Dodaj do ulubionych

Mój mąż to...

20.02.07, 06:45
najlepsze co mnie w życiu spotkało...
Obserwuj wątek
    • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 08:33

    • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 08:34
      mój M. to nie jest najlepsze
      największym szczęściem jest mój syn
      M. jest dopiero po nim
      • mary_popins Re: Mój mąż to... 20.02.07, 09:16
        o kurcze sad
        • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 09:32
          mary_popins napisała:

          > o kurcze sad


          dlaczego !?
          • mary_popins Re: Mój mąż to... 20.02.07, 09:59
            Bo to maz powinien byc najwazniejszy. To jego masz na cale zycie. Dzieci masz
            tylko na wychowanie. Potem one wyfruna a Wy zostaniecie we dwoje.
            • nombrilek Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:02
              Zgadzam się
            • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:03
              nie masz racji

              dla mnie jest syn ważniejszy
              M. o tym wie

              wybrał nas
              musi więc "ścierpieć" drugą pozycję w moim sercu
              • mary_popins Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:05
                Dlatego mowie "o kurcze". I nie zazdroszcze. Moj P. na pewno by sie nie godzil
                cos takiego. Ani ja nie chcialabym, zeby byl ktos, kto jest wazniejszy.
                • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:07
                  nie jesteś mamą
                  nie przeszłaś tego, co ja

                  więc nie możesz oceniać

                  M. pokochał nas
                  musiał zaakceptować, że nas jest dwójka

                  i nawet z czasem, majac więcej dzieci, Mały będzie ten najważniejszy
                  • mary_popins Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:11
                    no to pieknie sad Nie ma jak rodzic, ktory kocha swoje dzieci nie tak samo. Ale
                    to Twoj problem.
                    Ja nie oceniam i nijak mnie nie nurtuje sytuacja innych osob. Mowie czego
                    jestem pewna. Maz/zona ma byc najwazniejszy. A potem dzieci.
                    • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:12
                      <Maz/zona ma byc najwazniejszy. A potem dzieci.

                      to jest twoje zdanie
                      moje nie
                      • mary_popins Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:16
                        Dokladnie, moje zdanie.
                        Ty mozesz miec inne. Nie moj problem. Na szczescie wink
                        • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:17
                          to nie jest żaden problem
                          ile ludzi tyle opinii
                          normalne
                          • mary_popins Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:20
                            Gdyby mi moj przyszly maz powiedzial, ze nigdy nie bede dla niego
                            najwazniejsza, bo juz ma ta najwazniejsza osobe, i ze ona bedzie wazniejsza niz
                            kazde inne dziecko, to bylby problem. Ale go nie ma na szczescie. Ufff wink
                            • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:22
                              mężczyzna jest trochę inny
                              on inaczej mysli

                              ale chociaż M. stwierdził przed chwilą, że wybrałby dziecko
                              • nombrilek Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:24
                                No może to mogę zrozumic, choc jeszcze nie jestem mamą, że wybrałabys dziecko
                                od męża, ale tego, że jak pojawi się nastepne dziecko to to będzie i tak
                                najważniejsze. To jest dla mnie niezrozumiałe
                                • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:26
                                  nie wiem, ale ja mam stracha, ze nie byłabym w stanie pokochać nastepne dziecko
                                  tak jak Małego
                                  że nie potrafiłąbym tak do końca zaakceptować

                                  może to minie

                                  ale miłość do Małego nie powtórzy się
                                  miłość do następnego dziecka będzie już na pewno inna
                                  • paola_23 Re: Mój mąż to... 20.02.07, 12:00
                                    jak można tak dziwnie myśleć?!
                                    Każde dziecko się kocha tak samo i mocno. Jeżeli nie to lepiej nie mieć więcej
                                    niż jednego, bo tak może narodzić się zazdrość pomiędzy rodzeństwem, a nie daj
                                    Boże nienawiść... Ja byłam zazdrosna na początku o młodszą siostrę, jednkże
                                    rodzice nigdy nie dali mio odczuć, że jestem tą mniej lub bardziej kochaną.
                                    Tak samo nigdy przenigdy nie powiedziłabym, że kocham kogoś bardziej a kogoś
                                    mnie. Napewno inaczej ale nie mniej lub bardziej. Rodziców swoich kocham inną
                                    miłością jak męża a dzieci to zobaczymy...
                                    • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 18:06
                                      paola_23 napisała:

