evylina
08.01.07, 21:20
Oto mój problem. Planuje wesele na wrzesien 2006 rok w zwiazku z tym juz
teraz chce cos zaklepac zeby miec wesele takie jak ja sobie planuje. A wiec
zeby wogole od czegos zacząc zrobilam liste gosci ktora chciala bym miec na
weselu (rodzice , rodzenstwo, dziadkowie chrzestni i 2 kolezanki -suma
sumarum wyszlo z para młoda 17 osob podobna liczba była by ze strony
narzyczonego a wiec ok 35 osob. I zaczela sie awanture ze jak to tak ze on
brata nie zaprosi albo siostry.Ojciec ma liczna rodzine. Brat mial wesele w
sierpniu na ok 100osob i widzialam co sie dzialo. Niektore osoby nie potrafia
sie zachowac zwlaszcza odziwo Panie. Powiem wprost po wypiciu alkholu
zachowuja sie jak Panie do towarzystwa. Chce uniknac niemilych
sytuacji.Ojciec stwierdzil ze jestem dzikus i nie wie gdzie i kto mnie
wychowal. Dziwna sprawa nie....????Druga strona jest to ze brat chcial
podobnie wesele na ok 40 osob. Ale ulegl ojcu dla swietego spokoju i tego co
sie doczekal to to ze ojciec kiedy pomalu przychodzilo do regulowania
platnosci powiedzial mu ze czesc kosztow on musi pokryc a przeciez to on
chcial takie duze wesele.Nie mam ochoty na podobna sytuacje i powiedzialam mu
wprost o tym. To wrzeszczac na mnie spytal sie czy chce jakies pieniadze od
niego. Odpowiedzialam mu ze to moj slub i moje wesele i bedzie takie jak ja
chce miec i ze nie potzrebuje od niego pieniadzy. Na koniec uslyszalam
jeszcze zebym zamknela pysk. Ze wzgledu na to ze jestem osoba kulturalna i
potrafie sie zachowac poprostu obrocilam sie i wyszlam z pokoju. Tak wyglada
sytuacja. Postaowilam odkladac pieniazki z wyplaty (ktora i tak jest niska bo
nie cale 900zl) na slub. Mysle ze to najlepsze rozwiazanie.