Dodaj do ulubionych

zgrzyty przedweselne

09.10.07, 21:54
Zaplanowaliśmy na weselu DJ`a. Co nie spodobało się mojej przyszłej teściowej.
Twierdzi, że ICH goście nie będą się dobrze bawić (pomijam już kwestię
wypowiadania się o gościach NASI i WASI, ja w swojej naiwności myślałam że to
są NASI WSPóLNI goście). Tłumaczymy jej,że wolimy oryginalne utwory puszczane
z płyt niż kiepski zespół. ja osobiście nie lubię takich kapel, kawałków disco
polo, zabaw za stołami. Dlatego też właśnie DJ. Mówię jej, że to jest nasz
najważniejszy dzień i to przede wszystkim my mamy być zadowoleni. A ja nie
bawiłabym sie dobrze z zespołem.
Zrobiliśmy wywiad wśród ICH gości. Nikt nie był na weselu z DJ`em, ale
teściowa już wie że ludzie nie będą się bawić. Jego matka twierdzi, że wesele
robi sie dla gości,a my powinniśmy zacisnąć zęby. I co wy na to? Bo mi ręce
opadają.
Aha, MOI goście wolą DJ`a wink
Obserwuj wątek
    • korynt2 Re: zgrzyty przedweselne 09.10.07, 22:40
      przede wszystkim powinno sie Wam podobac,a mysle ze dobry dj bedzie w stanie
      rozbawic kazde towarzystwo nawet to stale siedzace przy stole, zobaczysz beda
      sie na pewno dobrze bawic Wasi goscie, a tesciowa sie nie przejmuj, musi sobie
      ponarzekac a potem sama przyzna Wam racje
      • onlymaj Re: zgrzyty przedweselne 09.10.07, 23:49
        jak ja Cię dobrze rozumiem...
        ale nie ustępuj, ja jestem w stanie w ostateczności nawet zacisnąć zęby i sama
        na wszystko zarobić, żeby tylko było tak jak ja (my) chcę (chcemy). u nas jest
        taka kwestia, że chcemy tylko obiad, a nie mamy poparcia...
    • vickydt Re: zgrzyty przedweselne 10.10.07, 01:02
      rozumiem, ze wybraliscie DJ, który gra nie tylko R&B i techno? wink, zagada coś na
      zachętę itd?
      Swoją drogą porozmawiaj z teściową. Powiedz jej, że bardzo sie liczysz z jej
      zdaniem i tak jak ona pragniesz, by Wasza impreza była udana. Poproś ją o
      zaufanie. Powiedz, że skoro tak wielu ludzi nie było jeszcze na imprezie
      prowadzonej przez DJ, to moze przydałaby się odmiana? Usmiechaj sie, wejdz na
      wyzyny dyplomacji, chocbys miala potem potłuc w ciszy szklanki. Ale POSTAW na
      swoim. Powodzenia
      • natka1983 Re: zgrzyty przedweselne 10.10.07, 08:42
        Popieram przedmówczynie - postaw na swoim. Ja też miałam problem z
        teściową. Uparła się zebym zakryła plecy w kościele (miałam suknie
        trzymającą się na biuscie wink Przygadywała mi raz wprost, raz między
        wierszami, a ja postanowiłam że pójde tak jak ja chce i koniec - noi
        poszłam smile
        Drugie spęcie miałyśmy jak zobaczyła, ze planujemy jak rozsadzić
        gości i robimy wizytówki (było to dzień przed ślubem). O mało nie
        doszło do kłótni, ale i tak wizytówki były na stołach.

        Dlatego - nie daj się i zrób jak Ty(Wy) chcesz(chcecie).

        Pozdrawiam.
      • dzidka-dwa Re: zgrzyty przedweselne 10.10.07, 09:43
        vickydt napisała:

        > rozumiem, ze wybraliscie DJ, który gra nie tylko R&B i techno? wink, zagada coś n
        > a
        > zachętę itd?