                                      > jak można tak dziwnie myśleć?!
                                      > Każde dziecko się kocha tak samo i mocno. Jeżeli nie to lepiej nie mieć więcej
                                      > niż jednego, bo tak może narodzić się zazdrość pomiędzy rodzeństwem, a nie daj
                                      > Boże nienawiść... Ja byłam zazdrosna na początku o młodszą siostrę, jednkże
                                      > rodzice nigdy nie dali mio odczuć, że jestem tą mniej lub bardziej kochaną.
                                      > Tak samo nigdy przenigdy nie powiedziłabym, że kocham kogoś bardziej a kogoś
                                      > mnie. Napewno inaczej ale nie mniej lub bardziej. Rodziców swoich kocham inną
                                      > miłością jak męża a dzieci to zobaczymy...


                                      to nie jest dziwne myslenie
                                      to jest normalne myslenie matki, która mysli o rodzeństwie dla swojego jedynaka
                                      spytaj się mamy
                                      też miała pewnie takie obawy
                                      to jest normalne

                                      i ja potrafię otwarcie o tym mówić
                                      są to normalne uczucia
                                      M. o tym wie

                                      ale jednocześnie chcę następne dzieci rok po roku
                                      chcemy mieć trójkę

                                      między Małym a nastepnym dzieckiem ma byc 7 lat różnicy
                                      a później rok po roku
                                      • paola_23 Re: Mój mąż to... 21.02.07, 09:02
                                        Przepraszam, ale nadal nie rozumiem co masz na myśli wygłaszając takie
                                        stwierdzenia. Może i dzieci nie mam, ale wiem jedno że mój mąż zawsze będzie
                                        ważny i kochany, tak samo jak dzieci. Wiadomo jest to inny rodzaj miłości i
                                        poruszanie kwestii wyboru jest chyba niepotrzebne. Nie mam zamiaru wybierać
                                        nigdy, jednakże gdyby coś się kiedyś popsuło (co nie będzie miało miejsca) to
                                        oczywistym jest że dzieci będą najważniejsze. Rozumiem Cię dlatego, że Ty masz
                                        drugiego partnera, który chyba ojcem nie jest i wiem że pewnie chcesz chronić
                                        swojego synka, bo bardzo go kochasz. Był przecież z Tobą jak byłaś sama.Moja
                                        mama czy ja mamy inną sytuację i może stąd różnica zdań?!
                                        • anetina Re: Mój mąż to... 22.02.07, 08:33
                                          trochę się zeszło z tematu big_grin

                                          a pytałas się np. mamy?
                                          wszystkie w otoczeniu moim matki zawsze miały stracha przed urodzeniem
                                          następnego
                                          nawet poczytaj sobie forum
                                          to samo

                                          to jest normalne uczucie, że nie wiesz, czy jesteś w stanie tak samo pokochac
                                          następne dziecko
                                          ja wiem jedno - Mały będzie kochany przeze mnie inną miłością niż kolejne dzieci
                                          bo to jest mój upragniony syn

                                          na dodatek mam przeczucie, że następne to już będą dziewczynki big_grin\

                                          a odnośnie wyboru - nawet mój partner stwierdził, że w razie czego wybrałby
                                          Małego
                                          tak że może też trochę inaczej patrzymy, bo jesteśmy w innym wieku !?
                                • mary_popins Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:29
                                  Tego sie raczej nie da zrozumiec. A ona na pewno nie chce na forum opisywac
                                  szczegolow sytuacji, ktora sprawila, ze tak uwaza.
                                  Ja uwazam, ze maz ma byc najwazniejszy. A dla meza zona. wink
                              • mary_popins Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:26
                                no to fajnie sie dopasowaliscie. Najwazniejsze dzicko dla Ciebie i dla niego.
                                • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:27
                                  będziecie rodzicqami - zobaczycie

                                  powtórzymy ten sam wątek za ileś lat

                                  ok?
                                  • mary_popins Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:32
                                    Probujesz nas przestraszyc, ze kazdej kobiecie potem dziecko przeslania meza?
                                    Nie sadze. Ja poki co jestem tylko mama chrzestna mojego siostrzenca. Dziecko
                                    najukochansze ze wszystkich. Calymi dniami moglabym z nim byc. I czuje, jakby
                                    byl moj. Ale P. ma byc najwazniejszy. Bo to on bedzie na zawsze.
                                    • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:33
                                      ja nie straszę big_grin

                                      miłość do dziecka czy partnera, nie jest straszna big_grin
                                      • mary_popins Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:41
                                        ale stawianie meza na pozycji z gory okreslonej jako "nie najwazniejszy" i to
                                        przed slubem, kiedy dopiero zapada decyzja o wspolnym byciu do smierci, jest co
                                        najmniej zastanawiajace( moze faktycznie "straszne" to okreslenie nie
                                        przystajace do sytuacji).

                                        My na szczescie mamy to obgadane. Najwazniejsza ma byc zona/maz
                                        • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 11:35
                                          tylko spójrz na to z innej strony
                                          was jest tylko dwójka
                                          nas już jest trójka big_grin

                                          to są całkowicie inne punkty patrzenia
                                    • chusteczka1272 Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:40
                                      mary_popins napisała:

                                      > Probujesz nas przestraszyc, ze kazdej kobiecie potem dziecko przeslania meza?


                                      Mary_popins ona nie straszy tak czasem bywa! Mąż jest najważniejszy jak
                                      wcześniej wspomniałam, gdy pojawia się najpierw (wcześniej niż dziecko) bo to
                                      pierwsza wielka miłość, ale gdy zdarza się, że dziecko pojawia się
                                      najpierw...to to dziecko jest najważniejszą miłością...a potem dopiero pojawia
                                      się mężczyzna, mąż i on też jest najważniejszy, ale dziecko ZAWSZE będzie przed
                                      nim....
                                      po prostu rozumiem sytuację anetiny, Ty nie...i masz prawo, bo nie jesteś w
                                      takiej sytuacji...ale tak naprawdę jest!
                      • ae_iwona_83 Re: Mój mąż to... 21.02.07, 11:36
                        ja jeszcze nie mam dziecka, a wiem ze ono bedzie najwazniejsze i moj przyszly
                        maz tez o tym wie i oboje to rozumiemy ze to dziecko jest najwazniejsze , moje
                        zdanie
                    • nombrilek Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:12
                      No może nie do końca ma byc najwazniejszy ale na równi, zresztą dziecko sie
                      kocha inna miłościa i inaczej niz męża
                    • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:14
                      z czasem, jak będziesz miała dziecko/dzici - może staniesz przed wyborem - nie
                      życzę ci tego oczywiście - kogo wpierw uratować
                      rozumiem, że wybierzesz męża !?
                      ja nie

                      ja wiem to
                      mój M. wie to
                      takie jest zycie
                    • chusteczka1272 Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:16
                      >Maz/zona ma byc najwazniejszy. A potem dzieci.

                      pod warunkiem, że mąż żona jest najpierw a potem pojawiają się wspólne
                      dzieci...jeśli najpierw jest dziecko, a potem dopiero mąż...dziecko jest dla
                      nas najważniejsze, choć mąż też...ale inaczej...to już jest inna miłość
                      • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:16
                        to jest właśnie opinia mamy smile
                        • chusteczka1272 Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:19
                          zgadza się MAMA...i choć kochająca męża, choc mąż ważny, może najważniejszy to
                          w sytuacji wyboru mąż/dziecko ZAWSZE ale to ZAWSZE bez względu na wszystko
                          wybierze DZIECKO!!!
            • paola_23 Re: Mój mąż to... 20.02.07, 11:52
              Jeżeli będę kiedyś miała dzieci to napewno będą one tak samo mocno kochane jak
              mój mąż. Nie lubię jak moja koleżanka przy swoim chłopaku mówi że kocha dziecko
              mocno a jego mniej. Widzę, że mimo wszystko to chłopaka boli... Dla mnie dzieci
              darzy się inną miłością a męża inną, jednakże tak samo mocną i trwałą!
              • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 18:07
                tak

                tylko tu jest mowa akurat o tym, kogo byś wybrała - męża czy dziecko big_grin
                • paola_23 Re: Mój mąż to... 21.02.07, 09:14
                  Wiesz trudne pytanie?!
                  W sumie bez męża czy dziecka życie dla mnie straciło by sens, jednakże uważam że
                  dziecko jest słabsze i bezbronne i poświęciłabym wszystko dla niego (jakbym je
                  miała). Co nie znaczy, że dla męża nie oddałabym życia.
    • karolin-k wspaniały wątek 20.02.07, 09:34
      bo do tej pory myślałam, ze większość z nas wychodzi za mąż bo musi, a nie
      dlatego że kocha swoich przyszłych mężów i uważa ich za największy skarb
      • chusteczka1272 Re: wspaniały wątek 20.02.07, 09:54
        masz trochę racji, gdy wychodziłam za Niego za mąż byłam przekonana, że muszę,
        że nie mam innego wyjścia...teraz, wiem, że chyba sam Bóg mi Go zesłał...
        • karolin-k Re: wspaniały wątek 20.02.07, 09:58
          to nie zazdroszcze
          bo ja wiem, ze chce, a nie musze i to wspaniałe uczucie,
          ale dobrze ze wszystko Ci sie wyprostowało
          • chusteczka1272 Re: wspaniały wątek 20.02.07, 09:59
            mam ogromną nadzieję, że wreszcie się wszystko u mnie wyprostuje....
    • nombrilek Re: Mój mąż to... 20.02.07, 09:42
      Mój (jeszcze nie) mąż jest dla mnie najwiekszym Skarbem...
    • kasiaaaa24 Re: Mój mąż to... 20.02.07, 09:58

      Chciałabym być taka pewna, ze to włąśnie ten Jedyny. Czasem mam tyle
      wątpliwościsad Czasem mnie to po prostu przerasta crying
      • karolin-k jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szczęślim 20.02.07, 10:04
        wyznaje taką zasade,
        w poprzednim związku miałam wątpliwości, toteż teraz mówię o nim jako o
        poprzednim związku
        a teraz mimo drobnych nieporozumień i rożnic zdań, wiem ze takie dwa jedynaki
        nie mogą męczyć innych osób smile
        • kasiaaaa24 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 10:09
          Może to normalne, ze każda przyszła żona zastanawia się, czy kiedyś nie pokocha
          innego, albo czy kiedyś ich związek nie stanie się tylko formalnością (chociaż
          wątpię ze każda ma takie dylematy). A nas wiele różni - wykształcenie, sposób
          wychowania, poczucie humoru, ogłada. Nie mówię ze Go nie kocham, ale czy kiedyś
          to wszystko nie stanie się problemem.. sad-
          • anetina Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 10:11
            miłość trudno zobrazować

            H. był moją wielka miłością
            gdy byłam z następnym, teraz już eksem - wiedziałam, że jestem w stanie w
            każdym momencie wrócić do H.
            ale będąc teraz z M., nie spojrzałabym nawet na H.

            to dało mi już do konca zrozumieć, że M. jest tym jedynym
            że ta miłość przetrwa wszystko
            • kasiaaaa24 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 10:14
              Tak bardzo chciałabym mieć taką pewność... Mówi się ze przeciwieństwa się
              przyciągają, ale mi cięzko to zaakceptować. Chciałabym żeby mój N był bardziej
              ambitny, pracowity, a nie myślał o grach komputerowych i samochodach sad
              • andziashea Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 10:17
                On chyba to samo moze powiedzieć o tobie, tylko zamiast gier komputerowych i
                samochodu wpisze: suknia, serwetki, zaproszenia i zabawy weselne.
                • kasiaaaa24 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 10:25
                  Tylko ze to ja jestem po dwóch kierunkach studiów i zarabiam na wszystkie nasze
                  zachcianki - egzotyczne wycieczki, jego samochów, i właśnie na tą sukienkę i
                  serwetki. Kocham go i dała bym mu wszystko, tylko czy tej miłości starczy na
                  zawsze...
                  • ala-81 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 10:30
                    KAsiu, a kiedy ślub??
                    • kasiaaaa24 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 10:38
                      12.01.2008 - sala, wodzirej i kościół już zarezerwowane
                      • ala-81 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 10:47
                        masz jeszcze dużo czasu, aby wszystko przemyśleć na spokojnie.
                  • andziashea Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 10:39
                    To moze dla odmiany przestań sponsorować i zacznij wymagać udziału w kosztach.
                    Za sukienkę pałcisz ty, OK, ale dlaczego sponsorujesz jego samochód? Dorosli
                    ludzie (powinni) sami zarabiają na swoje porzeby, zachcianki i widzimisię. Inna
                    sytuacja, kiedy wszystkim układ sponsorowany odpowiada, ale jak widać, to nie
                    twój przypadek.
                    • ala-81 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 10:46
                      zgadzam się z andzią
                    • anetina Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 11:37
                      a na pewno on jest w tobie zakochany
                      czy tylko w twojej kasie?

                      sorry za otwartość
          • ala-81 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 10:38
            przykład banalny smile
            mój pierwszy facet doprowadzał mnie do szału, sama nie wiem dlaczego i czy to
            było normalne, swoją pomarańczową koszulką - jesoooo krew mi się gotowała a on
            wyglądał jak kretyn. Natomiast mój przyszły mąż pięknie wygląda w
            pomarańczowym smile)

            Myślę ze w Waszym przypadku nie chodzi o wykształcenie, poczucie humoru, czy
            obycie towarzyskie, chodzi własnie o Twojego N. MOze przy boku kogoś innego nie
            zauważałabyś tych rzeczy?
            • paola_23 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 15:15
              jak się kogoś naprawdę kocha to się żadnych jego wad nie zauważa!
              Zgadzam się !
              • aska90 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 15:17
                A tu się nie zgodzę z Tobą. Wady się zauwaza, ale nie przeszkadzają one ani na
                co dzień, ani od święta.

                Mój mąż jest aniołemwink. Ja przeciwnie, i cały czas mu się dziwię, jak ze mną
                wytrzymuje.
                • paola_23 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 15:43
                  ja wiem, że mój i ja mamy wady i staramy się o tym rozmaiwać i poprawiać się,
                  ale np. tego że ja mam np. głos krzykliwy, czy krzywy nos, albo coś tam innego
                  (to nieprawda jakby co) nikt z nas nie zauważa, bo bardzo się kochamy!!!dla nas
                  te wady stają się zaletami, bo dotyczą nasze ukochanej drugiej połówki!
              • chusteczka1272 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 21.02.07, 06:40
                jak się jest ZAKOCHANYM to się nie zauważa wad, jak się kocha to się je zauważa
                i akceptuje...
                • paola_23 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 21.02.07, 09:17
                  ja wiem, że sama mam wady i wiem że mój mąż je ma. tylko, że wcale mi one nie
                  przeszkadzają a nawet można powiedzieć że je kocham...
                  wiesz trudno powiedzieć, że nie kocham mojego męża jak już tak długo się ze sobą
                  "męczymy" (to żart!)...
                • anetina Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 22.02.07, 08:27
                  chusteczka1272 napisała:

                  > jak się jest ZAKOCHANYM to się nie zauważa wad, jak się kocha to się je
                  zauważa
                  >
                  > i akceptuje...



                  bardzo dobre porównanie
          • paola_23 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 15:13
            Ja ani przez sekunde tak nie pomyslalam a jestesmy od siebie zupelnie inni.
            jednak to malo istotne dla nas bo bardzo siebie nawzajem potrzebujemy. jestesmy
            przede wszystkim przyjaciolmi i malzenstwem! jeżeli masz wątpliwości to poważnie
            się zastanów, bo ślub to decyzja na całe życie i po co sobie je niszczyć...
        • chusteczka1272 Re: jeśli sa watpliwości tzn że nie jest się szcz 20.02.07, 10:10
          tylko widzisz, życie jest tak skonstruowane, ze NIGDY PRZENIGDY nie możesz byc
          pewną tego co będzie jutro...w jednej sekundzie może wszystko się
          zmienic......dziś jesteś na 100% przekonana, że tego właśnie chcesz, że to ten
          jedyny...tylko, że czasem nie mamy wpływu na to co sie dzieję, czasem zmieniamy
          zdanie pod wływem wielu zmieniających się czynników, wydarzeń...
          Życzę Ci oczywiście tego, byś całe życie była tego tak pewna jak dziś...

          Bo ja nie jestem niczego pewna...dziś jestem szczęśliwa, kto wie co będzie
          jutro...wczoraj nawet nie przypuszczałabym, że jeszcze kiedyś tak może
          być...dziś jestem szczęśliwa i tylko to się liczy...
          • karolin-k mnie by to wszystko zastanawiało 20.02.07, 14:54
            martwilabym się, ze mój przyszły mąż nic nie robi i wszystko dostaje ode mnie
            na tacy
            obydwoje się staramy, żeby nam razem było dobrze
            kazde na tyle na ile może

            ale pamietam, ze w poprzednim związku, jak mineło zakochanie (powiedzmy 2
            lata), to wiedziałam, ze jeśli zostaniemy razem, to będę go zdradzać smile
            a teraz nawet przez myśl mi to nie przejdzie, no i jestem zazdrosna, kiedyś nie
            byłam, i kilka innych takich rzeczy, które mnie denerwowały wczeniej a teraz nie
    • ala-81 Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:22
      ja się nie zastanawiam "czy to ten", bo wiem że tak
      zastanawiam się tylko jak my ze sobą wytrzymamy całe życie ;P
    • muminek80 Re: Mój mąż to... 20.02.07, 10:57
      mój (jeszcze nie) mąż to...duża ciepła kochana piegowata kulka, która jest moim
      najlepszym przyjacielem smilei jak jest mi źle to włażę sobie do niego pod pachę i
      udaje, że mnie nie ma smile
      • paola_23 Re: Mój mąż to... 20.02.07, 11:45
        Mój już mąż to najlepsza człowiek jakiego udało mi się poznać w całym moim
        życiu. Poznaliśmy się 7,5 roku temu i od tamtej chwili oboje jesteśmy
        nierozłączni! W zeszłym roku wzięliśmy ślub i od tamtego momentu jest jeszcze
        lepiej... Mój ukochany to mój najlepszy i jedyny prawdziwy przyjaciel, któremu
        mogę powiedzieć wszystko, wyżalić się, a on zawsze mi pomoże i podniesie na
        duchu! Jest człowiekiem bardzo kochanym, wyrozumiałym, ciepłym, romantycznym
        (troszkę...), wrażliwym a zarazem twardym i baaaaardzo pracowitym. Praca
        wypełnia mu prawie 24 godziny dziennie i zajmuje nawet całe weekendy i święta.
        Jednakże jak tylko może wynagradza mi każdą straconą chwilę... Gdyby nie On to
        może i moje losy potoczyły się zupełnie inaczej i być może nie dałabym rady w
        wielu ciężkich dla mnie chwilach. Jednakże On zawsze był przy mnie i mnie
        wspierał! Tak jest po dziś dzień! Za to mu bardzo dziękuję!
        • nombrilek Re: Mój mąż to... 20.02.07, 12:04
          No to podniosłaś mnie na duchu, bo praca mojemu narzeczonemu też wypełnia
          bardzo duzo czasu, i mimo, że wiem, że robi to dla nas, to martwie sie jak to
          będzie po slubie
          • paola_23 Re: Mój mąż to... 20.02.07, 12:10
            Kochana po slubie będziecie mieli wspólnie spędzone noce i poranki. mój jak
            wstaje po 4 rano to całuje mnie na pożegnanie i mówi mi jak bardzo mnie kocha i
            cieszy się, że mamy siebie... To bardzo podnosi na duchu i daje siły do dalszej
            walki o lepsze życie. Może kiedyś będziemy mieli więcej czasu dla siebie! Ja
            nauczyłam się już cieszyć z tego co mam! Jestem pewna jego uczuć i swoich też.
            Ty też musisz być. Jak jesteś to nic nie powinno zniszczyć tego co jest między
            Wami.
            • nombrilek Re: Mój mąż to... 20.02.07, 12:25
              No tak, teraz jeszcze nie mieszkamy razem, ale jak zamieszkamy to własnie
              bedziemy miec codzinnie wspólne wieczory, noce, poranki, a to i tak bardzo duzo
              dla nas. Najważniejsze ze wiem, że to ten Jedyny i bardzo bardzo Go kocham smile
              • paola_23 Re: Mój mąż to... 20.02.07, 12:47
                To najważniejsze!
                Przekonasz się sama, że ślub i wesele to nic w porównaniu z małżeństwem! Teraz
                dopiero to zrozumiałam, że nieważne co będę miała na sobie i gdzie będę miała
                wesele itd. Najważniejsze, że wychodzę za mąż za człowieka, którego kocham ponad
                życie i który jest dla mnie całym światem!
                • nombrilek Re: Mój mąż to... 21.02.07, 10:29
                  Też tak uważam, dla mnie nie jest najwazniejszy slub i wesele i nie tego sie
                  nie moge doczekać tylko tego żeby być juz żoną mojego Msmile
            • anetina Re: Mój mąż to... 20.02.07, 18:09
              paola_23 napisała:

              > Kochana po slubie będziecie mieli wspólnie spędzone noce i poranki.

              niekoniecznie trzeba mieć to po slubie big_grin
              • paola_23 Re: Mój mąż to... 21.02.07, 09:20
                Tak ale niektórzy (tak jak i ja z mężem) właśnie tak żyją i szczerze nie żałuję,
                bo ślub okazał się dla nas totalną zmianą i nareszcie czuję,że jesteśmy
                jednością. Ty masz inną sytuację życiową. Ja i osoba do której kierowałam mój
                post mamy podobną sytuację, stąd to moje sformułowanie.
    • meg303 Re: Mój mąż to... 21.02.07, 09:17
      cudowna niespodzianka od losusmile
    • sensiblue Mój przyszły mąż to... 21.02.07, 13:24
      ziemski prezent od nieba....
      • folavril jeszcze go nie mam :) 21.02.07, 20:17
        powiem po 16 czerwca kim jest, jak nim się stanie smile)
        • anetina Re: jeszcze go nie mam :) 22.02.07, 08:35
          ja też tego dnia big_grin
          • nombrilek Re: jeszcze go nie mam :) 22.02.07, 10:20
            Ja też tego dnia smile
    • pelissa81 Re: Mój mąż to... 21.02.07, 20:27
      Heh, zawsze z lekką rezerwą podchodzę do tego jak ktoś mówi że mężczyzna jest
      najważniejszą rzeczą w życiu. Trochę mi przykro, bo kobity spędzają razem 80%
      czasu na opowiadaniu o swouich misiach a faceci spędzają jak są razem też 80%
      czasu ale opowiadając ... o misiach (czyli o sobie). Dziewczyny, czy poza tym
      JEDYNYm swiata nie mawink?

      I mala alegoria:

      HISTORIA W DWÓCH WERSJACH
      Dziewczyna i chłopak chodzą ze sobą od kilku miesięcy.
      Pewnego piątku spotkali się po pracy w barze. Posiedzieli tam chwilę,
      a potem poszli do pobliskiej restauracji.
      Po kolacji wstąpili do jego domu, gdzie zostali na noc.

      Opowieść dziewczyny:
      Umówiliśmy się w piątek wieczorem.
      Kiedy przyszłam do baru, on był w dziwnym humorze;
      pomyślałam, że to może dlatego, że trochę się spóźniłam, ale nic mi nie
      powiedział i rozmowa nam się jakoś
      nie kleiła, więc pomyślałam, że powinniśmy się przenieść w bardziej
      kameralne miejsce, żeby móc porozmawiać bardziej intymnie. Poszliśmy do
      restauracji, ale on wciąż był jakiś nieswój i ja próbowałam go rozweselić,
      ale zaczęłam się też zastanawiać czy to chodzi o mnie czy coś innego, no i
      spytałam go o to, i powiedział, że nie, ale wiesz, wciąż nie byłam o tym
      zbytnio przekonana, w każdym razie w
      drodze do niego powiedziałam mu, że go kocham, ale on tylko mnie objął i
      nie wiedziałam już, do cholery, co ma to wszystko znaczyć, no, bo wiesz,
      on mi nie odpowiedział, ani nic takiego, więc po drodze zastanawiałam się
      czy chce już ze mną zerwać
      i próbowałam go o to spytać, ale on tylko włączył telewizor, więc
      powiedziałam, że idę spać
      i po dziesięciu minutach przyszedł do mnie i się kochaliśmy, ale on wydawał
      się jakiś nieobecny i po wszystkim chciałam po prostu sobie pójść i sama
      już nie wiem, co on sobie myśli, czy to znaczy,
      że ma inną???

      Opowieść chłopaka:
      &^%*&^&#$ znowu legia przegrała, ale przynajmniej seksik był"
    • martina.15 Re: Mój mąż to... 22.02.07, 00:29
      jak bedziecie mialy swoje dzieci to nie tylko dla was ale tez i dla waszych
      "najwazniejszych" mezow dziecko bedzie najwazniejsze.

      a jestem pewna ze milosc do nastepnych dzieci bedzie inna. ale beda dla mnie
      rownie wazne.
      • chusteczka1272 Re: Mój mąż to... 22.02.07, 07:08
        > i dla waszych
        > "najwazniejszych" mezow dziecko bedzie najwazniejsze.

        Mężów - ojców nie byłabym tego taka pewna, czy dziecko jest dla nich
        najważniejsze...
        ojcostwo a macostwo to zupenie co innego!!!
        • anetina Re: Mój mąż to... 22.02.07, 08:41
          tzn. !?

          że dla ojczyma dziecko jest wazniejsze niz dla ojca?
          • chusteczka1272 Re: Mój mąż to... 22.02.07, 10:08
            nie, to znaczy że dla matki dziecko jest NAJWAŻNIEJSZE inaczej,a dla ojca
            inaczej (czyt. niekoniecznie najważniejsze, bo oni nie maja instynktow
            ojcowskich, bo oni inaczej funkcjonuja, mysla, czują, bo dla nich dziecko może
            być ważne, ale nigdy nie bedzie tak ważne jak dla matki)
            • anetina Re: Mój mąż to... 22.02.07, 10:12
              masz rację

              jednak są wyjątki
              i taki ewenement mam w domu
              jest bardziej za dzieckiem niekiedy niż ja
              • paola_23 Re: Mój mąż to... 22.02.07, 10:30
                dokładnie! W tym zgadzam się z Tobą!
            • paola_23 Re: Mój mąż to... 22.02.07, 10:29
              nie każda matka ma instynkt macierzyński
              a także nie każdy mężczyzna nie ma instynktu ojcowskiego
              znam kilka par w których to ojcowie kochają i opiekują się bardziej a matki...
              różnie to bywa. dlatego uważam, że nie ma reguły!
      • anetina Re: Mój mąż to... 22.02.07, 08:38
        właśnie o to chodzi

        ale rzeczywiście my o wiele więcej przeszłysmy w zyciu
        nie da się tego porównać do (przepraszam za uogólnienie) studenta na utrzymaniu
        rodzica
        przepraszam od razu te, co pracują, mieszkają same itp.
        bo i tak zaraz będzie tu burza głosów big_grin
        • paola_23 Re: Mój mąż to... 22.02.07, 10:03
          Nawet jeżeli ktoś jest tzw. "studentem na utrzymaniu rodziców" to też mógł wiele
          przejść w życiu i mieć inne zdanie od nas wszystkich. Każdy ma inną historię
          życiową i inaczej do niej podchodzi. Nie wiem jaka by była sytuacja gdybym była
          samotną matką i dopiero po pewnym czasie poznałabym faceta. Zapewne gdyby kazał
          mi wybierać między sobą a dzieckiem, to stanęłabym murem za dzieckiem bez
          względu na sytuację. Jednak nie ma co gdybać, bo życie pokaże. Gdyby każdy z nas
          chciał ominąć przykre doświadczenia to by musiał nic nie robić i zamknąć się w
          domu.
          Sama nie mam jeszcze dzieci ale wiem, że teraz tak ciężko zostać choć raz mamą i
          tatą, że każde dziecko będę kochała równo z dnia na dzień coraz mocniej! A męża
          za to, że dzięki niemu jestem bardzo szczęśliwa i mogę mieć cudowną rodzinę!
          Ps. Przykład moich rodziców. Jak byłam dzieckiem to zazdrosna byłam o młodsze
          rodzeństwo (jestem pierworodna) i nigdy nie dano mi odczuć, że jestem lepsza lub
          gorsza. Po prostu rodzice musieli bardziej się zajmować młodszym rodzeństwem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka