Gość: barnaba
IP: *.lodz.msk.pl
24.01.11, 13:55
zpiotrkowskiej.wordpress.com/2011/01/23/witamy-na-polu-minowym/
autorem Wojciech Makowski
<<<<<<<<<<
Mój list otwarty do nowego dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Krzysztofa Pacholskiego
Szanowny Panie Dyrektorze,
Dobrze się składa, że jest Pan byłym wojskowym, doświadczonym w działaniach na terenach nieustannego zagrożenia, jak Liban czy Bośnia. ZDiT bowiem jest właśnie takim miejscem. Wielokrotnie demonstrowana w ostatnich latach nieudolność i szkodliwość tej instytucji wzbudzała we mnie wręcz fantazje o ostrzelaniu budynku przy Piotrkowskiej 175. Jestem pewien, że nie jestem w tym odosobniony.
Oto lista pięciu poważnych ładunków wybuchowych pozostawionych przez sześciu Pana poprzedników z ostatnich dwóch lat – choć oczywiście jest ich więcej:
Mina 1: Komunikacja zbiorowa na dwóję z minusem
To nieprawda, że łodzianie z jakichś nieprzezwyciężalnych powodów nie chcą przemieszczać się inaczej niż samochodami. Dwa lata temu, podczas szerokich i drogich badań zrobionych na zlecenie ZDiT przy okazji ŁTR, okazało się, że jeżeli jakość się poprawi, do MPK może przesiąść się nawet 84% łodzian. Tymczasem według najnowszych dostępnych szacunków obecnie autobusami i samochodami odbywa się tylko 44% przejazdów. Trend spadkowy jest stały, a „oszczędności” takie jak redukacja częstotliwości czy rezygnacja z biletów czasowych tylko go pogłębią. Podczas wspomnianych badań łodzianie ocenili też swój poziom satysfakcji z MPK na 50,4%, czyli między dwóją a pałą. Powiedzieli też, czego chcą od komunikacji zbiorowej – przede wszystkim punktualności. Poprzedni saper w ZDiT zdecydował się więc na testowe wprowadzenie zakazu tranzytu samochodem przez Zieloną i Kilińskiego, gdzie tramwaje regularnie grzęzną w korkach. Jednakże na Zielonej nie udawało się kierowców upilnować, więc oznakowanie zniesiono. Na Kilińskiego najpierw się udawało, więc znaki zostały, ale potem się okazało, że nowe oznakowanie jest ignorowane, więc zaprzestano monitorowania punktualności na tej ulicy. Bo po co psuć sobie statystyki i dobry humor? Pomysł monitoringu kamerami nie okazał się wart rozważenia. Na Limanowskiego również trwa odtwarzanie stanu sprzed rozpadnięcia się torowiska, to znaczy nie będzie ono wydzielone.
Dla porównania w Warszawie komunikacja zbiorowa ma 60% udziałów w transportowym „rynku”. Wysiadających na Centralnym witają reklamy buspasów, wedle których skróciły one czas przejazdu Trasą Łazienkowską o 15 minut. Czy kiedykolwiek doczekamy się ich w Łodzi? W zeszłym roku doczekaliśmy się ze strony ZDiT jedynie raportu, dlaczego nie da się ich w Łodzi wprowadzić…
Mina 2: Klub Anonimowych Autoholików i strategia chaosu
Zapewne szybko się Pan zorientuje, że inwestycje planowane przez ZDiT, choć gigantyczne, nie łączą się w żaden spójny plan, co zbudować w jakiej kolejności, żeby było lepiej. Takiego planu po prostu nie ma, choć radni swego czasu zażądali jego przedstawienia do końca 2008 roku. Jako uzasadnienie budowy nowych pasów czy dróg wpisuje się wskaźniki natężenia na już istniejących. Nie od dziś wiadomo, że większa przepustowość skłania do większej ruchliwości, więc poszerzać można w nieskończoność (prawo Lewisa-Mogridge’a), ale ZDiT prowadzi konsekwentną politykę nieprzyjmowania do wiadomości tej wiedzy. Oczywiście, wskaźniki zatłoczenia tramwajów nie prowadzą do decyzji, żeby kupić chociażby jeden nowy (podczas gdy Poznań zamawia ich 45, Gdańsk 35, Wrocław 31).
