Dodaj do ulubionych

ten sam termin - inny pan młody

01.12.06, 12:39
Dziewczyny,

taka sytuacja: moja koleżanka chodziła b. długo z facetem, zaręczyli się, na
sierpień planowali ślub. Ona właśnie wróciła z dłuższego pobytu z zagranicy i
mówi mi, że się tam zakochała do szaleństwa. Ze swoim dotychczasowym
narzeczonym zerwała "korespondencyjnie" i teraz chcą się jak najszybciej
pobrać z tym nowym.

I teraz uwaga, ona mnie pyta, czy mogą wziąć ślub w tamtym już zaplanowanym
terminie, bo sala już zarezerwowana, zespół też i szkoda by było stracić
zaliczkę... Powiedziałam jej, że mnie by było trochę głupio, no i na pewno
sprawi tym przykrość swojemu byłemu, a ten nowy też pewnie nie będzie się z
tym dobrze czuł. Na co ona, że może i tak, ale w końcu to tylko termin, a dla
niej liczy się przecież, że będzie brała ślub z facetem, którego kocha. No i
głupio by jej było tłumaczyć to wszystko rodzinie (jej chłopaka
dotychczasowego znali tylko rodzice i rodzeństwo), a tak to nawet nikt się nie
zorientuje, że nastapiła jakaś zmiana.

No i co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • olera24 Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 12:43
      ja bym brała, skoro już i tak odwaliła taki numer że zerwała korespondencyjnie
      (a fe!) to niech bierze...dziwne że chlopaka znali tylko rodzice i rodzeństwo, a
      znajomi, przyjaciele??? dziwne to wszystko... Ale serce nie sługa... Mozna z
      drugiej strony popatrzec na to, że sytuacja jest taka filmowa...
      • lacitadelle Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 12:47
        > ja bym brała, skoro już i tak odwaliła taki numer że zerwała korespondencyjnie
        > (a fe!) to niech bierze...dziwne że chlopaka znali tylko rodzice i rodzeństwo,
        > a
        > znajomi, przyjaciele??? dziwne to wszystko... Ale serce nie sługa... Mozna z
        > drugiej strony popatrzec na to, że sytuacja jest taka filmowa...

        chodziło mi o to, że z rodziny tylko rodzice i rodzeństwo - ona się najbardziej
        boi reakcji różnych ciotek i babć, znajomi - cóż, jak to znajomi smile

        ja bym chyba jednak zrezygnwowała z tego akurat terminu - wydaje mi się, że to
        by mnie rozpraszało w tym dniu, ale nie wiem, czy jest sens jej to tłumaczyć. W
        każdym razie dziewczyna się ciągle dopytuje o moje zdanie (widać jej samej jest
        głupio), a ja nie wiem, co mam mówić (oprócz tego, że mówię: rób jak uważasz).
      • lacitadelle Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 12:49
        rety, nie wiem, co na to ksiądz...

        ona akurat jeszcze z księdzem niczego nie dogadywała, bo w jej miejscowości nie
        ma problemów z terminami w kościele (swoją drogą, gdyby się dogadała, to chyba
        jednak z kościoła musiałaby zrezygnować...).

        A nie wspomniał Twój ksiądz, co by było, gdybyś już wcześniej zaręczona była?
        • agnrek Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 12:52
          Pojęcia nie mam, ale oboje nas pytał o to samo. U nas uczepił się, żeby
          zapowiedzi wyszły w moim rodzinnym mieście (nie mieszkał tam od 8 lat), ajk
          również w mieście męża, gdzie studiował. Plus w jego rodzinnym mieście i
          jeszcze w Warszawie, gdzie mieszkamy. Jakby się obawiał, że ktoś zgłosi coś i
          ślubu nie udzieli.
          Jeśli ustalili z księdzem teremi i podali nazwiska, to ja bym zmieniła kościoł.
          Po co ma się nasłuchać?
          • lacitadelle Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 12:58
            > Pojęcia nie mam, ale oboje nas pytał o to samo. U nas uczepił się, żeby
            > zapowiedzi wyszły w moim rodzinnym mieście (nie mieszkał tam od 8 lat), ajk
            > również w mieście męża, gdzie studiował. Plus w jego rodzinnym mieście i
            > jeszcze w Warszawie, gdzie mieszkamy. Jakby się obawiał, że ktoś zgłosi coś i
            > ślubu nie udzieli.
            > Jeśli ustalili z księdzem teremi i podali nazwiska, to ja bym zmieniła kościoł.

            widać wyglądaliście podejrzanie wink

            nie, ona jeszcze nic nie ustalała. Tylko się zastanawiam, co będzie, jak powie
            księdzu, że tak? Każe jej byłego przyprowadzić, żeby zaświadczył, że już sobie
            żadnych praw nie rości?
    • olera24 to mi przypomina pewien film 01.12.06, 12:52
      nie pamietam tytułu, laska stoi juz przed ołtarzem, ksiądz gada jak najęty, ona
      się waha i wpada on krzycząc nie!!! Ona kocha tak naprawdę jego, on kocha ją,
      więc pan młody idzie w odstawkę i ksiadz udziela ślubu ale juz z tym drugim...
      kurcze nie pamiętam co to było, ale fakt faktem wszyscy cieszyli się ze jednak
      wybrała milośc swojego zyciasmile
      • lacitadelle Re: to mi przypomina pewien film 01.12.06, 13:00
        > nie pamietam tytułu, laska stoi juz przed ołtarzem, ksiądz gada jak najęty, ona
        > się waha i wpada on krzycząc nie!!! Ona kocha tak naprawdę jego, on kocha ją,
        > więc pan młody idzie w odstawkę i ksiadz udziela ślubu ale juz z tym drugim...
        > kurcze nie pamiętam co to było, ale fakt faktem wszyscy cieszyli się ze jednak
        > wybrała milośc swojego zyciasmile

        a ten ksiądz był katolicki? chyba nie, bo nie sprawdzał, czy nowy pan młody ma
        papiery o ukończeniu nauk wink

        tak serio - ja też się cieszę, że idzie za głosem serca.

        Tylko nie wiem, czy to wszystko jakoś tak nie za bardzo na chybcika...
          • lacitadelle Re: to mi przypomina pewien film 01.12.06, 13:13
            > I czy jej nowy narzeczony się nie boi, że jej się znowu nie odwidzi, bo do
            > sierpnia jeszcze masa czasu... Coś jednak spowodowało, że za tego poprzedniego
            > miała wyjść.

            oni są po prostu zaślepieni teraz. A z tym poprzednim to bardziej był taki już
            ustabilizowany związek, byli ze sobą od początku studiów, było im dobrze, on się
            oświadczył, ona oświadczyny przyjęła, ślub miał być po obronie...
      • a_weasley W kinie wszystko jest możliwe 01.12.06, 19:12
        olera24 napisała:

        > nie pamietam tytułu,

        "Kiler(ów) 2(ch)".

        > laska stoi juz przed ołtarzem, ksiądz gada jak najęty, ona
        > się waha i wpada on krzycząc nie!!! Ona kocha tak naprawdę jego, on kocha ją,
        > więc pan młody idzie w odstawkę i ksiadz udziela ślubu ale juz z tym drugim...

        W kinie wszystko się może zdarzyć. Nawet ślub bez zapowiedzi i jakichkolwiek
        formalności przedślubnych.
    • jola.pedagogspoleczny Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 12:54
      ,,a tak to nawet nikt się nie zorientuje, że nastapiła jakaś zmiana. ''

      No nie byłabym taka pewna- prędzej czy później i tak te ,,straszne'' ciotki się
      dowiedzą i co wtedy o niej pomyślą?...

      A tak przy okazji, czy terminy są dla ciotek czy dla zakochanych? Skoro im ten
      termin nie przeszkadza, to co mają do gadania inni?

      Ale ja bym tak nie mogła, ta data była wybrana przez i dla konkretnych ludzi- w
      tej sytuacji wygląda na to, że najważniejszy dla niej jest terminowy ślubu, a
      nie to, z kim go weźmie...
      • lacitadelle Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:04

        > A tak przy okazji, czy terminy są dla ciotek czy dla zakochanych? Skoro im ten
        > termin nie przeszkadza, to co mają do gadania inni?

        ten termin jak na razie nie przeszkadza tylko jej i to też nie na pewno. Przed
        przedstawieniem tego pomysłu narzeczonemu na razie się waha i dlatego tak się
        wypytuje, co inni o tym myślą.

        > Ale ja bym tak nie mogła, ta data była wybrana przez i dla konkretnych ludzi- w
        >
        > tej sytuacji wygląda na to, że najważniejszy dla niej jest terminowy ślubu, a
        > nie to, z kim go weźmie...

        ja bym też nie mogła, z całą pewnością. A jej chyba raczej zależy na wygodzie -
        dużo już będzie miała załatwione i przed tymi ciotkami nie będzie się musiała
        póki co tłumaczyć.
    • panna_turkus Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:04
      trochę to niedojrzałe. mam na mysli korespondencyjne zerwanie zaręczyn i szybki
      ślub z nowym. do sierpnia wprawdzie trochę czasu, ale na gwałt brac ślub, bo
      termin zaklepany to chyba przesada.
      z drugiej strony obawa, że byłemu się zrobi przykro to jakieś spóźnione wyrzuty
      sumienia. przykro to było byłemu gdy go twoja kolezanka wystawiła, ślub w "jego"
      terminie czy nie niczego tu nie złagodzi.

      > No i
      > głupio by jej było tłumaczyć to wszystko rodzinie (jej chłopaka
      > dotychczasowego znali tylko rodzice i rodzeństwo), a tak to nawet nikt się nie
      > zorientuje, że nastapiła jakaś zmiana.
      >

      nawet nie wiem jak to skomentować. dla mnie to już patologia. wiele lat była w
      związku i nikt o tym nie wiedział?
      • lacitadelle Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:09
        > trochę to niedojrzałe. mam na mysli korespondencyjne zerwanie zaręczyn i szybki
        > ślub z nowym. do sierpnia wprawdzie trochę czasu, ale na gwałt brac ślub, bo
        > termin zaklepany to chyba przesada.

        hehe, z tym gwałtem to akurat jest tak, że oni są tacy zakochani, że im się
        bardzo śpieszy. I jeżeli jednak nie zdecyduje się na wykorzystanie tego
        zaklepanego, to pewnie będą załatwiać we wcześniejszym terminie. Też myślę, że
        to niedojrzałe, staram się jej pewne sprawy tłumaczyć, ale jest zaślepiona. W
        sumie ma dopiero 23 lata, ale takie rzeczy mogą się chyba przytrafić każdemu?

        > z drugiej strony obawa, że byłemu się zrobi przykro to jakieś spóźnione wyrzuty
        > sumienia. przykro to było byłemu gdy go twoja kolezanka wystawiła, ślub w "jego
        > "
        > terminie czy nie niczego tu nie złagodzi.

        Ona się tego nie obawia, to ja jej tak próbowałam tłumaczyć. Ale w sumie masz
        rację, dla niego to już chyba żadna różnica.

        > nawet nie wiem jak to skomentować. dla mnie to już patologia. wiele lat była w
        > związku i nikt o tym nie wiedział?

        wiele lat, tzn. od początku studiów, a nie studiuje w domu rodzinnym. Pewnie coś
        tam wiedzieli, ale bez szczegółów. W każdym razie nikt go na pewno nie widział.
          • lacitadelle Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:15
            > A ile oni się znają?

            no tak w najlepszym wypadku od sierpnia, bo wtedy wyjechała zagranicę, a tam się
            poznali.

            Wiem, brzmi głupio.

            ale z drugiej strony znam przypadki, że ludzie znali się tylko kilka miesięcy,
            pobrali się i są wzorowymi małżeństwami. Choć fakt, mogę te przypadki policzyć
            na palcach jednej ręki.
            • agnrek Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:20
              Hmm,a ja znam skrajny przypadek. Moja przyjaciółka miała beznadziejnego faceta,
              więc ze swoim ówczesnym narzeczonym postanowiliśmy ją dla żartu poznać z naszym
              kolegą. Taki samotnik, nigdy dziewczyny nie miał.
              Spotkali się u mnie na urodzinach, potem może ze 2 razy w kinie czy na kawie i
              po miesiącu ona dzwoni, że się pobierają! Musi tylko poprzedniego zostawić.
              Zdębieliśmy, bo to dwoje obcych i zupełnie różnych ludzi. Przyspieszyli ślub i
              w rok od pierwszego spotkania go wzięli.
              Ona tuż przed ślubem miała wątpliwości, ale wstyd było zrezygnować. A po ślubie
              masakra. Dopiero niedawno, w 6 lat po slubie przyznała, że się pospieszyła z
              wyborem.
              Po prostu na ranę po nijakim związku przykleiła plaster bardzo namiętnej i
              szalonej miłości. A to za mało na całe życie.
              • lacitadelle Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:26
                > Po prostu na ranę po nijakim związku przykleiła plaster bardzo namiętnej i
                > szalonej miłości. A to za mało na całe życie.

                no to smutna historia. Zachowali się romantycznie, ale nierozsądnie i źle na tym
                wyszli. Z tym że tak naprawdę to człowiek nigdy do końca nie wie, co to będzie
                po tym ślubie...

                W przypadku tej mojej przyjaciółki poprzedni związek był szczęśliwy,
                przynajmniej o ile mi wiadomo. Tylko nie było w nim nawet połowy tej namiętności
                i szaleństwa, które ma z tym nowym facetem.
                      • lacitadelle Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:46
                        równie dobrze mogę jej nic nie mówić - i tak jest w stanie takiej euforii, że
                        pewnie nawet tego nie zarejestruje.

                        Tak sobie teraz pomyślałam, żeby może zacząć ją jednak przekonywać do tego
                        sierpniowego terminu - przynajmniej do tego czasu ma szansę nieco wytrzeźwieć.

                        Bo jeżeli nie sierpnień, to możliwe że będą próbować najwcześniej jak możliwe,
                        czyli jakieś 3 miesiące (tyle chyba trzeba na ślub kościelny czekać), a przez
                        tak krótki czas zajęty głównie przygotowaniami na pewno się nie opamięta.
                        • joasia84 Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 20:43
                          A jeśli zarejestruje to powie, że jej źle życzysz - jesteś zazdrosna a
                          wnajgorszym wypadku /co niestety mnie się przytrafiło/ stracisz przyjaciółkę.
                          Może nie warto ryzykować a pozwolić działać jej według przysłowia "Jak sobie
                          pościelesz tak się wyśpisz"
                • mada.d.n Re: ten sam termin - inny pan młody 02.12.06, 15:59
                  moi dziadkowie poznali się w sylwestra w 1952 r., na Trzech Króli (tydzień
                  później!!) dziadek się oświadczył, a właściwie powiedział babci, że ja
                  zdobędzie (oboje byli zajęci), ponownie widzieli się jakoś na wiosnę, później w
                  lecie babcia była u przyszłej teściowej na wakacjach (dziadek był w wojsku),
                  cywilny ślub był w listopadzie, kościelny miesiąc później na Gwaizdkę smile
                  razem już 53 lata smile i są szczęśliwą parą

                  czyli przed ślubem widzieli się kilka razy, ale udało im się smile


                  jeszcze dużo czasu...
                  Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
                  jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
          • olera24 przemyślałam sprawę jeszcze raz... 01.12.06, 13:16
            czy to jednak nie słodko? A co jesli to prawdziwa miłośc? Jest w tym romantyzm i
            odrobina szleństwa, także nieodpowiedzialności, ale kto nie ryzykuje ten nie
            ma!!! nie zawsze musimy byc tacy racjonalni... Od tej pory będę piewcą ich
            szalonej miłoscismile
    • kasia-k Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:14
      ksiądz może robić problemy bo wedłóg prawa kk jest problem gdy się komuś innemu
      obiecało małżeństwo
      właśnie po to są zapowiedzi aby ktoś kto ma "roszczenia" mógł się zgłosić

      tylko nie wiem co się robi w takiej sytuacji gdy ktoś się zgłosi i gdy ktoś
      ma "roszczenia"


      a co odpowiedzi na pytanie to powiem szczerze że ja bym nie wykorzystywała
      terminów, a co w sytuacji gdyby były narzeczony też chciał wykorzystać te
      terminy.
      Przecież rezerwacja była wspólna, zaliczki pewnie też - no chyba że był
      archaiczny system finansowania smile


      • lacitadelle Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:20
        > tylko nie wiem co się robi w takiej sytuacji gdy ktoś się zgłosi i gdy ktoś
        > ma "roszczenia"

        roszczeń to on raczej nie będzie miał, no chyba że z zemsty. jak na razie jest
        załamany i kiepsko się trzyma ogólnie. Szczególnie, że już ich razem widział.

        > a co odpowiedzi na pytanie to powiem szczerze że ja bym nie wykorzystywała
        > terminów, a co w sytuacji gdyby były narzeczony też chciał wykorzystać te
        > terminy.
        > Przecież rezerwacja była wspólna, zaliczki pewnie też - no chyba że był
        > archaiczny system finansowania smile

        myślę, że on tych zaliczkach teraz nie myśli. Ona mi mówiła, że jakby to się tak
        miało rozwiązać, to po prostu odda mu te części zaliczki, które on opłacił. I
        koniec. Ale wyobrażacie sobie, jak on się wtedy poczuje?
        • kasia-k Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:24
          lacitadelle napisała:

          > > tylko nie wiem co się robi w takiej sytuacji gdy ktoś się zgłosi i gdy kt
          > oś
          > > ma "roszczenia"
          >
          > roszczeń to on raczej nie będzie miał, no chyba że z zemsty. jak na razie jest
          > załamany i kiepsko się trzyma ogólnie. Szczególnie, że już ich razem widział.
          >
          > > a co odpowiedzi na pytanie to powiem szczerze że ja bym nie wykorzystywał
          > a
          > > terminów, a co w sytuacji gdyby były narzeczony też chciał wykorzystać te
          > > terminy.
          > > Przecież rezerwacja była wspólna, zaliczki pewnie też - no chyba że był
          > > archaiczny system finansowania smile
          >
          > myślę, że on tych zaliczkach teraz nie myśli. Ona mi mówiła, że jakby to się
          ta
          > k
          > miało rozwiązać, to po prostu odda mu te części zaliczki, które on opłacił. I
          > koniec. Ale wyobrażacie sobie, jak on się wtedy poczuje?

          powiem szczerze że odnoszę wrażenie że ta koleżanka to taka sknerka, której
          szkoda zaliczek.
          Jakby była honorowa to by nie czekała czy coś będzie nie tak tylko od razu
          oddała część lub nawet CAŁOŚĆ zaliczek byłemu.

          A co do zemsty to załamany człowiek jest zdolny zrobić wiele i nawet nie widzę
          nic złego w takiej zemście przy takim podejściu Twojej koleżanki
          • lacitadelle Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:31
            > powiem szczerze że odnoszę wrażenie że ta koleżanka to taka sknerka, której
            > szkoda zaliczek.
            > Jakby była honorowa to by nie czekała czy coś będzie nie tak tylko od razu
            > oddała część lub nawet CAŁOŚĆ zaliczek byłemu.

            sknera chyba jednak nie, ale Twoja uwaga bardzo celna. Zerwanie całkowicie z jej
            winy w końcu było. Postaram się jej to zasugerować.

            > A co do zemsty to załamany człowiek jest zdolny zrobić wiele i nawet nie widzę
            > nic złego w takiej zemście przy takim podejściu Twojej koleżanki

            może, ale z niego taki misio raczej i wątpię w taką przemianę charakteru.
      • jola.pedagogspoleczny Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:25
        A tak przy okazji, to moim (skromnym) zdaniem ślub to jedna z najważniejszych
        decyzji w życiu i nie powinno się jej podejmować za szybko. Ludzie powinni sie
        dobrze poznać (wady i zalety), powinni sie nauczyć kłucić i godzić, razem
        rozwiązywać problemy i być pewnym, że w każdej sytuacji można na tę drugą osobę
        liczyć. Jeśli tego nei przepracują przed ślubem, potem przychodzi wielkie
        rozczarowanie- bo mialo być tak pięknie...
        Śluby organizowane na szybkiego (,,bo nie możemy się już doczekać'') są
        oczywiście bardzo romantyczne, bo para młoda taka w sobie zakochana, ale
        niestety znacznie częściej kończą się separacjami i rozwodami, bo oni przecież
        sie nie znali ślubując sobie...
          • jola.pedagogspoleczny Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 13:33
            Ostanio oglądałam o tym reportaż i czytałam w wielu ksiązkach pedagogicznych (z
            racji zawodu siędzę w tej tematyce dość głęboko).
            Nie zrozum mnie źle- ja nie powiedzialam, że wszystkie małżeństwa, które się
            krótko znały przed ślubem nie przetrwają, tylko, że częściej jednak dochodzi
            wtedy do separacji i rozwodów (choć nie jest to oczywiście jedyna ich
            przyczyna). To zjawisko jest charakterystyczne dla naszego pokolenia niestety-
            dla ludzi zajętych pracą i przyzyczajonych do robienia wszystkiego na szybko
            np. zupki w proszku, jedzenie z mikrofalówki, sporty ekstremalne- wzrost
            adrenaliny jest już zwyczajną częścią naszego życia...
            Jadnak powtarzam- że nie generalizuję!
      • a_weasley Po co są zapowiedzi 01.12.06, 19:15
        kasia-k napisała:

        > właśnie po to są zapowiedzi aby ktoś kto ma "roszczenia" mógł się zgłosić
        > tylko nie wiem co się robi w takiej sytuacji gdy ktoś się zgłosi i gdy ktoś
        > ma "roszczenia"

        Jakie roszczenia, do jasnej polędwicy? Pomyliło Ci się ze spadkiem.
        Zapowiedzi są po to, żeby każdy, kto wie o przeszkodach małżeńskich, mógł
        powiedzieć gdzie trzeba. Co zresztą wyraźnie ksiądz przy ogłaszaniu zapowiedzi mówi.
        • kasia-k Re: Po co są zapowiedzi 04.12.06, 09:20
          a_weasley napisał:

          > kasia-k napisała:
          >
          > > właśnie po to są zapowiedzi aby ktoś kto ma "roszczenia" mógł się zgłosić
          > > tylko nie wiem co się robi w takiej sytuacji gdy ktoś się zgłosi i gdy kt
          > oś
          > > ma "roszczenia"
          >
          > Jakie roszczenia, do jasnej polędwicy? Pomyliło Ci się ze spadkiem.
          > Zapowiedzi są po to, żeby każdy, kto wie o przeszkodach małżeńskich, mógł
          > powiedzieć gdzie trzeba. Co zresztą wyraźnie ksiądz przy ogłaszaniu
          zapowiedzi
          > mówi.
          >

          polecam czytać ze zrozumieniem
          przeszkodą małżeńską (jak to sama nazwalaś) może być np. obiecanie ślubu innej
          osobie - w skrócie określiłam to roszczeniem

          wystarczy przeczytać ze zrozumieniem aby wiedzieć o co chodzi i nie czepiać się
          słówek
      • lacitadelle Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 17:53
        > Hehe a jak jej były tez poznał fajną pannę i zechce skorzystać z tego samego
        > terminusmile Ale byłby numersmile

        mogliby zrobić podwójny ślub i wesele wink

        a tak serio - raczej wątpię, na razie jest zrozpaczony, ale kto to może
        wiedzieć, czy niedługo nie zacznie szukać pocieszenia...
    • nikitka78 Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 20:46
      Ha, niezła histotyjka smile Ja byłam w podobnej sytuacji (szybkie zakochanie i
      dość szybki ślub) a po ślubie dowiedziałam się, że sąsiadki i ciotki były
      zaskoczone Panem Młodym, bo widywały niskiego blondyna a przyjechał wysoki
      brunet.
      Jeśli dziewczyna się zakochała, to dobrze, że jest szcześliwa. Co do daty
      ślubu, to jeśli nie przeszkadza to nowemu Narzeczonemu to nikomu nie powinno
      przeszkadzać. Pozdrawiam Twoją koleżankę smile
    • viva76 Re: ten sam termin - inny pan młody 01.12.06, 20:57
      Ja mam znajmoych co tak brali ślub są bardzo udanym małzeństwem. Najwazniejsze co ona o tym mysli i jak to czuja.
      PS. inna koleznka w dzień ślubu chciała wszytko dowłać ale rodzina jej to wybiła z głowych i dziś nie jest najlepiej.
    • justi54 Re: ten sam termin - inny pan młody 04.12.06, 11:43
      Oczywiście że powinna wyjść za mąż nie ważne za którego chłopaka byle
      zarezerwowany termin się nie zmarnował no i zaliczka. Tylko niech się pospieszy
      bo ten porzucony chłopak może też chcieć wykorzystać ten sam termin. Chyba że
      dwa śluby jednocześnie co za oszczędność.
      • lacitadelle Re: ten sam termin - inny pan młody 04.12.06, 11:59
        oj, już to tłumaczyłam, jej bardziej niż o oszczędność chodzi o to, żeby dalsza
        rodzina nie zauważyła zmiany pana młodego. Możecie się śmiać, ale ja ją trochę
        rozumiem. Wszyscy już znali termin ślubu, ale nikt narzeczonego nie widział,
        więc ona się łudzi, że po prostu rozwiezie zaproszenia na ten termin i nie
        trzeba będzie nic tłumaczyć.
    • katkam81 Re: ten sam termin - inny pan młody 04.12.06, 12:47
      Dziewczyna powinna wisilić się na trochę taktu i wymyślić inną date.
      Pieniądze to nie wszystko... I zamias martwić sie o ciotki powinna pomyśleć o
      tym przyszłym, o byłym i jego rodzinie. A ciotki - prędzej czy później i tak się
      wyda.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka