lodzermensch
23.12.10, 19:11
Wydawałoby się, że w czasach dużej konkurencji proste strzyżenie nie powinno być problemem. A jednak ja dzisiaj taki problem mialem. A poniewaz sytuacja w tym samym salonie zdarzyla sie dwa razy pod rząd, to chcialem ostrzec wszystkich, ktorzy szanuja swoj czas i nie chca go tracic na wyprawy do "salonu fryzjerskiego" po nic.
Rzecz dotyczy "salonu fryzjerskiego" Laufer przy Pojezierskiej w markecie Tesco. Kiedys korzystalem z ich uslug czesto przy okazji robienia zakupow w markecie. Wchodzilem do salonu i pytalem sie czy mozna sie ostrzyc. Albo mozna bylo od razu i pani prosila, zeby usiasc i zaczekac albo mowila, zebym przyszedl za pol godziny (w tym czasie robilem zakupy i przychodzilem za pol godziny). I OK. Mozna tez bylo zapisac sie telefonicznie na konkretna godzine, ale trzeba bylo sie liczyc, ze moze byc 5-10 minut obsuwy.
Ale przyszly zmiany. Zmienil sie wystroj wnetrza i teraz juz nie mozna przyjsc z ulicy, tylko trzeba sobie zawsze wyznaczyc godzine i przyjsc na wyznaczona godzine. Poczatkowo tez wydawalo mi sie to ok, bo nie stanowi dla mnie problemu, zeby zadzwonic i umowic sie na godzine. Problem zaczyna sie wtedy, jesli sie spoznisz. Mniej wiecej 2 miesiace temu umowilem sie na godzine i po pracy pojechalem. Niestety, troche zle obliczylem stopien zakorkowania i przyjechalem 25 minut po czasie. Troche glupio, bo nie lubie sie spozniac, no ale znajac wczesniejsze zwyczaje tego salonu nie sadzilem ze bedzie problemu. Okazuje sie, ze byl. Pani powiedziala, ze spoznilem sie 25 minut i sa juz nastepni klienci i ze niestety nie moga mnie juz dzisiaj przyjac, chyba ze przyjade za 2 godziny. Troche sie wkurzylem, bo stracilem czas, paliwo a jechalem do domu, gdzie czeka na mnie rodzine i nastepne zajecia domowe, wiec absolutnie nie mialem mozliwosci jeszcze raz przyjezdzac tam za 2 godziny. Pojechalem wiec do innego fryzjera - nie w markecie i oczywiscie bez problemu mnie ostrzygl.
Po przemysleniu doszedlem do wniosku, ze faktycznie te 25 minut spoznienia to sporo i jakos tam ich rozgrzeszylem. Ale dzisiaj nieopatrznie znowu postanowilem skorzystac z uslug salonu Laufer. Wyszedlem nieco wczesniej z pracy (szef mnie puscil) i wzialem poprawke na korki i bylem swiecie przekonany, ze dojade na wyznaczona godzine. Niestety, korek na Pojezierskiej (a wczesniej na Inflanckiej) okazal sie troche wiekszy niz zwykle i dotarlem do salonu fryzjerskiego 8 minut po czasie. Ku mojemu wielkiemu zdziwniu znowu nie zostalem przyjety. Poczulem sie jak Józef K. Przez pare minut, w miare spokojnie (choc bylem wzburzony, to nie awanturowalem sie) pytalem sie dlaczego nie moge byc ostrzyzony teraz albo za pare lub kilkanascie minut. A pani na to, ze za 5 minut bedzie nastepny klient i oni nie chca, zeby czekal (bardzo fajnie, ze tak dbaja o klienta, ale ja tez jestem klientem! stracilem czas, zeby tam przyjechac, paliwo i nie zostalkem obsluzony) i ze najwczesniej moga mnie ostrzyc za godzine! Normalnie poczulem sie jak w krainie absurdu. Mowie im, ze nie moja wina, ze byl korek a nie spoznilem sie przeciez duzo. Oni na to, ze to tez nie ich wina, ze sie spoznilem (prawda, ale to ja jestem klientem i przyjechalem po to, zeby otrzymac usluge i zaplacic za nia a nie odwrotnie - powinni tak zorganizowac sobie prace, zeby uwzgledniac rowniez parominutowe spoznienia niektorych klientow). Nie bede przeciez czekal godziny w salonie fryzjerskim (przyjechalem specjalnie do fryzjera). Oczywiscie zabralem sie stamtad i pojechalem do innego fryzjera (nie w markecie) i zostalem ostrzyzony, w dodatku o polowe mniej to kosztowalo. Moja noga rzecz jasna wiecej tam nie stanie. Ostrzegam też innych, ktorzy chcieliby skorzystac z uslug tego "salonu fryzjerskiego", zeby gleboko sie nad tym zastanowili. Chyba ze chca przezyc niemile rozczarowanie w sytuacji, jesli spoznia sie kilka minut.