Dodaj do ulubionych

Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzędnik

11.12.10, 16:42
Niech ktoś wytłumaczy co to jest zaległy urlop. Czy urlop z tego roku musi być wykorzystany do końca grudnia br, czy jak mówi kodeks pracy do 31.03.2011. Dopiero wtedy stanie się urlopem zaległym, czy się mylę?
Obserwuj wątek
    • berig1 Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzędnik 11.12.10, 16:43
      Niestety, ale nowe władze administracyjne traktują UMCS jak fabrykę wiader. Odwrócono w zachwycająco szybkim tempie relacje administracja - pracownicy; ci drudzy są teraz dla tych pierwszych. Za moment zmienią się w pokornych petentów stojących w kolejce do biur podawczych, a biura zastąpione zostaną halami biurowymi zamkniętymi dla postronnych. Panujące hasło - minimalizacja - prowadzi do eliminacji badań naukowych i sprowadzenia UMCS do roli maszynki produkującej równo ukształtowanych licencjatów. Brak wyobraźni, brak wizji, brak określenia priorytetów - to smutna rzeczywistość degradująca uczelnię i niszcząca resztki poczucia więzi. Miało nie być rewolucji a jest eksterminacja...
      • microb66 Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd 11.12.10, 16:46
        W dalszym ciągu proszę kogoś biegłego w prawie pracy o odpowiedź, czy można pracownika zmusić zarządzeniem do wzięcia do wzięcia bieżącego urlopu, po to by zarządzenie to zrealizować?
        • dociek Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd 11.12.10, 17:24
          Wdaje się, że najbardziej "biegłym" w tej sprawie będzie ktoś z Państwowej Inspekcji Pracy. Ale, jak wiadomo Lublin to wojewódzka dziura, zatem może się też okazać, że dany "biegły" prowadzi np. zajęcia na uniwersytecie... Wymuszanie wzięcia bieżącego urlopu jest bardzo nieuczciwe wobec pracownika i jak mi się wydaje może być na pograniczu prawa, jednakże w przypadku UMCS-u nie dziwi już nic.
          • Gość: Echhh Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.12.10, 19:22
            Szanowny Panie Inspektorze, czyta pan?
            • Gość: swiadomy humanista Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 12:20
              gdy dla danej pracy co najmniej utrudnione jest precyzyjne określenie momentu jej rozpoczynania i zakończenia, gdy niemożliwa jest kontrola czasu poświęconego wykonywaniu pracy, gdy praca może być wykonywana poza normalnym rytmem funkcjonowania zakładu pracy, gdy wykonanie pracy zależy od zmiennych, trudnych do przewidzenia okoliczności i uwarunkowań, gdy zapotrzebowanie na daną pracę jest nierytmiczne, gdy decydującym czynnikiem dla wykonania pracy jest indywidualne zaangażowanie pracownika, a nie fakt jego uczestnictwa w kolektywie pracy skooperowanej i bezpośrednie podporządkowanie kierownictwu pracy. art. 140 znowelizowanego kodeksu pracy
              • Gość: swiadomy humanista Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 12:20
                Należy jednak pamiętać, że zadania tych pracowników powinny być ustalone w taki sposób, aby pracownicy mogli je wykonać w ramach norm czasu określonych w art. 129 kodeksu pracy, tj. nie przekraczając 8 godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowym

                Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada 2006 r.(I PK 117/06) ,,Elementem zadaniowego czasu pracy jest wyznaczenie pracownikowi konkretnego zadania (zadań) do wykonania. Na ogół nie mają takiego charakteru obowiązki wynikające z zakresu czynności pracownika. Zasadniczo nie jest dopuszczalne w ramach zadaniowego czasu pracy wskazanie osiągnięcia określonego rezultatu ekonomicznego jako podstawy wymiaru czasu pracy (OSNP 2007/21-22/310, M.P.Pr. 2007/4/198, OSP 2008/7-8/85).''
                • Gość: swiadomy humanista Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 12:21
                  W zadaniowym systemie czasu pracy, w sytuacji gdy wykonywanie przez pracownika pracy nie jest możliwe z przyczyn dotyczących pracodawcy lub z powodu innego nieprzewidzianego zdarzenia, pracownik ma prawo powstrzymać się od wykonywania pracy bez żadnych negatywnych konsekwencji w zakresie naruszenia swoich obowiązków lub zachowania prawa do wynagrodzenia. W razie zaistnienia takich zdarzeń pracodawca nie ma prawa żądać od pracownika wykonania powierzonej mu pracy. Takie postępowanie pracodawcy kwalifikowane powinno być jako naruszenie art. 8 kodeksu pracy.
                  Należy uznać, że możliwy jest przestój w pracy w przypadku pracownika świadczącego pracę w zadaniowym systemie czasu pracy. Trudno jest wymagać od pracownika, aby świadczył pracę, w sytuacji gdy jest to niemożliwe, np. z powodu awarii narzędzi niezbędnych do wykonywania pracy.
          • Gość: swiadomy humanista Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 12:19
            Czy ktoś zainteresował się kiedyś tym, że w Regulaminie Pracy UMCS jest napisane, że nauczyciel akademicki ma cyt. "nie unormowany" czas pracy? Czy radcowie Rektora i związki mogliby dostosować okreslenie w zakresie czasu pracy do określeń kodeksowych bo w znowelizowanym kodeksie nie ma takiego pojecia jak "nie unormowany" [oryginalna pisowania z regulaminu!] czas pracy tylko jest "zadaniowy" czas pracy. Oczywiście funkcjonuję w języku potocznym określenie "nienormowany" czas pracy, ale tego okreslenia nie ma w kodeksie pracy. Czy ktoś coś z tym zrobi? Bo wydaje mi się, że przez to regulamin pracy może być nieważny :)
      • Gość: bla,bla,bla Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.10, 17:24
        Niestety to prawda, a już najbardziej wkurza sytuacja, w której administracja ma wszystko co chce, a pracownicy naukowi mogą wybierać: zapłacić sobie z własnej kieszeni za udział w drugiej konferencji w roku (na jedną może wystarczy z badań), czy za toner do uczelnianej drukarki (nota bene bezsensem jest kupować sprzęt, na którego eksploatację uczelni nie stać). To rzeczywistość pracownika wydziału dość kiepskiego naukowo, ale dochodowego (chyba???), bo zrzucającego się na generujące deficyt.

