Dodaj do ulubionych

opiszę, pokażę i pożegnam :-)

13.05.07, 23:18
12 maja. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu i wierzę, że rozpoczął całkiem nowy etap w naszym związku.

Mam wspaniałego męża smile

Tak naprawdę same cuda zaczęły się już w piątek - tuż przed godz. 22 zadzwonił domofon; oboje byliśmy już w piżamach, malowałam paznokcie u stóp - kolorem bezbarwnym, ale nie o to tu chodzi wink Mąż wychylił się na schody i usłyszałam tylko "chyba się nie znamy". Okazało się, że to moje koleżanki -przyszły pół miasta pieszo, a nawet przejechały pół Polski.. żeby mnie uściskać smile Jednej z nich nie widziałam ponad 7 lat; nie mogłam spędzić lepiej tego ostatniego panieńskiego wieczoru wink

Noc była zbyt krótka na wypoczynek, wystarczająco długa na koszmary: "DJ nie przyjechał" "jedzenie jest popsute" "nikt nie tańczy" wink

Poranna nerwówka doprowadziła mnie niemal do łez. I nie chodzi tu o żal do samej siebie - obudziłam się o 4 rano i przez 4 godziny, nie mogąc zmrużyć oczu i wyczekując słońca, czytałam książki i oglądałam nieskazitelne wtedy niebo. Do godziny 11 spokój zdecydowanie przyjemnie wypełniał nam czas - kupiliśmy gazetę, świeże bułki, smaczny sok i oboje już z nadzieją patrzyliśmy na miasto rozświetlone miękko słońcem. Wydawało się nam nawet, że taka pogoda się utrzyma wink Około 11 moi rodzice przyjechali z drugiego końca świata z kwiatkami z ogródka, ale konwalii było mało, niezapominajki się połamały i zdana zostałam na urzekająco pachnące narcyzy smile Razem z rodzicami i moim bratem mój MĄŻ (!wink pojechał po tort i dostarczyć ciasta do zamku. Te samotne chwile w domu... to był koszmar smile Fryzjerka spóźniła się o godzinę, a walka z kwiatami trwała kilkadziesiąt minut. Trudno uwierzyć, że tyle czasu zajęło mi przewiązanie kilku prostych kwiatów wstążką wink Tort się opóźniał, rodzina tkwiła w korkach, a czas zamiast zwolnić, żeby nam pomóc, dramatycznie przyspieszył. Spóźniona fryzjerka uwinęła się szybko, ale zdecydowanie bardziej wolałam próbne uczesanie. Na szczęście całe morze głów przewalające się przez mój dom zapewniało jednogłośnie, że wyglądam ślicznie wink Kuzynka mnie ubrała; okazało się, że w sukni brakuje guzików. Dostałam uczulenia od cienia do powiek, a rodzina powoli zaczynała wydzwaniać, że zatłoczneie na korkach chyba jest zbyt wielkie, żeby przyjechali na ślub. W ostatniej chwili mąż wpadł do domu, ubrał się, wzruszył się - i wszyscy ruszyliśmy do sali ślubów... A tam "ruszyliśmy"!!! Ulewa była straszna, ubrudziłam się już pod domem wink A korki... Przez pół Poznania jechaliśmy po chodnikach wymijając zatłoczone ulice i bezczelnie wpychając się na wszelakich światłach przed ospale sunące ciągi aut wink Dobrze, że obkleiliśmy samochód kwiatkami!

Zdążyliśmy.

Ślub był dla mnie trudnym przeżyciem, po lewej stronie płakała świadkowa, po prawej - mąż wink Niewiele pamiętam, podobno było ładnie, podobno uroczyście, podobno miałam wesoły głos i ściskałam rękę męża, który przez łzy wypowiadał słowa przysięgi. Podpisywałam się drukowanymi miniaturowymi literami, bo trzęsły mi się dłonie wink

Potem były naręcza kwiatów, byłam tak przejęta, że zupełnie zaschły mi usta i straciłam głos, więc brałam te kwiaty i starałam się mówić jak najmniej, a jak najintensywniej chłonąć widok wszystkich życzących nam szczęścia ludzi smile Potem było powietrze pełne baniek mydlanych, ryż we włosach, sandałki nasączone deszczem i długa droga na wesele. Wiózł nas mój brat, świadek; byłam nim zachwycona, oczarowana, urzeczona.

A wesele... Najpiękniejsze w życiu wszystkich gości - i nie chwalę się, a cytuję wink Cudowne miejsce, (już) piękna pogoda, przepiękny zachód słońca, świetna zabawa i roztańczony parkiet - a gości było 35! smile Nasz miodowy tort zrobił furorę, nasz pierwszy taniec doprowadził wszystkich do... śmiechu wink)) Ludzie byli cali mokrzy z wytańczenia; przytulana byłam średnio raz na 10 minut i naprawdę czułam, że atmosfera jest, cóż, pełna naszej miłości smile Moje babcie, dziadek, ciocie, wujkowie wirowali w tańcu i opychali się smakowitościami; dziadkowie cieszyli się, że choć raz w życiu mogą wejść do zamku, spać w cudownym pokoju, mieć widok na jezioro - wtedy się rozkleiłam zupełnie wink Kiedy usłyszałam piosenkę "Koniec" Elektrycznych Gitar, słyszałam też, jak ludziom szkoda, że to nie do wiary, że już, że było wspaniale. To właśnie chciałam im dać wink

Noc poślubna, cóż... mieszkamy razem od lat, więc rozumiecie wink Spało nam się wybornie wink Co prawda dzień przed weselem nad zamkowe jezioro ściągnęły bociany, ale dzieci na razie w drodze na ten wiosenny świat nie ma.

Rano zjedliśmy śniadanie, mieliśmy zdjęcia, żegnaliśmy wszystkich, utonęliśmy w kwiatach i toniemy w nich teraz w domu wink Byłam przeszczęśliwa. Nie było istotne jak wyglądam, jak jem, jak piję, jak tańczę (!!!) smile Szczęście porywa ducha i tyle, i porwało mi, a ja z przyjemnością dałam się porwać.

Wszystko było bardziej idealne niż mogłam oczekiwać.

Przed chwilą opustoszał nasz dom- goście, którzy jeszcze nie wyjechali, przyszli do nas na fondue serowe, przynieśli parę zdjęć. Zaraz Wam pokażę smile

Miałam piękny ślub. Miałam bajeczne wesele. Dowiedziałam się, że świetnie chodzę na szpilkach. A to był mój pierwszy raz wink

Wielokrotnie byłyście mi pomocne, dziękuję i życzę wszystkiego dobrego smile

Zdjęcia od fotografa będę miała za 2 tygodnie, ale mam małe conieco od gości, kilka odważę się pokazać smile

www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/3172599e82810efb.html
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/a18fca02bfa6d285.html
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/b38ffb0cedcfa957.html
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/8981e2ff45a311d2.html
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/9e1f4c4c8da8459f.html
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/21d769f8a49212b7.html
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/582b8e3f0c4c75cb.html
Obserwuj wątek
    • listek_a Re: opiszę, pokażę i pożegnam :-) 14.05.07, 07:37
      Co tu duzo mowic, pierwszy raz poplakalam sie czytajac opis wrazen slubnych.
      Gratuluje, zycze szczescia Tobie a sobie zebym miala rownie udany slub i
      weselesmile
      Wygladaliscie pieknie.
      Opis jak zwykle cudnysmile))
      I prosze Cie bardzo, nie zegnaj sie z nami!!
    • nives1 Re: opiszę, pokażę i pożegnam :-) 14.05.07, 09:11
      Ehhh co ja bede duzo gadać - po prostu bosko !!!!
      Jeszcze raz składam I Tobie i Mężowi najserdeczniejsze życzenia spelnienia
      marzeń, szczęścia i miłości!!!!
      Ps. Rzeczywiście wyglądałaś prześlicznie - bardzo elegancko a jednocześnie nie
      zrobiono z ciebie starej baby wink))
    • czarodziejkakubusia Re: opiszę, pokażę i pożegnam :-) 14.05.07, 12:08
      Kochana, bardzo Ci zazdroszczę, że ten wymarzony dzień i noc były tak basniowe,
      i ty też byłaś zjawiskowa. Życzę Wam,aby kolejne dni równiez były tak piękne, a
      burze,jakie żadnego związku nie omijają-oby kończyły się wspólnym spacerem po
      tęczy.Nam wszystkim życzę,aby nasze wyśnione dni,które coraz bliżej (kto
      następny? Nives?) były równie piękne i spłenione.Pozdrawiam mężatkosmile
    • lee_a Re: opiszę, pokażę i pożegnam :-) 14.05.07, 14:52
      super.... i przypomnialas mi moj slub sprzed trzech tygodni... pamietam jak
      bardzo staralam sie zapamietac te wszystkie zyczenia, a potem wszystko sie
      skonczylo... i zaczelo sie nowe zycie, niby nic sie nie zmienilo a wszystko
      jest inaczej... mamy mężów, tworzymy rodziny... Lubna - wszystkiego najlepszego
      dla Ciebie i twojego kochanego! piękne zdjęcia!
    • lubna jeszcze trochę zdjęć ;-) 14.05.07, 19:46
      picasaweb.google.com/biechna/Lubna
      Za wszystkie dobre (czyli wszystkie wink słowa dziękuję.
      Wiecie, to jest naprawdę rewelacyjne przeżycie. Fantastyczne.
      Takie, że brak słów i że lepiej i łatwiej pokazać big_grin
    • greene3 Re: opiszę, pokażę i pożegnam :-) 15.05.07, 23:50
      ech, słów nie znajduję...

      to szczęście na Waszych twarzach i w Twoim opisie
      to spełnienie i spokój
      ta miłość, która wyłaniała się z Waszych spojrzeń, gestów, uśmiechów...
      to się musiało udzielać gościom, skoro udzielało się nam, czytającym i
      oglądającym zdjęcia...

      Zazdroszczę, że w całym rwetesie przygotowań i stresów potrafiliście pamiętać o
      tym, dlaczego to robicie - o miłości i byciu razem - tak czuje się, że nie był
      najważniejszy dla Was krój sukni czy ustawienie gości przy stole a atmosfera
      pełna miłości - Waszej i wszystkich gości

      Mam nadzieję, że nam też się tak uda - mimo mojego bycia nerwusem i
      wyolbrzymiaczem problemów - jakbym się za bardzo spinała to napiszę do Ciebie
      po radę - ale coś sobie myślę, że jak zobaczę iotrka po dwóch miesiącach to
      znów będziemy się kochać 100 razy mocniej i że będzie to widać na zdjęciach z
      naszego ślubu tak samo, jak było widać na Waszych
    • lubna Co tam u Was? ;-) 17.05.07, 08:02
      Bo u nas amok ślubny trwa! smile Jest cudownie, no rewelacyjnie!!!
      Dzięki za wszystkie miłe słowa, przedłużacie mój przyjemny stan
      oczarowania dniem ślubu wink Dom wciąż mam pełen kwiatów, a pachną...!!
      Szukamy sobie samochodu, jeździmy po komisach, w międzyczasie piszemy
      prace mgr i ciągle mamy jakichś gości, kończymy jeść tort (pyszny!!!!).

      Życzę Wam, żebyście nie zapomniały, co jest najważniejsze w tym dniu. Jednak nie ma co psuć sobie nerwów o ustawienie stołów czy deszcz. U nas przy stołach mało kto siedział wink A dzięki temu, że jadąc na ślub zmokłam jak kura, potem
      nie bałam się wyświnić w trawie wink ani tańcząc na bosaka nie martwiłam się,
      że wlecze się za mną czerń sukni wink

      Włosy już skróciłam ;> Grzywkę zrobiłam ;> Cała szczęśliwa wink))
      • nives1 Re: Co tam u Was? ;-) 17.05.07, 08:57
        to rewelacyjnie !!!
        Ciesze sie ze nadal jestescie w pełni szczęścia - oby juz na zawsze smile)))
        u nas amok przedślubny, szukamy samochodu do ślubu bo poprzedni szlag trafił,
        ogólnie próbujemy dopinać - ale wygląda to tak jakbysmy Pudziana chcieli
        wcisnąć w rozmiar 38 ;P
        Zaaazdroszczę tych włosów wink)))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka