Dodaj do ulubionych

Bezczelny organista

04.08.07, 23:55
Od kilku dni mam maly problem do rozwiązania. NIby nic wielkiego ale, sprawa
mnie lekko wkurza.
Mamy slub zarezerwowany w jednym z warszawskich kosciołów ale organista daje
tam czadu jak na pogrzebie, wiec dogadaliśmy sie z innym aby grał u nas na
ślubie. Chcąc być w porządku zadzwoniłam do tego pierwszego i zapytałam czy
nie ma nic przeciwko. A ten bezczel powiedział mi: nie mam nic przeciwko ale
to jest moje narzędzie pracy, dobrze by było mi wynagrodzić to pozwolenie.
Wiec co mam zrobic zaplacic podwojnie? Zapytałam go oczywiście wprost ILE? A
On mi miluśko ze sądzac po moim sposobie wyrazania się ocenia ze jestem osobą
kulturalną i napewno sie dogadamy. NIe chodzi o to ze mnie nie stac ale, nie
moge pojąc jak mozna brac kase za coś czego sie nie robi! Czy powinnam pojsc
do proboszcza tej parafi czy od razu mocniej uderzyc i zlozyc skarge na niego?
W koncu Oni tez mają kogoś nad sobą......... A moze odpuscic.......
Obserwuj wątek
    • zuzia_8 Re: Bezczelny organista 04.08.07, 23:59
      ja bym zobaczyla ile zażąda. Jak uznasz, że przegina - poszlabym do proboszcza.
      z tego co wiem to zazwyczaj organy są wlasnością parafii a nie konkretnego
      organisty - możesz mu to przypomnieć.
      • aniasa1 Re: Bezczelny organista 05.08.07, 00:00
        NIe moglam wydusic z niego magicznej kwoty. Powiedzial ze spotkamy sie 1 -2 dni
        przed slubem. Postawil mnie pod bramką.
    • memphis90 Re: Bezczelny organista 05.08.07, 00:07
      Ale tak jest zwyczajowo przyjęte. Sposobem zarabiania organisty jest granie
      podczas mszy w konkretnym kościele. Jeśli chcesz innego- musisz temu pierwszemu
      zrekompensować brak zarobku. Zwykle 50-100zł. To nie bezczelnosć, to normalna
      praktyka.
      • aniasa1 Re: Bezczelny organista 05.08.07, 00:09
        Prosze wytłumacz mi za co? Bo jesli ja nie ide do pracy to nikt mi nie placi za
        to? To naprawde jest juz taki utarty zwyczaj??????
        • memphis90 Re: Bezczelny organista 05.08.07, 16:24
          Ale jak pracodawca wpadnie na taki pomysł, zeby Cię wysłac na przymusowy urlop
          (zgodnie z prawem masz obowiazek wziąć urlop raz w roku czy chcesz czy nie)- to
          kasę dostajesz. To analogiczna sytuacja.
      • zuzia_8 Re: Bezczelny organista 05.08.07, 00:12
        jak to nie bezczelność?
        to raczej powinno dać mu do myslenia dlaczego ludzie z niego rezygnują. a jak
        mu tak wszyscy placą za niegranie to mu się nawet nie oplaca wysilać skoro i
        tak ma kasę!
        • strzygula Re: Bezczelny organista 05.08.07, 00:16
          moja znajoma jak brala slub to musiala zaplacic 400zl chorowi koscielnemu bo
          miala kogos tam kto spiewa i nie chciala choru i za to musiala zaplacic 400zl
    • lilia111 Re: Bezczelny organista 05.08.07, 00:45
      U mnie jeszcze nie wiem jak będzie z organista bo wszystko jest w trakcie.Mam
      zamówioną skrzypaczkę z jej chórkiem, powiedziała mi ze jeżeli się nie dogada z
      organistą to weźmie swojego a wtedy koszty się podwoją bo będzie trzeba zapłacić
      jednemu organiście żeby nie grał i drugiemu żeby grał, wiem - szaleństwo!ale
      jeżeli nie będę miała wyjścia...sadzobaczmy.
      • aniasa1 Re: Bezczelny organista 05.08.07, 00:49
        Wiem, zadzwonie jutro do pracy i powiem ze nie przychodze, ale zeby mi zaplacili
        za uzywanie mojego kompa - w koncu to moje narzedzie pracy........
      • ujlka Re: Bezczelny organista 05.08.07, 18:45
        Ja uwazam, ze jezeli nie gra to nie powinien dostawac kasy. Bo niby za co? A
        jesli juz to jakas symboliczna kwote. Nie dajmy sie zwariowac!
