Dodaj do ulubionych

refleksje...

29.06.08, 22:24
Dopadly mnie refleksje...zaczelam sie zastanawiac czy Wy -wlasciwie
to niektore z Was-chcecie cos przekazac swoim dzieciom?? Dlaczego
blogoslawienstwo rodzicow to dla Was wiocha,powitalny wierszyk to
obciach,tradycje,ktore towarzysza nam od dawien dawna to dla Was
glupota?Podejrzwam,ze z takim podejsciem Wasze dzieciaki nie beda w
ogole wiedzialy,ze cos takiego kiedys istnialo...A moze to wina
Waszych rodzicow bo nie przekazuja wam ,ze tradycja to cos
waznego,ze narod bez tradycji nic nie znaczy...Smutne to...
Obserwuj wątek
    • doorraa Re: refleksje... 29.06.08, 22:31
      Dla mnie wiocha ponieważ skoro się mieszka z N od 3 lat,prowadzi wspólne życie
      to chyba błogosławieństwo powinno się dawać kiedy się wyprowadza z domu a nie bo
      taka jest tradycja,bo ktoś tak karze.Co innego jak młodzi do ślubu nie mieszkają
      razem wtedy OK niech będzie,ale bez szopek z białym prześcieradłem na podłodze i
      kropideł!
      • jantarowo Re: refleksje... 29.06.08, 22:45
        czyli wina rodzicow,tak?? za pozno chca blogoslawic... to dopierosmile
    • doorraa Re: refleksje... 29.06.08, 22:57
      Ok, a gdyby tak młodzi jednak nie brali ślubu ale żyli ze sobą na "kocią łapę"
      to co wtedy? Błogosławieństwa nie dostaliby, no bo trzeba brać ślub żeby dostać
      błogosławieństwo od rodziców,tak?!
      • jantarowo Re: refleksje... 29.06.08, 23:20
        dlaczego nie?Ksiadz w kazda niedziele blogoslawi to i rodzice moga
        poblogoslawic w kazdej chwilismiletylko skoro to taki obciach to chyba
        i tak mlodzi sie na to nie zgodza...zastanawiajace jest to ,ze
        bardziej liczycie sie ze zdaniem kilku forumek niz ze swoimi
        rodzicami,ktorzy chca dac swoje blogoslawienstwo... wrecz szokujace
        jest dla mnie jak niektore osoby na tym forum chca narzucic innym
        co jest modne...bo juz wiem,ze limuzyna to tandeta-chociaz tak
        zastanowic sie nad tym to nie wiem czy gdzies mlodzi a szczegolnie
        mloda bedzie miala wygodniej ze swoja suknia a i swiadkowie sie
        zmieszcza-pomijam to wszystkosmile tandeta i juzsmilesuknie to tylko taki
        wzor,a welon musi byc taki i taki itd.
        Bylam ostatnio na weselu...byla limuzyna,golebie pod kosciolem i
        lamowka na welonie i o zgrozo mlodzi bardzo szczesliwi...hmmm chyba
        nie musze pytac dlaczego?
        Wracajac do tematu tradycji...
        Panuje tu atmosfera antyrodzinna i chyba nie Was trzeba za to winic
        a pokolenie naszych rodzicow-to chyba oni cos przegapili...
        • kamelia04.08.2007 Re: refleksje... 30.06.08, 00:02
          jantarowo napisała:

          > jak niektore osoby na tym forum chca narzucic innym
          > co jest modne...


          a ty próbujesz narzucic to co jest "tradycyjne".

          Ciekawe dlaczego twoje racje mozna narzucać i inne racje juz nie?
        • iminlove Re: refleksje... 01.07.08, 07:46
          A czy limuzyna to też staropolska tradycja? smile
    • marina111 Re: refleksje... 29.06.08, 23:49
      Zgadzam sie choć trzeba pamietac ze tradycje są zywe i ewoluluja
      wiec będą nowe. Prawda jest jednak ze wiele ludzi wstydzi sie swoich
      korzeni
    • kamelia04.08.2007 Re: refleksje... 29.06.08, 23:59
      bo tradycja jest po to, by z niej korzystac w takim stopniu na jaki
      sie ma ochote, a nie po to by bezmyslnie małpowac wzory postepowania
      z XIX w., bez zwazania na to, że czasy i okolicznosci są
      diametralnie inne.

      Wytłumacz mi sens błogosławienstwa dla niewierzacej córki, która od
      5 lat mieszka z facetem albo podziekowania dla rodziców jesli nie ma
      za co rodzicom dziekowac, albo infantylne klepanie wierszyka pt.
      kogo wybierasz córko pracujaca od kilku lat na własne utrzymanie,
      albo zabawy w wyprowadzanie panny młodej dawno juz z domu
      wyprowadzonej??

      Tradycja jest dla myslących, bo ten kto bezmyslnie powtarza
      zachowania sprzed stu lat zyje w skansenie.
      • mmmmarta Re: refleksje... 30.06.08, 00:23
        Podpisuję sie pod kamelią i wypraszam sobie winienie moich rodziców
        jakoby byli gorsi od twoich z powodu takiego, iż nie udzielą mi
        błogosławieństwa! Ręce opadają....
        • iizabelaa Re: refleksje... 30.06.08, 07:42
          Zgadzam się z wami dziewczyny, tradycja nie jest po to żeby ślepo za nią
          podążać, każdy wybiera dla siebie to co chce, na co ma ochotę wink
          Dodam że ja miałam błogosławieństwo bo moim rodzicom na nim zależało więc
          zrobiłam im tą przyjemność smile
          A jeśli chodzi o klepanie wierszyka przed wejściem do restauracji to ja nawet
          nie wiedziałam że coś takiego istnieje, u mnie w rodzinie nigdy nie było takiej
          tradycji!
    • nati.82 Re: refleksje... 30.06.08, 07:52
      Oddzielaj tradycję od zabobonów i nie wciskaj ludziom kitu, że gołębie pod
      kościołem i lamówka przy welonie to tradycja.
      • jantarowo Re: refleksje... 30.06.08, 10:34
        golebie i lamowka to narzucanie mody...Ja nie narzucam tradycji
        gdybyscie nie zauwazylysmile tylko zastanawiam sie co Was tak w niej
        brzydzi...I owszem uwazam,ze to wina rodzicow,ze nasze pokolenie
        jest coraz bardziej "puste"... Ach teraz sie oburzycie,ze nie
        jestescie puste bo przeciez mgr bo praca doktorancka,teatr co
        tydzien,ksiazka w jeden wieczor , super znajomi itd. Ludzie obyci
        maja pojecie co do czego,jak wybrnac z klopotliwej sytuacji , jak
        ustawic winietki,dlaczego co trzeci temat na forum dotyczy co pasuje
        do...? Nie macie swojego gustu,nie macie bliskich osob,ktore moga
        doradzic?Liczycie sie ze zdaniem osob zupelnie Wam obcych-bo co? Kim
        one sa dla Was? Kim sa,ze mowia to jest be a odpowiedz na to be
        brzmi : masz racje,wybije to rodzicom z glowy...
        • doorraa Re: refleksje... 30.06.08, 11:13
          Matko trzymajcie mnie!!!!!Proponuję żebyś jednak już swoich filozofii tu nie
          wypisywała bo czyta się to strasznie! Podejrzewam ,że pisałaś o sobie z
          mgr,praca doktorancka...itd.Jeżeli chciałaś się pochwalić swoimi osiągnięciami
          to trzeba było założyć inny wątek.
          • jantarowo Re: refleksje... 30.06.08, 11:30
            o ile forum daje mi mozliowsc pisania moich filozofii o tyle Tobie
            daje wrecz prawo zeby ich nie czytac-czyli sprawa oczywista... Moje
            osiagniecia naukowe hmm?smile
        • nati.82 Re: refleksje... 30.06.08, 11:29
          Kamelia już ci napisała, że z tradycji wybiera się to, co przydatne. Krótkie,
          proste, aczkolwiek treściwe.
          • jantarowo Re: refleksje... 30.06.08, 11:34
            dobrze, ma to senssmile czyli jakie jest blogoslawienstwo?
            Ok,dziewczyna nie wierzaca,mieszka od dawna z chlopakiem , slub
            cywilny i czy w takiej sytuacji rodzice nie moga poblogoslawic? Mi
            sie wydaje,ze moga,jezeli chca...
            • nati.82 Re: refleksje... 30.06.08, 11:36
              Jak chcą, to mogą w jej intencji nawet na mszę dać.
              • jantarowo Re: refleksje... 30.06.08, 11:49
                a mogasmile ale nie o to chodzilo,chodzilo mi o to,ze ta dziewczyna nie
                chce sie na to zgodzic,ale dlaczego?Raczej blogoslawienstwo to nie
                jest cos zlego...
                • madziaq Re: refleksje... 30.06.08, 12:04
                  No może dlatego nie chce się zgodzić, że jest niewierząca??? Zastanów się, gdyby
                  była katoliczką a miała wujka rabina, który chciałby na jej ślubie odprawiać
                  żydowskie obrzędy to też miałaby się zgodzić po to, żeby wujkowi nie było przykro?

                  Jeśli jest niewierząca i decyduje się na ślub cywilny to chyba po to, żeby nie
                  było w nim elementów religijnych, czyż nie? Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania,
                  to czemu nie miałąby wziąć kościelnego, jeśli rodzice są wierzący i by chcieli?
                  Toż to taka piękna tradycja...
                • kamelia04.08.2007 brak logiki i bezsens 30.06.08, 14:29
                  jantarowo napisała:

                  > chodzilo mi o to,ze ta dziewczyna nie
                  > chce sie na to zgodzic,ale dlaczego?Raczej blogoslawienstwo to nie
                  > jest cos zlego...

                  a dlaczego nie zrobilas slubu w cerkwi czy w synagodze?
                  Cóż ci szkodziło? Korona z tego powodu z głowy by ci nie spadła, ani
                  nie ubyło by ci niczego.
    • angazetka Re: refleksje... 30.06.08, 10:53
      1. Błogosławieństwo rodziców to nie obciach. Obciachem jest robienie
      z niego szopki do kamery.
      2. Powitalny wierszyk, owszem, obciachem jest - wolę usłyszeć w
      takim momencie normalne, szczere słowa przywitania, a nie debilne
      wierszyki, które nijak się mają do dzisiejszego świata. Mam też
      nadzieję, że do czasu, kiedy moje dziecko będzie brało ślub, takie
      utorki-potworki zostaną zapomniane.
      3. Tradycja jest piękna, a podtrzymywanie jej - bardzo ważne dla
      życia jednostek, rodzin i narodów, owszem. Tylko że świat się
      zmienia i niektóre tradycje tracą rację bytu (np. tradcyjne
      pokazywanie zakrwawionego prześcieradła po nocy poślubnej), tracą
      swój sens. Warto przechowywać tylko te, które są faktycznie ważne i
      cenne.
      • jantarowo Re: refleksje... 30.06.08, 11:42
        i wlasnie o to mi chodzi,ja tez nie uwazam,ze nalezy slepo powielac
        cos co jest wrecz powiedzmy nie na miejscu-mam na mysli to
        przescieradlosmile)
        Wierszyk jak wierszyk nic do niego nie mam.Wolalabym zeby rodzice
        przywitali mnie wierszykiem niz obcy facet = menager restauracji,
        pieknym powitaniem...
        Jeszcze bylo cos o podziekowaniach dla rodzicow, z tego co pamietam
        to nie tradycja a pewna moda od jakis kilkunastu lat i nie jestem
        zwolenniczka takich przedstawien ale z tego co widze to rodzice
        zawsze bardzo to przezywaja i nie raz pojawiaja sie lzy szczescia
        wiec czemu nie,skoro sprawia to radosc.
    • aiczka Re: refleksje... 30.06.08, 14:29
      Myślę sobie, że trzeba wziąć pod uwage, że nie wszędzie, nie w każdej rodzinie
      wszystkie tego rodzaju zwyczaje są/były/zaczynają być kultywowane (niektórzy
      mają zupełnie inne). Kiedy spotykamy się z nimi nagle - np. na ślubie/weselu
      znajomych albo (to chyba najgorsze ^_-) w rozmowie z przyszłą świekrą która
      spodziewa się tego czy tamtego, jesteśmy zaskoczeni. Zwyczaj, z którym nie
      jesteśmy oswojeni wydaje się nam archaiczny, a często wręcz śmieszny. Zabawne
      może być zestawienie współczesnych strojów i przestarzałych gestów,
      wypowiadanych treści i rzeczywistości (np. "żegnanie" córki, która od 10 lat nie
      mieszka w domu) itp. Trudno oczekiwać, żeby każdy chętnie wskrzeszał/wcielał
      wszystkie zwyczaje, które są mu obce.

      Jeśli w czyjejś rodzinie po ślubach urządza się spokojne zasiadane przyjęcia z
      raczej niewielką liczbą gości, to np. propozycja by w eleganckim stroju bawił
      się w zabawy poziomem kojarzące się z kinderbalem dość nim wstrząśnie.
      Zwłaszcza, gdy nazwie się to "oczepinami", czyli obrzędem, który pamięta z
      czytanki w podstawówce jako coś zupełnie inego (tu się spodziewam, że gdyby para
      młoda należała do zespołu pieśni i tańca i zainscenizowano by oczepiny w
      tradycyjnym rycie, to każdy by to odebrał jako interesujące i wcale nie
      obciachowe).

      O tradycyjności innych tradycji też można podyskutować - np. jak stare mogą być
      niektóre formuły, jeśli ich język jest zupełnie współczesny? Ich dosłowne
      brzmienie nie jest chyba bardzo istotne, lepiej zastąpić je takimi słowami,
      które lepiej oddają nasze intencje.
    • dirgone Oj ja biedna... 30.06.08, 15:30
      Moja matka NIC mi nie przekazała. A ojciec jeszcze mniej.

      Bo ich wesele odbywało się w domu rodzinnym mamy, było ok. 20 gości. Żadnych
      oczepin, żadnego wyprowadzania, żadnego błogosławieństwa. A ślub kościelny
      brali, i ksiądz (kościół był za płotem) nawet na chwilę potem do nich wpadł. I
      to wieś była.

      No ale trudno się dziwić. Moi dziadkowie tez rodzicom niewiele przekazali.
      Dziadkowie z jednej strony wzięli ślub i tylko obiad zrobili (a to przed wojną
      jeszcze było, na wsi), a drudzy dziadkowie (ślub w dużym mieście) rodziców i
      świadków zabrali do restauracji.

      Jak tak czytam o tych "tradycjach", to się zastanawiam, jak te "tradycje"
      naprawdę wyglądały 30-40 lat temu. Z tego, co mi wiadomo o ślubach ciotek,
      wujków i w ogóle całej rodziny, to w miastach naprawdę rzadko kto robił nawet
      większe przyjęcie. A o "tradycji" błogosławieństwa to moja mama dowiedziała się
      ode mnie,heh.
      • aiczka Re: Oj ja biedna... 30.06.08, 15:58
        Ha, ha, ha! Dokładnie! U mnie jest podobnie!
        • mmmmarta Re: Oj ja biedna... 30.06.08, 17:28
          Kochana założycielko wątku - wywieś sobie zakrwawione prześcieradło
          po nocy poślubnej, boż to przecież też tradycja. Unikam złośliwości
          ale ręce mi opadają jak winisz Bogu ducha winnych rodziców za nasze
          (inne od twoich) przyzwyczajenia. Moi rodzice chcieli abym wyszła z
          domu, chcieli błogosławieństwa (podobnie teściowa) ale MI -
          powtarzam - MI to nie odpowiada. Dom rodzinny mam 200km od mojego
          miejsca zamieszkania, powinnam jechać do rodziców aby NA POKAZ wyjść
          z domu na swój ślub?! Litości!
          Poza tym nie uważam aby jak ktoś mieszka razem od razu był
          niewierzący. Ja jestem wierzącą i praktykującą katoliczką, mieszkamy
          razem z różnych względów już 3 lata (o zgrozo ksiądz o tym wie i nie
          pokazał nam drzwi w kościele więc może i ty nie pokazuj?) Niech Bóg
          nas ocenia, nie ludzie...Pozdrawiam
          • jantarowo Re: Oj ja biedna... 30.06.08, 21:40
            chyba czegos nie zrozumialassmile ustalilysmy juz z dziewczynami
            wyzej,ze tradycja jest piekna ale wszystko z umiarem,nawet napisalam
            juz co mysle o owym przscieradle.Nic wieszac nie bede bom po slubie
            juz 3 lata,powiem wiecej ja tez mieszkalam z mezem przed slubem a
            rodzice blogoslawili nas w naszym domu,nie rodzicow. Staralam sie
            tylko zrozumiec dlaczego niektore z Was chociaz biora slub
            koscielny uwazaja blogoslawienstwo za "takie niedzisiejsze",
            obciach...
            Troche ta Twoja wypowiedz nietrafiona tym bardziej,ze w postach
            powyzej chyba sie troche zagalopowalam z blogoslawienstwem nawet
            niewierzacych dzieci przez wierzacych rodzicow ...

            o zgrozo ksiądz o tym wie i nie
            > pokazał nam drzwi w kościele więc może i ty nie pokazuj?)
            przeciez pisalam o tym tez wyzej,ze co w tym zlego udzielic
            blogoslawienstwa dzieciom,ktore juz dawno poza domem itd
            Nastepnym razem przeczytaj dobrze i odpowiadaj
            Natoniast dziewczyny wyzej te dwa posty-to chyba nie ma sie czym
            chwalic,a jak nie ma czym to posmiac sie mozna,prawda? smile
            • mmmmarta Re: Oj ja biedna... 30.06.08, 22:09
              Nie uważam błogosławieństwa za obciach, jedynie czasami za farsę,
              która ma niewiele wspólnego ze slubem kościelnym....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka