Gość: SzK
IP: *.pabianice.pl
06.01.04, 17:34
Dziś rano w Pabianicach przepalił się fragment sieci trakcyjnej - skutek
wiadomy - tramwaje nie jeżdżą.
Ale jest oczywiście komunikacja zastępcza.
Czekam na przystanku na tramwaj o 6:52 - nie ma niczego. Ok następny
wyjątkowo za 15 minut o 7:07 - tramwaju nie ma, to oczywiste, ale podjeżdża
uwaga !, krótki autobus niskopodłogowy !!! Ktoś w MPK naprawdę nie ma
wyobraźni. Wychodzi na to że
4 x 805N(ew. 2 x 805N)= krótki autobus, przelicznik ciekawy.
Oczywiście wszyscy się nie zabrali (pasażerowie z Pabianic wsiadali jeszcze
do Inter Busów).
Tak więc konserwa o nazwie "Komunikacja zastępcza" jedzie przez Ksawerów
torując ruch na każdym przystanku.
---
A po południu: jakieś opóźnienie ruchu w Łodzi - widziałem m.in. 45 na Placu
Wolności.
Odjazd 11-ki do Pabianic jest o 15:49 (Zachodnia - Legionów), owszem
podjeżdża tramwaj ale do Chocianowic. Motorowy mówi, że ma 15 minut
spóźnienia.
Gdzie jest dyspozytor MPK w Chocianowicach ? Śpi ?
(W końcu nie wiem czy to on odpowiada za ruch)
Jaki problem zmienić tablice lub wypuścić wagon do Pabianic. Przecież w
zajezdni jest chyba rezerwowy motorman, o wagonach nie wspomnę.
Czyżby bałagan w brygadach przewyżsżał intelektualne zdolności panów z MPK.
Konduktorzy "obrywali" od wściekłych pasażerów wysadzonych w Chocianowicach z
tramwaju, który powiniem jechać wg rozkładu do Pabianic.
Pomijam fakt, że konduktorzy POWINNI mieć prawo i obowiązek kontroli biletów -
inaczej nadal połowa będzie podróżować za darmo.
(ale długo nie pojeżdżą - do likwidacji linii 1 stycznia 2005)...
Pozdrawiam
I jeszcze zmiana: w rozkładach godziny z "A" oznaczają teraz kursy do
Chocianowic - zdziwiłem się patrząc że aż tyle tych literek A ;)