Trudno oprzeć się wrażeniu, że lista inwestycji proponowanych przez ZDiT jest produktem uzależnienia od samochodu osób tamże decyzyjnych. To się leczy – albo chociaż rozbraja.
Mina 3: Tramwaje dla samochodów
Łódzką specjalnością staje się również budowanie tramwajów tak, żeby jak najszybciej się jeździło…samochodami na pasach obok. Tak właśnie powstał ŁTR. Miał obniżyć czas przejazdu o 12 minut, ale jeździ tak samo wolno jak przed remontem, za to pieszym trudniej się do niego dostać, bo część przejść zlikwidowana, a sygnalizacja jest im nieprzyjazna. Pojedyncze przystanki na intensywnie wykorzystywanej trasie prowadzą do tego, że tramwaje stoją w korkach. Za pierwsze trzy kwartały 2010 roku wskaźnik „strat komunikacyjnych” (głównie opóźnienia większe niż 4 minuty) wyniósł ponad 16%. To wynik niezwykły jak na linię z wydzielonym torowiskiem na całej długości. Wszystko wskazuje na to, że tramwaj Retkinia-Olechów będzie podobnym osiągnięciem. Choć z zamówionej przez ZDiT dokumentacji wynika, że budowa tunelu na tej trasie nie ma ekonomicznego sensu i podwaja jej koszty do jakichś 600 milionów, ZDiT wspierany głosem radnych, twardo dąży do jego budowy.
Kłopoty mogą się zacząć, jeżeli Ministerstwo Rozwoju Regionalnego czy Komisja Europejska zainteresują się, czy aby realizacja tych projektów rzeczywiście poprawiła transport zbiorowy – i zażąda zwrotu kasy.
Mina 4: Łódzka Kolej Aglomeracyjna
„A co to takiego? To koło Łodzi są jeszcze jakieś miasta?” – tak można by streścić podejście do tego projektu poprzednich saperów ZDiT do projektu, który ma uczynić centrum Łodzi łatwo dostępnym ze Zgierza, Łowicza czy Zduńskiej Woli. W prognozie finansowej Łodzi do 2014 roku jest na to 750 tysięcy – zapewne starczy na kilka węzłów przesiadkowych, oczywiście dostosowanych do potrzeb niepełnosprawnych, co doprowadzi do radykalnego odkorkowania tras wlotowych do Łodzi.
Mina 5: Skrzyżowania, z których nie sposób odjechać rowerem
Według danych z maja ubiegłego roku, w Łodzi są 173 skrzyżowania z tak zwaną „inteligentną” sygnalizacją świetlną, z czujnikami pod asfaltem. Problem w tym, że czujniki te ustawione są tak, że nie wyczuwają rowerów. Stąd znany przez wielu rowerzystów efekt, że czasem, kiedy jest mały ruch, wyjątkowo długo czeka się na zielone – aż nie pojawi się jakiś samochód. ZDiT do tej pory uważał, że nie da się tego poprawić, bo zwiększenie czułości może zafałszować wskazania. Problem jednak w tym, że rozporządzenie Ministra jasno mówi, że musi się dać. Rowerzyści z Radomia, gdzie padały podobne wyjaśnia, poszli do prokuratury – i czujniki zaczęły ich wykrywać. W Łodzi jeszcze tego nie próbowaliśmy. Czy będziemy musieli?
Wojciech Makowski
/>>>>>>>>>>
Mam nadzieję, że Autor nie będzie miał pretensji o opublikowanie tego listu na forum GW