aniasa1
04.08.07, 23:55
Od kilku dni mam maly problem do rozwiązania. NIby nic wielkiego ale, sprawa
mnie lekko wkurza.
Mamy slub zarezerwowany w jednym z warszawskich kosciołów ale organista daje
tam czadu jak na pogrzebie, wiec dogadaliśmy sie z innym aby grał u nas na
ślubie. Chcąc być w porządku zadzwoniłam do tego pierwszego i zapytałam czy
nie ma nic przeciwko. A ten bezczel powiedział mi: nie mam nic przeciwko ale
to jest moje narzędzie pracy, dobrze by było mi wynagrodzić to pozwolenie.
Wiec co mam zrobic zaplacic podwojnie? Zapytałam go oczywiście wprost ILE? A
On mi miluśko ze sądzac po moim sposobie wyrazania się ocenia ze jestem osobą
kulturalną i napewno sie dogadamy. NIe chodzi o to ze mnie nie stac ale, nie
moge pojąc jak mozna brac kase za coś czego sie nie robi! Czy powinnam pojsc
do proboszcza tej parafi czy od razu mocniej uderzyc i zlozyc skarge na niego?
W koncu Oni tez mają kogoś nad sobą......... A moze odpuscic.......