Gość: lucy_fair
IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl
22.07.03, 20:24
Brzmi jak historyjka z głupiego serialu ale zdarzyło mi się dziś naprawdę:
Droga z Nysy do Kłodzka, w Nysie stoi panienka i łapie stopa. Zatrzymałem
się.
-Do Kłodzka Pan jedzie?
-Jadę
Jedziemy...
- A Pan skąd jedzie?
- Z Gdańska
-Aha, kawał drogi. Byłam niedawno.
-W Gdańsku ?
-Tak
-Na wakacje? U rodziny?
-Nieee, wywiózł mnie taki jeden...
-Jak - wywiózł? Siłą???
-Nie, taka głupia byłam. Stałam na stopie, zatrzymał się taki jeden gość,
jechał do Gdańska i namówił mnie, żebym z nim pojechała. Po pieniądze
jakieś jechał do siostry i powiedział, że jak je będzie miał, to mi odda.
- Za co odda?
- No bo mu dupy dałam parę razy po drodze, a ja tak dupą zarabiam.
-?????????
-No a w Gdańsku uciekł, pieniędzy nie dał i musiałam spać na dworcu i potem
stopem wracać. (nie pytałem już, ile zarobiła wracając do Kłodzka:)
- A Pan nie chce, gdzieś tu w las byśmy wjechali?
-??????? Nie, dziękuję
-No tak bez pieniędzy, za podwiezienie...
-Nie, żonę mam i w ogóle
-Nie to nie...tu się Pan zatrzyma
To było ze dwie godziny temu więc w miarę dosłownie przytoczyłem. Szczękę
cholera do tej pory mam opadniętą. Trochę wiosen przeżyłem, ale taki numer
do dzisiaj nigdy mi się nie przytrafił. Pozdrawiam w ciężkim szoku