        • memphis90 Re: Bezczelny organista 05.08.07, 19:08
          He, he, to najlepiej płatny zawód- dostajesz 50-100zł za godzinę NIEPRACOWANIAsmile)
    • gitarolin Re: Bezczelny organista 05.08.07, 11:13
      Odżałuj stówkę i zapomnij. Poważnie. Skarga u proboszcza niewiele wniesie,
      przeważnie organista z proboszczem są w dobrej komitywie chociaż na zewnątrz
      może wyglądać inaczej. Wychodzisz za mąż raz w życiu, ja gram na ślubach nie od
      dziś (nie jestem organistą), jak nie organista to celebrans może
      bardzo "uszlachetnić" ceremonię. Zdarzło się, że pomimo wcześniejszych ustaleń
      ksiądz zachowywał się zgoła inaczej, a czasu nie cofniesz. Albo jak się okazało
      w jednym z podwarszawskich kościołów, klucz na organy ma tylko organista
      i "róbta co chceta". Zapłać jak najmniej i zapomnij albo życz mu podobnej
      sytuacji a skoro wychodzisz za mąż to możesz być w ciąży, nie musisz ale co tam
      niech myśli - myszy go zjedzą i tak.
      Pozdrawiam, trzym się!!
      • znow_wedrujemy Re: Bezczelny organista 05.08.07, 11:32
        to jest normalna praktyka!
        dla człowieka, który tam gra to jest jego miejsce pracy i wliczone w koszta, że
        on gra na ślubach. możesz zrezygnować jeżeli koniecznie chcesz kogoś innego, ale
        normalne jest, że płacisz mu jego stawkę. takie są ogólne zasady, więc pójście
        do proboszcza nic nie zmieni, bo oni doskonale o tym wiedzą.
        • rowinki Re: Bezczelny organista 05.08.07, 12:21
          My jak braliśmy ślub w zeszłym roku,poszliśmy do księdza i mówimy,że nie
          zarabiamy dużo itd. ksiądz zachował się super i powiedział "dacie tyle ile
          możecie,a jak nie mozecie to nie dacie ja Was rozumiem,takie czasy"zamurowało
          nas,daliśmy 400 zł,do tego pytał czy sami udekorujemy kościół czy ma się tym
          zająć zakonnica,nie mieliśmy czasu już na strojenie kościoła i zapłaciliśy 100
          zł (kościół zrobiła super,my na pewno byśy tak nie udekorowali),to poszliśmy do
          organisty (wcześniej zapytałam księdza jaki koszt,ksiądz mówi,że 100zł,więc ze
          100zł udaliśy się do organisty a organista-"tak mało" szczęki nam opadły-
          towarzyszył mu chór kościelny,więc zagrał nam tylko na wejście i wyjście,przez
          całą msze nic nie grał bo był chór
    • gina28 bezczelny do kwadratu 05.08.07, 13:07
      Nasz nie chiał nam zagrac marsza na nasze wejście. Zaznaczam, ze na nasze, bo
      potem wchodzi ksiądz i ropoczyna się msza normalna piesnią na wejście. Powody,
      ktore kolejno podawał to: 1. bo to amerykanskie, 2. bo to nieliturgiczne 3. bo
      tego nie umie. 4. bo ma niesprawna rękę, zeby to zagrać. Za to nam może
      zagrać "Gdy sie łaczą serca dwa" - totalny kicz, calkowicie nieliturgiczny. Na
      argument a propos amerykaśkiego zwyczaju, że moi rodzice 30 lat temu na
      kieleckiej wsi mieli marsza na wejście powiedział z wyższością: "A tu jest
      miasto na Śląsku. To obcy zwyczaj, nam nieznany". POminęlam fakt, ze w kościle
      pod obrazem można sobie zapalić swieczkę w intencji - zwyczaj jak wiadomo
      opisywany przez Reymonta w "Chłopach". Chiałam równiez cały hymn do Ducha
      Świetego, bo uwielbiam te pieśń i zawsze o tym, żeby był cały, marzyłam.
      Powiedzial, ze: "tak sie nie gra. To ma siedem zwrotek". Mówię, ze wiem, ale
      nigdzie mi sie tego dnia nie spieszy i bardzo by mi zależało. "Nie".
      Powiedział, że nam nie zagra ani marsza, ani hymnu, ale zagra piosenke, która
      mu sie podoba, a nam nie, "bo on się na tym zna". A jak nam nie pasuje, to
      mozemy wziąc innego organistę.
      Sądził chyba, że pod tym agrumentem się ugniemy, ale znaleźliśmy innego w try
      miga. Narzeczony idzie mu to powiedzieć (grzecznie, jak zwykle), a on: "Dobrze,
      ale będziecie musieli mi za to zaplacić". Narzeczony zdębiał!!!
      "To ile mam panu zapłacić?". "A nie powiem, bo stracę pracę" "Mowi nam pan, ze
      jak chcemy, zeby pan zagrał wybrane preze nas piesni, to musimy panu zapłacić,
      ale nie mówi pan ile. pOtem nie chce pan zagrac tych pieśni tez mamy panu
      zapłacić?". "Tak".
      • gina28 Rehabilitacja bezczelnego 06.08.07, 00:21
        Poszliśmy z kopertą (ustąpilam narzeczonemu, który chciał miec święty spokój na
        własnym slubie), a organista powiedział,że nie trzeba i zyczył nam wszytskiego
        dobrego. MOze to te dzisiejsze czytania: "Strzeżcie się wszelkiej chciwości!"
        podzialały na sumienie.
        Autorke postu popieram jednak jak najbardziej i nie rozumiem tych, co bronią
        organistów. Są oni opłacani przez proboszcza. Jesli się składa ofiarę w
        zakrystii, to z tych pieniędzy org. weźmie wypłatę i niech się cieszy, ze ma
        wolne.
    • agnrek To jest normalna praktyka 05.08.07, 16:46
      Mnie to nie dziwi, bo to normalna praktyka organistów. Ciesz się, że w ogóle
      proboszcz i organista pozwalają na wprowadzenie obcej osoby, bo naprawdę wiele
      razy już spotkałam się z odmową. My mieliśmy kościelną organistkę plus
      wynajętego trębacza.
      • aniasa1 Re: To jest normalna praktyka 05.08.07, 18:15
        dzieki dziwczyny za podpowiedzi. Widze ze nie tylko mi "takie cos sie
        przytrafilo" Dodam tylko ze nie wymysliłam sobie organisty z nikąd, tylko kogoś
        kto gra w prawie sąsiednim kosciele, i obaj panowie doskonale sie znają. Ten
        ktory bedzie u nas grał uprzedzal nas ze sa tacy ktorzy tak robią. A-ha i
        jeszcze jedno, my tez dodatkowo bedziemy mieli trebacza, i wcale nie o koszty tu
        chodzi ale o zasadę! Jestem zszokowana! Nawet w DOMU BOGA jest parszywa
        korupcja, kumoterstwo, oszukanstwo i wyzysk czlowieka. JAk mam tam odnalezc
        przesłanie na dalsza drogę życia? Jak wierzyc w Boga kiedy moc pieniądza
        przysłania oczy nawet w takich miejscach???? Jak chciec isc do
        kościoła.......... Moja wiara została zachwiana. Pomysle co z tym zrobic ale
        poki co odwołuje umowione zapraszanie gości. Zastanowie sie w ogóle chce ślubu
        kościelnego..........
        • melanika Re: To jest normalna praktyka 05.08.07, 18:33
          Dziewczyno, ty mylisz pojęcia. Organiście płacisz za wypożyczenie narzędzia pracy a nie za to czego nie zrobi. Wpuszcza na swój teren kogoś innego, komu coś tam zapłacisz. I on, odpowiadając za ten instrument w parafii, po prostu bierze za to pieniądze. Tylko tyle.

          Nie mieszaj do tego Boga, bardzo Cię proszę.
          • aniasa1 Re: To jest normalna praktyka 05.08.07, 18:43
            To w koncu czyje są te organy????? Jesli sie zepsują to kto poniesie koszty ich
            naprawy?????? Organista? Ten ktorego chcielismy odstepuje w swoim kosciele ZA
            DARMO INNYM ORGANISTOM. I w jaki sposob Twoim zdaniem On odpowiada za ten
            sprzet???? Jesli cos by bylo zniszczone to jak myslisz kto poniesie koszty???
            Dlaczego mam placić Twoim zdaniem za organy organiście skoro On za nie nie
            zaplacił nawet złotówki!!!
            • aniasa1 Re: To jest normalna praktyka 05.08.07, 18:46
              Melanika! Moze wypozycze Ci np. samochód na ślub? Co prawda nie jest mój, ale
              zapłać mi za to!
    • morrighan80 Re: Bezczelny organista 05.08.07, 18:37
      Ja bym pogadala z proboszczem ale bazujac na tym co mowil mi znajomy organista
      bedzie Cie to kosztowalo pewnie jakies 50zl
      • nataliaostrowska Re: Bezczelny organista 05.08.07, 20:16
        A ja slyszalam tez o takim, ktory nie zagral na koncu NIC (!!!) oczywiscie mial
        zagrac weselnego marsza... w zupelnego ciszy Mlodzi wychodzili z kosciola. no
        jak o ym uslyszalam to po prostu nie moglam uwierzyc, jak mozna miec taki tupet
        i potem spac spokojnie???? skoro zepsul najwazniejszy w zyciu dzien??? szok
        • znow_wedrujemy Re: Bezczelny organista 05.08.07, 20:38
          melanika dziękuję za mądrą odpowiedź! miło się czyta takie rzeczy.
          jeżeli normalna praktyka w kościele potrafi zachwiać wiarę panny młodej to
          rzeczywiście lepiej, żeby nie brała ślubu kościelnego.
    • mada.d.n Re: Bezczelny organista 05.08.07, 21:47
      przede wszystkim spytaj proboszcza jak to wygląda, nasz powiedział, że to od nas
      zależy czy damy organiście kasę, bo on i tak dostaje od niego stałe pieniądze,
      więc i tak organista będzie na ślubie. pogadaj z proboszczem, od tego co powie
      uzależniajcie dalsze decyzje


      czas mija...
      Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
      jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
    • mike2005 Re: Bezczelny organista 05.08.07, 22:30
      Ja tego organistę (który ma zostać wygryziony na czas twojego ślubu) doskonale
      rozumiem, a jak cię nie stać, żeby zapłacić i jemu, i temu, którego sama
      przyprowadzasz, to już twój problem; nikt ci ślubu brać nie każe.
      • aniasa1 Re: Bezczelny organista 06.08.07, 00:11
        Wiesz, problem jest taki ze poki co nie wiem czy mnie stac na niego.Nie
        okreslił sie ile wiec nie wiem jaka sumke śpiewnie na 2 dni przed slubem. Rownie
        dobrze moze powiedziec 1000 zł? A jak czytam inne opowiesci, to nie chce
        ryzykowac zeby mi robil cos na zlosc jesl nie zaplace mu tego przykladowego
        tysiaka. A jesli chodzi o moja wiare to zostala zachwiane nie tylko dzieki
        organiscie ale dzieki temu ze niektorzy z Was mowia ze org z ksiedzem to jedna
        druzyna i musze sie przygotowac na "nie mile niespodziamki" To po kij mi taki slub?
        • memphis90 Re: Bezczelny organista 06.08.07, 10:13
          "niektorzy z Was mowia ze org z ksiedzem to jedna
          > druzyna i musze sie przygotowac na "nie mile niespodziamki" To po kij mi taki s
          > lub? "
          Bo przecież nie bierzesz ślubu dla ksiedza, prawda? wink

          Spokojnie, Ania, ja wiem, ze przed ślubem mogą być straszne nerwy, byle co
          wywraca świat do góry nogami, ale nie warto denerwować się taką bzdurą. Dla mnie
          też taka praktyka była szokiem, ale tak jest, po prostu. Tak samo płacisz za
          licencję (jak chcesz slubować w innym kosciele), płacisz za wywieszenie
          zapowiedzi (tyle kasy za przyklejenie kartki na tablicy ogłoszeń)- na biznesie
          ślubnym każdy chce zarobic, a już Kosciół w szczególności. 50-100zł załatwi
          sprawę. Głowa do górysmile
    • polabb Re: Bezczelny organista 06.08.07, 07:50
      Sorry niebardzo rozumiem... On nie chce u Ciebie zagrać na ślubie i poszukalas
      sobie kogos innego? Czy Ty sama zrezygnowałaś z niego? ... bo to dwie odrebne
      sprawy.
      • aniasa1 Re: Bezczelny organista 06.08.07, 12:06
        Ja zrezygnowalam z niego. Nie podoba mi sie jak spiewa i zachowuj sie nie w
        porzadku. Bylam tam niedano na czyims slubie, i juz na koniec kiedy mlodzi
        wlasnie uklękli do modlitwy na koniec ten walnął w organy z marszem, wiec mlodzi
        jak oparzeni poderwali sie do gory i biegiem ustawiac sie do wyjscia. Final byl
        taki ze skonczyl marsza jak Oni byli w polowie kosciola........ Drugi wazny
        powod dla ktorego go wyeliminowalam to taki ze chcemy trebacza, a ten z "naszym"
        gral wiele razy.....
    • esmeralda_pl Odstępne 06.08.07, 10:32
      To jest normalna praktyka i nie riozumiem czemu się denerwujesz...
      Organiści nie są w kościołach zatrudniani na etat, ale dostają jakieś małe
      pieniądze za granie. Dla nich zarobkiem są różne uroczystości - śluby,
      pogrzeby. Odstępne jest niższe niż opłata za granie na ślubie, więc organista
      jest mniej stratny...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka