wesele na 120 osob...

26.05.08, 18:04
... po co?

zastanawiam sie jaki jest cel takiego wesela? nie wiem czy nawet da
sie porozmawiac z kazdym .. ( 120 osob x no nawet 2 minuty = 4
godziny aby choc slowo z kazdym zamienic)....

czytam tez troche to forum i bardzo czesto z jednej strony szokuja
mnie opowiesci gosci (glownie wpychanie na sile swojej nie
zaproszonej rodziny) , ale tez i wypowiedzi z ktorych wychodzi ze
1//3 to w sumie znajomi rodzicow, ludzie korych sie 10 lat nei
widzialo, ip. po co to wszytsko? czy to tak jak naszej -klasie - im
wiecej mam gosci tym lepiej o mnie swiadczy? czy nie lepiej wydac
mniej kasy, przezyc mniej stresu i miec przy sobie naprawde bliskie
osoby??

nie pytam atakujaco smile szczerze i absolutnie nie rozumiem......
chcialabym poznac motywacje osob robiacych takie weseliska.
    • karioka1985 Re: wesele na 120 osob... 26.05.08, 18:16
      my robimy duże wesele, na ok 150 osób. i to naprawdę nie są osoby z
      dalekiej rodziny czy coś w tym stylu. są to osoby, z którymi
      utrzymujemy kontakt. na początku wydawało mi się, że zmieszcimy się
      wo 80-90 osobach. wyszło prawie dwa razy tyle. po pierwsze oboje
      mamy spore rodziny. samej najbliższej rodziny ze strony taty wyszło
      ok. 30 osób. do tego strona mamy no i rodzina mojego N. po drugie
      zapraszamy ok. 20 bliskich znajomych. tylko te osoby mają partnerów,
      więc trzeba liczyć niemalże 40 osób, bo dochodzą osoby towarzyszące.
      i tak od osoby do osoby uzbiera się min. 150 osób. sama byłam
      przerażona tą liczbą, ale gdy chciałam kogoś skreślić to tak
      naprawdę nie miałam kogo, z każdym z listy utrzymuję kontakt ja lub
      mój N. i w dodatku wsód gości nie będzie chyba ani jednego znajomego
      moich lub N rodziców. sama rodzina i nasi znajomi.
      więc może po prostu niektórzy mają spore rodziny?
      • 1flora.1 Re: wesele na 120 osob... 26.05.08, 18:42
        Witam, ożeniłam dwóch synów, jeszcze jeden w progu, że tak powiem.
        Na jednym weselu było sto kilka osób, na drugim 150. Jest to problem
        rzeczywiście, bo z każdym chciałoby się zamienić chociaż kilka zdań,
        tym bardziej, że z rodziną daleko mieszkającą widuje się zazwyczaj
        rzadko. Setka to max, by móc ten dzień normalnie świętować.
        Miałam porównanie, to liczniejsze wesele dla mnie ledwo się zaczęło
        a już się kończyło.
        Ale na trzecim pewnie też będzie ponad setka, bo dwie gałęzie rodzin
        liczne, z naszej, bo rodzina autentycznie liczna, z drugiej, bo
        związki coraz nowsze członkowie tej rodziny zakładają, a z ich
        poprzednimi partnerami czy partnerkami też wieloletnie i przyjazne
        stosunki pozostały.
        Najważniejsze, żeby było jak najwięcej młodzieży, bo wtedy jest
        fajna zabawa, wesoło, a i my starsi, nawet jak się zmęczymy, to
        chociaż popatrzymy, jak młodzież wywija na parkiecie.
        Jak bedą same stare ciotki klotki - weselicho będzie do bani. Trzeba
        wyważyć.
        Pozdrawiam - Jola D.
      • madziaq Re: wesele na 120 osob... 26.05.08, 22:43
        U nas było około 100 osób. Dlaczego? Bo szczególnie moja rodzina jest duża. Nie
        ze wszystkimi utrzymuję osobiście kontakt na codzień, ale niektórzy są bliscy
        moim rodzicom i byłoby im przykro, gdyby tych osób nie było, to co im będę
        żałować wink Z początku też miałam takie podejście, że tylko najbliżsi, tylko ci,
        z którymi jest kontakt itd. Nawet parę awantur było z tego tytułu wink Ale potem
        doszłam do wniosku, że jeśli rodzice chcą zaprosić jakąś cioteczną babcię,
        której co prawda 15 lat nie widziałam, to niech zapraszają, skoro im zależy. To
        samo odnośnie ich przyjaciół. Jasne, że trzeba zachować pewne granice i nie
        zapraszać wszystkich sąsiadów z bloku smile Ale jakaś tam dalsza rodzina, czemu
        nie. Przecież jak ktoś fatyguje się na nasz ślub i wesele to nie po to (jak
        mniemam) żeby się darmowo najeść i obrobić nam tyłek tylko po to, żeby z nami
        świętować, cieszyć się i dobrze bawić.

