25.08.07 był dla Nas tym szczególnym dniem. Bardzo chciałam mieć go już za
sobą, w kiedy nadszedł, minął tak szybciutko, że przydałaby się jakaś
powtórka

. Było pięknie, oboje byliśmy bardzo szczęśliwi i wyluzowani

,
choć mój N miał kilka nerwowych chwil. Staraliśmy się chłonąc każda minutę
podczas mszy, którą odprawił ksiądz, którego bardzo szanujemy oraz nasz
klasowy kolega (kleryk). Czuliśmy sie dzięki temu szczególnie wyjątkowo.
Później wesele, które trwało 12 godzin a nam wydawało się, że było to kilka
chwil. nie obyło sie bez paru wpadek na początku imprezy, których nie
dograliśmy z restauracją, ale już o tym zapomniałam

. DJ sprawdził się
wyśmienicie i absolutnie nie żałuję, że nie mieliśmy zespołu. Wszyscy bawili
się świetnie.
Zgodnie z tradycją noc poślubna odbyła się

a potem jeden dzień odpoczynku i
pojechaliśmy na urlop nad nasze polskie morze. Pogoda jesienna, ale
przynajmniej odpoczęliśmy.
W poniedziałek po ślubie mieliśmy mieć sesję plenerową ale kilka dni przed
ślubem lekko wzburzeni zachowaniem fotografa olaliśmy ją i fotki zrobił nam
ktoś zupełnie inny w dniu ślubu (czego też nie żałujemy). I to chyba tyle....
Cudowny dzień minął i zaczyna się życie codzienne. Jestem szczęśliwa,że
jesteśmy razem, szczególnie że wcześniej nie mieszkaliśmy ze sobą.