fraca1
06.11.07, 23:04
Minęło równo dwa miesiące od naszego ślubu, i powiem Wam, że mimo
upływu czasu nadal często do niego wracam myślami. Wspominam
poszczególne chwile, myśli, uczucia, których mimo wielkich starań i
dobrych chęci, zdjęcie czy film nie jest w stanie uchwycić. Staram
się zapamiętac jak najwięcej, zupełnie jakby te wspomnienia miały
minąć niezauważenie..no i pewnie część z nich przepadnie,inna częśc
przypomni się na chwilę w tkliwych momentach ślubu przyjaciółki,
siostry,brata, czy córki(za parę dobrych lat)..Tak sobie siedzę i
rozmyślam, staram się przeanalizować krok po kroku, minuta po
minucie przygotowania,aż do chwili zaśnięcia już po wszytskim.
Wspominam moich braci którzy na noc przed weselem przyszli do mnie
do pokoju z małym kawałkiem jabłecznika świętując ostatnią noc
Frąckowiakówny, przypominam sobie moją mamę która ich wygoniła
twierdząc że muszę spać,i samą siebie na dzień przed, goniącą psa po
okolicznej wsi,aby go nakarmić(podobno to przynosi słoneczną
pogodę

)
Dziewczyny! Moja rada, cieszcie się każdą chwilą przygotowań, i
samego wesela, pamietajcie że żaden problem nie jest tak straszny na
jaki wygląda. W dniu naszego ślubu wiele rzeczy nas zaskoczyło. O 7
30 świadkowej dzieci wylądowały w szpitalu( 5 latka i 2 miesięczne
niemowle- grypa żołądkowa-ten problem byl akurat powazny),inne to:
kwiaty dla rodziców nie "przyszły"(kwiaciarnia nawaliła), moi
rodzice pomylili godziny błogosławieństawa(czym wogóle się nie
przejęli, ostatecznie byli i tak na czas),brak prądu w
kościele,narzekający goście(że muszą z kimś dzielić 4 os pokój a
woleliby we dwoje!),kapela pomyliła restauracje, i wiele wiele
innych powodów, dla których powinnam była się zestresować.
Pamietajcie że nie wszystko jest na Waszych głowach i nie wsyztskim
nalezy się przejmować, nie miejcie skrupułów prosić o przysługi. W
tym dniu bliscy naprawde chcą nam pomóc...
Buziaki i powodzenia

))
picasaweb.google.com/fraca110