Ślub we wrześniu, po ślubie obiad dla rodziny: ok. 30 osób, jedzenie, rozmowy, bez tańców. Chcielibyśmy wypalić płytkę z jakąś fajną muzyką, tj. taką, której miło będzie się słuchało podczas obiadu i babci i cioci i nam.
Ale szczerze mówiąc-słabo nam idzie ustalanie listy utworów...

Na co dzień słuchamy Antyradia i Eski Rock. To jest rodzaj muzyki, która nam odpowiada i którą lubimy, ale jesteśmy tolerancyjni.

Pomyślałam więc, że może znacie jakieś fajne utwory, które będą się nadawać. Za "Konika na biegunach" dziękujemy, ale klimaty w stylu "Summer wine" N.Avelon i V. Valo są jak najbardziej do przyjęcia. Napiszcie, jaką muzę wyobrażacie sobie na takim obiedzie. Z góry dzięki za pomoc.