bacha261
12.03.07, 11:34
za nadobne? Sytuacja wyglada tak moja znajoma 2 lata temu brała ślub cywilny - kościelny miał się odbyć pół roku później.Zostałam poproszona by być świadkiem chyba z racji tego,że kiedyś się przyjaźniłyśmy a tuż przed ślubem kol. pokłóciła się ze swoim rodzeństwem. To był b. skromny ślub byli tylko młodzi i świadkowie. Dokładnie 4 osoby. Po ślubie rozstaliśmy się na ulicy - nie zostałam zaproszona nawet na kawę. Dałam im piękny bukiet i pamiątkową książkę z aforyzmami i cytatami "ślubnymi" Razem wyszło mnie to 100 zł. Do ślubu kościelnego nie doszło, miał być nawet rozwód ale koniec końców są ze sobą. W międzyczasie ja brałam ślub a koleżanka została zaproszona na ślub i wesele-dostaliśmy.... jeden wazonik. Taki najzwyklejszy szklany maleńki wazonik. Bez kwiatów. Nie powiem, zrobiłomi się przykro i tu nie chodzi o prezent ale o jakiś gest - że coś się dla kogoś wybiera a nie tak... Takie same wazoniki widziałam potem za 20 zł w Ikea. Teraz w maju małżonkowie biorą ślub kościelny. Ja już zaczęłam szukać ciekawego prezentu zapominając o jakimś tam rozczarowaniu przy naszym ślubie. Szukam czegoś pięknego, pasującego do ich domu ewentualnie jeśli nic nie znajdę chciałabym dać kopertę. I tu wybuchła awantura, bo mój mąż z kolei twierdzi, że skoro myśmy zostali tak olani przez tę parę to na wesele owszem należy pójść ale jeślichodzi o prezent to za kasę mamy kupić coś naszemu dziecku a koleżacne kupić 2 filiżanki i finito... Co zrobiłybyście na moim miejscu? Nigdy nie licytowałam się prezentami i jestem nauczona ... gestu..