Dodaj do ulubionych

AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety

IP: 188.33.3.* 02.10.09, 21:32
I znów się zaczyna nagonka lipnej gazety.
Skompromitowaliście się z artykułem o "pudrowaniu Łodzi", kompromitujecie się
dalej będąc narzędziem w zwykłej walce o pieniądze studenta.
Może zamiast pisania głupot rzeczywiście sprawdzilibyście jak wyglądała taka
akredytacja. Może choćby zadacie takie podstawowe pytanie, jak to jest, że
szkoła, która do kwietnia tego roku nie miała żadnej oceny negatywnej, nagle
stała się tak zła, że trzeba ją zamknąć? Ale rozumiem, że to są za trudne
pytania, lepiej tak sensacyjnie, by był temat, akurat pasuje do "pudrowania
Łodzi". Po prostu dno.
Obserwuj wątek
    • Gość: LOL Re: AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.toya.net.pl 02.10.09, 22:20
      Znowu spisek...
      Tacy czyści, tacy super, tak genialnie kształcą i takie możliwości... Ciekawe
      tylko zatem czemu muszą zawyżać na suplementach liczbę zajęć studentom którzy
      zmieniają uczelnie.

      Cytat z "portalu społecznościowego", z forum WSHE:
      "No... ogólnie godziny są zawyżone. Niektóre przedmioty mają wpisane po 60
      godzin! Tyle to się robi na studiach dziennych. Licząc np. matematyke wykłady +
      ćwiczenia wychodzi 4x8 = 32 godziny a nie 60. Warsztaty podobno odbyły się w
      ilości 27 i 30 godzin - w rzeczywistości były to 2 dni po 8 godzin czyli 16...
      Ja naprawdę nie wiem skąd oni to wzięli"

      Genialna ta uczelnia... otrzyjcie oczy, zobaczcie jak ona oszukuje was samych. W
      suplementach piszą to co być powinno, a studenci nie mają nawet połowy tego.

      Lipna uczelnia, lipni studenci, lipne dyplomy i lipni magistrzy...

      A dno to Ty reprezentujesz... wystarczająco dużo już pojawiło się informacji,
      żeby wiedzieć skąd i czemu chcą się wreszcie pozbyć tej lipy, ale Ty nic nie
      wiesz... widocznie za dużo władz uczelni słuchasz.
      • awersja No i mamy doniesienie do prokuratury... 02.10.09, 23:47

        Cytat z "portalu społecznościowego" (choć wszechmocny Google nie znalazł go)
        jest podstawą do działań prokuratury... Jako student AHE chętnie w tym pomogę.
        Póki co - proszę LOL o podanie źródła (adresu internetowego), z którego pochodzi
        ten wpis. Oczywiście jeśli LOL nie poda tego adresu (z przyczyn niezależnych od
        Niej/Niego) poproszę od portalu Gazeta.pl o przekazanie wszelkich danych
        Internautki (-ty) LOL (pełne IP) celem przekazania ich prokuraturze.


        Pozdrawiam

        (wysłano do wiadomości administratora portalu Gazeta.pl)
        • Gość: znużony i co prokuratura miałaby zrobić z danymi takiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.09, 08:18
          internauty? z ciekawości chciałbym prosić o uzasadnienie
          ośmieszacie sie, obrońcy ahe i imperium Makarego
          przecież wam procesy o poważne zniesławienie mogłaby wytoczyć GW, Kudrycka, PKA itd. itd.
          poczytaj tylko, co wypisywaliście na ich temat
          a teraz jeszcze nieudolnie próbujesz kogoś zastraszyć?
          żałosne
          w sieci jest MNÓSTWO śladów "działalności oświatowej" twojej firmy, spokojna głowa
        • Gość: LOL Re: No i mamy doniesienie do prokuratury... IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 08:22
          Google nie znajduje treści naszej klasy, bo tak jest zrobiona... ale wystarczy
          odrobinę pomyśleć, wejść na ów portal znaleźć, szkołę wokół której jest szum,
          wejść na forum i przejrzeć ostatnie wpisy w wątku "Likwidacja AHE".
          Ale dla tych którym się nie chce myśleć:
          nasza-klasa.pl/school/61158/forum/100?find=last#post477
          (prawdopodobnie musisz być zalogowany(a) - jakbyś się nie domyślił(a)).
    • kasia_swiderska AHE to oszuści 02.10.09, 22:30
      Kilku moich kolegów studiowało tam bez matury pod warunkiem, że w ciągu 2 lat ją
      zrobią.
      Żenada!!!
      Zamknąć tą pseudo szkołę, bo uczelnią jej w życiu nie nazwę!!!
      • Gość: kbrz Re: AHE to oszuści czy napewno? IP: *.adsl.inetia.pl 03.10.09, 12:10
        Kilkoro moich znajomych studiowało tam i po pierwszym semestrze odpadli- nie
        dali rady, przeszli na zarządzanie Uniwersytetu Łódzkiego, dali rade i
        ukończyli nawet w terminie - dziwne prawda?
        • Gość: LOL Re: AHE to oszuści czy napewno? IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 12:13
          A za co się odpada na WSHE?
          Za brak opłat za czesne? Bo nic innego do głowy mi nie przychodzi.

          I jak poszli na UŁ, to na dzienne czy zaoczne?
          • Gość: kbrz Re: AHE to oszuści czy napewno? IP: *.adsl.inetia.pl 04.10.09, 11:40
            Proste matematyka (wykładowcy z PŁ i logika ( nie ma jej na UŁ)
      • Gość: małgosia Re: AHE to oszuści IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 23:10
        a ja zawsze ta uczelnie nazwę swoją szkołą, bo mając MATURę,
        zrobiłam na niej licencjat, potem bez problemu na innej mogłam
        zrobic magosterium i od kilku lat jestem doktorem. Pamietam zawsze
        jak musiałam do egzamnów sie duzo uczyc jak chciałam miec bardzo
        dobra ocenę. najlepiej to krytykowac - przeciez to nic nie kosztuje,
        szkoda tylko, że tak bezkarnie mozna obrażac wielu studentów i
        absolwentów uczelni.
    • Gość: Iwan AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.adsl.inetia.pl 03.10.09, 00:24
      Oj Makary!
      Zaczynasz mówić jak ojczulek dyrektor Rydzyk.
      Może powinieneś nawiązać z nim bliższy kontakt. Zasiliłby twoją
      uczelnię kadrą naukową.
      • Gość: LOL Re: AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 08:27
        Rydzyk ma swoich bezmyślnych wyznawców moherów, a Makary ma swoich bezmyślnych studentów.
        Bardzo trafne spostrzeżenie... bo wyznawcy zajadle bronią swojego pana i nie przyjmują słowa krytyki, są zmanipulowani i wierzą w tylko jedyną prawdę jaką głosi ich pan.
        Powodzenia wyznawcy Makarego... oby dni tej uczelni były policzone.
        • Gość: FoxiMulder LOL to LOL IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 09:07
          A dlaczego dni tylko AHE mają być policzone. Może dopiszmy jeszcze
          Społeczną Wyższą Społeczną Przedsiębiorczości i Zarządzania, która
          zatrudniła byłych pracowników WSHE i zaczęła powielać schematy WSHE.
          Pozdrawiamy niedoszłych studentów z Dąbrowy Górniczej czy Szczecina.
          Pozdrawiamy panów Goetzena i Cadera. Pamiętajmy o WSInf i
          zawieszonej informatce. A może napiszmy coś o UŁ i wpisywaniu w
          karty egzaminacyjnej liczny zajęć, które się nie odbyły. A może o
          plagiatach wykładowców z PŁ i biedzie (oraz nepotyzmowi) panującej
          na UM. LOL jest tyle tematów, możesz się zrealizować.
          • Gość: LOL Re: LOL to LOL IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 09:51
            Dla mnie to wszystkie uczelnie powinni dobrze sprawdzić... i takie fabryczki
            duplomów jak WSHE ubić. Mam nadzieję że to początek dobrego.
    • Gość: Kuba AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.dolsat.pl 03.10.09, 00:27
      Mnie najbardziej uderzyła wypowiedź jednego ze studentów AHE, który stwierdził, że przneosić na inną uczelnię on się nie chce bo tam jest za dużo egzaminów i są zbyt duże różnice programowe do nadrobienia. Moim zdaniem świadczy to samo za siebie, po co więcej się uczyć skoro i bez nauki można mieć ten sam dyplom wyłącznie opłacając czesne?! Tak to już jest, że ta uczelnia gwarantuje dyplomy a nie wykształcenie, a wątpliwości mogą mieć jedynie czujący się pokrzywdzeni studenci tej uczelni. Może nie wszystkich to dotyczy, ale większość studentów tej uczelni powinna samemu sobie odpowiedzieć na pytanie czy z AHE poza dyplomem wynieśli wiedzę adekwatną do zdobytego tytułu naukowego.
      • Gość: Absolwent WSHE Re: AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.centertel.pl 03.10.09, 09:34
        Co prawda skończyłem tę uczelnię bardzo dawno temu, kiedy jeszcze na
        żadnym kierunku nie miała praw do nadawania tytułu magistra ale
        czytając to, co się teraz pisze o tej uczelni przecieram oczy ze
        zdumienia. Z moego rocznika 120 osób na studiach dziennych do
        licencjatu dotrwała zaledwie połowa... Byli tacy, którzy twierdzili,
        że skoro zapłacili to im się należy. Kadra naukowa odpowiadała na
        takie chamskie odzywki tym, że skoro się za coś płaci to należy
        wymagać, a oni, wykładowcy, jako dobrze opłacani bedą wykonywać
        swoje obowiązki rzetelnie i nikt na piękne oczy zaliczenia nie
        dostanie...
        Dodam, że kontynuowałem naukę na jednym z państwowych uniwersytetów.
        Różnica poziomów była znacząca ale na korzyść WSHE...
        Być może na innych kierunkach było inaczej.

        Jedynym sensownym zarzutem przeciwko obecnej AHE jest porowadzenie
        oddziałów zamiejscowych.
        • Gość: marek wshe NIGDY nie była dobrą uczelnią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.09, 09:46
          znam ją od samego początku, właściciela też
          rozrzewniają mnie te porównania z państwowymi uczelniami - na korzyść wshe
          jeśli kontynuowałeś naukę na tzw SUM, to muszę ci powiedzieć, że niestety poziom uzupełniających jest dostosowany do poziomu studentów
        • Gość: LOL Re: AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 09:47
          No tak jasne... 2 letni licencjat na WSHE to zdecydowanie wyższy poziom wiedzy i
          większa ilość wiedzy niż 5 letnie magisterskie w trybie dziennym. Możliwości są
          dwie:
          - na pierwszym roku magisterskich nie przerobiliście całego materiały co był
          przez dwa lata na WSHE (bo był robiony inne i się idealnie nie pokrył), a
          później pewnie odpadłeś i dlatego twierdzisz że na WSHE było więcej
          - na WSHE skończyłeś jeden kierunek (zarządzanie) i na państwową uczelnie
          poszedłeś na coś zupełnie innego (matematyka), i dziwnym trafem na matematyce
          nie było zarządzania, w związku z czyme wydaje Ci się, że WSHE jest lepsze.

          To może pochwali się ktoś jak w latach 2000-2003 wyglądały egzaminy wstępne
          (akurat kilku moich znajomych szło tam na informatykę). To był kabaret...
          • Gość: Absolwent WSHE Re: AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.centertel.pl 03.10.09, 16:45
            Za moich czasów studia licencjackie trwały trzy lata. Zacząłem w
            1997 roku. Teraz jest inaczej, czy po prostu nie wiesz o czym
            piszesz?
            Nie studiowałem żadnego zarządzania czy marketingu, które to
            kierunki są dla matołów i to niezależnie od uczelni.
            I mam porównanie do pięcioletnich studiów dziennych, bo drugi
            kierunek studiowałem na UŁ.

            Prwda jest taka, że cała sprawa jest nakręcana przez konkurencję.
            Wykorzystują fakt, że WSHE nielegalnie prowadziła studia
            zamiejscowe, co miało miejsce już w końcówce lat dziewięćdziesiątych
            ubiegłego stulecia. Wtedy nikomu to nie przeszkadzało. A teraz nagle
            zaczęło... Zacznijcie myśleć samodzielnie, a nie przyjmujcie
            bezkrytycznie wszystkich bzdet pisanych na łamach różnych
            dzienników...
            • Gość: LOL Re: AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.toya.net.pl 04.10.09, 11:59
              Nie mam pojęcia o wykształceniu zwanym licencjat, nigdy coś takiego mnie
              interesowało i nie wiem co to za pseudo wykształcenie.

              A reszta to był przykład... ale absolwent WSHE widocznie mógł nie skumać.

              > Zacznijcie myśleć samodzielnie, a nie przyjmujcie
              > bezkrytycznie wszystkich bzdet pisanych na łamach różnych
              > dzienników...

              To może wy zacznijcie myślec samodzielnie a nie władze uczelni to za was
              robią... bo się zaraz znowu okaże, że pomimo super hiper programu naprawczego i
              poukładanej sytuacji kolejny kierunek poleci.
              • Gość: gość Re: AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 04.10.09, 19:03
                > Nie mam pojęcia o wykształceniu zwanym licencjat, nigdy coś takiego mnie
                > interesowało i nie wiem co to za pseudo wykształcenie.

                Nie mogę, wykształciuch po PŁ i nie wie, że prawie każda uczelnia (UŁ też) ma w ofercie kształcenia 3 letnie studia licencjackie?
                • Gość: LOL Re: AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.toya.net.pl 05.10.09, 09:06
                  Co z tego że ma... mnie to w ogóle nigdy nie interesowało i jak ja zaczynałem
                  studia to w ogóle to było ledwo co znane...
                  • Gość: gość Re: AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.111.178.26.static.crowley.pl 07.10.09, 19:18
                    > Co z tego że ma... mnie to w ogóle nigdy nie interesowało i jak ja zaczynałem
                    > studia to w ogóle to było ledwo co znane...

                    Sorry, jesteś tak obeznany w temacie AHE, pomyślałam, że pracujesz w edukacji....
      • Gość: mal Re: AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 23:24
        a może powiedział tak bo w innej uczelni chcieli go przyjąć na
        niższy rocznik
    • Gość: leon Ostrzeżenia dla AHE były dostatecznie długo ale IP: *.anonymouse.org 03.10.09, 06:39
      nic nie było zrobione. twardogłowi są niezmienni w przekonaniu swoich racji.
      Argumentem który się powtarza jest ilość studentów....

      Czy praktyki związane z IPT i umowami zostały zmienione?

      Mieliście złoty róg a ostał się.....

      Ja bym powiedział że AHE to koń trojański polskiej nauki.
    • Gość: uczen Tajne komplety były za darmo - panie prezydencie IP: *.anonymouse.org 03.10.09, 07:07
      ale to już nie mieści się w głowie...
      Niedługo pewnie będzie pan królem AHE w koronie.
    • Gość: wykladowca A żywa tarcza ze studentów AHE w obronie pana IP: *.privacyfoundation.de 03.10.09, 08:10
      interesów byłaby pewnie dobra? Kiedyś okupanci złapanych na tajnych kompletach tak wykorzystywali. Czy nie wstyd panu takich górnolotnych manipulacji słownych? Ci młodzi studenci na pańskiej akademii mogą w swojej niewiedzy uwierzyć w te słowa.
      Biblioteka alaksandyjska spalona - przecież jednym z zarzutów było brak bibliotek - nie można więc spalić czegoś czego nie ma.
      Jak widać twórcze wymyślanie teorii spiskowych niezmiennie panuje w AHE i pańskiej głowie.
    • Gość: lecter Pan Makary w swoich wywodach stosuje dogmaty - IP: 209.120.172.* 03.10.09, 08:58
      nic nie potrzeba udowadniać. racja jest po jego stronie z definicji. Biedni ci studenci. Ciekawe czy w ocenie prac licencjackich i magisterskich stosuje się program plagiat do wychwycenia treści przejętych na zasadzie kopiuj i wklej?

      Ile własnych treści zawierają te prace a ile jest w nich treści przejętych bez cytowania? Nie mówie o pracach pisanych na zlecenie za pieniądze.

