Dziewczyny miałyście buty na przebranie? Okazały się zbędne, czy może
uratowały Wam stopy?
Nie oszukujmy się, w swoich do rana nie wytrzymam.. Przekonałam się po dwóch
godzinach ćwiczenia walca, że wygodne jak kapcie nie są... Przydałaby mi się
rezerwowa para na przebranie, ale brak mi koncepcji... Powinny mieć chyba
taki obcas jak wyjściowe, żeby nie przydeptywać sukni, czyli min 8 cm (9 mają
ślubne). Powinny być miękkie i nie uciskać stopy z przodu (wystarczy, że
pierwsze uciskają). Czyli klapeczko/sandały? Ale czy dla zmaltretowanych stóp
założenie sandałków z paseczków będzie ulgą...? A może chrzanić obcas, kupić
niższe i będę się przemieszczać z podkasaną suknią?

Co radzicie, jakie
rozwiązanie wybrałyście? Może wkleicie jakieś fotki?