        A tak nota bene 100 osób to jeszcze nic smile Ostatnio gadałam z kolegą z pracy,
        który się na dniach żeni i powiedział, że zaprosili 400 osób!!! Śmiałam się, że
        chyba w takim razie zaprosił wszystkich, których kiedykolwiek w życiu spotkał,
        bez różnicy, czy to rodzina czy nie smile)) Ale podobno u nich taka tradycja smile
        • zamyslona4 Re: wesele na 120 osob... 26.05.08, 22:58
          hmm.. musze dopytac- czy dobrze sie domyslam ze to rodzice placili
          za wesele?

          ja jednak jestem jakas dziwna panna mloda , bo w zyciu bym nie
          chciala aby obcy mi ludzie byli ze mna w tak intymnej chwili jaka
          jest przysiega malzenska. w moim odczuciu najitymniejszy moment z
          mezczyzna z mozliwych... najchetniej bysmy wyjechali gdzies daleko,
          aby zrobic to w pieknym plenerze we dwoje, ale rodzice by tego nei
          przezyli za bardzo nas kochaja,,, i stad moje pojmowanie 100
          spedow jest kiepskie i dopyuje PO CO i DLACZEGO??? czy to jest dzien
          mlodych czy wszytskich poza nimi?
          • stworzenje Re: wesele na 120 osob... 26.05.08, 23:06
            tez jestem przeciwniczka takich wielkich spedów.Właśnie nie jest kameralnie,nie
            pogada sie ze wszystkimi itd. Na naszym bylo 65osób. smile
            • akinom887 Re: wesele na 120 osob... 27.05.08, 00:17
              Witam.Moze sie zdziwisz,ale u mnie na przyjeciu bedzie .....9 osobsmile
              Tak wlasnie 9...smile))Rodzice i rodzenstwo.Pozniej obiadzik w
              restauracji.Jestesmy przeciwni duzym weselichom.Dla nas to cyrk...A
              pare dni po slubie lecimy do ParyzasmileStwierdzilismy,ze dzien slubu
              to nasz dzien i chcemy go przezyc po swojemu....Pozdrawiam.
              • panna-mysz Re: wesele na 120 osob... 05.06.08, 22:12
                > Witam.Moze sie zdziwisz,ale u mnie na przyjeciu bedzie .....9
                osobsmileTak wlasnie 9...smile))Rodzice i rodzenstwo.Pozniej obiadzik w
                restauracji. Jestesmy przeciwni duzym weselichom. Dla nas to
                cyrk...A pare dni po slubie lecimy do ParyzasmileStwierdzilismy,ze
                dzien slubu to nasz dzien i chcemy go przezyc po
                swojemu....Pozdrawiam.<

                Hehe! A u mnie 10 smile
          • madziaq Re: wesele na 120 osob... 27.05.08, 08:59
            Tak, dobrze się domyślasz, że rodzice płacili smile Gdybyśmy iednak finansowali
            sami i byłoby nas na to stać, to też nie odmówiłabym rodzicom obecności cioci
            Krysi i wujka Ździsia, gdyby im na tym zależało. Oczywiście inna sprawa,
            jeślibyśmy musieli się mocno ograniczać z funduszami.

            Widzisz, każdy myśli inaczej. Dla Ciebie to super intymna okolicznośc i
            chciałabyś przeżyć ją tylko z mężem, a dla kogoś innego może to być chwila
            radości, którą najchętniej by dzielił z całym światem. Ja osobiście jestem
            gdzieś po środku. Nie będę ściemniać - lubię wesela, z całym tym lekko przaśnym
            klimatem. I chciałam, żeby moje też takie było. NO i było smile A jeśli Ty chcesz
            baaardzo kameralne przyjęcie i dojdziesz do porozumienia z narzeczonym w tej
            sprawie to super smile
          • agapik1 Re: wesele na 120 osob... 27.05.08, 14:06
            rodziny są po prostu różnej wielkosci, nam mimo usilnych chęci nie
            udało się zredukować liczby do mniej niż 100 osób. Tak się składa że
            oboje jesteśmy z rodzin wielodzietnych, w dodatku nasze rodzeństwo
            ma już współmałżonków, dzieci, a nawet są już osoby towarzyszące
            tych dzieci... Dolicz rodziców chrzestnych, przyjaciół, tych kilka
            cioć (wyłącznie rodzeństwo rodziców) i bez żadnych kuzynów albo
            rodzeństwa ciotecznego jest 100 osób. I to są wszystko bliskie nam
            osoby. Nie lubimy spędów, i długo się z tym męczyliśmy bo: albo
            cichy ślub nawet bez rodziców, albo bierzemy całe 100 osób, bo
            granicy nie ma gdzie postawić... I się poddaliśmy. W sumie to
            przecież fajnie mieć taką wielką rodzinę, nie?
          • lelabo Re: wesele na 120 osob... 27.05.08, 21:40
            zamyslona4 napisała:

            > w zyciu bym nie
            > chciala aby obcy mi ludzie byli ze mna w tak intymnej chwili jaka
            > jest przysiega malzenska. w moim odczuciu najitymniejszy moment z
            > mezczyzna z mozliwych...

            Sprawdź znaczenie słowa "egzaltacja". Idzie w parze z
            pretensjonalnością i czasami banałem. Jaka intymna chwila,
            kobieto?!? Kościół zamkniesz i przypadkowym ludziom zabronisz
            wstepu? Czy USC na trzy spusty, żeby się byle kto nie zaplątał?
            Chyba nastąpiło tu jakieś pomieszanie pojęć. Ślub intymny?!
            • zamyslona4 Re: wesele na 120 osob... 27.05.08, 23:28
              lelabo napisała:

              Kościół zamkniesz i przypadkowym ludziom zabronisz
              > wstepu? Czy USC na trzy spusty, żeby się byle kto nie zaplątał?


              nie- wyprawie uroczystosc w takim miejscu, gdzie nie bedzie nikogo
              nieproszonego.

              > Chyba nastąpiło tu jakieś pomieszanie pojęć. Ślub intymny?!

              nie ma to jak mily post , prawda? tak- slub intymny. przysiega
              moment wyjatkowy , pokazujacy w pelni moja milosc i oddanie do
              mezczyzny. jedni uwielbiaja obsciskiwac sie i obcalowywac przy
              tluamch ludzi, innni nie. co w tym dziwnego??
    • mpthomas Re: wesele na 120 osob... 27.05.08, 08:15
      a co to ty sama bedziesz jedna na weselu zeby gosci zabawiac rozmowa? Meza niet?
      Maz niech z polowa zamieni slowa i juz masz 2h dla siebie (nie to ze wiem na co
      jak nie na rozmowy z rodzina/przyjaciolmi/poznawanie nowej rodziny etc) mialabys
      czas na weselu poswiecacwink

    • anka7961 Re: wesele na 120 osob... 27.05.08, 08:48
      Moje wesele jest na 200 osób. Po pierwsze mam bardzo dużą rodzinę
      (nie chodzi o piątą wodę po kisielu, ale moje siostry i braci
      cioteczni i ich dzieci - więc moim zdaniem to dość bliska rodzina).
      Zapraszam z nich tych, z którymi utrzymuję kontakt i najzwyczajniej
      w świecie bardzo chcę aby byli ze mna w tak ważnym dniu - ok 70 osób.
      Rodzina mojego N. to ok. 30 osób. Pozostałe 80 osób to nasi
      przyjaciele, tacy naprawdę bardzo bliscy. Reszta to przyjaciele
      rodziny (bardzo bliscy znajomi naszych rodziców).
      U mnie na weselu nie będzie ludzi, których nie widziałam po 10 lat.
      Będą na prawdę najbliższi mi ludzie. I nie szkoda mi na to kasy. Bo
      kasa to rzecz nabyta.
      • mojboze Re: wesele na 120 osob... 27.05.08, 11:01
        U mnie też będzie duże wesele. Na początku chciałam intymnej chwili, małego
        przyjęcia itd. A potem przemyślałam sprawę i zmieniłam zdanie. Ze względu na
        mojego N. i rodzinę, ale nie tylko. To jest nasza wielka chwila, i chcę się nią
        podzielić z bliskimi i z tymi, którzy nie są aż tak bliscy, ale będą (liczna
        rodzina mojego N.). I cóż znam intymniejsze chwile, które dzielę z N... wink)
        Poza tym i nasze rodziny i my sami prowadzimy baaardzo towarzyskie życie. Nie ma
        u nas miejsca dla gości, których nie widzimy kilka lat, albo z którymi
        utrzymujemy kontakt prowizoryczny. Mamy znajomych jeszcze z LO i SP, z którymi
        jesteśmy zżyci. Na studiach byliśmy aktywni społecznie i mamy wielu przyjaciół,
        z którymi współpracowaliśmy w organizacjach studenckich. To są przyjaźnie, które
        utrzymują się mimo, iż teraz mamy pracę i prowadzimy "dorosłe życie". I chcemy,
        aby Ci wszyscy nasi przyjaciele z nami byli. Jeśli chodzi o rodziców, to będą
        też ich przyjaciele. Ale to nie są obcy ludzie, ale tacy, których znam od lat
        szczenięcych, na których mogę liczyć jako córka mojej matki. Cieszę, się, że też
        będą na weselu. Poza tym wiem, że będą się świetnie bawić i chcę w ten sposób
        zrobić przyjemność mojej mamie.
        Ja wyznaję zasadę, że ślub i miesiąc miodowy są dla nas, a wesele dla nas i dla
        gości smile Ktoś napisał, że duże wesele to cyrk. Takie wyrażenie to po prostu brak
        taktu. A opinie można wyrażać w bardziej kulturalny sposób.
    • marina111 Re: wesele na 120 osob... 28.05.08, 00:01
      Ja robie wesele na 150os.(mam nadzieje ze w tylu się zamkniemy).
      Motywacja jest BARDZO prosta: mam dużą rodzine. Na wesele zapraszam
      tylko najbiliższa rodzine i 4 znajomych. Nie ma zadnych kuzynów tzw.
      siodmej wody po kisielu. Tyle wychodzi i mimo wielkich starań nie
      chce wyjśc mniej. Tzn mogła bym zaprosic tylko rodziców i świdków
      wtedy wyszłoby mniej ale ja chce miec w tym dniu rodzine przy sobie.
      I tak zapraszamy bez dzieci choć i je było by miło tego dnia
      zobaczyc. KOszty jednak nas skutecznie powstyrzymuja. sad
    • aniaoam Re: wesele na 120 osob... 30.05.08, 10:04
      Myślę że niektórzy mają po prostu dużo znajomych i dużą rodzinę z
      którą utrzymują kontakty.
      Mój mąż ma wielką rodzinę(jego rodzice mieli po siedmioro
      rodzeństwa) i prawie wszyscy utrzymują ze sobą blizkie kontakty -
      wspólne imprezy, wyjazdy, odwiedziny, wzajemna pomoc. Prawie wszyscy
      mieszkają w jednym mieście - gdybyśmy zaprosili samych wójków i
      ciotki - 20 osób, + 10 mojej rodziny.
      I kilku najbliższych kuzynów - 10 osób.
      Nasze rodzeństwa + ich dzieci + partnerzy = 8
      Nasi rodzice - 4
      Ja mam dużo blizkich znajomych - z rodzinnej miejscowosci, ze szkoły
      średniej, ze studiów, z pracy ,wszyscy z partnerami - ze 30 osób
      Męża znajomi - z osiedla, ze studiów, z pracy - ze 20
      To 100 osób. Bez znajomych i przyjaciół rodziców, sąsiadów , małych
      dzieci...
      • mozambique Re: wesele na 120 osob... 02.06.08, 14:56
        i na tych studiach ojczystego jezyka cie nie nauczyli ?
        • mojboze Re: wesele na 120 osob... 02.06.08, 16:45
          A musisz się czepiać?

          Każdemu może zdarzyć się błąd...
          Przecież nie napisała, że ma doktorat z polonistyki!
        • aniaoam Re: wesele na 120 osob... 03.06.08, 09:38
          Uczyli, uczyli, ale dysleksii i dysgrafii nie wyplenili ; )
          Żebyś wiedziała jak pisałam kiedyś - to byś się dopiero obużała.....
    • anek80 Re: wesele na 120 osob... 30.05.08, 15:33
      My zaprosiliśmy 107 osób, potwierdziło wolę przybycia ok. 97.
      Zaprosiliśmy bliską rodzinę: babcie, rodzeństwo naszych rodziców
      (liczne)i ich dzieci, oczywiście z małżonkami/partnerami,
      chrzestnych i garstkę przyjaciół, oczywiście również z
      małżonkami/partnerami. I tak się nazbierało. Dla mnie ślub i wesele
      to uroczystość rodzinna i nie wyobrażam sobie że mogłabym nie
      zaprosić własnej rodziny - babć, chrzestnych, cioć i wujków oraz
      przyjaciół. Mamy liczną rodzinę, a nie wyobrażam sobie selekcji
      typu: brata mojej mamy nie lubię to go nie zapraszam a siostrę mamy
      i owszem. Dlatego mieliśmy wybór: tradycyjne wesele dla całej
      rodziny - podkreślam że zaprosiliśmy w sumie najbliższą rodzinę
      patrząc na stopień pokrewieństwa, ale bez wyjątku, albo wesele na 15
      osób - tylko babcie, rodzice, nasze rodzeństwo, chrzestni i
      świadkowie. Duże wesele jest kosztowne i wymaga długich przygotowań,
      ale to dzięki otoczeniu rodziny czujemy, że ten dzień będzie dla nas
      jedyny i wyjątkowy.
      Nie rozumiem argumentu, że ślub to uroczystość intymna więc po co
      zapraszać gości. Intymna jest dla mnie noc poślubna i na nią
      zapraszam tylko męża, a wesele jest dla bliskich. Z kim miałabym
      świętować ten dzień jak nie z własną rodziną? Dodam, że moja rodzina
      w większości utrzymuje ze sobą stały kontakt. Z kuzynami i kuzynkami
      przyjaźnimy się, spotykamy, podróżujemy.
      Jestem jednak przeciwniczką wesel na pokaz typu "zastaw się a pokaż
      się" i zapraszania setki znajomych z którymi od dawna nie utrzymuje
      się kontaktów.
      • zamyslona4 Re: wesele na 120 osob... 31.05.08, 01:24
        anek80 napisała:

        > Nie rozumiem argumentu, że ślub to uroczystość intymna więc po co
        > zapraszać gości.

        juz gdzies ktos to poruszyl - pamietaj ze sa osoby ekstrawertyczne i
        introwetyczne; ktos czuje sie dobrze skladajac przysiege w tlumie,
        ktos nie.
        nie napisalam tez ze nie zapraszam gosci; nie zapraszam gosci,
        ktorcyh nie widzialam kilka lat tylko dlatego ze to wujek czy
        ciocia, natomiast zapraszam przyjaciol , ktorzy znaja nas dobrze
        ktorych my oboje znamy i z ktorymi poprostu bedziemy sie czuc ten
        ddzien fajnie.
        nie mieszkam w swoim rodzinnym miescie wiec dodatkowo ciagniecie
        kilkaset kilometrow rodziny z ktora nie utzrymuje z roznych powodow
        kontaktow od wielu lat uznalam ze absurd. ja i narzeczony mamy
        ogromne grono przyjaiol i znajomych , wybralismy najblizszych,
        fajnych ludzi, ktorzy towarzysza nam na kazdym kroku przygotowan,
        wiem ze sa przeszczesliwi z naszego slubu i to daje mi fajny klima
        przed. zadnego fotografa i kamerzysty. ma byc pieknie, na zupelnym
        luzie ... nawet zapraszajac mowimy "imppreza weselna". jest to na
        pewno przeciwienstwo wesela na 100 osob, ale mysle ze nie jestem
        jedyna (choc pewnie w mniejszosci) ktora jednak (tu powtorze
        okreslenie) trakruje slub jako wydarzenie bardzo duchowe (nie mam
        na mysli wymiaru religijnego) , wewnetrzne i intymne, bez
        potrezby 'tlumu"...
        • anek80 Re: wesele na 120 osob... 02.06.08, 14:42
          Masz prawo tak sądzić, ja po prostu mam inne przekonania, natomiast
          mam wrażenie że jesteś uprzedzona do dużych wesel i wszystkie
          wrzucasz do jednego worka, tak samo stereotypowo oceniasz ludzi,
          którzy je robią, do tego masz chyba poczucie wyższości z tego
          powodu. Nie rozumiem skąd Twoje przekonanie, że jak wesele jest na
          100 osób to jest to wesele "w tłumie" i brak mu duchowości?!
          Ja robię wesele na 100 osób bo mam tak liczną (bliską) rodzinę, z
          którą utrzymuję kontakt, a kuzyni i kuzynki to od czasów dzieciństwa
          nasi (moi i narzeczonego) najlepsi przyjaciele, więc cieszę się, że
          będą mi towarzyszyć w najważniejszym dla mnie dniu w życiu. Tak się
          składa, ze już teraz znam prawie całą rodzinę narzeczonego (a on
          moją) bo często się odwiedzamy i lubimy spędzać razem czas i wiem,
          że te 100 osób to są osoby mi bliskie i życzliwe a nie wrogi czy
          obojętny i anonimowy tłum. Co do całej imprezy, to ślub jest dla
          mnie 100 X ważniejszy od wesela, bo bardzo kocham mojego przyszego
          męża, oboje jesteśmy wierzący i praktykujący i dlatego bierzemy ślub
          kościelny, więc jest to dla mnie PRZEDE WSZYSTKIM wydarzenie duchowe
          i to do tego wydarzenia a nie do wesela staramy się jak najlepiej
          przygotować. Nie mam oporów przed złożeniem przysięgi w tak licznym
          gronie, może to wynika z mojego charakteru po prostu, a może z tego,
          że jestem pewna swojego wyboru w 100%. Tak jak napisałam jestem (mój
          narzeczony również) osobą wierzącą, więc ślubować będę z radością bo
          wierzę w to co robię a nie z poczuciem, że to tylko taka forma- może
          to ma zasadnicze znaczenie? Nie mamy kamery na ślubie a tylko
          zaprzyjaźnionego fotografa, który zresztą jest członkiem rodziny,
          właśnie dlatego, że to wydarzenie duchowe i nie chcemy robić z tego
          show. Nie uważam, że większa liczba gości = brak intymności, bo tak
          jak napisałam to jest moja RODZINA a nie przypadkowi ludzie. Może ja
          inaczej rozumiem intymność? Wg mnie przysięga małżeńska z zasady
          jest publicznym wyznaniem, problemem nie jest obecność świadków
          tylko nieodpowiednia potywacja do tego, branie ślubu pod przymusem
          itp. Nasze wesele jest świadomie tradycyjne, dzięki temu jest okazją
          do rodzinnego spotkania, nie mam też poczucia, że kogoś uraziłam
          pomijając w zaproszeniu. Rodzinne więzy mają dla nas duże znaczenie -
          może dla Ciebie nie. Ja nie uważam, że moi goście to "tłum" i nie
          mam na myśli liczby gości, tylko przede wszystkim stosunek ludzi do
          siebie nawzajem.
          Niektórzy robią skromne przyjęcia bo nie stać ich na większe, inni
          robią wesela na 200 osób bo chcą się "pokazać" albo ponieważ zmusili
          ich rodzice do tego - są różne sytuacje i nie mieszaj ich razem.
          • zamyslona4 Re: wesele na 120 osob... 03.06.08, 15:28
            tak jak napisalam w pierwszym poscie- nie oceniam takich wesel, po
            prostu ich nei rozumiem sta bylo moje pytanie. super jesli jest tak
            jak w twoim przypadku i tylko pozazdroscic! u mnie brak rodziny nie
            wynika z mojego malego szacunku do niej, ale roznych sytuacji ktore
            byly ode nnie niezalezne i niesttey smierci kilku najblizszych osob
            (dzidkowie i chrzestny) jak i calej rodziny narzeczonego
            przesiedlonej w czasie wojny. kwestie finansowe moze maja o tyle
            znaczenie, ze uwazamy ze para pracujacych 30-latkow decydujac sie na
            slub powinna liczyc na siebie, a nie wymagac pomocy od rodzicow (co
            i tak ma miejsce, ale wynika tylko i wylacznie z ich woli i
            mozliwosci) , a takze ze branie kredytow na wielkie wesela jest
            absurdem,zwlaszczy gdy zjada sie osoby ktorych albo jedna strona
            nei zna , albo druga nie widziala wieki. ja ciesze sie ze z kazdym
            gosci mam staly kontakt, ze kazdy gosc (no moze poza 2 os.
            toarzyszacymi) zna nas swietnie, ze wiem jaka kazdy z nich muzyke
            lubi, i w koncu ze wiem ze to super ludzie ktorzy słali nam sms i
            maile pelne cieplych slow i radoscii na wiadomosc o naszym slubie.
            ito powduje ze czuje magie tego dnia.no poza tym ze oczywiscie
            kocham baardzo mojego meza i mam poczucie 99% ze to te jedyny (100%
            byloby przegieciem,, chlopak by osiadl na laurach wink )
            wiec podsumowujac- bardzo sie ciesze czytajac twoj opis i w podobnej
            jak ty sytuacji kto wie jakbym ja pstapila... ale poczyaj troche
            historii na tym forum (choc szkoda ze w tym watku sie nei
            znalazly...) jak to na weselu jest kupa znajomych rodzicow, osob
            nieznanych, wpraszajacyhc sie dzieci kuzynow itp. i w sumie o
            motywacje do takich wesel mi chodzilo. pozdrawiam!

            nie oszukujm
    • cebulka.k Re: wesele na 120 osob... 31.05.08, 11:32
      Dziewczyny, jak to dobrze, że jeszcze są tu takie, które nie uważają dużych
      wesel za spędów rodzinnych i darmowej wyżerki dla kuzynów.
      • agapik1 Re: wesele na 120 osob... 03.06.08, 12:35
        żyje się wśród ludzi, i żyje sie z ludźmi. Gdzie sie w końcu mamy
        spotykać, wyłącznie na pogrzebach? Na weselach chyba fajniej.
    • kavainca Re: wesele na 120 osob... 03.06.08, 15:11
      Zapraszamy 110 osób, liczymy ze będzie ok 100.
      Za wesele placimy SAMI. 2/3 to rodzina - dośc bliska, reszta to nasi
      przyjaciele. Moze parę osób będzie takich, których zapraszamy na
      prośbę któryś rodziców, ale przecież mają do tego prawo. Nie chcę
      nikogo przekonywać ze to najlepsze rozwiazanie pod słońcem - niech
      kazdy świetuje ten dzień po swojemu.
Pełna wersja