witam wszystkich, tym razem ja się pochwalę

. 1 września braliśmy ślub.
Pisze dopiero teraz, ponieważ miałam przez jakiś czas - jakieś 5 miesięcy -
problem z internetem.
Po krótce o ślubie i weselu - nie było to takie proste, pn. ja wcześniej
mieszkałam w Krakowie, a mój mąż po Szczytnem - to tylko 600 km odległości, z
racji pracy dopiero kilka miesięcy - jakieś 3 - przed ślubem ostatecznie
przeprowadziłam się w okolice Szczytna, i przyznam, że dopiero wtedy wzięliśmy
się poważnie za załatwianie spraw. I tu się zaczęły małe schody - fryzjer,
makijaż (a należe do osób, które nie bardzo wiedziały czego chcą, tylko żeby w
miarę ładnie wyglądać), znałam 3-4 osoby, fryzjera poleciła mi koleżanka,
zapisałam się, poszłam na fryzurę próbną (w sobotę, bo szliśmy na wesele
znajomych), wtedy okazało się, że fryzjerka, która na co dzień czesze, jest
chora i czesała mnie inna, w związku z tym, w dniu wesela spotkałam się z
fryzjerką pierwszy raz, ona tylko załamała się na chwilę - jak się okazało, że
moje włosy nie kręcą się w ogłe (nawet po nawinięciu na wałki, na lakierze i
td, i wymyślała, co zrobić żebym wyglądała jak człowiek), na makijaż poszłam
do nieznanej mi kobiety po raz pierwszy w życiu - i po 4 godzinach, jak
kobitki skończyły wyglądałam naprawdę ładnie - jak nigdy- tu chyba miałam
szczęście trafić naprawdę na dobre profesjonalistki - a do tego do tych
wszystkich zabiegów zdjęłam okulary, więc naprawdę z odległości 1 metra od
lustra nie widziałam co mi robią.
I tak wyglądały wszystkie aspekty przygotowywania wesela - nic nie
wiedzieliśmy, a dodatkowo ciągle szukaliśmy kogoś ze znajomych mojego męża,
którzy wiedzieliby coś na temat np. dobrej kwiaciarni, fryzjera i td. I mimo
tego, wyszło fajnie.