        > Swoją drogą porozmawiaj z teściową. Powiedz jej, że bardzo sie liczysz z jej
        > zdaniem i tak jak ona pragniesz, by Wasza impreza była udana. Poproś ją o
        > zaufanie. Powiedz, że skoro tak wielu ludzi nie było jeszcze na imprezie
        > prowadzonej przez DJ, to moze przydałaby się odmiana? Usmiechaj sie, wejdz na
        > wyzyny dyplomacji, chocbys miala potem potłuc w ciszy szklanki. Ale POSTAW na
        > swoim. Powodzenia

        Oczywiście, DJ jest profesjonalny, ale to nie znaczy że z clubu technowink to gość
        z radia, sprawdzony na kilku przyjęciach znajomych.
        Puszcza przeróżną muzykę. Jest dobrym obserwatorem i potrafi się dopasować. Więc
        myślę ze i to ukochane przez niektórych disco polo poleci wink
        A co do teściowej to myślę, że jej mottem życiowym jest "A co ludzie powiedzą".
        Zanegowała też oczywiście stoły 8-osobowe i wizytówki na stołach. Bo "po co to
        ludziom sugerować gdzie mają siedzieć". Pewnie, najlepiej w kupie, na wspólnej
        ławie wink nie potrafi przyjąć do wiadomości, że czasy trochę się zmieniły i my
        może chcemy inne wesele niż to jej sprzed 30 lat.
        Ja już przestałam sie uśmiechać. Staram się być miła ale to trudne. Zresztą to
        ona zaczęła...
        ufff
        • kamelia04.08.2007 Re: zgrzyty przedweselne 10.10.07, 09:55
          polecam winietki, bo sie doskonale sprawdzają, nie ma zamieszania
          przy wejściu i wyścigu do miejsc, polecam tez karty menu na stołach,
          bo wiedzą goście co moga sobie wybrać, a co odpuścić, no i
          oczywiście stoły okrągłe bardzo polecam. To wszystko u nas było.

          Najwyraźniej ty i teściowa macie przeciwna wizje wesela, nie ma co z
          nią dyskutować i tłumaczyć, bo ty masz swoje wyobrażenie, a ona
          swoje. Teściowa jest gościem i tyle, a gości sie nie pyta o sprawy
          organizacyjne.

          Disco-polo nie musi byc na weselu, ludzi potrafia sie bawić przy
          lepszej muzyce, jest tyle dobrych polskich utworów, że nie trzeba
          schodzic do poziomu disco-polo.
          • dzidka-dwa Re: zgrzyty przedweselne 10.10.07, 11:44
            Oczywiście, że nie odpuszczę wink to ma być nasz dzień i będzie tak jak My chcemy.
            Wymarzyłam sobie okrągłe stoliki, ale niestety nie ma takich w okolicznych
            domach weselnych (to niewielkie miasto powiatowe). Dlatego będą standardowe
            kwadratowe stoły 8-osobowe.
            A co do teściowej to trafił mi się chyba najgorszy typ. jak już wspominałam,
            neguje wszystko. Przede wszystkim to była wielka obraza majestatu, ponieważ
            wesele będzie u mnie, pomimo że ja mam o wiele mniejszą rodzinę (ja nie planuję
            zapraszać ciotek i wujków których widuję raz na 5 lat i nawet ich imion nie
            znam). Ona sporządziła mega listę gości od strony mojego N, na której jest
            blisko 100!! osób (uwzględniając osoby towarzyszące). I teraz twierdzi że wesele
            powinno odbyć sie u nich, bo stamtąd pochodzi większość gości.
            Nie pomagają tłumaczenia, że tradycja nakazuje wesele tam skąd panna młoda, że
            moja rodzina też musi skądś dojechać i że odległość 80 km naprawdę nie jest
            trasą nie do pokonania. Przede wszystkim zaś ja chcę wesele u siebie bo tu czuję
            sie najlepiej. Wspominałam już że to kobieta, która myśli realiami sprzed 30 lat
            i jakoś jej się w głowie nie mieści, że dziś goście weselni nie takie trasy
            pokonują. Ona już z góry założyła że polowa gości nie przyjedzie, bo za daleko.
            To do mnie nie przemawia, to będzie świadczyło o tych gościach a nie o mnie.
            A teraz jej najlepszy pomysł: zrobić dwa wesela. W jedną sobotę u mnie z MOIMI
            gośćmi,a tydzień później u niej. Jak to usłyszałam to przyznam, że miałam ochotę
            wygonić ją z mojego domu. jak można w ogóle takie rzeczy proponować? Moja mama
            się oburzyła i spytała, czy na tym ICH weselu wystarczy moje zdjęcie. A ja w
            swojej naiwności myślałam, że wesela są po to,żeby sie rodziny poznały. Widać,
            moja przyszła teściowa myśli inaczej.
            Ręce opadają...
            A to jeszcze 10 miesięcy.. Kto wie, co jeszcze wymyśli szanowna mamusia.ufff
            • ruda-spinka Re: zgrzyty przedweselne 10.10.07, 17:05
              Hmm.. zastanawia mnie kwestia płacenia. Czy tesciowa głównie
              sponsoruje to wesele, bo jesli nie to sie w ogole nie przejmuj.Ja
              rozbilam sama, tak jak chcialam. Tata potem mi zwrocil pieniadze,
              ale marudzić juz mógł po fakcie wink
            • morrighan80 Re: zgrzyty przedweselne 14.10.07, 17:56
              Raany, z tym 2dniowym weselem to mi przypomina wesele mojej kolezanki -
              odleglosc Kielce-Katowice. Tez rodzinka nie mogla sie zdecydowac ktora strona
              pojedzie daleko i tak sobie jezdzili. Dla mnie beznadzieja. Nie daj sie!
        • morrighan80 Re: zgrzyty przedweselne 10.10.07, 10:13
          W sprawie winietek nie ustepuj. Dla mnie winietki to juz standard
          wesela - nie ma przepychanek, zastanawiania sie kto siedzi gdzie.
        • vickydt Re: zgrzyty przedweselne 10.10.07, 18:20
          serio, klepnij te formulke o liczeniu sie z jej zdaniem po to, by wytracic babie
          argumenty z lap. Nie znosze wpychania sie do moich pomyslow, a tym
          bardziej...obcych ludzi (nie czarujmy sie, z matka rozmawialoby Ci sie inaczej).
          Powiedz, ze ZALEZY CI NA MILEJ ATMOSFERZE W WASZYM DNIU, dajac babsztylowi do
          zrozumienia, ze wywoluje w Tobie stres. Powiedz tez, ze nie ustapisz, bo to Wasz
          dzien i dokladnie przemyslalas, jak ma wygladac. Klepnij jeszcze, ze bardzo Ci
          zalezy, by ona TEZ czula sie doskonale, jednak szczegoly macie juz postanowione.
          Swoja droga, mam nadzieje, ze do tesciowej masz daleko? wink
    • kamelia04.08.2007 bierzcie dj'a bo wesele jest dla was 10.10.07, 09:42
      u mnie w domu była o dj'a nie awantura a wojna, musiałam walczyc z
      moja rodziną, bo tez "lepiej wiedzieli", że kapela jest lepsza. Nic
      z tego.
      Z narzeczonym nie dalismy za wygrana i był dj, bylismy bardzo z
      niego zadowoleni, prawdziwy mistrz, w dodatku mówiący doskonale po
      francusku (wesele było polsko-francuskie), utwory były oryginalne,
      takie jak chcielismy, żadnego disco-polo, ani wyszyskie rybki spią w
      jeziorze.

      Bierzcie dj'a i nie dyskutujcie z teściowa, bo wesele, to jest wasza
      impreza, i to wam sie ma podobać.
      • mala220 Re: bierzcie dj'a bo wesele jest dla was 10.10.07, 12:04
        To jest WASZE wesele i WASZ najwazniejszy dzien w zyciu i WASZE upodobania. jak
        gosciom sie nie bedzie podobac to ich sprawa, robcie po swojemusmile i ja tez w
        swojej naiwnosci mysle ze goscie sa wspolni.. troche zle swiadczy o tesciowej
        gdy mowi nasi i wasi.. po slubie tez bedzie ze moje i twoje?
        Robcie poo swojemu i tak zebyscie sie Wy dobrze bawili!!!! (choc ja osobiscie
        wole zespol) to WASZ najwazniejszy dzien, powodzenia
    • ruda-spinka Re: zgrzyty przedweselne 10.10.07, 17:02
      Jesli wolisz DJ bierz DJ. Wczesniej sie umow z nim jaki typ muzyki
      chcesz zeby byl.Mój ojciec np słucha radia piekary wiec poprosiłam o
      tego typu kawałki. Oczywisci emiał pretensje ze nie grał to czego on
      chciał, ale po pierwsze powiedzialam mu, że to moje wesele, po
      drugie muzyka musi być rozna, bo i tak się wszystkim jedna nie
      podoba i czasem musi być taka która akurat mu nie pasuje, a poza tym
      i tak większość gości bawiła się przy tym co akurat puścił wink
      Jesli Twoj mąż, a syn tesciowej jest za Toba to sie nie
      zastanawiajacie.
    • friedrich_beauty Re: zgrzyty przedweselne 10.10.07, 21:13
      witam,
      pamietaj, ze jest to wasze wesele - tesciowa juz swoje miala, wiec to ty decydujesz, jesli raz jej ustapisz coz... potem przeciez tez nie raz bedzie miala dla ciebei zlota rade!
      co do dj
      bylam na kilku weselach z orkiestra i tak naprawde to nawet najlepsze z nimserwuja glownie klasyke weselna - bilay mis, zloty krazek lub tez inne disco polo kawalki! zazwyczaj wygladaja tez neiciekaiwe - zloty lancuch na grubym owlosionym torsie no i gustuje w glupawych zabawach! wiekszosc wokalistek/wokalistow glosiki ma przeciete (ze o ich angielskim nie wspomne!)
      wesela z dj sa naprawde super - ustalasz wczesniej liste(tak wiec bedzie i pare kawalkow dla starszych pokolen, ale przede wszystkim masz czysto zaspiewane utwory i takie jakie ty lubisz i przy jakich ty bedziesz sie dobrze bawic!
      ja biore dj
      i kazdemu polecamwink
      • dzidka-dwa Re: zgrzyty przedweselne 10.10.07, 21:27
        dlatego właśnie wybieram DJ`a. Nie chcę oglądać na własnym weselu gości w
        czerwonych koszulach z krótkim rękawem i czarnych kamizelkach od garnituru(tak
        zwykle wyglądają, bleee), lansujący właśnie białego misia albo piosenki w
        pseudo angielskim.
        • kotek1239 Re: zgrzyty przedweselne 10.10.07, 22:23
          własnie byłam na takim weselu z zespołem .. co druga piopsenka disco
          polo ;/ nic nei mam do takiej muzyki i bawic sie mozna ale bez
          przesady .. az mnie zęby rozbolały... jakis czas temu byłam na
          weselu gdzie grał dj.. rewelacja!!! bawili sie wszyscy.. w koncu
          strasi doskonale pamietaja szlagiery lat 60 czy 70 ;] nie iwem ktos
          tu ładna bzdure palnął ze jak dj to tylko techno itp... wszystko co
          sie da i na co ma sie ochote, w takiej wersji jaka najbardzej lubimy
          czyli oryginał.
    • jo_miekka Re: zgrzyty przedweselne 11.10.07, 12:23
      U nas był DJ. Ani moim Rodzicom, ani Tesciom nie bylo to w smak, ale -
      szczesciarze jestesmy - nie probowali zmieniac naszego zdania.
      Natomisat po weselu wszyscy byli zachwyceni! Nawet moja Babcia i Dziadek
      (siedemdziesieciolatkowie!) zachwalali sposob prowadzenia wesela i muzyke, choc
      wczesniej obawiali sie, ze to bedzie "dyskoteka". Moze Twoja tesciowa mysli
      podobnie? Wytlumaczcie jej lub postarajcie sie po prostu, bo moze sie nie udac,
      jesli ona taka uncertain, ze DJ rowniez prowadzi zabawe, dogaduje, zaprasza ludzi do
      taca, jest wodzirejem, ze gra takie kawalki, przy ktorych wszyscy sie beda
      bawic. My z naszym ustalilismy nie tyle konkretna playliste, co po prostu klimat
      imprezy. Naprawde, bylo fantastycznie, zero disco polo, lata 60, 70, w
      wiekszosci polskie piosenki, ale tez rzeczy starsze dla babc i cioc - to szlagiery.
      Wiele tez zalezy od DJ. Nam sie udalo, choc nie byl sprawdzony smile
    • fenixslawek Re: zgrzyty przedweselne 15.10.07, 09:50
      Gram na weselach już od 1991 roku. Nie da się ukryć, że na
      przestrzeni lat dużo się zmieniło na weselach pod wieloma względami.
      Zmieniła się też muzyka, gusty ludzi, oczekiwania Młodych.
      Zespół grający na weselach też powinien iść z duchem czasu,
      interesować się tym co modne, co się podoba w danej chwili.
      Jeśli chodzi o poziom wykonawczy to nie musimy się wstydzić niczego
      ponieważ staramy się opracowywać i wykonywać utwory maksymalnie
      zbliżone do oryginału.
      Najważniejsze jednak jest wyczucie towarzystwa - przy jakiej muzyce
      najchętniej się bawią i w tym kierunku dopasowujemy wykonywany
      repertuar.
      Często Młodzi przychodząc i zamawiając usługę sugerują jakich
      utworów mamy nie grać, co im się nie podoba a potem na weselu
      goście domagają się własnie tego czego Młoda Para "zabroniła".
      Zawsze tłumaczę Młodym, że my jesteśmy na weselu co tydzień a oni
      dużo rzadziej i mamy doświadczenie w jaki sposób rozbawić gości
      weselnych.
      • orchi20 Re: zgrzyty przedweselne 15.10.07, 15:42
        a w jakich okolicach grasz na weselach??
    • czarodziejkakubusia Re: zgrzyty przedweselne 16.10.07, 13:58
      Takie zgrzyty się zdarzają,natomiast zawsze trzymajcie się swojego
      zdania.Fakt,gościom należy zapewnić też dobrą zabawę itd. itp.,
      jednak nikt nie powiedział,że źle będą się bawić przy didżeju!Śmiało
      obstawaj przy swoim,z przymrużeniem oka na teściowej uwagi.Oni chcą
      dobrze,chcą też,aby goście mieli absolutny komfort psychiczny,a po
      weselu chcą usłyszeć opinie-super było!Najważniejsze,abyście wy
      czuli się dobrze,a i wszyscy goście,rodzina,będą się również starali
      Wam w tym dniu zapewnić pełen komfort.Po weselu już nie będziesz
      tego pamiętać,wesela zawsze się udająsmile
    • kot.polarny moja teściowa jest taka sama 16.10.07, 14:28
      nasze przygotowania do ślubu to dla mnie jeden wielki horror: moja
      teściowa najpierw zaproponowała 300 gości ze swojej strony (rodzice
      narzeczonego są rozwiedzeni) + organizację wesela w jej mieście, bo
      jest taniej (ja jestem z Warszawy). Nie wyobrażam sobie telepania
      się dzień przed weselem do obcego mi miasta (z sukienką w powietrzu,
      żeby się nie pogniotła..) i brania ślubu w zupełnie obcym mi
      kościele.. Potem były zgrzyty przy każdym cięciu listy. Na szczęście
      przeforsowaliśmy wesele w Warszawie, to teraz jest temat pt. "tną
      listę gości bo wybrali nieracjonalnie drogie wesele w
      Warszawie"..uff. Ja też bym była w stanie z palcem w d. wygenerować
      listę kilkuset gości z mojej strony bo też mam wielką rodzinę, no
      ale chyba nie o to chodzi (zresztą kto za to zapłaci??) - przy 300
      gościach z jej strony nie wyszlibyśmy spod kościoła z życzeniamiwink.
      No i mnóstwo innych propozycji z kosmosu wziętych, a za każdym razem
      kiedy mamy odmienne zdanie, jest foch. Niestety finansujemy to
      wszystko wspólnie, więc ma prawo głosu no ale.. ona uważa że powinna
      sama decydować (a na propozycję, że sfinansujemy sobie sami obraziła
      się, że to przecież obowiązek rodziców zorganizować młodym
      wesele..)..masakra
      • morrighan80 Re: moja teściowa jest taka sama 16.10.07, 15:00
        Byle do slubu-przepychac powoli swoj punkt widzenia a potem juz
        poleci. Jednoczesnie dobrze jest nie dawac sie bo jak sie raz
        ulegnie to potem beda szantaze, pchanie sie do Waszego malzenstwa
        itd.
      • dzidka-dwa Re: moja teściowa jest taka sama 16.10.07, 21:59
        haha, chyba nasze teściowe są po jednej matce.
        Ja również postawiłam na swoim i wesele odbędzie się u mnie. I wydaje mi się, że
        dopiero teraz będzie po górę. Teściowa, zobaczywszy że nie jest w stanie mnie
        namówić na wesele w jej stronach, zaczęła kombinować. Zapytała syna czy
        potrzebujemy jej finansowej pomocy (wiadomo że potrzebujemy). Przy czym
        powiedziała,że ona nie ma pieniędzy, że nie będzie zaciągać kredytu, bo jest już
        po 50-tce. Wcześniej sama zaproponowała blisko 100 gości ze swojej rodziny, a
        teraz powiedziała, że ona może sfinansować nam tylko małe wesele, bo na takie ją
        stać. To nas ucieszyło, chętnie potniemy tę wielką listę gości. Ale... "mamusia"
        powiedziała, że małe wesele to wstyd!!!!! Bo co ludzie powiedzą (pisałam już że
        to jej motto życiowe).
        Odnoszę dziwne wrażenie, że gdybym zgodziła się na wesele na jej warunkach - bez
        problemu znalazłyby się na to pieniądze. postanowiliśmy, ze poradzimy sobie bez
        jej pomocy, ale same przyznajcie że to głupie zagrania.
        Mój N. wybiera się do "mamusi' na weekend i ma się z nią rozmówić. jedzie sam,
        bo ja mogę już nie być miła.
        Ręce opadają, buuuu....
        • kot.polarny Re: moja teściowa jest taka sama 17.10.07, 10:07
          Właśnie właśnie, ja bym najchętniej miała ok. 70 gości bo jest
          szansa ze wszystkimi pogadać. A wg mojej teściowej hańbą jest nie
          zaprosić kogoś, kto ją kiedyś zapraszał (plus rodzeństwo tych osób
          bo są równi w rodzinie) i tak się lista rozszerza. Szczytem był
          tekst "zaprościę koleżankę X (koleżanka narzeczonego z liceum) bo na
          wieczorku zapoznawczym w liceum wskazała mi drogę do sali i to było
          bardzo miłe", no po takim tekście to ja się dziwię że wypisała tylko
          300 osób wink Okazuje się teraz, że wesele dla 300 osób w jej mieście
          będzie tańsze niż dla 150 w Warszawie (bzdura oczywista). Do tego
          dochodzą takie kwiatki jak "na pewno w sali warszawskiej strujecie
          się jedzeniem, ja zapytam tego pana czy można nazdorować gotowanie w
          kuchni bo chciałabym tam być" (kurde, jak takiemu kucharzowi ktoś
          będzie patrzył na ręce to w końcu się wkurzy i napluje do
          jedzeniawink, "weźcie ślub w kościele X bo go znam i jest ładny"
          (naszego wybranego nie widziała), "nie proście scholi o oprawę
          muzyczną bo pewnie rzępolą" (nie słyszała scholi, a my owszem). Już
          widzę, co by było gdybyśmy się zgodzili na wesele w jej mieście
          (tylko ona tam mieszka, my jesteśmy w Warszawie) - nie pozwoliłaby
          niczego zorganizować, przyjechalibyśmy "na gotowe" i tylko "teraz
          ustawcie się tu", "a teraz zjedzcie", "teraz się pocałujcie",
          wszystko pod jej komendę, bo ona uważa że jak nie ma nad czymś
          kontroli to to się rozsypie. Na szczęście mój narzeczony jest od
          niej psychicznie dość niezależny i mam nadzieję, że po ślubie
          ustawimy odpowiednio scenę, tak żeby nie wchodziła nam w życie z
          butami.. A z drugiej strony jak ona urządza sceny histerii to widzę,
          że on chce jej pójść na rękę jakoś, i w sumie się nie dziwię.
          Dobrze, ze chociaż moi rodzice zachowują się jak na razie w
          porządku..
          Życzę Ci mocnych nerwów i żeby te wszystkie sprawy nie zaciemniły
          tego najważniejszego dnia..ja mam nadzieję, że tak będziesmile
          Pozdrowienia
          • morrighan80 Re: moja teściowa jest taka sama 17.10.07, 13:16
            Heh, to prawie jak moja mama. Cyt:
            1) "Po co bedziecie zaproszenia robic sami, nameczysz sie." Na moje
            ze moge zrobic takie jak robi Cartalia tyle ze za 1/3 ceny - "a po
            co takie drogie. Kupcie gdzies taniej". Na argument ze sa golabki,
            karety i srebrno-zlote slicznosci "No to co?". Zignorowalam,
            przepchalam temat, zwlaszcza ze przyszla tesciowa zareagowala: O,
            fajnie. Jak umie (a robie kartki swiateczne od paru lat i
            nieskromnie powiem ze fajnie wychodza) to niech robi, wyslalam
            projekty do oceny i sie spodobalo.
            2) "Po co bedziecie msze trydencka robic (ksiedza sprowadzac, kto
            sie nim zajmowal bedzie itd). Lepiej normalnie, szybko, w
            jakimkolwiek kosciele." Przeszlo bo pomysl wyszedl od mojego chlopa,
            a glupio jej sie klocic nie ze swoim dzieckiem big_grin
            3) "Po co zapraszacie tyle znajomych, szkoda pieniedzy, lepiej sobie
            cos kupcie". Splynelo po mnie jak po kaczce.
            4) I generalnie wszelkie sposoby zrobienia tego po najmniejszej
            linii oporu, byle szybciej, taniej i bez klopotu = byle jak. Dopiero
            ojciec stwierdzil ze skoro wychodze za maz raz (najprawdopodobniej,
            a juz przynajmniej pierwszy wink ) to chce zeby bylo fajnie i juz
            przestala marudzic. Chociaz i tak nic by to nie dalo bo oboje z
            mezulem jestesmy uparci jak osly, a ze nie musimy martwic sie o kase
            (bo sami jestesmy w stanie zaplacic za nasze wygorowane zachcianki)
            to wysluchujemy watpliwosci, przyjmujemy rady i podejmujemy rozsadne
            decyzje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka