, wystarczy
                scysja miedzy dwoma podpitymi osobami ( do której bez alkoholu pewnie by nie
                doszło) by popsuć dzień młodej parze, która poczuwa się do odpowiedzialności za
                uroczystość.

                > Problem jest chyba innego rodzaju: ja nie uważam zabaw, wesel, biesiad przy
                > alkoholu za coś złego, a Wy tak.

                Tu się mylisz. Po prostu jest różnica między piciem a chlaniem.


      • setite i owszem 29.11.06, 13:23
        A dlaczego nie? Jako wegetarianka częstuję moich gości potrawami bez mięsa.
        • alix1 Re: i owszem 29.11.06, 14:59
          setite napisała:

          > A dlaczego nie? Jako wegetarianka częstuję moich gości potrawami bez mięsa.


          W sumie może masz trochę racji, ale wesele, w przeciwieństwie do imienin itp.,
          jest DLA GOŚCI. Ludzie po prostu chcą się bawić i moim zdaniem trzeba im na to
          pozwolić. Jakoś zwyczaju brania kopert nikt nie likwiduje, a może to jest
          dziwne? Trochę tolerancji.
          • setite do Alix 29.11.06, 21:21
            Od wielu lat goszczę znajomych podając potrawy wegetariańskie.

            Na obiedzie po moim ślubie, na kolacji po ślubie cywilnym też nie podawano
            mięsa. Uwierz mi na słowo, znajomi bawili się świetnie, delektowali się
            potrawami (chociaż nie to było najważniejsze) i dla nikogo nie było problemem,
            że zamiast tatara czy befsztyków są sałatki czy papryczki nadziewane czy
            paszteciki albo szaszłyki - bezmięsne.

            Wegetarianizm nie oznacza częstowania gości trawą. Nie rozumiem, dlaczego
            goście mieliby ucierpieć, jeśli podczas jednego wieczoru nie zjedzą mięsa? (co
            innego, gdybym na przykład zaprosiła kogoś na bezludną wyspę i przez dwa
            tygodnie zmuszała do niejedzenia mięsa - ale jeden wieczór? z pysznymi
            potrawami wege? no sorry)

            A co do wesel bezalkoholowych - podoba mi się ten pomysł jako demonstracja
            niezależności młodych. Dobrze pokazać rodzinom, ok, kochani rodzice/teście,
            zapraszamy was, kochamy was, ale w naszym związku będzie po naszemu. To tak na
            marginesie. Dobrze rokuje na przyszłość.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka