Gość: Hiszpan
IP: *.toya.net.pl
14.02.12, 23:19
Oby miasto Łódź nie przespało kolejnej unijnej perspektywy finansowania. W innych miastach myślą perspektywicznie. Przykłady ze Szczecina i Warszawy.
Unia Europejska już zapowiedziała, że w kolejnej perspektywie finansowania chciałaby przeznaczyć więcej środków na infrastrukturę drogową i transport - informuje Polskie Radio Szczecin. W grę mogą wchodzić aż cztery projekty. - Miasto chce wykorzystać tę szansę - mówi prezydent Szczecina Piotr Krzystek. - Na pewno nie zabraknie pieniędzy na budowę nowych linii tramwajowych. Pierwsza inwestycja w tej perspektywie to szybki tramwaj na prawobrzeże. Następnie linia tramwajowa na ulicę Bronowicką do Uniwersytetu i cmentarza, który jest tam wybudowany. To nie koniec planów. Tramwaj pojedzie też przez budowaną Trasę Północną na Warszewo, a także o ile wystarczy pieniędzy przed 26 Kwietnia i Taczaka.
Gazeta Wyborcza: Ratusz szykuje teren pod inwestycję, jakiej jeszcze nie było: na Gocławku ma powstać wieżowiec z pętlą tramwajową w podziemiu, parterem dla autobusów i garażem dla 600
Tramwaj na Gocław? Najpierw studium za 730 tys. zł
Byłby to najwygodniejszy w tej części miasta punkt przesiadkowy. Przejmie funkcję pętli autobusowej na Wiatracznej i obecnej dla tramwajów na Gocławku. Ich trasa zostałaby przedłużona o prawie 1 km do tunelu pod Grochowską przy Jordanowskiej i nowej zawrotki w podziemiach budynku u zbiegu Płowieckiej i Ostrobramskiej. Oprócz części komunikacyjnej ma on pomieścić biura, sklepy, ewentualnie hotel i przychodnię - to wszystko w 90-metrowym wieżowcu ze starannie wykończonymi elewacjami.
Ten węzeł to bajka?
Takie wymogi zapisano w projekcie planu zagospodarowania dla rejonu ul. Marsa i Płowieckiej, który czeka już tylko na zatwierdzenie przez radnych. Podczas konsultacji zaprotestowało m.in. kilku mieszkańców terenu przewidzianego pod nowy węzeł przesiadkowy. "Plan nigdy nie zostanie wprowadzony do realizacji ze względu na brak pieniędzy, a my zostaniemy zablokowani na lata ze swoją własnością, z którą nie będzie można nic zrobić" - wytknęła Barbara Twardowska.
Zgodnie z prawem po uchwaleniu planu miasto powinno ten teren wykupić, choć przepisy nie określają kiedy. Własną uwagę złożyło przezornie Biuro Gospodarki Nieruchomościami. Chce, by węzeł komunikacyjny z wieżowcem zajął mniej miejsca niż przewidziane półtora hektara. - Wszystko można by ścieśnić na działkach miejskich, żeby zmniejszyć koszty wykupu gruntów, bo ceny są w tym miejscu niesamowite. Metr kwadratowy to nawet 2 tys. zł - ocenia szef biura Marcin Bajko. Prezydent miasta uznała jednak, że inwestycja razem z dojazdami wymaga odpowiednio dużej powierzchni, a jej granice wyznaczono "w sposób racjonalny".
A może budowę pętli z garażem sfinansowałby prywatny inwestor, który w zamian mógłby postawić planowany tu wieżowiec? - Ja w bajki nie wierzę, mimo swojego nazwiska - stwierdza dyrektor Bajko. Dodaje, że wciąż nie istnieją przepisy, które pozwalają sprzedać coś nad terenem komunikacyjnym (stąd kłopoty z inwestycjami nad linią średnicową PKP w okolicach pl. Zawiszy). W dodatku do tej pory miasto nie potrafiło przygotować ani jednej inwestycji według koncepcji partnerstwa prywatno-publicznego.
Wydatki na wykup gruntów przy węźle Marsa dyrektor Bajko szacuje nawet na 200 mln zł. Nieuniknione wydają się też dalsze protesty - do rozbiórki będzie tu kilkanaście domów. A wystarczy przypomnieć wielomiesięczną batalię z właścicielem komisu samochodowego, którego budka blokowała przed paroma laty budowę wiaduktów nad pobliskim skrzyżowaniem.
Idealny do przesiadek
Koszt samego węzła przesiadkowego miasto przewidywało na poziomie ok. 135 mln zł. To jednak wycena z 2008 r., a w dodatku inwestycja się rozrasta. Zamiast 400 miejsc parkingowych aktualny projekt planu przewiduje ich co najmniej 600 (dla porównania: garaż przy stacji metra Młociny mieści ok. 1,1 tys. aut).
Mimo spodziewanych problemów i wydatków urzędnicy odpowiedzialni za transport podkreślają, że inwestycja na Gocławku przyniosłaby ogromne korzyści kierowcom i pasażerom dojeżdżającym z peryferii i spod Warszawy. - To doskonały punkt, by zorganizować pełen węzeł przesiadkowy - uważa Mieczysław Reksnis, dyrektor biura drogownictwa i komunikacji w ratuszu. W jednym miejscu znalazłaby się pętla dla tramwajów, tuż nad nią - dla autobusów, a jeszcze wyżej - parkingi i stojaki dla rowerów. Nikt nie musiałby szukać swojej linii na różnych narożnikach skrzyżowania jak dzisiaj. Jeszcze mniej wygodne są przesiadki na rondzie Wiatraczna.
Z nowej pętli na Gocławku do centrum i na Pragę co kilka minut odjeżdżałyby tramwaje, a także autobusy. Dla nich Zarząd Transportu Miejskiego skłonny jest przedłużyć osobny pas z Trasy Łazienkowskiej wzdłuż Ostrobramskiej. Dyrektor Reksnis spodziewa się, że na tak dobrze przemyślaną inwestycję można by zdobyć dotację z nowego budżetu Unii Europejskiej. Nie chce podawać konkretnej daty budowy, ale "ostrożnie" można się jej spodziewać po 2015 r.
Wydłużanie końcówek
Z myślą o pozyskiwaniu kolejnych pieniędzy z UE miasto planuje przedłużenie nie tylko linii tramwajowej na Gocławku. Jak pisaliśmy, powstanie też analiza ze wskazówkami, jak daleko poprowadzić tory od pętli na Stalowej - czy tylko do nasypu linii kolejowej, czy dalej na Targówek, a nawet Bródno. W osobnym opracowaniu Tramwaje Warszawskie dowiedzą się, jak ma wyglądać trasa od pętli Marymont-Potok do osiedla Ruda na Bielanach. Wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz zapowiada zaktualizowanie koncepcji z 1999 r., która rekomendowała budowę jednotorowego odcinka wzdłuż ul. Klaudyny bez klasycznej pętli, tylko z zawrotką dla wagonów dwukierunkowych. Pierwsze sześć stolica chce sprowadzić jesienią do obsługi początkowego fragmentu nowej linii przez most Północny do Tarchomina. Wiosną powinno się zacząć układanie torów na ul. Powstańców Śląskich między Górczewską a Radiową. W dalszych planach są linie tramwajowe na Gocław i do Wilanowa.