      Gdyby w Polsce na wszystkich kierunkach studiów jak w medycynie byłby egzamin państwowy jak LEP to byłaby możliwość weryfikacji wiedzy studentów i oddzielenia ziarna od plew.
      • Gość: Szkarłatny Will Re: Pan Makary w swoich wywodach stosuje dogmaty IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 09:28
        co tego egzaminu to się zgadzam. Zweryfikowałoby to nie tylko
        pracowitość studenta, ale i poziom nauczania na danej uczelni czy
        zajęcia danego wykładowcy. Byłoby też doskonałym powtórzeniem
        materiału. A tak to mamy produkt w postaci mgr, obojętnie
        publicznych czy niepublicznych uczelni oraz prace magisterskie,
        nikomu niepotrzebne gnioty, które nic nie zmienią bo idą do archiwum
        i tyle ich widziano... Ale za to jest kaska za seminarzystów i
        magisterki o d..ie marynie...
        • Gość: LOL Re: Pan Makary w swoich wywodach stosuje dogmaty IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 09:36
          To chyba opisujesz swoje doświadczenia na WSHE... na PŁ na przykład moja praca
          była częścią większego przedsięwzięcia instytutu, a ciekawe wyniki
          zainteresowały nawet kierownika i kilku innych pracowników. Dalej miał
          rozszerzać temat jakiś adiunkt.
          W pracy prawie nie było kopiowania teorii (trochę było niezbędne do
          wprowadzenia), ale 95% pracy to opracowywanie układów pomiarowych, akwizycja
          wyników, przebiegi zgromadzone i analiza każdego nawet najdrobniejszego wyniku i
          ewentualnych błędów.
          No cóż... ale ja moja praca była magistersko-inżynierska... może na magistra
          wystarczy Ctrl+C, Ctrl+V.
          • Gość: lol_opanuj_sie Re: Pan Makary w swoich wywodach stosuje dogmaty IP: *.retsat1.com.pl 03.10.09, 10:51
            lol skoro jesteś taki super wykształcony absolwent PŁ to powinieneś wiedzieć, że
            aby skopiować tekst nie wystarczy tylko ctrl+c. Najpierw trzeba tekst zaznaczyć
            ctrl+a :)
            Poza tym uważam, że jesteś tak negatywnie nastawiony do AHE bo nie spełniłeś ich
            wymagań i nie przyjęli Cię do pracy :)
            • Gość: LOL Re: Pan Makary w swoich wywodach stosuje dogmaty IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 11:10
              To prędzej ja na dziś dzień odrzucam CV ludków po WSHE u siebie w firmie...
              (dużego naboru nie mamy i WSHE w kierunku mojej firmy zupełnie nikgo nie
              kształci, ale miałem już okazję kilka CV że tak powiem obśmiać).
              Tym bardziej mnie dziwi głupota tych "studentów", kiedy my potrzebujemy i
              prosimy o oferty inżynierów o bardzo konkretnym profilu, to takie pustaki
              przysyłają swoje CV... chyba tylko żeby kible myć. Nie wiem na co oni liczą, ale
              chyba wysyłają hurtem gdzie popadnie i nawet nie patrzą czy to dla nich oferta
              czy nie.
              • Gość: lol_opanuj_sie Re: Pan Makary w swoich wywodach stosuje dogmaty IP: *.retsat1.com.pl 03.10.09, 11:24
                Człowieku ty masz chyba jakiś ogromny kompleks. Co ty masz do tych studentów i
                absolwentów AHE? Są lepsi i gorsi. Podobnie jak na UŁ czy PŁ. Mam propozycję,
                ujawnij się, napisz jaki kierunek ukończyłeś, w czym się specjalizujesz. Dzięki
                tym danym zwrócimy się do AHE żeby wytypowali studenta lub absolwenta i
                staniecie w szranki. Zobaczymy wtedy czy faktycznie jesteś taki BOSS czy po
                prostu zakompleksiony bossik :)

                • Gość: LOL Re: Pan Makary w swoich wywodach stosuje dogmaty IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 11:38
                  Już pisałem co studiowałem gdzieś pod innym artykułem.
                  Niech Ci wystarczy, że jest to elektrotechnika (mgr inż.), więc marnie wasze
                  szukanie na WSHE by się skończyło (już daruję Ci specjalizację i kierunki
                  dyplomowania).
                  Nie ma na WSHE kierunku, który by choć minimalnie zbliżał się do tego profilu, a
                  już tym bardziej nie ma tam osób kształcących się na inżyniera.
                  Dla mnie nie jesteście żadną konkurencją, ani też uczelnia ta na szczęście nie
                  dostarcza "pracowników" o moim profilu i nie muszę nikogo stamtąd wybierać.
                  Jestem na szczęście zupełnie poza zasięgiem WSHE, jeżeli chodzi o konkurencję
                  czy współpracowników. Chociaż jako konkurencja mogliby być... przynajmniej
                  trochę śmiechu byłoby w branży.
            • Gość: Kuba Re: Pan Makary w swoich wywodach stosuje dogmaty IP: *.dolsat.pl 03.10.09, 11:27
              Widać, że zazdrość tutaj przez niektórych przemawia. Na niektórych uczelniach można samemu napisać pracę z nadzieją, że wnioski z niej płynące mogą być naprawdę pożyteczne. Na AHE spora część studentów napisanie pracy po prostu komuś zleca, a co najdziwniejsze nie mają później kłpotu z jej obronieniem nawet jej nie czytając. A jeśli chodzi o kopiowanie ctrl+a zaznacza cały tekst, więc widać geniuszu z AHE przy pisaniu pracy na tej uczelni nie trzeba nawet myśleć nad tym by wybiórczo zdania kopiować skoro ctrl+a wystarcza.
              • jaro_lodz Re: Pan Makary w swoich wywodach stosuje dogmaty 03.10.09, 11:40
                Ja jestem absolwentem AHE i pisałem pracę sam. Nie korzystałem praktycznie z
                dostępnych materiałów bo takich wtedy nie było. Napisałem chyba I pracę na ten
                temat w Polsce. I jestem z tego dumny!!!
                • Gość: Absolwent WSHE Re: Pan Makary w swoich wywodach stosuje dogmaty IP: *.centertel.pl 03.10.09, 17:05
                  Na bazie mojej pracy licencjackiej napisałem później, już na
                  państwowym uniwerku, pracę magisterską. Ujęcie tematu było bardzo
                  nowatorskie, a cała niezbędna literatura była w języku angielskim,
                  więc ctrl+c w moim przypadku nie działało...:-D Zresztą moje prace
                  są w tej chwili wykorzystywane przez jednego z gigantów w branży IT.
                  Zrzstą dzięki tym pracom pracuję w tej branży, a 90% użytkowników
                  sieci korzysta z tego, co wymyśliłem kiedyś na WSHE.

                  Dodam, że studiowałem bardzo humanistyczny kierunek. Ale pewnych
                  spraw nie da się wytłumaczyć pryszczom we flanelowych koszulach i
                  pinglach o grubości denka od butelki po wódce.
                  • Gość: miecio ten gigant to Centertel? A może ty jestes na IP: *.anonymouse.org 03.10.09, 18:33
                    gigancie? I jak to się ma do dogmatów Makarego?
                    • Gość: Absolwent WSHE Re: ten gigant to Centertel? A może ty jestes na IP: *.centertel.pl 03.10.09, 19:11
                      Buahahahaha! Leszczyku

                      Taki sobie gigant z Mountain View...

                      A to, że Makary zrobił z siebie idiotę to jego sprawa. Uczelnia wcale nie jest tak zła, jak się teraz o niej pisze. Po prostu rynek się kurczy i konkurencja robi co może.:-D
                      • Gość: LOL Re: ten gigant to Centertel? A może ty jestes na IP: *.toya.net.pl 04.10.09, 12:03
                        Jasne taki sobie gigant z MountainView (zdaje się ze google) wykorzystał Twoją
                        pracy a Ty jak ostatni leszcz, gnijesz w Polsce i uwywnętrzniasz się na forum
                        gazety... dobre sobie.
      • Gość: małgosia Re: Pan Makary w swoich wywodach stosuje dogmaty IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 23:22
        i wtedy okazałoby się, że w wielu uczelniach taki LEP najlepiej
        zaliczyliby studenci AHE.
        Dla wiadomości zainteresowanego - system antyplagiat działa, prace
        na wiekszości kierunkach sa pracami badawczymi, a na studia
        uzupełniające na inne uczelnie w całym kraju dostaja się studenci
        AHE czasami łatwiej i więcej niz z innych uczelni.
        Jak to łatwo na kogoś nagadywać bez zastanowienia czy ma się rację
    • Gość: Szkarłatny Will Wyborcza, ach Wyborcza, zobaczymy czy prawie IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 08:58
      dwumiesięczny cykl artykułów poświęci aferze hazardowej i panom
      Chelbowskiemu, Drzewieckiemu i różnym powiązaniom posłów i senatorów
      Platformy. Czy przez dwa miesiące będą pisać o nieporadności
      ministra Grabarczyka, który buduje te drogi i buduje. Całe dwa lata
      już buduje. A może napisze o transakcji ministra Grada w sprawie
      Stoczni, o nieudanej sprzedaży Katarczykom tak ważnych dla Polski
      symboli. Noże poświęci cykl transakcji na gaz z Kataru. A może
      napisze o kiepskiej sytuacji w szkołach i nie wiadomo jakiej
      reformie minister Kopacz. A może napisze o uczciwości ministra
      Czumy. Może pani teatrolog Kruczkowska, pan Wojtczak i panowie z
      ogólnopolskiej powiązani z bydgoską Wyższą Szkołą Gospodarki napiszą
      coś o wyżej wymienionych tematach. Ojej - nie - no tak to nie zgodne
      z tym, że GW stała się zbrojnym ramieniem PO. Grupą ludzi, która
      obecnie sprawuje władzę, a jakość ich rządzenia można ocenić samemu.
      Wyborczej nie przestanę kupować z racji Dużego Formatu czy
      Świątecznej, ale...Kiedyś GW była "Robin Hoodem" polskiej prasy.
      Dawała coś ludziom. Dziś też jest też Robin Hoodem, zabiera za kasę
      jednym by za kasę dać drugim. Czy artykuły o WSHE były
      sponsorowane...Na to pytanie możecie odpowiedzieć sobie sami...Czy
      GW poświęciła dwa miesiące tematom wymienionym przeze mnie na
      początku mojego komentarza. Czy poświęciła swój cenny dwumiesięczny
      papier na sytuację polskich wojsk w Afganistanie. Jeśli znacie
      odpowiedź na te pytania sami sobie odpowiedzcie w jakim punkcie
      znalazła się teraz GW z tytułami rodem z brytyjskich i niemieckich
      brukowców. GW 1989-2009, tradycja zobowiązuje...nie wszystkich.
      • Gość: will....k Nie zmieniaj tematu, to że inni popełniają błędy IP: *.anonymouse.org 03.10.09, 09:02
        nie znaczy że AHE jest święta. Znowu manipulujecie - murzynów biją...
        • Gość: Szkarłatny Will Re: Nie zmieniaj tematu, to że inni popełniają bł IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 09:13
          nie jest, ale ja wskazuje na tematy, których Wyborcza nie
          podjęła...Tradycja "znikającej" obiektywności zobowiązuje. Natomiast
          podałem m. in. tematy, którymi GW nie zajmie się z takim "nakładem
          sił". Jeśli tego nie rozumiesz to wybacz, albo masz za mało wiedzy,
          albo jesteś mało obiektywny.
          • Gość: Szkarłatny Will ... i jeszcze... IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 09:22
            czy podane przeze mnie temety to są "błędy". Sorry, ale ty masz
            problemy z wartościowaniem...jeżeli sprawa AHE to według Ciebie
            skandal. To co dopiero autostrady, hazard czy stocznie. To są
            dopiero numery. Nie umniejszajmy polskiemu rządowi i Platformie.
            Dajmy im szanse, którą GW i zabiera, a oskarżena przez Donka Rzepa,
            pisze. Dać GW szanse, dać GW szanse. Jeśli nie to jest zwykłą
            blondynką i basta (czytaj bez odbioru-jak nie rozumiesz).
            • Gość: LOL Re: ... i jeszcze... IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 09:38
              Lokalny dodatek chyba nie będzie się zajmował aferami krajowymi, a tymi
              lokalnymi... a taką jest działalność tej lipnej uczelni.
      • Gość: kbrz Re: Wyborcza, ach Wyborcza, zobaczymy czy prawie IP: *.adsl.inetia.pl 03.10.09, 12:22
        Za dużo wymagasz od Gazety Wyborczej oni piszą o porażkach nie mogą pisać o
        naprawdę dużych osiągnięciach na polu drogownictwa, nie będą ruszać m Grada
        który wyprostował sprawę PZU, a katar to pułapka każdy dałby się złapać inni
        dostają za stocznie 0,20 Euro- czego my możemy oczekiwać? Artykuły GW Łódzkiej
        w sprawie AHE to nagonka na zlecenie wysoko opłacona przez biznes za polityków
        takiej kasy nie ma... Co do drogownictwa to wejdź na profesjonalne forum i
        zdobądź wiedzę , ponieważ masz ogromne braki....
        www.skyscrapercity.com/forumdisplay.php?f=240
    • Gość: gid Nielegalna uczelna nadal funkcjonuje?!!! IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 10:32
      no i tu wlasnie zaczyna sie Polska, kult zła i kult bezprawia
      cos co powinno zniknac z mapy Europy nadal zarabia pieniadze
    • Gość: mopik Na AHE studiowali ludzie bez matury ???!!! IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 10:33
      tak wynika z wypowiedzi co niektorych na tym forum, ciekawe.
    • Gość: monika23 Nie zatrudnię ludzi z AHE, nigdy!!! IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 10:35
      dyplom z AHE to wstyd, wiec nigdy nie zatrudnie ludzi z AHE
      • jaro_lodz Re: Nie zatrudnię ludzi z AHE, nigdy!!! 03.10.09, 11:36
        monika 23
        Nie sugeruj się dyplomami. Przygotuj test z wiedzy potrzebnej do pracy w Twojej
        firmie. Niech wszyscy aplikanci go napiszą i na tej podstawie ocenisz kto jest
        najlepszy. Dylom to nie wszystko. Zresztą skoro jesteś pracodawcą to na pewno o
        tym wiesz.
        • Gość: LOL Re: Nie zatrudnię ludzi z AHE, nigdy!!! IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 11:52
          No właśnie... liczy się jeszcze ambicja i pracowitość.
          Ambitny i pracowity nauczy się szybciej i zrobi więcej niż najlepiej wykształcony.
          Mam kilku znajomych po WSHE... pracować im się raczej nie chce, ale ambicje mają
          - jestem magistrem i za mniej niż 2500, nie będę pracował... pomijając fakt, że
          kompletnie bez doświadczenia i rozeznania rynku co do ich branży takie rzeczy
          opowiadają. I z tą ich ambicją kończą, w jakiejś firmie znajomych, rodziców za
          1200... i to i tak na niedługo. Jak to twierdzą... "nie będę się urabiał po
          łokcie"... a pracodawca za to twierdzi, "po co mi płacić komuś kto nie potrafi
          powtórzyć najprostszych czynności".
          • Gość: aaadddaaa Re: Nie zatrudnię ludzi z AHE, nigdy!!! IP: 194.42.116.* 05.10.09, 07:56
            Ja mam znajomych po PŁ i UŁ, którzy również nie kwapią się do pracy za mniej niż
            2500. Jak w końcu dostaną jakieś zajęcie to po okresie próbnym z reguły nie
            dostają dalszego angażu. Popieram wypowiedzi, że dyplom nie ma już takiego
            znaczenia jak kiedyś. Najważniejsze są ambicje, pracowitość itp.
        • zue2 Re: Nie zatrudnię ludzi z AHE, nigdy!!! 03.10.09, 14:50
          Po to wymyślono uczelnie i dyplomy ,aby one zaświadczały o wiedzy.Jeżeli przyjmując do pracy mam robić testy to równie dobrze mogą być one w pełni otwarte (po co dyplom )
          jaro_lodz napisał:

          > monika 23
          > Nie sugeruj się dyplomami. Przygotuj test z wiedzy potrzebnej do pracy w Twojej
          > firmie. Niech wszyscy aplikanci go napiszą i na tej podstawie ocenisz kto jest
          > najlepszy. Dylom to nie wszystko. Zresztą skoro jesteś pracodawcą to na pewno o
          > tym wiesz.
      • Gość: monika 24 Re: Nie zatrudnię ludzi z AHE, nigdy!!! IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 11:47
        Monika 23 tacy jak Ty rzadko są pracodawcą..sądząc po poziomie Twoich
        wypowiedzi...więc nie ma strachu nie zatrudniaj i obawiam się, że w przyrodzie
        nic nie ginie i żebyś jeszcze nie musiała starać się o pracę u absolwenta AHE:)
        • Gość: LOL Re: Nie zatrudnię ludzi z AHE, nigdy!!! IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 11:54
          Pomyśl... w moim wypadku to niemal pewne, że niezatrudnię nikogo po WSHE... po
          prostu nawet jakby wybitnych w swoich kierunkach kształcili, to nie jest to mój
          profil.
          • Gość: hun Re: Nie zatrudnię ludzi z AHE, nigdy!!! IP: *.adsl.inetia.pl 03.10.09, 16:34
            Nie będziesz musiał zatrudniać bo u frajerów jak ty i tak nikt, nawet z AHE, nie chce pracowac. Spadaj buraku na ćwikłę.
      • Gość: Uther Re: Nie zatrudnię ludzi z AHE, nigdy!!! IP: *.chello.pl 03.10.09, 23:50
        Mieć takiego pracodawcę jak Monika to wstyd!
      • Gość: kbrz Re: Nie będę uprawiał seksu z TObą, nigdy!!! IP: *.adsl.inetia.pl 04.10.09, 11:49
        Lubię Moniki, ale seksu z Tobą nie będę uprawiał, nigdy!!!
      • Gość: Bolo Re: Nie zatrudnię ludzi z AHE, nigdy!!! IP: *.155.rev.vline.pl 07.10.09, 18:42
        No w twoim solarium chyba nie potrzeba ludzi z wyższym wykształceniem, prawda ?
    • Gość: biedronka Tajne komplety stały się dyskontem AHE =Biedronka IP: *.anonymouse.org 03.10.09, 11:41
      na prowincji. Samoobsługa , towar tani na paletach.
    • Gość: brie AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 13:38
      Pracownicy i studenci Ahe, "podziękujcie" prezydentowi Makremu S.- to on ze
      swoimi spiskowymi teoriami przyczynia sie do takiego a nie innego wizerunku
      uczelni. Dziala na jej szkode konsekwentnie. Uwaza, ze taki geniusz jaki on
      nie musi sluchac nikogo. On przeciez wie najlepiej. Panie Makary, trzeba
      wiedzieć kiedy ze sceny zejśc.
    • adkalin Oszustom mówimy nie!!! 03.10.09, 14:21
    • Gość: lll Kruczkowska- ty szujo IP: *.48.rev.vline.pl 03.10.09, 22:27
      znowu się uaktywniłaś i plujesz jadem na szkołe? wracaj na swoje
      kulturoznawstwo niedouczona "dziennikarko"
    • Gość: Ringo AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.coe24.net 03.10.09, 22:30
      Nie krzyczmy na siebie, prawda nigdy nie znajduje się w ekstremum, o ty,
      koleżanki i koledzy, wiecie zarówno z własnego doświadczenia, jak i z
      probabilistyki. Zobaczcie, jak można mądrze i sine ira et studio pisać o
      problemie jednak nędzy szkolnictwa wyższego, nie tylko AHE czy innej uczelni.
      Wklejam tekst z "Wprost". Poczytajcie, pomyślcie.
      Tomasz P. Terlikowski, Michał Zieliński

      Wyższa fikcja

      Dlaczego uczelnie produkują lipa-magistrów i lipa-licencjatów
      Polskie uczelnie od 1995 r. „wypluły” 4 mln utytułowanych absolwentów. Tylko w
      2008 r. było ich pół miliona, z czego 17 proc. stało się bezrobotnymi. Ci
      nowi, wykształceni (ponoć) wedle europejskich standardów, stanowią 35 proc.
      pracujących i 25 proc. aktywnych zawodowo. Gdyby byli wykształceni nawet nie
      dobrze, lecz choćby jako tako, powinni wywołać rewolucję
      naukowo-technologiczną w naszej gospodarce. A skoro nie wywołali, oznacza to,
      że ich edukacja była wielką lipą.
      Ani rynek, ani sterowanie
      Na świecie wymyślono dwa systemy kierowania: niewidzialną rękę rynku i
      widzialne łapsko państwa. Nasz wkład w ten teoretyczny model jest przeogromny
      – w szkolnictwie wyższym wymyśliliśmy system trzeciej drogi: państwo nie
      kieruje, a rynek nie działa. Rynek nie działa, bo opłaty za edukację mamy
      tylko w szkołach niepublicznych, które przejmują jedną trzecią studentów i w
      zdecydowanej większości wymagają od nich tylko regularnego opłacania czesnego
      (oznacza to, że od wykładowców wymagają jedynie, aby nie stawiali dwójek).
      Szkoły te kształcą wyłącznie na kierunkach „tanich” (dostarczają np. aż 82
      proc. dyplomowanych ekonomistów i speców od marketingu, a jedynie 3 proc.
      specjalistów technicznych i 0 proc. lekarzy). Mimo że uczelnie te funkcjonują
      już od kilkunastu lat, praktycznie nie dorobiły się własnej kadry
      dydaktycznej. Zatrudniają tylko 16 tys. nauczycieli akademickich (w większości
      są to zatrudnieni na drugim etacie pracownicy uczelni państwowych bądź
      emeryci, których te uczelnie przechowywać już nie chciały). A to oznacza, że
      na nauczyciela przypada w nich aż 41 studentów (prawie trzykrotnie więcej niż
      w szkołach państwowych). Teoretycznie lepsze szkoły państwowe są bezpłatne,
      ale też – w większości – niewiele absolwentom dają. Państwo bowiem nie było
      przez 18 lat zainteresowane przeprowadzeniem jakiejkolwiek reformy swoich
      uczelni, wychodząc z założenia, że są one samodzielne i że będą się
      przeobrażać same. Dodatkowo, z niczego, najczęściej w szczerym – edukacyjnie –
      polu utworzono 34 nowe uczelnie. Skąpiąc środków na edukację (Polska ma
      najniższe w krajach OECD nakłady na kształcenie jednego studenta – niższe o
      połowę od średniej dla tej grupy krajów), ich wysokość uzależniały od liczby
      przyjętych studentów. W efekcie, przy nieznacznym, bo tylko 20-procentowym
      wzroście liczby pracowników, uczelnie te trzyipółkrotnie zwiększyły liczbę
      studentów, co spowodowało, że liczba studentów przypadających na pracownika
      wzrosła z 5,5 do 15.
      Standard kredy i ścierki
      Uczelnie nie reagują na sygnały z rynku pracy i praktycznie nie dokonują zmian
      w prowadzonych kierunkach studiów (a jeśli już tak czynią, to najczęściej są
      to zmiany nazwy na „nowocześniejsze” i ładniej brzmiące). Oczywiste jest, że
      także uczelnie państwowe starają się przyjmować studentów przede wszystkim na
      te kierunki, na których kształcenie jest tanie (co oznacza, że jedynymi
      pomocami dydaktycznymi są kreda, ścierka i tablica). Stąd absurdalna struktura
      kształcenia, w której dominują studenci marketingu, teorii organizacji i
      zarządzania, politologii (dawniej nauki polityczne) czy prawa. Proste
      porównanie pokazuje, że produkujemy znacznie więcej specjalistów w
      wymienionych dziedzinach (social sciences, business, law and services) niż w
      rozwiniętych krajach należących do OECD (Polska – 47 proc. ogółu studentów,
      średnia dla OECD – 37 proc.). Kształcimy za to mniej lekarzy (Polska – 6
      proc., OECD – 13 proc.) i inżynierów.

      Przyjdzie demografia i wyrówna
      Sytuacja jest tragiczna, bo ani rynek, ani państwo nie funkcjonują należycie,
      a wszyscy z zadowoleniem przyglądają się wspaniałym wskaźnikom przykrywającym
      edukacyjną fikcję. Jest jednak pewna szansa, że życie wymusi zmiany. Wynika to
      z demografii. Już teraz na uczelnie zaczyna wchodzić niż demograficzny, a za
      cztery lata liczba młodzieży w wieku akademickim zmniejszy się niemal o połowę
      (dziś 3,9 mln, za cztery lata – 2,2 mln osób). Ponieważ praktycznie dotarliśmy
      do maksymalnego wskaźnika pomaturalnej edukacji młodzieży, w podobnej
      proporcji powinna się zmniejszyć liczba studentów. A to oznacza, że z
      edukacyjnego rynku może zniknąć połowa szkół wyższych. Dobrze by było, aby
      były to uczelnie najsłabsze, a najmocniejsze (i najpotrzebniejsze) dzięki
      zmniejszeniu liczby studentów poprawiły swój poziom. To jest jednak wersja
      optymistyczna i wcale tak być nie musi. Może się okazać, że będziemy się
      starali „zapędzić” na tzw. wyższe studia jeszcze większy odsetek młodzieży i
      jeszcze obniżyć wymagania. A wtedy nic nie zmieniając, może się uda przetrwać
      prawie wszystkim. W tym producentom lipa-magistrów i lipa-licencjatów.

      Uniwersytet w każdej wsi
      Szkoły wyższe powstały w Wołominie, Falentach, Pruszkowie. Zagościły na rogach
      prawie wszystkich ulic polskich miast. Reklamy zachęcają do składania papierów
      na ekonomię, zarządzanie, dziennikarstwo czy administrację w dziesiątkach tego
      typu szkół. Ci, którzy uczą się nieco lepiej (co w praktyce oznacza, że nieco
      lepiej zdają rozmaite testy sprawdzające umiejętność rozwiązywania testów),
      mogą wybrać sobie lepsze uczelnie: choćby jeden z kilkunastu polskich
      uniwersytetów. (Choć i one – po rozmaitych reformach – oferują już wiedzę na
      niskim poziomie: na liście 500 najlepszych uczelni na świecie są tylko
      uniwersytety Warszawski i Jagielloński, ale i one w ostatniej setce).
      Kolejne roczniki absolwentów setek szkół wyższych (niestety także tych z
      wielowiekowymi tradycjami) otrzymują dyplomy i tytuły, z których dla ich
      wiedzy i przygotowania zawodowego i życiowego wynika mniej niż z przedwojennej
      matury. Wyjątkiem są politechniki (choć i one podlegają procesowi
      dyskopolizacji), uniwersytety medyczne i wydziały nauk ścisłych. Ale one dla
      odmiany (poza obleganą medycyną) nie cieszą się szczególną popularnością wśród
      maturzystów, którzy obawiają się naszpikowanych matematyką i fizyką programów
      studiów.
      Pierwszym i zasadniczym powodem uniwersyteckiej nędzy jest strategiczny cel
      polskich reformatorów systemów oświatowych, czyli podniesienie wskaźników
      scholaryzacji wśród Polaków. Mówiąc krótko, chodzi o to, by jak najwięcej
      młodych ludzi zrobiło maturę, a potem udało się na studia (choćby miały to być
      szkoły w Tomaszowie Lubelskim czy Wołominie). A najlepszym środkiem do
      osiągnięcia tego szczytnego celu jest obniżanie standardów wykształcenia
      wyższego, ale także średniego, by przez tę poprzeczkę przeskoczyć mógł już
      niemal każdy.
      Decyzje Romana Giertycha, który wprowadził amnestię maturalną, bo zbyt wielu
      maturzystów okazało się nieukami, są wzorcowe dla tego stylu myślenia. Ale nie
      ma co udawać, że wicepremier i minister edukacji z LPR był jakimś wyjątkiem.
      Od lat bowiem trwa debata nad koniecznością obniżenia wymogów programowych czy
      zmniejszenia obciążeń edukacyjnych. Minister Katarzyna Hall, powtarzająca za
      ekspertami, że trzeba zmniejszyć listę lektur, bo uczniowie i tak ich nie
      czytają, jest tego znakomitym potwierdzeniem. Kresem byłoby uznanie, że
      maturzysta musi umieć się podpisać (elektronicznie, bo to takie nowoczesne),
      odpalić komputer, napisać CV i liczyć w zakresie do 100. Pozostała wiedza
      byłaby fakultatywna: ci, którzy chcieliby zostać polonistami, musieliby
      przeczytać „Chłopców z placu Broni” i „Harry’ego Pottera” (żeby nie popaść w
      etnocentryzm); przyszli matematycy zgłębialiby tajemnice geome
    • Gość: Ringo AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.coe24.net 03.10.09, 22:31
      Druga część artykułu (nie zmieścił się w całości).
      Niestety, nie jest to w najmniejszym stopniu przesada, czego dowodem jest
      debata wokół matematyki na maturze. Najczęściej przywoływanym argumentem
      przeciwko niej jest to, że zbyt wielu uczniów miałoby problemy z jej zdaniem.
      A odpowiedź, że nie każdy musi mieć maturę, bo ta ostatnia powinna coś
      konkretnego oznaczać, nikomu nie przechodzi przez gardło.
      I w ten sposób tworzy się system, który promując na siłę wszystkich, w istocie
      nie uczy nikogo niczego. Próba wymuszenia czytania lektur czy przyswajania
      całek jest zaś traktowana jako oburzająca represja wobec wolnej ekspresji ucznia.
      Skutek jest taki, że co roku studentami zostają ludzie, którzy nie mają
      pojęcia o wyższej (a często i niższej) matematyce, nie przeczytali w życiu
      książki grubszej niż „Puc, Bursztyn i goście” czy „Plastusiowy pamiętnik” i z
      pełną szczerością przyznają się, że o fizyce, chemii i historii nie mają
      bladego pojęcia. Większość z nich, i to też trzeba przyznać z pełną
      szczerością, zdobędzie tytuł licencjata, a potem magistra. I będzie się mogła
      szczycić wyższym wykształceniem, które nie tylko będzie pozbawione
      jakiejkolwiek wartości merytorycznej, ale też nie przyniesie korzyści na rynku
      pracy, który zaczyna preferować ludzi z solidnym, niekoniecznie związanym z
      przyszłą pracą ogólnym wykształceniem.

      Niepoważne wykształcenie
      Rynkowego trendu zdają się nie zauważać uczelnie, które niezmiennie oferują
      studentom kierunki proste do ukończenia, ale pozbawione jasnego przedmiotu. I
      nie chodzi tu tylko o powszechnie wyśmiewane gender studies (choć konia z
      rzędem temu, kto wie, czym – poza propagowaniem feminizmu – zajmują się
      wykładowcy tego kierunku), ale w nieco tylko mniejszym stopniu o rozmaite
      europeistyki, szczegółowo zdefiniowane socjologie czy zarządzania i
      marketingi. Trend do powoływania nowych kierunków nie jest zresztą czysto
      polski. Już Allan Bloom w „Umyśle zamkniętym” przestrzegał przed
      odklasycznieniem studiów i zdominowaniem ich przez rozmaite przedmioty, które
      są tak szczegółowe (albo tak puste), że niczego nie wnoszą do umysłów i wiedzy
      studentów. Zajmowanie się przez trzy lata (a tyle trwają studia licencjackie)
      literaturą kobiet, socjologią mediów czy historią codzienności wśród Kaszubów
      ma sens tylko wtedy, gdy budowane jest na wiedzy ogólnej i szczegółowej z
      zakresu własnej dziedziny. Może się więc stać przedmiotem doktoratu czy pracy
      seminaryjnej po kilku latach normalnych studiów, ale jako przedmiot główny
      nauczania jest zwyczajnie pozbawione sensu.
      Niestety, rozmaite umowy międzynarodowe sprawiają, że właśnie taki model
      studiowania staje się coraz powszechniejszy. Umowa bolońska, wprowadzająca
      podział na studia zawodowe i magisterskie, doprowadza do sytuacji, w której
      student filozofii czy filologii klasycznej najpierw zdobywa tytuł zawodowy (a
      trzeba sobie powiedzieć, że oba te kierunki nie kształcą przedstawicieli
      jakiegoś zawodu), a dopiero potem może zostać magistrem (czyli zdobyć wyższe
      wykształcenie magisterskie). Pod tym kątem układane są więc programy: i tak na
      filologiach najpierw poznaje się język, a dopiero później (często na studiach
      uzupełniających) studiuje meandry gramatyki historycznej, lingwistyki czy
      teorii języka. Pomijając absurdalność poznawczą takiego układu, trudno nie
      zauważyć, że od filologa należy wymagać więcej niż tylko znajomości języka.
      A powoli przestaje się tego wymagać (poza filologiami „ekscentrycznymi”).
      Powód jest zresztą dość oczywisty: studenci chcą poznać język i szybko się
      zabrać do wykorzystania go w praktyce. Problem tylko w tym, że nie ma to nic
      wspólnego z wykształceniem uniwersyteckim, które zakłada nie tylko wiedzę z
      własnej dziedziny, ale też ogólną formację naukową, a nie tylko praktyczne
      umiejętności, które przeciętnie inteligentny człowiek (a tacy powinni kończyć
      studia) może opanować w ciągu kilku tygodni.
      Oczywiście, można powiedzieć, że taki, a nie inny model studiów wymusza wolny
      rynek, czyli pragnienia samych studentów, którzy potrafią już egzekwować
      programy studiów. Tyle tylko, że to nieprawda.
      W istocie bowiem studenci oszukują samych siebie i są oszukiwani przez
      uczelnie proponujące im „niepoważne wykształcenie”. Za pieniądze otrzymują nie
      tyle wyższe wykształcenie, ile wyrób wykształceniopodobny. A przyszły
      pracodawca potrafi błyskawicznie ocenić, czy ma do czynienia z wyrobem z
      renomowanej uczelni, czy z tanią podróbką (być może z tej samej uczelni, ale z
      wydziału, którego jedynym celem jest zarabianie kasy na naiwnych). I dlatego
      nikogo nie powinno dziwić, że o ile absolwenci – nawet najbardziej
      niepopularnych i niepraktycznych kierunków z renomowanych uniwersytetów – bez
      trudu znajdują pracę, o tyle absolwenci rozmaitych ekonomii i administracji z
      niewielkich uczelni zasilają rynek usług w KFC czy McDonald’s.

      Wspomagany wybór
      Problemem są głównie kierunki humanistyczne. Nauki ścisłe i kierunki
      techniczne są w znacznym stopniu od nich wolne. Tu bowiem nie da się
      ściemniać, snując opowieści o nowych, wspaniałych przestrzeniach badawczych,
      lecz trzeba się zwyczajnie sprawdzić. Nawet najpiękniejszy wykład matematyczny
      musi prowadzić w ramach języka do konkretnych wniosków, a pracę inżyniera
      budowlańca da się ocenić na pewno po kilku latach całkiem wymiernie. Problem
      tylko w tym, że choć akurat te uczelnie mamy w Polsce dobre, to wciąż brakuje
      na nie kandydatów (mimo iż od 2008 r. rząd przyznał studentom kierunków
      preferowanych o wiele wyższe stypendia). A powodem są… braki
      matematyczno-fizyczne jeszcze z podstawówek. Nauczyciele tych przedmiotów
      często nie uczą myślenia, rozumowania i odkrywania języka opisu świata, jakim
      jest wyższa (ale i niższa, jak to wskazywał już Arystoteles) matematyka, ale
      pamięciowego przyswajania pewnych działań. Wszystko to wystarcza na poziomie
      szkoły podstawowej i gimnazjum, ale później nie zdaje już egzaminu i uczeń
      przestaje cokolwiek rozumieć z wykładanego mu przedmiotu. A przerabianie
      wszystkiego od początku zazwyczaj nie wchodzi już w grę.
      Jeśli chcemy mieć wysoki poziom uczelni i dostosowanie ich do wymogów rynku,
      konieczna jest reforma edukacji na poziomie niższym, a także pierwszych lat
      studiów. Logika, matematyka, filozofia musi na trwałe powrócić do programów
      szkolnych. Dyscyplina egzekwowania wiedzy musi zostać zaostrzona, a użalanie
      się nad dziećmi, które nie zdążyły przeczytać lektur, przerwane. Nauka musi
      być wyzwaniem, a ci, którzy nie chcą go podejmować, powinni mieć świadomość,
      że mogą wylecieć z edukacyjnego pociągu. Groźba usunięcia ze szkoły czy
      oblania matury wciąż jeszcze może działać.
      I choć może to oznaczać koniec z fikcją powszechnej scholaryzacji i rozwoju
      polskiego szkolnictwa wyższego, to na dalszą metę jest to jedyna droga.
      Obniżanie standardów, przyznawanie tytułów licencjata i magistra czy stopni
      doktorskich za friko jest zwyczajnym oszustwem. Pół biedy, kiedy oszukują się
      sami urzędnicy czy politycy, cała bieda zaczyna się wtedy, gdy oszukuje się
      studentów, którzy zamiast spodziewanej przepustki do lepszego świata otrzymują
      za swoje pieniądze niezbyt wartościowy świstek i intelektualną pustkę.
      • Gość: dżinks Re: AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 22:50
        nie czytałem całego wątku i nie napiszę tym razem a o pewnej sytuacji ze
        studentem z uniwerku... dowiedziałem się właśnie czemu poszedł na uniwerek...bo
        łatwo się tam zalicza przedmioty...a jak już jesteś na płatnych to już w ogóle luz.
        I co? A tak się wywyższają ci z państwówek, a zupełnie nie są lepsi od nas. Z
        resztą... zapytajcie ludzi na jakich warunkach uniwerek proponował przejście
        studentom z wshe. Zdziwicie się, że nie ważna jest wiedza tych studentów, ale
        ważne by ich mieć.
        • Gość: marek baju baju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.09, 22:59
          łudźcie się dalej, ze ahe lepsza od państwowych, wklejajcie Terlikowskiego, opluwajcie wszystko dookoła - co wam to da?
          wszyscy mają już was dosyć, nikogo nie obchodzicie, znudziła ludzi wasza arogancja i roszczeniowość
          • Gość: dżinks Re: baju baju IP: *.toya.net.pl 03.10.09, 23:10
            raczej odwrotnie...wszystkich już nudzi to wywyższanie się państwowych
            studentów...myślą, że są nie wiadomo kim, że nie wiadomo co im się należy. Tym,
            którzy im przyklaskują należy tylko współczuć...
          • Gość: Zdiwiony Re: baju baju IP: *.centertel.pl 03.10.09, 23:21
            Jak rozczeniowość? Tak obiektywnie patrząc to ataki na AHE są ze strony studentów Uł, bo nie chcę twierdzić, że wypowiadają się na tym forum w tym temacie wykładowcy naszego uniwerku, bo to już byłby szczyt hipokryzji...

            Co masz człowieku do absolwentów tej uczelni? Któryś wygrał i zajął Twoje miejsce pracy? Może po prostu był lepszy? Pamiętajcie, że o marce uczelni śiwdczą absolwenci. I się pytam, jak można porównywać UŁ, który sztucznie powstał po 45 roku na bazie Wolnej Wszechnicy do tworu, który powstał po w latach dziwięćdziesiątych ubiegłego wieku? Dajmy sobie trochę czasu. Po czasie wyjdzie, która uczelnia ma lepszych absolwentów.
    • Gość: torun Czego w GW nie napiszą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.09, 23:45
      Piotr Głuchowski - "cyngiel" GW, który strzela do AHE jest synem prof. Jana Głuchowskiego, rektora prywatnej WSB w Toruniu, www.wsb.torun.pl/wwwTorun/2986681.xml w której pracuje chyba cała rodzina Głuchowskich (patrz zakładka "Pracownicy"). Pan prof. Głuchowski "... Aktualnie prowadzi zajęcia na Uniwersytecie Gdańskim i w Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu oraz wykłady na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od 1998 roku rektor Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu, w której kieruje katedrą finansów." (patrz: muzyczna.e-sochaczew.pl/pokaz.php?pokaz=news&id_news=16828), czyli równo chałturzy w 4 uczelniach na raz.
      • Gość: lll no i wyszlo szydło z worka.... IP: *.48.rev.vline.pl 04.10.09, 01:58
        to jest własnie temat dla innych gazet, CBA i prokuratury. Wyorzystując
        urzedników panstwowych (kudrycką) jeden podmiot prywatny (w domysle pewnie
        troche go to kosztowało) wykancza swojego konkurenta wykorzystujac media, które
        również są tym zainteresowane. Ludzie gdzie my żyjemy????!!!!
    • Gość: cyngiel Zajmijcie się waszymi cynglami na AHE- IP: *.spark-rostov.ru 04.10.09, 06:20
      mr_kagan, vel prdrzchab vel kagan vel Lech K. - opluwa wszystkich na forach nie tylko GW i na całym świecie, facet jest psychiczny i ma problem ze swoim dyplomem, podobno jest phd od Lema? Ciekawe co wykłada w AHE?

      makary - też doktor po filozofii..

      Ilu macie wykładowców którzy używają tytułów naukowych zdobytych na lżejszych wydziałach niż ich studia podstawowe i nie pokrywających się całkowicie z tym co wykładają? (mgr. inż + dr filozof, mgr + dr filozof, mgr + dr....).

      Jeżeli już tak jest to niech AHE zostanie jako szkoła humanistyczna, tam są możliwe różne dziwne konstelacje.

    • Gość: cyngiel Zajmijcie się waszymi cynglami na AHE- IP: *.spark-rostov.ru 04.10.09, 06:21
      mr_kagan, vel prdrzchab vel kagan vel Lech K. - opluwa wszystkich na forach nie tylko GW i na całym świecie, facet jest psychiczny i ma problem ze swoim dyplomem, podobno jest phd od Lema? Ciekawe co wykłada w AHE?

      makary - też doktor po filozofii..

      Ilu macie wykładowców którzy używają tytułów naukowych zdobytych na lżejszych wydziałach niż ich studia podstawowe i nie pokrywających się całkowicie z tym co wykładają? (mgr. inż + dr filozof, mgr + dr filozof, mgr + dr....).

      Jeżeli już tak jest to niech AHE zostanie jako szkoła humanistyczna, tam są możliwe różne dziwne konstelacje.

      Oni was reprezentują na zewnątrz a większość z nich ma tytuły z komuny.
    • Gość: stary_profesor AHE czyli jak ryba psuje się od głowy: IP: *.rootkit.de 04.10.09, 07:51
      Ilu pośród wykładowców AHE jest takich którzy zdobywali kolejne tytuły naukowe
      w ramach jednej dziedziny naukowej? Potem takie osoby z tytułami :mgra inżyniera,
      doktora z literatury, habilitacji z filozofii mają kształcić przyszłych inżynierów.
      Ilu pośród nich ma kompleksy z tytułu pochodzenia, wykształcenia prowadzących
      do prywatnych osobistych wojen i przekonania o swojej nieomylnosci?

      Ścieżka kariery w ramach science & technology nie jest łatwa.

      Sporo wykładowców krytycznych odeszła z AHE.

      Dyskusje na forum sprowadzają się do odbijania piłeczki i ściemniania lub
      wytykania błędów innym

      Na pytanie co to jest ogórek - odpowiedź bedzie:

      ogórek , jest zielonym warzywem i rośnie obok pomidora

      pomidor jest czerwonym warzywem, rośnie na krzaczku itd....


      Do wypowiedzi dołącza się instynkt stadny, który blokuje krytyczne
      myslenie osobom im objętym - oszukanym np przez piramidy finansowe.
      Bronią one swojego zachowania bo wstyd im własnej porażki i w grupie
      poszkodowanych czują się lepiej.

      Ilu wśród dydaktyków i studentów jest osób krytycznych, które są w stanie
      swoje uwagi wypowiedzieć wprost do prezydenta i władz AHE?

      Brak jest w wypowiedziach jakichkolwiek sugestii na temat co należy poprawić
      żeby AHE była lepszą uczelnią.

      Jeżeli dalej tak bedzie to w tłumie klakierów prezydent będzie nagi.
    • Gość: AHE wielkie G. AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.09, 10:12
      Wiadomo - pieniążki uciekają !! Natomiast moj kumpel zawsze się uczył 15min o
      24 i o dziwo zawsze 5 !! haha dobre na Uniwerku czy Polibudzie to można w tym
      czasie notatki posegregowac.
      • Gość: Szkarłątny Will Do LOL-a i innych IP: *.toya.net.pl 04.10.09, 15:20
        Studiowałem prawo na UŁ. Egzamin z prawoznawstwa - piszcie
        szczegóły, napisałem - lufa. Poprawka, piszcie szczegóły, lałem
        wodę - 3,5. Ale dzięki temu zaliczyłem logikę prawniczą u dr P. na 3
        w pierwszym terminie ucząc się do niej uwaga - 45 minut. Mój kumpel
        uczył się ze dwa tygodnie - lufa. Nie ma reguł, na tym polega nauka
        na studiach. Są wykładowcy uczelni prywatbych, tzn. wykładający na
        uczelniach prywatnych, którzy wymagają tego samego co na państwowej.
        Mogę wymienić z imienia i nazwiska, nie no może z nazwiska.
        Skończyłem dwa kierunki, ale pamięć do nazwisk mam. I powiem, że
        lekko u niektóych nie było (po prostu kucie na pamięć bez pytania
        czy to rozumiem czy nie - pani dr G. z Wydziału Ekon. - Socj. UŁ),
        ale...Tu pojawia się pytanie. Co to jest wiedza i czy renomę uczelni
        buduje się liczbą oblanych studentów, jeżeli uzasadnionych to okej.
        Ale jeżeli prace sprawdzają asystenci to pojawia się pytanie o
        uczciwość i przypadkowość jak w loterii Philipa Dicka :P Natomiast
        jeśli chodzi o LOL-a. Nikt Ci nie odbiera wykształcenia. W
        dzisiejszych czasach jest ono nietuzinkowe. Ale to jest przewaga
        uczelni technicznych nad humanistycznymi. Dlatego nie ma co
        porównywać nawet informatyki na UŁ do informatyki na FTiMSie, a już
        do Polibudy Wrocławskiej...przepaść. Co do Twojej postawy do
        absolwentów WSHE to Ci współczuję. Dlatego, że może na 10 ludzików
        jest jeden, który nadawałby się a jego pracowitość nadrobiłaby braki
        w wiedzy. To jak Ty byś pojechał do Wrocka, a tam by powiedzieli, że
        kolesi po PŁ nie przyjumują bo jest siedemdziesiąta w rankingu
        magazynu "To i owo". Przecież to co piszesz to jest zwykła
        hipokryzja. No ale w swoim feudalnym państewku możesz wszystko.
        O przewadze uczelni technicznych. Już Beniamin Franklin (ten z
        baqnknotu i ojciec założyciel ze Skarbu Narodów) zauważył, że osoby
        z państw katolickich wybierają uczelnie i kierunki o profilu
        humanistycznym, z krajów protestanckich - politechniczne. Namawiam
        zatem wszystkim żeby szukali sobie czegoś na polibudach. ja żałuję
        do dziś, że kiedyś nie było takiej oferty i człowiek musiał wybierać
        z niewielu kierunków i specjalizacji. fizyki nie nanawidziłem, ale
        matmę uwielbiałem. Jeżeli macie wybór między UŁ a PŁ to uczywiście
        białe koszule w dżinsy i paseczek - Polibuda.
    • Gość: Miron AHE: Zamach na uczelnię" i tajne komplety IP: *.coe24.net 04.10.09, 15:20
      Na AHE jest ani wspaniale, ale nie jest też tragicznie. Szkoły to gó... od
      początku do końca świata. Liczy się samokształcenie. A idiotów po UJ, UW i po
      AHE nie brakuje. Jak i ludzi mądrych i twórczych. Nie rozumiecie tego? Mam
      gdzieś mój dyplom, to dobre, żeby cioci na imieninach się pochwalić, za to nie
      mam gdzieś mojej wiedzy, umiejętności i doświadczeń. A Wy jesteście
      zakładnikami jakichś głupkowatych dyplomów, świstków, stopni. Bzdura.
      Poczytajcie Korwina! Szerzej myślcie, a nie jak dzieci, które się chowają za
      spódniczką mamusi.
      • Gość: seventh Korwin to głupek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.09, 16:00
        i sam jest dumny ze swojego wykształcenia, dyplomów i tytułów
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka