Dodaj do ulubionych

Namietny taniec

30.11.06, 16:32
Jestem mężatką od 2 miesięcy, teraz poznałam fajnego kolegę z którym
przyjaźni sie cała nasza paczka... Problem polega na tym, ze obydwoje na
siebie "działamy" co widać szczególnie w tańcu, to normalnie gra wstepna i to
jeszcze jaka, narazie z tym walcze i zwracam mu uwage gdy w tancu całuje mnie
po szyji i nieco nizej, ale nie wiem czy wytrzymam tak długo , on wtedy
przeprasza, zaczyna mówić o swojej dziewczynie, ech nie wiem co robic -
doradźcie!
Obserwuj wątek
    • malgoszac Re: Namietny taniec 30.11.06, 16:45
      nie tancz, rozmawiaj tylko przez telefon i nie loguj sie na gadu-gadu
      • slubna2 Re: Namietny taniec 30.11.06, 16:56
        A co zrobic z myslami bo zawładnął nimi całkowicie
        • justi54 Re: Namietny taniec 01.12.06, 08:31
          Pomyśl jestem wielką dz...........
          • anabia Re: Namietny taniec 01.12.06, 12:24
            hahhaha....dobre smile
    • nives1 Re: Namietny taniec 30.11.06, 17:15
      Proponuję na poczatku sobie przypomnieć co ślubowałaś mężowi a potem wykazać
      się odrobiną rozsądku i nie poddawać się każdemu "fajnemu koledze" który na
      ciebie "działa". Męża masz dziweczyno!! Nie kochasz go?? A jeśli "nie
      wytrzymasz dłużej" to co jemu powiesz?? Zastanów sie troche i zerwij kontakty z
      tym facetem !!
    • inkageo Re: Namietny taniec 30.11.06, 17:19
      Skup się na jego wadach. Na pewno jakieś masmile
      • ozi29 Re:dobre;))))))))))))) 30.11.06, 17:20
        A ja proponuje dac upust wybujałej wyobrazni tongue_out
        • malgoszac Re:dobre;))))))))))))) 30.11.06, 17:30
          hehe tylko jesli juz to dyskretnie i potem zmien prace wink
          generalnie romanse biurowe sa zlym pomyslem nawet jesli jestes panna, wiec
          raczej nie polecam...no, ale jak nie wytrzymasz, to chyba musisz sie sama
          sparzyc. Jak zaboli to przestaniesz wink
        • olenka_a Re:dobre;))))))))))))) 02.12.06, 19:18
          Rozwieść się i "zaliczyć" tego fajnego kolegę całej paczki wink))
    • olera24 hehehe 30.11.06, 18:21
      a myslałam że odstawiłaś jakies małe pornoprzedstawienie np na slubie u
      koleżanki, lub podczas swojego pierwszego tańca, a tu taki ambarassmile no nie
      ładnie i to 2 miesiące po slubie... nie będę radzic bo dla mnie dopuszczenie do
      tego by ktoś, lecz nie maż całował mnie po szyji to poprostu puszczalstwo. a jak
      bym zobaczyła mojego calującego jakąś panią po szyjce to bym mu zeby wybiła! ot co!
    • listek_a Re: Namietny taniec 01.12.06, 08:37
      rozwiedz sie albo moze uda ci sie uniewaznic!
    • sajetan_tempe Re: Namietny taniec 01.12.06, 09:01
      slubna2 napisała:
      > Jestem mężatką od 2 miesięcy, teraz poznałam fajnego kolegę z którym
      > przyjaźni sie cała nasza paczka... Problem polega na tym, ze obydwoje na
      > siebie "działamy" co widać szczególnie w tańcu, to normalnie gra wstepna i to
      > jeszcze jaka, narazie z tym walcze i zwracam mu uwage gdy w tancu całuje mnie
      > po szyji i nieco nizej, ale nie wiem czy wytrzymam tak długo , on wtedy
      > przeprasza, zaczyna mówić o swojej dziewczynie, ech nie wiem co robic -
      > doradźcie!

      "...z jedną tylko ambicją, zasnąć w cieple... jak zwierzęta..."
      jak napisał i śpiewa mój ulubiony Marcin Świetlicki tongue_out
      • lobo25 Re: Namietny taniec 01.12.06, 09:13
        ech to po co za niego wychodzilas? dziwne.. ja nawet teraz w narzeczenstwie
        odrzucam wszystkie pokusy bo go kocham i wiem ze chce z nim byc.. a gdyby Twoj
        maz tak sie zachowywal? fajnie by bylo, prawda? wiec pomysl o tym jesli nic
        innego do Ciebie nie dociera
        • monitchka1 Re: Namietny taniec 01.12.06, 09:48
          Ale masz problem. Niech cię przeleci i zobaczysz, jak się poczujesz. Jeśli
          chodzi ci o sex z tym kolesiem, to jesteś dziwna. Biedny ten twój mąż. porażka
        • danuska87 tak to czasem jest 01.12.06, 10:27
          moja koleżanka jest prawie 5 lat po ślubie ma super 3,5 synka i wszystko byłoby
          cacy gdyby nie pewien młody przystojny chłopak. Ona zachowuje się teraz jak by
          miała 18 lat ( a ma 29smile więc mnie nie dziwi już nic.
    • listek_a Ale przeciez to jest marna podpucha kobiety! 01.12.06, 10:45

      • justi54 Re: Ale przeciez to jest marna podpucha kobiety! 01.12.06, 11:26
        To to my wiemy ale ponieważ od kilku dni nic ciekawego sie na tym forum nie
        dzieje bp maja, ewa "odleciały" to podejmujemy dyskusję i zaraz będzie
        obrzucanie się błotem.
        • anabia Re: Ale przeciez to jest marna podpucha kobiety! 01.12.06, 12:25
          Powinnaś się poddać temu...odważna jesteś...trzymamy kciuki winkdo dzieła...Facet
          leci na ciebie, co tam mąż...
        • olera24 Re: Ale przeciez to jest marna podpucha kobiety! 01.12.06, 12:26
          właśnie, moze by ktoś coś kontrowersyjnego napisał, bo emocje opadły..wink
    • inkageo Re: Namietny taniec 01.12.06, 14:21
      A ja nie ganię, współczuję jeżeli to prawda. Takie rzeczy się dzieją niestety i
      trudno im zapobiec. Szczerze mówiąc nie znam pary, która wcześniej lub później
      nie wpadłaby w podobne tarapaty...wink Jednym się udaję nad wszystkim
      zapanować..innym nie..
      • slubna2 Re: Namietny taniec 01.12.06, 16:36
        Rozumiem, że mam tak wiele z Was przeciwko sobie, tak jak piszecie nie
        chciałabym żeby mój mąż tak sie zachowywał z inną dziewczyną... Jesteśmy parą
        bardzo gługo bo prawie 10 lat różne rzeczy sie zdarzały między nami, ale o inną
        osobę nigdy nie chodziło, kocham go bardzo... Niestety tamten ma jakiś magnez,
        ogień, spojrzenie od którego nie mogę sie uwolnić... i możecie nazywać mnie
        dziwką jeśli chcecie, ale ja nie chciałam tego to stało sie samo, nie jest mi
        obojętny... a od mojego męża zawsze brakowało mi ciepła i zainteresowania,
        namiętności i chociaż tak jest to go kocham, ale jestem teraz na życiowym
        zakręcie i dzieki wszystkich, którzy serio potraktowali mój post, musiałam się
        wygadać...
        • inkageo Re: Namietny taniec 01.12.06, 17:04
          Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale wysłałam Ci maila na gazetowegosmile
        • greene3 Re: Namietny taniec 01.12.06, 17:46
          Ja rozumiem rozterki i myśli ale nie rozumiem Twojego zachowania. Możesz myśleć
          i zastanawiać się do woli. Ale pozwolić na namiętne dotyki i gesty powinnaś
          pozwolić dopiero jak podejmiesz decyzję. Jeśli nie jesteś tchórzem - wybierz.
          Albo mąż albo namiętny tancerz. Nie możesz pozwolić mu na takie dotyki nie
          informując wcześniej męża o rozwodzie. To nieuczciwe. Ludzie z honorem tak nie
          postępują. Jeśli ciągnie Cie do tego faceta, to możesz mu ulec, ale wcześniej
          załatw sprawę z mężem. Będzie to głupie ale uczciwe.
    • a_weasley Jednego kochaj, a drugiego rzuć 01.12.06, 17:28
      slubna2 napisała:

      > Jestem mężatką od 2 miesięcy, teraz poznałam fajnego kolegę z którym
      > przyjaźni sie cała nasza paczka... Problem polega na tym, ze obydwoje na
      > siebie "działamy" co widać szczególnie w tańcu, to normalnie gra wstepna i to
      > jeszcze jaka, narazie z tym walcze i zwracam mu uwage gdy w tancu całuje mnie
      > po szyji i nieco nizej,

      Szanująca się mężatka dałaby w pysk i poszła.
      Szanujący się mąż dałby mu w pysk i poprawił z drugiej strony, żeby pamiętał się
      trzymać z dala od cudzych żon.
      • ozi29 Re: Jednego kochaj, a drugiego rzuć 01.12.06, 17:30
        dobresurprised popieram!!!!!!!!!!!
        • litorija Re: Jednego kochaj, a drugiego rzuć 01.12.06, 19:26
          Jest jeden sposób na rozwiązanie tego problemu: opowiedz wszystko swojemu mężowi.
          • minerwamcg Re: Jednego kochaj, a drugiego rzuć 01.12.06, 22:32
            litorija napisała:

            > Jest jeden sposób na rozwiązanie tego problemu: opowiedz wszystko swojemu
            > mężowi.

            Litorija dobrze radzi. Zrób tak, a będziesz miała o połowę roboty mniej - mąż
            obije mordę poszukiwaczowi wrażeń tak starannie, że dla Ciebie już tam nic nie
            zostanie do zrobienia.
    • athandavan Przykro mi bardzo z powodu Twoich rozterek 02.12.06, 08:50
      Trzymam kciuki, aby wszystko sie dobrze dla Ciebie ulozylo.

      Wydaje mi sie, ze rozumiem, jak w trudnej sytuacji mozesz sie znajdowac. Moze
      zostaw swoj post na forum Kobieta? tutaj, jak widac same szczesliwe
      prawie-mezatki, ktore do reszty (przepraszam inka, z wyjatkiem Ciebie) zatracily
      zdolnosc empatii.

      Tak to bywa jak suknia i welon zaczynaja przycmiewac caly swiat lub, co gorsza,
      uczucia innych. wszystko widzi sie w kolorach garnituru i sukni (czyt:
      czarno-biale) - latwo wtedy ferowac wyroki.

      Moim zdaniem to calkiem normalne ze po 10 latach zwiazku przychodzisz kryzys.
      Daj sobie czas na pomyslenie o swoich uczuciach. Badz dobra dla siebie, lagodna.
      nie obwiniaj sie (a juz na pewno nie nazywaj dziwka). Chyba to jakies
      przeklenstwo socjalizacji w systemie totalitarnym ze tak latwo poddajemy sie
      osadom innych. Ty przeciez wiesz najlepiej co sie dzieje w twojej glowie i w
      twoich uczuciach.

      Tak bym zrobila, jakbym byla w podobnej sytuacji.
      • a.bc Oj ty moja naiwności.... 02.12.06, 10:58
        hehe szybko się dałaś zauroczyć, wrzuc na luz i jak chcesz rozrywki to
        poflirtuj z tym świetnym tancerzem ( podniesiesz swoja samoocenę- to też ważne)
        Ale jedno mnie bawi- tak szybko wpadłas w ramiona i zaczynasz powolutku sie
        łudzić a moze żle wybrałamsmile I pewnie masz rację,bo zaden z nich nie jest
        ideałemsmile
        Ale powiem jedno jak mogłas mu nie zwrócic uwagi odnosnie tych muśnięć-
        adorator musi znac swoje miejsce! w szeregusmile
      • a_weasley Re: Przykro mi bardzo z powodu Twoich rozterek 02.12.06, 16:30
        athandavan napisała:

        > prawie-mezatki, ktore do reszty (przepraszam inka, z wyjatkiem Ciebie) zatracil
        > y
        > zdolnosc empatii.

        Nie jestem mężatką. W ogóle nie jestem kobietą.
        Uważam po prostu, że 2 x 2 =4, a 10 lat to dosyć czasu, żeby przemyślec, czy się
        aby na pewno chce komuś przysięgać miłość, wierność i uczciwość małżeńską. A
        skoro się przysięgło, nie należy robić tego, co przeszkadza dotrzymać.

        > nie obwiniaj sie (a juz na pewno nie nazywaj dziwka).

        A niech się nazywa jak chce...

        > Chyba to jakies
        > przeklenstwo socjalizacji w systemie totalitarnym ze tak latwo poddajemy sie
        > osadom innych.

        Ale co tu ma do roboty totalitaryzm? To w systemach nietotalitarnych nie ma
        dobra ani zła, wierności i zdrady?
        • slubna2 Re: Przykro mi bardzo z powodu Twoich rozterek 02.12.06, 17:44
          Własnie dzisiaj sie z nim zobacze, na ostatkach i jestem z tegopowodu bardzo
          szczesliwa
        • athandavan a_weasley 02.12.06, 21:50
          co do systemu totalitarnego i strategii, codziennych praktyk wladzy radze
          poczytac Ziolkowskiego.

          gdybys czytal ze zrozumieniem wydaloby sie, ze nie mialam na mysli braku
          wartosci moralnych, ale zbyt latwe poddawanie sie osadom innych i ped do
          samokrytyki. taki spadek po gleichschaltowaniu spoleczenstwa...
    • misiakasia4 Re: Namietny taniec 02.12.06, 17:55
      zdrada, zdrada, zdrada, a później płacz i zgrzytanie zębami...
    • wrobelek0403 Re: Namietny taniec 02.12.06, 22:45
      nie tanczyc...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka