maginiak
24.05.04, 10:15
Był długi wagon klasy drugiej. Staruszka siedziała w końcu tegoż wagonu a na
głowie miała kraciastą chustę koloru dziwnego, wyplecioną zapewne
własnoręcznie z wełny być może owczej.
Był też drugi koniec wagonu i w tymże końcu siedziałam ja. Byłam mniej
angażująco zajęta myśleniem o ostatnim łikendzie a bardziej angażująco
słuchaniem muzyki płynącej prosto do uszu z disc-mana (disc-mana, który
wkrótce stanie się zarzewiem kolejnego konfliktu między męskimi
szowinistycznymi świniami a działaczkami miejscowego kółka feministyczno-
różańcowego. Oddana przyjemnemu odpływaniu w bliskie pobliże całkiem miłego
snu z głównym bohaterem w mojej kieszeni, powoli zapominałam o swoim
istnieniu.
Ze stanu alpha wyrwał mnie mniej krewetkowy a bardziej makrelowy oddech a
wraz z nim zupełnie niedelikatne uciskanie na zewnątrz lewego barku.
- Paniusiu, co sobie tu Paniusia dyskotekę urządza? Ludzie chcą spać,
Paniusiu.