        A remont pięter 8 i 9 w Rektoracie ze stworzeniem mini open-space'ów to chyba po to żeby więcej biurek dla administracji zmieściło się na piętrze ;-). chyba że za tym wszystkim stoi troska o obsługę petenta: zamiast 20 pokojów by załatwić prostą sprawę odwiedzi 10, ale w każdym będzie szukał właściwej osoby.

        Swoją drogą uważam za skandaliczne wyznaczanie godzin obsługi interesantów - między 10 a 13. Dochodzi do tego że należałoby nie planować zajęć dydaktycznych w tych godzinach, tylko chodzić jak Asterix i Obelix po kurii rzymskiej - skuteczność i czas załatwiania spraw są podobne. Tak jak i traktowanie pracowników naukowych jak przeszkadzających piesków, którzy nie są w stanie pojąć, że administracja karmi się sama sobą - niezorientowanym polecam lekturę pamfletów C. N. Parkinsona.

        Administracja ukrywa, że nie jest zdolna skutecznie wdrożyć jakiegokolwiek systemu zarządzania zasobami, a z SAPa uczyniła sobie wręcz fetysz...

        A studenci obserwując, jak wychodzisz w trakcie zajęć by załatwić sprawę z hiperzajętą kobietką w administacji (bo przez poprzednie dwa tygodnie się nie udało jej zastać nie szkolącej się, nie mającej zamkniętych drzwi itd.) śmieją się po kątach mówiąc, że ich w dziekanatach traktuje się lepiej...

        to tyle.
        • Gość: Zor Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.10, 17:51
          Stary. W Polsce ok kilkudziesięciu lat nie ma już obowiązku pracy. Jak Ci się nie podoba, to się możesz zwolnić. Chociaż jeśli wychodzisz z zajęć, aby coś załatwić w administracji, to już dawno powinieneś być zwolniony, bo zaniedbujesz swoje podstawowe obowiązki.
          • Gość: Zenobi Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.12.10, 19:21
            Nie ma też obowiązku pisania niemądrych komentarzy, a każdy kto hołduje zasadzie: "jak się komu nie podoba, to niech sssspada" niech zacznie od siebie i idzie zbawiać gdzie indziej. Takich "wiejskich mundrali" to my nie potrzebujemy. Z resztą - dłużej klasztora niż przeora.
            • Gość: Zor Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.10, 19:47
              Jeśli to było do mnie - to proszę napisać, co było niemądrego w moim komentarzu. Po powiedzeniu na końcu postu poznaję miejskiego humanistę. Czekam na jakąś konstruktywną odpowiedź.
              • Gość: gośćć Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: 89.167.9.* 11.12.10, 23:53
                Panie/Pani bla, bla, bla!
                Takie gadanie jest kompletnie bez sensu. W ubiegłych latach też uczelnia była zamykana, a kto chciał (również i ja) przychodził i robił co miał w planach, bo ani elektryczności ani ogrzewania nikt nie wyłącza ani nie ogranicza, a portier nikogo nie wyrzuca. Nie całkiem rozumiem, na czym polegają korzyści z takich zarządzeń, ale nikomu ze znanych mi osób to w niczym nie przeszkadza. A urlop należy wykorzystywać o czasie, i nie za wiele kombinować.
                Oczywiście GW pisze o tym tylko dlatego, że ma okazję zasugerować coś niedobrego na temat UMCS. Pies was całował!
        • Gość: Z UM Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: 109.200.80.* 11.12.10, 21:10
          My, na UM, mamy tak od lat...

          "Pomysł" z urlopami też od nas zaczerpnięty... U nas już znowu jest normalnie. Wcześniej nikogo nie obchodziło, że wolne było tylko od zajęć ze studentami; publikacje, badania i tak były w tym czasie robione- w zaciszu domowym.


        • Gość: Dr Mądrala Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 01:02
          ROZPOZNANIE:

          Pracownicy administracji:
          - nie zdecydowali o remoncie, którego skutki boleśnie odczuwają na co dzień (pracują po 8 osób w pokoju, w pyle, pomiędzy meblami i gratami); jakkolwiek remont był potrzebny (sprzęt i wyposażenie z lat 50-tych zagrażają nieraz zdrowiu i życiu, inaczej władze nie zdecydowałyby się na taki zbędny luksus);
          - nie zabierają pracownikom naukowym pieniędzy na tonery :)) (środkami na ten cel zarządza dziekan i władze uczelni);
          - nie mają godnych warunków pracy, co wpływa na tempo działania (np pomieszczeniach nie ma nawet przepisowych 2 mkw wolnej podłogi na pracownika...),
          - nie mają odpowiednich zasobów ludzkich, by wykonać wszystkie działania na czas i bezproblemowo obsłużyć interesantów (kilka osób zostało zwolnionych, mnóstwo zwolniło się w ostatnim kwartale i pracują na UM albo PL),
          - są źle zarządzani.

          ZALECENIA:
          1. Odwiedzić kanclerza UMCS,
          2. Przy okazji następnej wizyty w administracji powstrzymać ogólnożyciwą frustrację. Pozytywne podejście wpływa na stan załatwienia sprawy.
          3. Przy braku reakcji organizmu na pozytywne podejście przed wizytą w rektoracie zazyć relanium.
          4. W przypadkach beznadziejnych zrobić to, co inni, którzy nie wytrzymali - przenieść się na inną uczelnię. Dobry dorobek naukowy zawsze się obroni.

          Zapraszamy do bliższej współpracy w celu poznania szczegółów:-)
        • dociek Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd 12.12.10, 12:26
          Gość portalu: bla,bla,bla napisał(a):

          > Niestety to prawda, a już najbardziej wkurza sytuacja, w której administracja m
          > a wszystko co chce.

          Ta generalizacja nie służy logice ani uczciwości. Uczelnią zarządza (jest takie słowo, jakby to nie wyglądało w praktyce) rektor, także poprzez swoich zastępców, wraz z kanclerzem i to do tych konkretnych dwóch osób można mieć pretensje. Administracja jako zespół pracowników-wyrobników, a od pewnego czasu niemalże niewolników absolutnie nie ma wszystkiego, czego chce. A wręcz przeciwnie.
    • Gość: Gość z UMCS Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 00:46
      Zaległy urlop to urlop, jaki pracownik miał wykorzystać do marca 2010 roku. Większość pracowników UMCS, których znam, ma taki urlop. Niektórzy np. 30 lub 60 dni.
    • us31 Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzędnik 12.12.10, 09:14
      UMCS powstał zaraz po manifeście PKWN w 1944 roku jako przeciwwaga dla KUL,
      doprawdy nie wiadomo dlaczego uzurpuje sobie prawo do profesjonalizmu,
      "kształci" się tu ekonomistów ale UMCS jest najbardziej zadłużoną uczelnią w Polsce a region lubelski jest najbiedniejszy,
      "kształci" się tu prawników ale nie potrafią odpowiedzieć na pytanie czy legalne jest wysyłanie na urlopy,
      obecnie ndrzędnym celem tzw. kadry naukowej jest czerpanie dochodów z funduszy unijnych a co będzie później, czy wydane pieniądze nie będą zwracane ze względu na brak kwalifikowalności nie jest istotne, po nas choćby potop, kasę biorą naukowcy a zwracał będzie ewentualnie UMCS,
      a UMCS niech się uczy zarządzania i wykorzystywania funduszy od Uniwersytetu Przyrodniczego,


      • Gość: Yogi Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 12:37

        us31 napisał:
        ""... a UMCS niech się uczy zarządzania i wykorzystywania funduszy od Uniwersytetu Przyrodniczego".
        ...
        Słusznie, bo UP w Lublinie ma najlepszego w Polsce kanclerza uczelni, czego o UMCS od dawna powiedzieć nie można. To kanclerz UP (kiedyś dyrektor administracyjny) jest spiritus movens tych najbardziej spektakularnych poczynań gospodarczych i administracyjnych na tej uczelni. Nie ma tu żadnych działań pozorowanych, pod publiczkę.
        A UMCS? - można powiedzieć krótko za angielskimi filmowcami - umacnia swoje "Ministerstwo Głupich Kroków" z kanclerzem na czele.
        Jako człek dość doświadczony i w świecie bywały (wschód, zachód, orient) proponuję p. kanclerzowi UMCS śmielszą koncepcję reorganizacji administracji: skoro zdecydował o halowym systemie organizacji stanowisk roboczych, to idąc za ciosem należałoby wrócić za znanym pisarzem do idei szklanych domów - znieść we wszystkich pomieszczeniach administracyjnych murowane sciany, gdzie by one nie były, i zastąpić je wszechobecnym szkłem. Będzie pełna transparentność, od razu wychwyci się obiboków, powszechne - jak pan uważa - zjawisko wśród "starej" administracji. Ponadto, aż dziw bierze, że nie wpadł pan na pomysł zlikwidowania korytarzy na piętrach "administracyjnych". Bezpośrednia dostępność do urzędników z klatki schodowej lub wind dałaby kolosalne oszczędności powierzchni biurowej.
        I to by było na tyle.
        PS.
        Jak się nie wie co (z)robić, to się zaczyna od reorganizacji burzenia starego, nie patrząc co było dobre i stanowiło obiektywny dorobek poprzedników.
        Jeszcze ze dwa lata tej "twórczej" działalności menedzerskiej (vide: kier. działu kadr, kier. działu zamówień publ. i zaopatrzenia, kier. działu aparatury naukowej, kwestura, kompletny niedowład decyzyjny, remont akademika w ciągu roku akademickiego, sprawa nauczycielskich praktyk studenckich, itp.) i po UMCS pozostaną tylko wspomnienia.
    • Gość: Swiadomy Humanista Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 11:24
      Ustawa o Szkolnictwie Wyższym
      > Art. 130.
      > 1. Czas pracy nauczyciela akademickiego jest określony zakresem jego
      > obowiązków
      > dydaktycznych, naukowych i organizacyjnych.
      > Kodeks Pracy:
      > Art. 81. § 1. Pracownikowi za czas niewykonywania pracy, jeżeli był
      > gotów do jej wykonywania, a doznał przeszkód z przyczyn dotyczących
      > pracodawcy, przysługuje wynagrodzenie wynikające z jego osobistego
      > zaszeregowania, określonego stawką godzinową lub miesięczną, a jeżeli
      > taki składnik wynagrodzenia nie został wyodrębniony przy określaniu
      > warunków wynagradzania - 60% wynagrodzenia.
      > W każdym przypadku wynagrodzenie to nie może być jednak niższe od
      > wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustalanego na podstawie
      > odrębnych przepisów.
      > § 2. Wynagrodzenie, o którym mowa w § 1, przysługuje pracownikowi za
      > czas niezawinionego przez niego przestoju. Jeżeli przestój nastąpił z
      > winy pracownika, wynagrodzenie nie przysługuje.
      • Gość: swiadomy humanista Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 11:25
        W zadaniowym systemie czasu pracy (a taki system jest przewidziany w
        > Regulaminie Pracy UMCS dla nauczycieli akademickich - jest w nim
        > określany jako "nie unormowany" (oryginalna pisownia i cytat z
        > Regulaminu Pracy UMCS: "1) nauczyciele akademiccy mają nie unormowany
        > czas pracy; który regulowany jest ich obowiązkami dydaktycznymi,
        > naukowymi i organizacyjnymi"!) ale chodzi o zadaniowy bo tak to
        > definiuje kodeks pracy), w sytuacji gdy wykonywanie przez pracownika
        > pracy nie jest możliwe z przyczyn dotyczących pracodawcy lub z powodu
        > innego nieprzewidzianego zdarzenia, pracownik ma prawo powstrzymać się
        > od wykonywania pracy bez żadnych negatywnych konsekwencji w zakresie
        > naruszenia swoich obowiązków lub zachowania prawa do wynagrodzenia. W
        > razie zaistnienia takich zdarzeń pracodawca nie ma prawa żądać od
        > pracownika wykonania powierzonej mu pracy. Takie postępowanie pracodawcy
        > kwalifikowane powinno być jako naruszenie art. 8 kodeksu pracy.
        > Należy uznać, że możliwy jest przestój w pracy w przypadku pracownika
        > świadczącego pracę w zadaniowym systemie czasu pracy. Trudno jest
        > wymagać od pracownika, aby świadczył pracę, w sytuacji gdy jest to
        > niemożliwe, np. z powodu awarii narzędzi niezbędnych do wykonywania
        > pracy.
        >
        >
        • Gość: swiadomy humanista Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 11:26
          Prawo do wynagrodzenia na zasadach ogólnych (W PRZYPADKU PRZESTOJU) ,
          > tj. na podstawie art. 81 §1 k.p., przysługuje pracownikowi wówczas, gdy
          > przyczyny niewykonywania pracy nie były od niego zależne, lecz leżały po
          > stronie
          > pracodawcy, albo były wynikiem obiektywnych przeszkód, a pracownik był
          > gotów do świadczenia pracy
          >
          >
          • Gość: swiadomy humanista Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 11:26
            Przestój z winy pracodawcy a obowiązek wypłaty wynagrodzenia: Jakie
            > wynagrodzenie przysługuje pracownikowi, który stawił się w pracy, za
            > dzień przestoju spowodowany brakiem prądu w firmie? Jest to przestój
            > niezawiniony przez pracownika. A więc pracownikowi przysługuje
            > wynagrodzenie w wysokości wynikającej z osobistego zaszeregowania
            > pracownika. Jeśli nie zostało ono określone - pracownikowi należy się
            > 60% wynagrodzenia.
            > Pracodawca ma obowiązek wypłaty wynagrodzenia za przestój, gdy pracownik
            > był w gotowości do wykonywania pracy, a niemożność wykonywania pracy
            > była spowodowana przyczynami leżącymi po stronie pracodawcy.
            > Gotowość do pracy to możliwość wykonywania pracy w każdej chwili. Przez
            > pozostawanie w gotowości do świadczenia pracy należy rozumieć stan, w
            > którym pracownik może niezwłocznie podjąć pracę (wyrok SN z 2 września
            > 2003 r., I PKN 345/02).
            >
            >
            • Gość: swiadomy humanista Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 11:27
              Przestój to sytuacja, gdy pracownik doznał przeszkody w wykonywaniu
              > pracy, uniemożliwiającej świadczenie pracy określonej w umowie.
              > Przyczyny wystąpienia przestoju mogą dotyczyć pracodawcy (tak jak brak
              > prądu, awaria linii produkcyjnej), pracownika, bądź też wynikać z
              > działania siły wyższej (np. pożar zakładu pracy, powódź). Pracownikowi
              > przysługuje wynagrodzenie za pracę wykonaną. Za czas niewykonywania
              > pracy wynagrodzenie przysługuje jedynie, jeżeli przepis tak stanowi.
              > Taka sytuacja ma m.in. miejsce w sytuacji przestoju niezawinionego przez
              > pracownika, a wynikłego z przyczyn dotyczących pracodawcy - wtedy
              > pracownikowi należy się wynagrodzenie. W przypadku przestoju z winy
              > pracownika - wynagrodzenie nie przysługuje, zaś w przypadku przestoju
              > spowodowanego warunkami atmosferycznymi wynagrodzenie przysługuje
              > pracownikowi zatrudnionemu przy takich pracach jedynie wtedy, gdy
              > przepisy szczególne bądź wewnątrzzakładowe tak stanowią.
              > Gotowość do pracy konieczna do przyznania wynagrodzenia !!!!!
              > W sytuacji wystąpienia niezawinionego przestoju z przyczyn dotyczących
              > pracodawcy, gdy pracownik był gotowy do świadczenia pracy, pracownikowi
              > należy się wynagrodzenie.
              >
              • Gość: swiadomy humanista Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 11:27
                Zdaniem SN:
                > Gotowość - to możliwość wykonywania pracy w każdej chwili
                > Przez pozostawanie w gotow> ości do świadczenia pracy należy rozumieć
                > stan, w którym pracownik może niezwłocznie podjąć pracę
                > (Wyrok Sądu Najwyższego z 2 września 2003 r., I PKN 345/02, OSNP
                > 2004/18/308).
                > Zasadą jest, iż za czas przestoju pracownik zachowuje prawo do
                > wynagrodzenia, pod warunkiem że pozostawał on w faktycznej gotowości do
                > pracy. Sąd Najwyższy uznał, że samo bierne oczekiwanie na wezwanie
                > pracodawcy do świadczenia pracy nie uzasadnia prawa do wynagrodzenia za
                > przestój (wyrok z 23 października 2006 r., I PK 110/06).
                > W ZWIĄZKU Z TYM, Sąd Najwyższy stwierdził, że cechami
                > charakterystycznymi gotowości pracownika do wykonywania pracy są łącznie:
                > 1. zamiar wykonywania pracy;
                > 2. faktyczna zdolność do świadczenia pracy;
                > 3. uzewnętrznienie gotowości do wykonywania pracy np. poprzez złożenie
                > oświadczenia o gotowości do pracy;
                > 4. pozostawanie w dyspozycji pracodawcy.
                > Wynagrodzenie za przestój wynika z osobistego zaszeregowania
      • us31 Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd 12.12.10, 11:39
        "100 mln dol. - tyle rocznie zarabiają wszystkie polskie uczelnie na sprzedaży swoich prac badawczych. To prawie o połowę mniej niż znany amerykański University of Columbia. Z kolei brytyjskie uczelnie na swoich badaniach i odkryciach uzyskują nierzadko więcej niż roczne nakłady budżetowe Polski na badania i rozwój"

        wogóle należy zastanowić się nad nazwą "pracownik naukowy" w przypadku Polski w kontekście tego cytatu,
    • Gość: swiadomy humanista Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 12:14
      Urlop zaległy
      Wątpliwości nie budzi przymusowy urlop w okresie wypowiedzenia, gdyż takie rozwiązanie przewiduje wyraźny przepis prawa. Takich uprawnień jednak pracodawca nie ma w przypadku gdy pracownik odmawia wykorzystania urlopu zaległego. Nie może jednostronne wyznaczyć pracownikowi terminu tego urlopu – może natomiast zobowiązać pracowników do wskazania terminów korzystania z zaległych urlopów w wyznaczonym przepisami okresie, czyli do 31 marca następnego roku kalendarzowego (art. 168 k.p.). Za brak współpracy ze strony pracowników w tym zakresie, pracodawca może nakładać kary porządkowe zgodnie z art. 108 k.p., bo takie działanie może zostać uznane za nieprzestrzeganie przez pracowników ustalonej organizacji i porządku w procesie pracy.
      Ponadto jak orzekł Sąd Najwyższy w wyroku z 25 stycznia 2005 r., sygn. akt I PK 124/05: „Pracodawca może wysłać pracownika na zaległy urlop, nawet gdy ten nie wyraża na to zgody. Ekwiwalent pieniężny przysługuje tylko wtedy, gdy wykorzystanie urlopu w naturze nie jest możliwe”.
      Z kolei pracodawca musi pamiętać, że uniemożliwianie pracownikowi wypoczynku jest wykroczeniem przeciwko prawo pracownika. Dlatego powinien udzielić zaległego urlopu najpóźniej we wskazanym przez przepis terminie (do końca pierwszego kwartału następnego roku kalendarzowego).
      • Gość: xyz Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 13:15
        Gość portalu: świadomy humanista, produkował się tu niezliczoną ilość razy, odsłaniając swój dyletantyzm prawniczy.

        Gościu, szkoda czasu, zwłaszcza gdy piszesz nie na temat.
        Po pasji pisarskiej przypominasz mi pewnego, jeszcze do niedawna naczelnego "regulatora" prawno-organizacyjnego UMCS, dyletanta najwyższej klasy, po którym do tej pory nie może się uczelnia otrząsnąć. I tak łagodnie się z tobą obeszli, przesuwając do innej działki z zachowaniem stanowiska, więc siedź cicho, bo sobie o tobie przypomną.
        • Gość: swiadomy humanista Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 13:25
          Na szczęście czasy kiedy można było zamknąć gębę na siłę każdemu dawno minęły, choć u nie których pewne sentymenty widzę pozostały :) Trudno jest dyskutować na argumenty, szczególnie jeśli oparte są na przepisach :) Wiem, wiem , nieświadomymi ludzmi można łatwo manipulować. Nie pisze nie na temat - piszę o tym jak zarządzenie rektora ma się do obowiązujących przepisów i o tym jak Rektora wpuszczaj w maliny jego "doradcy" - o tym piszę
    • reddec a nauczyciel to święta krowa? 12.12.10, 14:23
      Całe larum podniesione przez "wybitnych naukowców" z UMCS-u wynika tak naprawdę z tego, że uważają się za przysłowiowe święte krowy. Ich przecież nie dotyczy, ani branie urlopów, ani branie zwolnień - oni, jak się nie chce iść do pracy lub z innych "obiektywnych" względów świadczyć pracy dzwonią do pani w sekretariacie: "pani zosiu proszę wywiesić, że odwołuję zajęcia". Larum jest i z tego powodu, że uważają się za kogoś lepszego, innego, predestynowanego do wyższych celów niż realizacja obowiązków pracowniczych.
      Nauczyciel akademicki (bowiem o większości z tych ludzi tylko to można powiedzieć, bo na pewno nie "naukowcy") jest natomiast takim samym pracownikiem jak każdy inny, różni go tylko tyle, że jego czas pracy ma charakter zadaniowy (określony wymiarem obowiązków dydaktycznych, naukowych i organizacyjnych - art. 130 ust. 1 PSW) i ma kilka przywilejów, w tym 36 dni urlopu do wykorzystania w okresie wolnym od zajęć dydaktycznych (zgodnie z art. 133 ust. 1 PSW).
      Większość naszych "wybitnych naukowców" ma po 50 - 100 godzin urlopu do wykorzystania - i to bynajmniej nie dlatego, że tak ciężko pracowali cały rok na okrągło, tylko dlatego, że nawet jak ich nie ma na uczelni (w ich mniemaniu są na urlopie), nie raczą wypisać wniosków urlopowych; dlatego też, że w ich przekonaniu jak nie ma studentów na uczelni (przerwa świąteczna, międzysemestralna itp.) oni po prostu nie przychodzą świadczyć pracy, bo mają "wolne" - a tak naprawdę na każdy taki okres "wolnego" (który sobie samowolnie robią) powinni brać urlop, jak każdy normalny pracownik.
      Po pierwsze więc - większość nauczycieli może być skierowana na urlop, bo ma masę zaległego urlopu (a tak naprawdę dawno wykorzystanego, tylko nie zgłoszonego),
      po drugie - zgodnie z art. 161 k.p. (przez art. 136 ust. 1 PSW) pracodawca ma obowiązek udzielić pracownikowi urlopu w roku, w którym nabył do niego prawo (a więc do końca roku), tylko w sytuacjach wyjątkowych (a nie zawsze kiedy się to komuś zażyczy) można przesunąć urlop do wykorzystania do końca pierwszego kwartału roku następnego (art. 168 k.p.),
      po trzecie - ma rację "... humanista", że tak jak nieudzielenie pracownikowi urlopu w roku, w którym nabył do niego prawo może zostać zakwalifikowane jako naruszenie praw pracowniczych przez pracodawcę; tak uchylanie się (bo większość działań ma tu charakter celowy) przez pracownika od wykorzystania urlopu, może być traktowane, jako działanie na szkodę pracodawcy,
      po czwarte - niech ktoś mi pokaże tych 90 % nauczycieli, którzy 23, 24, czy 27-31.12 będą w gotowości do świadczenia pracy (czyli stawią się na uczelni lub na wezwanie pracodawcy niezwłocznie podejmą wykonywanie obowiązków) lub będą ciężko pracować naukowo w domu przy kolacji wigilijnej albo robiąc zakupy na sylwestra i szykując się na imprezę; większość z nich (bo byłbym nieuczciwy, gdybym powiedział, że 100%) nawet nie pomyśli o pracy w tym okresie, nie mówiąc o jej wykonywaniu...

      Część nauczycieli celowo nie bierze urlopów (chociaż należałoby powiedzieć: bierze, ale ich nie wypisuje) - bo np. idą wkrótce na emeryturę i dostaną ekwiwalent za np. 100 dni urlopu narażając pracodawce na straty; część nie bierze, żeby zachować "prawo" do 50% kosztów uzyskania przychodu, a część uważa, że po prostu nie musi brać....

      A wiecie o co chodzi tak naprawdę (poza tym, że nauczyciele w końcu zostali potraktowani jak każdy inny pracownik) ? - chodzi o pieniądze...
      Otóż w czasie urlopu nie przysługują nauczycielowi podwyższone koszty uzyskania przychodu (50%) z tytułu tworzenia wybitnych, światowej klasy utworów dydaktycznych i naukowych, tylko zryczałtowane, jak każdemu innemu pracownikowi - więc grudniowa wypłata będzie nieco chudsza... (na czym zyska tylko budżet państwa - ten sam, który ich utrzymuje); ale oczywiście żaden z nich nie przyzna tutaj, że tak naprawdę o to im chodzi (chociaż po cichuuuu, między sobą... mówią, że to jedyny problem).

      Może zamiast urlopu, trzeba było zastosować przepisy o czasie przestoju i zapłacić im 60% wynagrodzenia ? Wtedy dopiero byłby krzyk....
      • Gość: swiadomy humanista Re: a nauczyciel to święta krowa? IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 15:11
        Otóż jak zwykle różnica tkwi w szczegółach, które niestety są lekcowazone przez niektórych zainteresowanych zrównaniem wszystkich (to taka nasza cecha narodowa - pozostałość po latach socjalizmu :) . Jesli jeden pracownik ma zadaniowy czas pracy, a inny równowazny, czy innny to o czymś swiadczy i czemuś ma służyć. Inny czas pracy mają pracownicy administracyjny, a inny nauczyciele akademiccy, ci ostatni jak słusznie zauważono maja zadaniowy czas pracy - to znaczy, że gdy dla danej pracy co najmniej utrudnione jest precyzyjne określenie momentu jej rozpoczynania i zakończenia, gdy niemożliwa jest kontrola czasu poświęconego wykonywaniu pracy, gdy praca może być wykonywana poza normalnym rytmem funkcjonowania zakładu pracy, gdy wykonanie pracy zależy od zmiennych, trudnych do przewidzenia okoliczności i uwarunkowań, gdy zapotrzebowanie na daną pracę jest nierytmiczne, gdy decydującym czynnikiem dla wykonania pracy jest indywidualne zaangażowanie pracownika, a nie fakt jego uczestnictwa w kolektywie pracy skooperowanej i bezpośrednie podporządkowanie kierownictwu pracy. art. 140 znowelizowanego kodeksu pracy. cdn
        • Gość: swiadomy humanista Re: a nauczyciel to święta krowa? IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 15:18
          Choć wiele osób by się z tego cieszyło Pan Rektor nie może fundnąć nauczycielom akademickim 60% przestosojowego gdyż ta stawka obowiązuje jedynie jeśli nie ma systemu wynagrodzeń opartego na kategoriach zaszeregowania - a na UMCS są i musi byc wypłacane w ramach przestojowego wynagrodzenie brutto tylko z wyłaczeniem wysługi lat i funkcyjnych (choć co do tych ostatnich istnieje spór doktrynalny):) A 50% uzysk może zabrać tylko na urlopie. A jeśli ktoś nie chce iść na przymusowy urlop w 2010 kiedy nabył do niego prawo to może wykorzystać ten urlop w 2011 r. do 31 marca - takie są przepisy.
          Ponadto w ramach zadaniowego czasu pracy , w sytuacji gdy wykonywanie przez pracownika pracy nie jest możliwe z przyczyn dotyczących pracodawcy lub z powodu innego nieprzewidzianego zdarzenia, pracownik ma prawo powstrzymać się od wykonywania pracy bez żadnych negatywnych konsekwencji w zakresie naruszenia swoich obowiązków lub zachowania prawa do wynagrodzenia. I co?
          A co do niewykorzystanych urlopów to Pan Rektor powinien zabrac się za kierowników zakładów bo to znaczy, że tego nie pilnują - i tyle.
          • Gość: Przyrodnik Aparatura za miliony???? IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 22:24
            Ma podobno być osłabione ogrzewanie. A co z moją , drogą aparaturą: ulegnie zniszczeniu z powodu zimna. Już w tej chwili temperatura w pracowni naukowej wynosi średnio 16 st. Celsjusza. Okna stare, mimo , że mozolnie uszczelniłem watą i plastrami lekarskimi (kupione za własne pieniądze).!!!! Zimno. A co będzie w tygodniach oszczędzania????
    • Gość: j2 Temperaturę miejsca pracy IP: *.lublin.mm.pl 12.12.10, 22:30
      , tak jak i krzywiznę ogórka, reguluje ustawa. Można nie przychodzić jak jest za zimno
      • Gość: Przyrodnik Re: Temperaturę miejsca pracy IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 23:15
        Piszesz: "można nie przychodzić...." A zaplanowane badania, pomiary? A aparatury nie zabiorę do cieplutkiego mieszkania bo to kilka ton. Tego nigdy nie zrozumie humanista lub Rektor-teoretyk. Ja nie pisałem o sobie i kolegach lecz o mojej drogiej aparaturze. Ja mogę siedzieć w laboratorium nawet w palcie lub swetrze.
    • normalnypracownik Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzędnik 13.12.10, 02:10
      Ej ludzie obudźcie się!!! Czasy "Czy się stoi czy się leży to się zawsze należy" już minęły i jak widać dla niektórych niestety bezpowrotnie. Niby ludzie wykształceni, mądrzy (by się wydawało), a zachowują się jak obłąkani, którzy nie są w stanie percypować, akceptować i dostosowywać się do rzeczywistości takiej jaka ona jest. Weźcie przetrzyjcie sobie okulary wreszcie....
      • Gość: swiadomy Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 13.12.10, 09:46
        Jeśli ktoś bezwarunkowo akceptuje rzeczywistość bez jej kontestowania, a przynajmniej zastanawiania się nad jej ładem i porządkiem to powinien wyjechać na Kubę - tam będzie mu się dobrze żyło i nie będzie musiał niczego kontestować. Ludzie obudźcie się - nieznajomość prawa szkodzi podobnie jak niewyrażanie swojej opinii znajdującej podstawę w przepisach obowiązującego prawa. Nikt o was nie zadba lepiej niż wy sami bo związki zawodowe maja taką wewnętrzną inercję, że chyba nie są w stanie nic zrobić. Tu nie chodzi o wyrażanie sprzeciwu przeciwko niewygodnym dla nauczycieli akademickich rozwiązaniach - tu chodzi o zgodność tej decyzji z przysługującymi im prawami - o nic więcej. W PRL wielu chętnie zginało kark w obawie przed represjami, ale przypominam, że te czasy minęły. A do tego mamy przecież skutecznie działająca czwarta władzę, która nigdy nie uchyli się przed pokazaniem niezgodnych z prawem rozwiązań. I tyle!
      • fajnakomentatorka Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd 13.12.10, 16:19
        Ty chyba nie wiesz o czym pisze...zadaniowy system pracy! rozumiesz to sformułowanie? chyba nie
    • fla Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzędnik 13.12.10, 09:30
      Nie bardzo rozumiem... przecież pomiędzy Bożym Narodzeniem i Nowym Rokiem jest kilka dni pracy, większość instytucji funkcjonuje wtedy normalnie. Pracownicy powinni się cieszyć, że będą mogli w spokoju korzystać przez te kilka dni ze świetnie wyposażonych laboratoriów i kontynuować swoje badania, przyczyniające się do rozwoju nauki i technologii w naszym kraju :]

      Polecam artykuł
      www.polityka.pl/kraj/analizy/1510888,1,polski-college.read
      • Gość: wiki Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.dynamic.chello.pl 13.12.10, 09:49
        No właśnie, jest tych kilka dni pracy i zgodnie z zakresami swoich obowiązków nauczyciele akademiccy mogą prowadzić badania, realizowac samokształcenie lub pracowac nad metodologia swojej dydaktyki skoro nie ma w tym czasie studentów. Nie rozumiem dlacezgo Pan Rektor wysyła ich na urlopy, skoro mogą wykorzystać zaległy urlop do 31 marca 2011 r. A juz cała pewnością nie może wysyłac na przymusowy urlop tych co urlopu nie mają i kazać im to odpracowywać. I o to chodzi !!!! Dla niewatjemniczonych.
        • fla Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd 13.12.10, 15:47
          aha...
    • Gość: Lublin Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: *.pix-umcs.lubman.net.pl 14.12.10, 08:23
      Pracodawca moze wysłać na urlop pracownika , rektor ma prawo zamknąć uczelnię. Jeżeli uczelnia jest zamykana formalnie- to jak mozna formalnie w tym samym czasie pracować? Zaległy urlop- to urlop z lat poprzednich. Ale kodeks dopuszcze jego wykorzystanie do marca następnego roku (art 140KP). Pracownik ma prawo/obowiązek urlopu. 99.9% pracowników dydaktycznych posiada skumulowany zaległy urlop z lat ubiegłych. Jeżeli mamy równouprawnienie wszystkich grup pracowników to normalne jest, żę WSZYSCY pracownicy są zobowiazani do urlopu... inaczej pracownik z grupy dyskryminowanej może wytoczyć proces pracodawcy o dyskryminacje a nawet mobbing (gdy ma charakter stały- a w tym przypadku cykliczyny/rok) . Może nie wszystcy pracownicy są tego świadomi- ale kodeks pracy obowiazuje WSZYSTKIE GRUPY pracowników. A swoją drogą nie spotkałem jeszcze pracownika administracyjnego pracującego na 4 a nawet 3 etatach, co jest normą na niektórych wydziałach we wszystkich uczelniach w kraju.
      Proponuje nie jątrzyć- WESOŁYCH ŚWIĄT!!
      • Gość: Piper Wykładowca to wykładowca. IP: *.dynamic.chello.pl 14.12.10, 15:41
        Do "świadomego": takiś Ty (z całym szaconkiem) świadomy jak ja ksiądz proboszcz. Jestem przyrodnikiem , mam aparature i JM (z całym szaconkiem) Rektor MUSI pamiętać, że po awarii mojej aparatury- ja to nagłośnię w internecie na całą Polskę. I o tym musi też pamiętać ten młody, którego nazywają "kanclerzem" a kiedyś to był dyro od odśnieżania i kwiatów w miasteczku. Teraz się sadzi, jak...... nie wiem kto. Ludzie!!!! Wy odpowiadacie i za połamane nogi w miasteczku i za to , że u nas w PRACOWNIACH DYDAKTYCZNYCH jest zimno. Za komuny - studenci reagowali prosto: przychodzili, prowadzący ćwiczenia sprawdzał listę, na dole uczciwie notował temperaturę w pracowni, wszyscy wkładaki palta i..... wychodzili. Potem prowadzący meldował Dziekanowi, Dziekan interweniował, robotników pogoniono i .... było ciepło. Teraz to nawet nie wiemy do kogo telefonować. Dziekan- teoretyk- głowa w niebo skierowana , dyro-matematyk: coś tam sobie mamrocze pod nosem; pewnie robi w pamięci obliczenia. Nie widzą lodu, śniegu, sopli i .... zimna w salach. A za co biorą dodatki do pensji????????????
        • Gość: |Wiki Re: Wykładowca to wykładowca. IP: *.dynamic.chello.pl 14.12.10, 20:06
          No ale Jego Magnificencja chyba uznał, że mu żle doradził ten od kwiatków :) i wycofa sie rakiem ze swojego zarządenia 56. Panie Rektorze, na Swieta i Nowy Rok zyczymy lepszych podwładnych i doradców !
    • Gość: lili Re: Na uczelni jak w biurze, wykładowca jak urzęd IP: 173.212.232.* 16.12.10, 10:30
      tutejsza mentalność jest ciekawa: jak urzędnicy musieli brać urlopy to wszystko było w porządku jak wielcy uczeni swiatowej sławy z uncs musza to dzieje sie niesprawiedliwość

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka