Dodaj do ulubionych

czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu?

22.01.07, 14:16
Czy ktoś z Was spisywał juz protokół i na któreś z pytań odpowiedział "nie"
lub że się z danym stwierdzeniem nie zgadza?

Jeśli tak, to na pytania z której części i jaka jest reakcja księdza?

Albo może jakiś ksiądz nam odpowie? Może wcale bezwzględna szczerość nie jest
przeszkodą?
Obserwuj wątek
    • inkageo Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:18
      No właśnie...mam ochotę szczerze odpowiedzieć na pytanie o etykę planowania
      rodziny, w rozdziale III - wady oświadczenia woli..
      • agnrek Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:23
        Mnie spytali o różne sprawy - na przykład, czy chcę mieć dzieci. Myślę, ze
        gdybym powiedziała, że nie, to nie dostałabym zgody na ślub. Według nauki
        Kościoła każdy musi mieć dzieci.
        • inkageo Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:35
          To pytanie 17d) Czy chce przyjąć potomstwo w małżeństwie i po katolicku je
          wychować?
          A ja mam problem z 17e) Czy przyjmuje zasady etyki katolickiej w planowaniu
          rodziny? Nie..sad
        • olenka_a Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:35
          Ja będę odpowiadała tak, żeby wszyscy byli zadowoleni smile))
        • bystra_26 Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:35
          agnrek napisała:

          > Mnie spytali o różne sprawy - na przykład, czy chcę mieć dzieci. Myślę, ze
          > gdybym powiedziała, że nie, to nie dostałabym zgody na ślub. Według nauki
          > Kościoła każdy musi mieć dzieci.

          wink
          A co wówczas z bezpłodnymi? Oni nie muszą.
          Jednak brak chęci posiadania dzieci jest na liście czynników czyniących
          małżeństwo nieważnym, jak również fakt nie poinformowania przyszłego
          współmałżonka o bezpłdności, jeśli samemu się o tym wie. Jak na któreś z pytań
          tej wagi odpowiada się nie, to nie dostanie się ślubu w Kościele.

          Mi chodzi o te inne kwestie, poza przeszkodami typu powyższego.
          Np. czy zgadzasz się ze sttwierdzeniem, że to głównie mąż ma zapewnić byt
          rodzinie CZY że pierwszym powołaniem kobiety jest macierzyństwo.
          • inkageo Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:41
            Bystra skąd Ty wzięłaś te pytania (czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że to
            głównie mąż ma zapewnić byt rodzinie CZY że pierwszym powołaniem kobiety jest
            macierzyństwo)???? W moim wzorze protokołu tego nie ma...
          • agnrek Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:42
            W momencie planowania slubu najczęściej nie wiemy, jak to jest z naszą
            płodnością. Rzadkie są sytuacje, gdy wiemy to na pewno.
            Mnie ksiądz pytał, czy mój narzeczony planuje dzieci, czy ja komuś nie
            obiecywalam małżeństwa, czy nie mam zobowiązań, czy byłam zaręczona, czy znam
            swój stan zdrowia i stan zdrowia narzeczonego.
          • annajustyna mylisz pojecia. Chodzi o to, czy bedac plodnym i 24.01.07, 22:14
            majac odpowuednie warunki bytowe i zdrowotne bedzie otwarci na potomstwo. W
            przypadku ludzi bezplodnych (ktorzy sa tego swiadomi), maja one obowiazek
            poinformowac o tym narzeczonego(narzeczona przed slubem...
        • emka_waw Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:37
          Skoro się nie zgadzacie z nauką Kościoła, to po co wam ślub katolicki? Naprawdę
          nie ma przymusu...
          • lamurr Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:43
            A co ma wiara do zapewniania bytu rodzinie?? Jesli żona ma lepszą pracę to czemu nie ona ma go zapewnić?
            • emka_waw Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:52
              W protokole nie ma pytania o zapewnienie bytu i nie o tym mówiłam.
              • bystra_26 w grudniu jeszcze było 22.01.07, 14:56
                wersja z serwisów przedślubnych jest chyba mniej wiarygodna od tej, którą na
                własne oczy w parafii widziałam - dla obu katolików

                poza tym wydaje mi się, że to z netu jest wersją dla katolika i innego
                chrześcijanina

                dla mnie te dodatkowe pytania również są średniostrawne
                • emka_waw Re: w grudniu jeszcze było 22.01.07, 14:59
                  Nie wiem, co było w necie, protokół miałam spisywany w początku września
                  (jestem już po ślubie) i pytania o zapewnienie bytu nie było.
          • inkageo Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:48
            Etyka planowania rodziny nie jest najistotniejszą z nauk kościoła, więc
            rezygnacja z przynależności do wspólnoty z powodu pewnych wątpliwości w tej
            kwestii jest niedorzecznawink Katolik ma prawo mieć rozterki i swoje zdanie,
            szczególnie na tak kontrowersyjne i rozwojowe tematy..
            • agnrek Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:51
              Dziewczynki, niepotrzebnie tak rozkładacie te pytania na czynniki pierwsze,bo
              wiele z nich nie padnie podczas rozmowy. Ja też się stresowałam, a było
              przyjemnie i normalnie, raczej proste i rozsądne pytania.
              • lamurr Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:53
                A myślałam że wszystkie pytania muszą paść. To ja już nic nie rozumiem...
                • agnrek Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:55
                  E tam, nie wiem, czy ktoś jest aż taki skrupulatny. Ja trafiłam na upierdliwego
                  księdza, ale nawet połowy mi nie zadał i większość swoimi słowami.
                • emka_waw Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:55
                  Owszem, muszą, i padają, ale akurat tego o zapewnienie bytu nie ma (z autopsji -
                  pamiętam swój protokół). Podejrzewam nadgorliwość księdza spisującego protokół.
                  • agnrek Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:58
                    Ja wyluzowałam, bo pomyślałam, że naprawdę ze świecą szukać takiego księdza,
                    który by odmówił ślubu. Zresztą nie wiem, co bym strasznego musiała powiedzieć,
                    żeby odmówił. Do spowiedzi podchodziłam 3 razy i dopiero za ostatnim dostałam
                    rozgrzeszenie (mieszkaliśmy razem). Przecież księżą chcą nawracać grzeszników i
                    namawiają do małżeństwa, prawda?
                  • bystra_26 czarno na białym wydrukowane 22.01.07, 14:59
                    To był fakt młody ksiądz, ale protokół wyciągnął standardowy z segregatora
                    PROTOKOŁY i tych pytań o BYT i MACIERZYŃSTWO nie zmyślił z nadgorliwości, tylko
                    miał normalnie wydrukowane - koniec trzeciej strony, na czwartej były jeszcze
                    inne - czy jetseśmy przeciw aborcji i dopuszczamy w trudnej sytuacji adopcję...
                    • emka_waw Re: czarno na białym wydrukowane 22.01.07, 15:05
                      Pytanie o bezpłodność pamiętam, owszem. O byt NIE. W jakiej diecezji ślub
                      bierzesz? Aborcji i adopcji nie pamiętam w ogóle.
                  • olera24 Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 18:37
                    a jednak najwyrazniej nie musza i nie wszędzie padają, u nas ksiądz (bardzo
                    zasadniczy) zadał najwyżej połowę pytań, raczej niekontrowersyjnych, na zasadzie
                    czy bylismy kiedys zaręczeni, czy ukrywamy choroby psychiczne czy chcemy mieć
                    dzieci.
            • emka_waw Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 14:54
              No właśnie, skoro masz rozterki, to po co ślub katolicki? Cywilny nie znaczy
              gorszy, a jeśli w końcu zdobędziesz to wewnętrzne przekonanie, że chcesz mieć
              rodzinę katolicką, to tego ślubu ci udzielą.
              • bystra_26 definicja Rodziny Katolickiej 23.01.07, 10:56
                możesz podać co pod tym pojęciem rozumiesz?
                • emka_waw Re: definicja Rodziny Katolickiej 23.01.07, 11:07
                  Rodzinę żyjącą zgodnie z naukami Kościoła Katolickiego.
                  • bystra_26 Re: definicja Rodziny Katolickiej 23.01.07, 11:12
                    bardzo dyplomatyczna odpowiedź...

                    a tak bardziej konkretnie, swoimi słowami, jak to na co dzień ma wyglądać?
                    • emka_waw Re: definicja Rodziny Katolickiej 23.01.07, 11:27
                      Odpowiedzi jest tyle, ile rodzin smile Każda powinna ułożyć sobie własne rodzinne
                      życie na własny sposób, zgodnie z nauką Kościoła (oczywiście mówimy tu tylko o
                      katolickiej rodzinie). Gdybym był 'słuszny i jedyny' przepis na taką dobrą
                      rodzinę, to autor mógłby za niego Nobla dostać smile Widzę tylko trzy niezbędne
                      punkty w rodzinie: wzajemna miłość, szacunek i odpowiedzialność. Reszta - to
                      życie.
                      • bystra_26 Re: definicja Rodziny Katolickiej 23.01.07, 11:48
                        Mam wrażenie, że nie potrafisz udzielić odpowiedzi wprost.

                        > rodzinę, to autor mógłby za niego Nobla dostać smile Widzę tylko trzy niezbędne
                        > punkty w rodzinie: wzajemna miłość, szacunek i odpowiedzialność. Reszta - to
                        > życie.

                        Te "trzy niezbędne punkty" nie sa zarezerwowane dla katolików. Rodzina o takich
                        cechach (całkowiecie popieram) może być równie dobrze ateistyczna, protestancka
                        czy założona przez małżeństwo mieszane religijnie.
                        • emka_waw Re: definicja Rodziny Katolickiej 23.01.07, 11:53
                          > Te "trzy niezbędne punkty" nie sa zarezerwowane dla katolików. Rodzina o
                          takich
                          >
                          > cechach (całkowiecie popieram) może być równie dobrze ateistyczna,
                          protestancka
                          >
                          > czy założona przez małżeństwo mieszane religijnie.

                          Jest to generalnie podstawa każdej normalnej rodziny, oczywiście. Dołóż do tego
                          swój kanon zasad zbudowany na kanonie zasad propagowanych przez Kościół
                          Katolicki, i mamy rodzinę katolicką. Bo zasady w rodzinie tworzą jej
                          członkowie, a nie jakikolwiek kościół. To do członków rodziny należy wybór
                          zasad, jakimi będą się kierować. Np. katolickich.
    • dr_kaczusia Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 22.01.07, 16:10
      To pewnie zalezy od parafii, ale nam ksiadz zadal doslownie z 5 pytan i nie mial
      wcale tego formularza, ktory mozna znalezc na stronach www. Krotko i
      zwiezlowato: czy nie jestesmy spokrewnieni, czy nie ma przymusu ze strony
      rodziny itd, czy jestesmy zdrowi (ogolnie), czy przewidujemy problemy we
      wspolzyciu (no nie doslownie, ale do tego sie sprowadzalo wink) i... wiecej nie
      pamietam. Bylo sympatycznie i szybko. Odpowiadalismy na przemian siedzac kolo
      siebie. Tak bylo w sw.Florianie w W-wie.

      Kolezanka u dominikanow na Freta miala nieco dluzszy protokol i odpowiadali
      kolejno, tzn najpiew ona (a on byl za drzwiami) i potem odwrotnie. Na pewno
      rozbawilo ja pytanie: "czy nie jest porwana?" smile)

      Wg mnie zamiast sie stresowac ustalcie sobie wspolna wersje odp i z glowy wink
      • martyna1985 ja powiedzialam NIE na pyt. o planowaniu 22.01.07, 17:33
        proboszcz od poczatku byl do nas negatywnie nastawiony wiec juz bylo mi
        wszystko jedno, slub MUSI udzielic, ale na szczescie bierzemy w innej parafi.
        • martyna1985 i jeszcze jedno 22.01.07, 17:41
          na bodajże 2 pytanie odpowiedzielismy TAK a proboszcz wpisal NIE jak
          powiedzielismy, ze razem mieszkamy.
        • inkageo Re: ja powiedzialam NIE na pyt. o planowaniu 22.01.07, 17:44
          Czyli żadnych konsekwencji tego "nie" nie będzie? Napisz po czy ksiądz
          udzielający ślubu nie robił problemów z tego tytułuwink
          • martyna1985 Re: ja powiedzialam NIE na pyt. o planowaniu 22.01.07, 17:48
            Ale slub bierzemy w innej parafii, protokól spisywalismy w innej. Ten drugi
            proboszcz wie, ze mieszkamy ze soba itp i nie robil nam problemow. jest
            bardziej "życiowy". pozdrawiam
            • hilda1007 Re: ja powiedzialam NIE na pyt. o planowaniu 22.01.07, 22:43
              ja już nic nie rozumiem. Czyli jak się mieszka razem, to formalistycznie
              traktujący sprawę ksiądz może nie dać ślubu? Na zdrowy rozum wydaje się, że
              powinien, i to szybkosmile
              • martyna1985 Re: ja powiedzialam NIE na pyt. o planowaniu 22.01.07, 22:50
                Nie wiem, czy moze nie dac. Ten proboszcz jest psychiczny i dlatego wiekszosc
                par ucieka, a to, ze nas tak potraktowal jak potraktowal, to tylko i wylacznie
                dlatego, ze własnie slub bierzemy w innej parafi.
                • katia.seitz do emka_waw 22.01.07, 23:09
                  Tak sobie to wszystko czytam, i smutno mi sie robi. Znam i - jak sadze -
                  rozumiem zasady Kosciola dotyczace natury malzenstwa i etyki seksualnej. Nie
                  uwazam tego za "kompletne bzdury". Tym niemniej jednak, bola mnie takie
                  stwierdzenia jak emki_waw: jesli nie zgadzasz sie z nauka Kosciola chocby w
                  jednej ze spraw, na przyklad kwestii antykoncepcji, to wara od slubu,
                  sakramentow, pozostaje ci slub cywilny i wieczne potepienie.

                  Tak to jest, ze im czlowiek szerzej otwiera oczy na swiat i wiecej mysli, to
                  widzi, ze Kosciol to instytucja spoleczna. Owszem, dla osob wierzacych - do
                  ktorych sama sie zaliczam ! - jest to tez instytucja, ktora przybliza ludzi do
                  Boga. Ale rowniez - instytucja stworzona przez ludzi, podlegajaca prawom
                  historii i zmianom w czasie - wraz ze zmianami spolecznymi. Znane fakty: w
                  sredniowieczu istnialy okreslone pozycje seksualne,w jakich wolno sypiac; seks
                  "od tylu" byl juz grzechem. A z drugiej strony, aborcja byla wowczas w mysl
                  nauki Kosciola dopuszczalna! (do 12 tygodnia bodajze - tak pisal Doktor
                  Kosciola, swiety Tomasz z Akwinu). A teraz zyjemy w takich czasach, ze wszystkie
                  pozycje seksualne sa dozwolone (w malzenstwie oczywiscie), za to aborcja -
                  zakazana. No i antykoncepcja tez. Tylko - kto wie co bedzie za 50 lat? Co jest
                  "sluszne", "prawdziwe", a co jest "grzeszne"?

                  Co chce przez to powiedziec? Otoz, ja wierze, ze w Kosciele sa prawdy
                  niezmienne, Boze, objawione. To, co glosil Jezus - bezwzgledne oddanie siebie,
                  wlasnego zycia na sluzbe Bogu i innym ludziom. Czynienie dobra. Ale to
                  przykazanie milosci mozna realizowac na wiele sposobow. Jestem przekonana, ze
                  mozna realizowac chrzescijanski ideal milosci malzenskiej stosujac antykoncepcje.
                  Wiele przykazan koscielnych to wynik uwarunkowan spoleczno - historycznych.
                  Kiedys ksieza mieli zony (do 1076 roku bodajze), teraz wydaje sie to nie do
                  pomyslenia. Dlatego moim zdaniem, usuwanie kogos poza nawias Kosciola dlatego,
                  ze nie zgadza sie w swoim sumieniu z jednym z tego rodzaju przepisow, jest
                  nieporozumieniem. Kosciol to Bog, dusza, pytania o sens zycia, zbawienie -
                  rzeczy stokroc wiekszego kalibru!

                  Przepraszam za te wynurzenia, ale tak mi sie nazbieralo po roznych lekturach...
                  • wrobelek0403 Re: do emka_waw 22.01.07, 23:57
                    katia,
                    bardzo madrze to napisalas, nic dodac nic ujac,smile

                    pozdrawiam
                  • sisigma Re: do emka_waw 23.01.07, 00:07
                    Bardzo to sympatycznie wywodzisz... tylko wyobraź sobie teraz naburmuszonego
                    proboszcza z jakiegoś małego miasteczka, który "swoje wie" - potrafi odmówić w
                    dniu ślubu gdy zobaczy, że panna młoda ma nagie ramiona. Co dopiero na "nie"
                    katolickiemu planowaniu rodziny w protokole... szczerze mówiąc też mam ten
                    problem.
                  • lamurr Amen! 23.01.07, 07:59
                    Zgadzam się w 100 %. Religia to wcale nie jest "wszystko albo nic".
                  • emka_waw Re: do emka_waw 23.01.07, 09:11
                    > Tak sobie to wszystko czytam, i smutno mi sie robi. Znam i - jak sadze -
                    > rozumiem zasady Kosciola dotyczace natury malzenstwa i etyki seksualnej. Nie
                    > uwazam tego za "kompletne bzdury". Tym niemniej jednak, bola mnie takie
                    > stwierdzenia jak emki_waw: jesli nie zgadzasz sie z nauka Kosciola chocby w
                    > jednej ze spraw, na przyklad kwestii antykoncepcji, to wara od slubu,
                    > sakramentow, pozostaje ci slub cywilny i wieczne potepienie.

                    "Wara od ślubu" i "wieczne potępienie" to twoje słowa nie moje. Nie kłam. To
                    też niezgodne z nauką kościoła.

                    Ślub cywilny jest według ciebie potępieniem? Wow.
                    • inkageo Re: do emka_waw 23.01.07, 10:05
                      Emka pokonanawinkwinkwink
                      • emka_waw Re: do emka_waw 23.01.07, 10:32
                        O, to jakaś walka była? Chyba przeoczyłam...
                    • katia.seitz Re: do emka_waw 23.01.07, 10:08
                      Życie w ślubie cywilnym literalnie - wg katechizmu KK - oznacza permanentne
                      życie w grzechu ciężkim, bez intencji zmiany tego stanu. Czy pociąga za sobą
                      "potępienie"? Moim zdaniem nie i fajnie, że twoim też nie. Ale dosłowne
                      interpretowanie katechizmu pociąga za sobą takie konsekwencje.

                      Odnośnie ludzi, którzy odpowiadają niezgodnie z nauką Kościoła na któreś z pytań
                      protokołu, pisałaś:
                      >Skoro się nie zgadzacie z nauką Kościoła, to po co wam ślub katolicki?
                      a także:
                      >skoro masz rozterki, to po co ślub katolicki?
                      Chciałam zwrócić uwagę, że dla ludzi "z rozterkami" też jest miejsce w Kościele
                      i udziale w jego sakramentach. Tak się jakoś składa, że im ludzie bardziej
                      myślący i refleksyjni, tym więcej mają rozterek i nie potrafią pewnych rzeczy
                      przyjmować "po prostu".

                      Polecam lekturę: tygodnik.onet.pl/1546,1382664,1,dzial.html - długie, ale
                      naprawdę warto. Nieco inne, odświeżające spojrzenie na kwestie grzechu,
                      sumienia, spowiedzi...

                      Nie miałam zamiaru kłamać, po prostu wyciągałam logiczne konsekwencje z pewnych
                      twierdzeń. Jeśli twoje intencje były inne, niz wywnioskowałam - cieszę się.
                      • emka_waw Re: do emka_waw 23.01.07, 10:31
                        A ja chciałam jedynie stwierdzić, że jeżeli ktoś chce wziąć ślub katolicki, to
                        pewne rzeczy musi zaakceptować i pewne warunki powinien spełnić, bo taka
                        obecnie jest nauka Kościoła, taka doktryna wiary. Jeśli nie - są inne wyznania,
                        a także śluby cywilne. Tak samo dobre! A dla kogoś z rozterkami wiary naprawdę
                        lepiej jest nie składać pewnych deklaracji, bo sam z własnym sumieniem może
                        mieć potem problemy.
                        • katia.seitz Re: do emka_waw 23.01.07, 10:48
                          Jeszcze raz polecam lekturę Bartosia. W tym właśnie leży problem - że w KK za
                          mała rola przyznawana jest "własnemu sumieniu", o którym piszesz. Jest to typowa
                          cecha instytucji społecznej - bronienie spójności własnych zasad. Etyka
                          traktowana jest legislatywnie - jako zespół praw, jak kodeks karny. Słowem, mamy
                          nacisk na literę, a nie ducha. Bartoś mówi: ważniejsze dla księdza przy
                          spowiedzi będzie to, czy w swoim życiu seksualnym nie wykraczasz poza ustalone
                          ramy tego co "dozwolone" i tego co "grzeszne". A nie to, czy realizujesz miłość
                          i szacunek dla drugiego człowieka. I to jest błąd.

                          Dlatego wciąż zakazuje się stosowania prezerwatyw przez małżonków (!) zarażonych
                          HIV w Afryce. Zakładamy, że ludzie będą żyć w całkowitej czystości, i problemu
                          nie będzie. I co z tego, że wiele ludzi tam już rodzi się z HIV, i nie jest tego
                          w stanie wykryć, bo dostępność testów na HIV jest marna. Trudno, niech umierają.
                          Nie duch się liczy, a litera. Jak dla mnie, jest to straszliwie odległe od nauki
                          Jezusa.

                          Kościół taki jest obecnie - choć wcale taki być nie musi. Bo to ludzie, nie Duch
                          święty, tworzą te szczegółowe "przykazania". Ja nie mam zamiaru traktować nauki
                          kościoła jako zbioru bezdusznych przepisów, które "muszę zaakceptowac i pewne
                          warunki spełnić". Tak to ja mogę traktować urzędy administracyjne. A wiara jest
                          dla mnie sprawą zbyt ważną.
                          • malgoszac Re: do emka_waw 23.01.07, 10:58
                            katia absolutnie sie z Toba zgadzam. Zreszta na nic nie musimy sie zgadzac. KK
                            w koncu powinien byc przez ksiezy traktowany jak wspolnota, w ktorej liczy sie
                            dialog, a nie ich nadrzedny status. A niestety w wielu przypadkach tak to
                            wlasnie wyglada...
                          • bystra_26 uff... istnieją inni myślący katolicy 23.01.07, 11:17
                            Jan Paweł II powiedział, że to CZŁOWIEK JEST DROGĄ KOŚCIOŁA, ale niestety w
                            praktyce, zwłaszcza w naszym kraju, gdzie często ważniejsze sa statystyki i
                            obrzędy niż przyprowadzanie ludzi do Żywego Boga, wielu, nawet świeckich (o
                            zgrozo) żyje wciąż wsłuszności odwrotnego przekonania, czyli KOŚCIÓŁ JEST DROGĄ
                            CZŁOWIEKA. Ale to już inny wątek...
                          • emka_waw Re: do emka_waw 23.01.07, 11:22
                            Zaraz, zaraz. Zaczynasz generalizować tam, gdzie to w ogóle sensu nie ma.
                            - mówimy o Polsce, nie o Afryce. Warunki i poziom życia u nas i u nich raczej
                            do siebie nijak nie przystają.
                            - mówimy o zakładaniu rodziny, nie o HIV. Trudno uznać HIV za stałą część
                            składową małżeństwa, wybacz. (Casus Simona Mola zostawiam z założenia odłogiem.)

                            I generalnie z tego, co mówisz, wynika mi jedno: współczesny Kościół Katolicki
                            nie każdemu musi pasować, i wielu chciałoby go zmienić. Mogą próbować. Mogą nie
                            akceptować. To PO CO im katolicki ślub w wierze, której do końca nie uznają?
                            Czy ich brak zaufania do instytucji musi od razu oznaczać brak wiary w Boga?
                            Mając wiarę w Boga, nawet biorąc ślub cywilny, sam sobie i tej drugiej osobie
                            przysięgasz na wszystko co dla ciebie najważniejsze, w tym na Boga równiesz. A
                            to jest istotą ślubu - nie przysięga, w tym czy innym kościele - ale przysięga
                            tej drugiej osobie. Zresztą nawet w Kościele Katolickim sakrament ślubu jest
                            jedynym, którego nie udziela kapłan. Nawzajem go sobie udzielają małżonkowie, a
                            kapłan jedynie błogosławi.

                            I znowu mam prośbę, napisałaś:
                            Ja nie mam zamiaru traktować nauk
                            > i
                            > kościoła jako zbioru bezdusznych przepisów, które "muszę zaakceptowac i pewne
                            > warunki spełnić".

                            Wyraźnie odnosisz się do mnie, a ja bynajmniej nauk kościoła tak nie traktuję.
                            Jeśli ty je tak traktujesz - twoja sprawa. Ale ja rozumiem pod tym
                            sformułowaniem nie wymóg, ale twoją dobrowolną deklarację uznania pewnych
                            zasad. Podkreślam: dobrowolną.
                      • sisigma Re: do Katia 23.01.07, 11:22
                        Rzeczywiście ciekawy artykuł, choć niektóre tezy (np. końcowa: im kto rzadziej
                        się spowiada, tym lepiej) dla mnie kontrowersyjne (każdy powinien się spowiadać
                        tak często jak to uważa za słuszne. Artykuł sprzeciwia się skrupulanctwu,
                        proponuje umiarkowane i wywazone odczucia religijne... myślę, ze cały urok tkwi
                        w różnorodności, majac pogląd umiarkowany, należy pozwolić innym miec skrajny,
                        nie oceniać ich - a to w moim odczuciu sie robi w tym artykule).

                        Kontrowersyjne dla mnie też dlatego, że walcząc z uproszczeniami - wprowadza
                        uproszczenia. I cały efekt dla mnie diabli biorą wink Generalnie z większoscią
                        tego co tam napisano - trudno się myślącemu człowiekowi nie zgodzić. Ja też
                        przezywam konflikt - czy odpowiadać poprawnie czy prawdziwie? Ośmielam się miec
                        własne zdanie na temat antykoncepcji i niestety nie pokrywa się ono w całosci z
                        opinia KK. Co do intymnego życia małżeńskiego - również.
                        • katia.seitz Re: do Katia 23.01.07, 11:30
                          Zgadzam sie z toba w pelni - to jest pisane z pewnej perspektywy, przeciwstawia
                          sie pewnym postawom, wiec popada w swego rodzaju jednostronnosc. Na pewno jest
                          sporo ludzi, ktorzy dobrze odnajduja sie w Kosciele w takim ksztalcie, jaki on
                          teraz ma - i to ich swiete prawo smile Wazne jednak, zeby nie odmawiac tego prawa
                          rowniez tym, ktorzy "maja rozterki". Ja bede odpowiadac na pytania protokolu
                          szczerze, juz ustalilismy to z narzeczonym - co ma byc, to bedzie smile
                          • katia.seitz Do Emka 23.01.07, 11:39
                            Wiesz, po prostu troche inaczej rozumiemy to, co przesądza o "byciu katolikiem"
                            czy też "byciu w Kościele". Zgadzam sie, że można zbliżać sie do Boga też poza
                            Kościołem. Ale ja doznałam po prostu od Kościoła bardzo wiele dobrego w tej
                            dziedzinie - w dziedzinie wiary. W nim zostałam wychowana, w nim odkrywałam
                            pewne prawdy wiary, on mi pomagał w wielu trudnych chwilach. I w nim chce
                            pozostać - mimo wszystko. Bo to ta religia, nie żadna inna, mnie ukształtowała,
                            dała mi materiał na odnalezienie mojej własnej drogi do Boga. I po prostu nie
                            godze sie z poglądem, że niezgodność mojego sumienia z jednym ze współczesnych
                            szczegółowych przepisów mnie z tej wspólnoty wykreśla.

                            Uwagi o HIV w Afryce były po prostu przykładem na logike działania instytucji
                            Kościoła smile Ogólnie zgadzam sie z Bartosiem, że etyka seksualna w Kościele jest
                            tworzona z punktu widzenia meżczyzn-celibatariuszy. Ale ty po prostu chyba nie
                            bardzo dopuszczasz tego rodzaju refleksyjnego podejścia. Dobrowolnie przyjmujemy
                            zbiór zasad i dalej już sie nie zastanawiamy. I twój wybór, twoje prawo.
                            • katia.seitz Do Emka 23.01.07, 11:43
                              I jeszcze tak na zakończenie - proponuje pozostanie przy swoich opiniach i
                              pokój, bo jak napisala sisigma, wartością jest różnorodność smile Dobrze jest
                              dowiadywać sie o istnieniu roznych podejsc i nawzajem dawać sobie do myślenia.
                              To tyle z mojej strony smile
                            • emka_waw Re: Do Emka 23.01.07, 11:49
                              Mój wybór bynajmniej nie oznacza, że nie dopuszczam refleksyjnego podejścia do
                              tematu. Tyle że ja akurat mam inne zdanie i nie uznaję półśrodków i kompromisów
                              w pewnych ważnych sprawach, a małżeństwo bez wątpienia jest ważne. A sto razy
                              ważniejsze od dogmatów jest dla mnie kwestia: przysięgając tej drugiej osobie w
                              wierze, której do końca nie akceptujesz, nie do końca również szczerze
                              przysięgasz, bo jest tu gdzieś jakieś "ale". W przysiędze ślubnej nie ma
                              miejsca na "ale".
                              • bystra_26 w wierze 23.01.07, 11:57
                                a czy ślubujesz wiarę w dogmaty i naukę Kościoła, czy miłość, wierność itd.
                                wybrankowi?

                                poza tym do ok. XVII w. małżeństwo NIE BYŁO sakramentem w Kościele, choć było
                                uważane za święte samo w sobie, ze względu na to, że miłość pochodzi do Boga,
                                który sam jest miłością
                                • emka_waw Re: w wierze 23.01.07, 12:08
                                  > a czy ślubujesz wiarę w dogmaty i naukę Kościoła, czy miłość, wierność itd.
                                  > wybrankowi?

                                  Mam się powtarzać, czy przeczytasz ze zrozumieniem, to co już napisałam? Bo tam
                                  jest odpowiedź, i to bardzo łopatologiczna.
                                  >
                                  > poza tym do ok. XVII w. małżeństwo NIE BYŁO sakramentem w Kościele,

                                  Może nie zauważyłaś, ale mamy obecnie XXI wiek... Sprawy religii za Piasta
                                  Kołodzieja mnie zerowo w tej chwili interesują.
                              • katia.seitz Re: Do Emka 23.01.07, 12:01
                                Rozumiem smile

                                Z tym że dla mnie używanie środków antykoncepcyjnych samo w sobie nie jest
                                sprzeczne z WIARĄ, z jej duchem. Jest sprzeczne z LITERĄ, a to dla mnie nie jest
                                kwestia mojej relacji z Bogiem, tylko uwarunkowań społecznych Kościoła jako
                                instytucji. Moja przysiega składana w Kościele - "na dobre i na złe, w zdrowiu i
                                chorobie, tak mi dopomóż Bóg" - jest w moim głebokim przekonaniu przysiegą
                                najszczerszą i najpełniejszą, nie ma tu miejsca na żadne "ale", biore to
                                wszystko w pełni.

                                Małżeństwo w myśl nauki KK, to realizacja związku miedzy ludźmi, opartego na
                                pełnym oddaniu, miłości, a także otwartości na potomstwo, które sie ma w nim
                                pojawić, którym "Bóg nas obdarzy". I zgadzam sie z tym całkowicie. Można by
                                otworzyć wielką dyskusje, czy stosowanie antykoncepcji jest sprzeczne z tą
                                "naturą małżeństwa" - ale chyba nie warto, to już było, chociażby na forum o
                                naturalnym planowaniu rodziny. W moim najszczerszym przekonaniu, w moim sumieniu
                                - nie jest to sprzeczne. I tyle.

                                Tu jest mnóstwo szczegółowych i bardzo osobistych wątków; mogłabym napisać,
                                dlaczego dla mnie sakramenty są sprawą tak ważną, ale to juz chyba nie miejsce
                                na to. Po prostu - to kwestia różnorodnego podejścia do tego, czym jest wiara.
                                Miałam już skończyć, wiec kończe smile Powodzenia i wszystkiego dobrego.
                                • emka_waw Re: Do Emka 23.01.07, 12:13
                                  Antykoncepcja jako taka sprzeczna nie jest z nauką KK, tylko niektóre z jej
                                  metod, tak na marginesie.

                                  Też życzę powodzenia smile
                                  • bystra_26 bzdura totalna 23.01.07, 12:25
                                    Kościół Rzymsko-Katolicki nie dopuszcza ŻADNEJ antykoncepcji!

                                    Tzw. naturalne metody planowania rodziny nie są antykoncepcją, ponieważ
                                    wymagają czasowego zaniechania współżycia. Przy stosowaniu środków
                                    antykoncepcyjnych zasdniczo chodzi o to, by współżycia nie zaniechiwać, one
                                    zapobiegają poczęciu, gdy współżyje się w okresie płodnym. Nawet Światowa
                                    Organizacja Zdrowia (WTO) tak to definiuje.
                                    • emka_waw Re: bzdura totalna 23.01.07, 12:38
                                      Stosunek przerywany CZYM jest, w takim układzie?
                                      • anek45 [...] 23.01.07, 12:46
                                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                        • diatus do anek45; RE: bzdura totalna 23.01.07, 13:01
                                          śledzę to forum od około 2 tygodni i do tej pory myślałam, że nigdy nie zgodzę
                                          się z Tobą... a tu niespodzianka wink pozdrawiam!
                                          • anek45 [...] 23.01.07, 13:09
                                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                            • inkageo Re: do anek45; RE: bzdura totalna 23.01.07, 13:13
                                              Ajjjjj....taka ciekawa dyskusja mnie omija bo w końcu postanowiłam się zabrać
                                              za pracę....
                                      • karolinka.f Re: bzdura totalna 24.01.07, 12:35
                                        Jestem ciekawa co miałaś na myśli.
                                        • emka_waw Re: bzdura totalna 24.01.07, 12:45
                                          W zakresie czego?
                                • waderka Re: Do Katia.Seitz 23.01.07, 15:55
                                  Katia, już dawno nie czytałam na tym forum takich przemyślanych, wyważonych
                                  wypowiedzi.

                                  Wiesz, że mi pomogłaś? Bardzo mądrze piszesz. Dziekuję i serdecznie pozdrawiam.

                                  I zgadzam się z Tobą co do joty.
    • bystra_26 Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 24.01.07, 10:26
      up

      mam nadzieję, że wrócimy do tytułowego wątku - czy ktoś z Was spisywał protokół
      i odpowiadał na pytania z etyki NIE?
    • ana.ana.ana Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 24.01.07, 11:42
      Wreszcie trafił się post, nad którym trzeba się zastanowić. A nie ciągle o
      sukienkach, jakby to było najważniejsze.
      Ale też chciałabym dowiedzieć się, jak to jest z tymi przeczącymi
      odpowiedziami.
    • bystra_26 nadal poszukiwani asertywni 24.01.07, 16:29
      up
    • annajustyna Mysmy powiedzieli 2 razy NIE, tzn. nie tak jednozn 24.01.07, 22:11
      cznie, ze odrzucamy etyke seksualna KK (bo w zasadzie sie z nia zgadzamy etc.),
      ale np. nie mozemy sie zgodzic z cyrkiem, ktory KK robi wokol prezerwatyw
      (choroby typu grzybica, brodawczak etc). ksiadz przyznal nam racje i zazanczyl,
      ze sie zgadzamy, bo chodzi o pryncypia, a nie sytuacje szczegolne (aczkolwiek te
      szczegolne z prezerwatywami dotycza 90% parwink)). No i przy pewnosci co do
      zdrowia psyczicznego wspolnie we trojke stwierdzilismy, ze pytanie jest
      tendencyjnesmile))).
    • bystra_26 Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 25.01.07, 11:08
      up
    • bystra_26 ??? 25.01.07, 15:43
      up
    • diatus Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 26.01.07, 08:37
      ciekawe pytanie, tez chetnie poznam wrazenia tych, ktorzy spisywanie protokolu
      maja juz za soba.
    • bystra_26 Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 26.01.07, 12:47
      up
    • bystra_26 Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 26.01.07, 16:19
      up
    • aska90 Bystra:) 26.01.07, 16:23
      Może po prostu sprawdź na własnej skórze. Przetrzyj szlaki.
      • bystra_26 Re: Bystra:) 27.01.07, 15:36
        już byłam, ale nie miałam czasu wyłuszczyć księdzu wszystkich wątpliwości, bo za
        pół godziny była następna para
    • bystra_26 Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 27.01.07, 15:38
      Jest weekend, więc mam nadzieję, że znajdzie się kilka osób, które napiszą coś
      sensownego na zadany temat.
    • bystra_26 Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 28.01.07, 20:50
      up
      • jakaspanna Re: czy za NIE na protokole mogą nie dać ślubu? 28.01.07, 21:13
        A co Cie tak to interesuje?? Odpowiadaj zgodnie z wlasnym sumieniem.Juz Ci
        dziewczyny napisaly, ktore powiedzialy NIE.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka