Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

IP: 195.117.14.* 18.03.02, 11:30
Masz dwie żyrafy. Rząd chce, żeby uczyły się grać na harmonijce. Co robisz?
Jeśli każesz im zapisać się do szkoły wieczorowej przejdź do punktu 25482,
jeśli wymieniasz żyrafy na dorodnego tapira to przejdź do fryzjera, jeśli
czeszesz zęby przejdź do punktu 23A*5xyz. Jeśli
Obserwuj wątek
    • yavorius Re: Wątek surrealistyczny 18.03.02, 11:35
      Czeszę zaby, ale tylko wówczs, gdy zielony termometr podchodzi mi do przełyku. W
      innym wypadku biorę lutnię i zaczynam grać na niej "Marsyliankę". Poniekąd jest
      to najlepsza metoda na rozładowanie napięcia posesyjnego.
      • eyemakk Re: Wątek surrealistyczny 18.03.02, 11:44
        Napięcie posesyjne wolę rozładowywać pukaniem w koci łeb. martwy, oczywiście,
        tzn kamienny. nie to, że pomnik kota, tylko taki wkopany w ziemię kot. a raczej
        kamień z bruku. kamień z bruku - kamień z serca jak powiediał grecki filozof
        podczas odpalania rakiety ziemia-powietrze. to nie to samo co Roland,
        średniowieczny rycerzyk, z pieprzonym plazmiaczem w ręku. i żeby ktoś widział
        ze to wszystko ma sens, zapewniam, że czas ulga tu przesunięciu o jednostkę "h"
        co wcale nie jest wysokością, tylko stałą Plancka. jawohl!
      • yaa Re: Wątek surrealistyczny 18.03.02, 11:47
        Tylko trzeba uważać, bo zamiast Marsylianki może się okazać, że to natrętne
        segregatory znowu rozpocżły swój chocholi taniec na gruzach imperium
        marchewkowego. I wtedy nawet chityna nie pomoże i trzeba będzie, jak nic
        odwiedzić teściową krawca. Ostatni zajazd okaże się wówczas zwykłym wkładem do
        kostki cukru delikatnie umieszczonej przez niemrawego torbacza wewntrz
        bezprzewodowego czajnika.
        Pozdrawiam
        Yaa
        • Gość: kostas Re: Wątek surrealistyczny IP: *.toya.net.pl / 10.0.212.* 18.03.02, 11:56
          Na niemrawe torbacze kombinujące przy czajnikach, to jest sposób: trzeba na
          parapecie rozsypać kaszankę, zadziała na 100%, a wracając do żyraf, to (sorry,
          wiem, że każdy to wiedzieć powinien, ale tak na wszelki wypadek) nie można
          zapomnieć o zapałkach, bo bez nich to żadna żyrafa przecież nie zagra... a jak
          się ktoś zdecyduje na tapira, to życzę powodzenia, bo to raczej trudno zrobić bez
          słownika.
          • Gość: aard Re: Wątek surrealistyczny IP: 195.117.14.* 18.03.02, 12:10
            Słowniki są teraz raczej powszechnie spotykane i nie jest problemem upolowanie
            sobie jakiegoś. Właściwie to się raczej ponadnormatywnioe rozpleniły i coś by
            należało z tym zrobić, np. pograć w szachy. Oczywiście elektryczne pod wodą, bo
            co to za gra bez małego porażonka?
            Acha, pozostaje paląca kwestia dręczących dezyderatów. Może by im tak
            kroplóweczkę?
              • tulka Re: Wątek surrealistyczny 18.03.02, 12:49
                Fajeczkę trzeba nabić mieszanką konceptualistyczno-dekonstruktywistyczną o
                smaku cytrynowym.
                A w ogóle bez kanistra i podbieraka się nie obejdzie. Jeżeli nie będziecie o
                tym pamiętali, wylądujecie w gabinecie kosmetycznym, bez wody i bitej śmietany,
                nie mówiąc nic o porządnych kalibrach i choćby małym górnopłuku. I co wtedy
                zrobicie?
                • yavorius Re: Wątek surrealistyczny 18.03.02, 13:25
                  Tulka, pytasz co zrobimy? Otóż odpowiedź jest prosta: wsiądziemy w autobus
                  linii 21, jadący z Radogoszcza Wschodu na Radogoszcz Zachód, kierowcę poprosimy
                  o pół litra świeżej przegotowanej surówki i powiemy mu, aby zamiast kierować
                  autobusem, przesiadł się do cityrunnera. A tam jak wiadomo - łodzianie z
                  mazakami koloru zdechłej nokii będą malować pantograf. A babcia będzie
                  siedziała na trakcji, robiąc na drutach.
      • Gość: aard Re: Wątek surrealistyczny IP: 195.117.14.* 27.06.02, 14:31
        Wszak jednak napięcie posesyjne znacznie mniejszym jest niźli to przedsesyjne.
        Tak samo rzecz się ma z -miesiączkowym (ponoć), bo jeszcze nikt nie widział nie-
        napiętej kobiety. Ale jakoby istnieją, jak Yeti. Być może też jako klucze.
        Gęsi, albo żurawi. Portowych.
        A najlepsze portale to sztruxy.

        aA
        RD
    • p8 Surre??? 18.03.02, 13:42
      W jakikolwiek sposób nie klepałbym tego budzika to i tak wychodzi żółta łódź
      podwodna. Zastanawiam się czy nie pomalowaćby go niebieskim bezbarwnym
      lakierem w kolorze zielonkawego różu, fajnie by kontrastował filoletowym
      złotem moich szklanych oczków. Miś już nie chce śpiewać, zrobiłem mu
      trepanację tyłka skrzywionym wałem korbowym od Trabanta. Nawet nie pisnął.
      Starsznie wytrzeszczał oczko i drapał podłogę włosami na plecach. Sorry tato,
      ale nie musiałeś zakładać czajnika na głowę, barchanów babci i wbijać sobie
      ogórka w klatę piersiową aby podszyć się pod ciężarną kochankę mojego misia!!!
      ona ma na imię Jurgen i ma wąsy. Pies nauczył się latać, tylko nie wiem skąd
      ten skubaniec miał błonę między uszami i włosy na sercu. O pypciu na trzustce
      też dowiedziałem się ostatni od pana w telewizji który drapał się w piętę
      złamaną monetą 1-groszową przerobioną na pocisk ziemia-powietrze poprzez
      proces skomplikowanego stapiania pomodorów, wzbogaconego plutonu i ruskiego
      mleka spod Czarnobyla. Spadałem długo, w końcu to aż 2cm, dywan jest strasznie
      wysoki, nie mam drabiny - jak wróce do domu, do pracy w eskimoskiej hucie
      szkła, do żony mojego sąsiada i dzieci mojej wiewiórki. Pomóżcie.

      Wydepilowana Krysia
      • yavorius Re: Surre??? 18.03.02, 13:51
        Wydepilowana Krysiu!

        My, łódzcy górnicy i stoczniowcy oraz marynarze, w pełni solidaryzujemy się z
        Twoimi wydepilowanymi pachami. Byle nie częściej, bo jeśli Twój pies będzie się
        drapał za uszami, możesz być pewna, że przyjdzie ogrodnik-homoseksualista i
        wsadzi kiść soczystych arbuzów prosto w otwór gębiowy męża, którego nigdy nie
        miałaś.
        • Gość: Pisarz Re: Surre??? IP: 212.191.66.* 18.03.02, 13:57
          To facet! Krysia to facet, oj... depiluje pachy oj i jest oj transwestytą. i
          transseksualistą. i transatlantykiem. Titanikiem, i marszałkeim Tito. i Daewoo
          Tico.

          to ja, eyemakk, uhu. niezalgowany, hophop. hip hop.. jak peel motyff, albo jaki
          kaliber44. albo koliber. symbol multibanku. czyli wielobanku. wielobank, a
          jednak jeden. jeden w wielu osobach. czy to nie swietokradztwo? zastanow sie
          nad tym ojcze Rydzyku, pralacie Jankowski i arcybiskupie Paetzu. zastanowcie
          sie nad tym wszyscy, ktoryscie zbladzili, albowiem do was nalezec bedzie
          Krolestwo Czerwone!

          yavohl!
          • yavorius Re: Surre??? 18.03.02, 14:01
            On jest hipogryfem i hipokratą i hippiką i hipopotamem. A apercepcja
            metafizyczna w konglomeracie dywagacji emocjonalnej insymuluje inwolowanie
            inradacji psychopoznawczej.

            Droga Krysiu zatem!
            Nie udawaj kobiety (one są gorące), bo nie doznasz kurczaka na żywo, a rożen
            powiedział, że ma to gdzieś i poszedł do rogu, jedząc rożka, dmąc na rogu. A
            rogaczy było wielu, wśród nich Jankiel Szary, Bilbo i Frodo. I Fryderyk Szopen
            i jego szopa z pragnieniem miłości.

            Stoczniowiec Heniek oparty o ścianę, bo łopata się złamała.
        • p8 Re: Surre??? 18.03.02, 13:59
          Zawyczaj nie odpowiadam nieznajomym bo tak mnie uczyła mama moje żony
          nieodżałowana Anna Maria Stefan Jamusz W. .Boję się jak to będzię z koniem
          mojego dalekiego kuzyna z Finlandii, on importuje kradzione krokodyle z
          Jamajki i uprawia feng-shui po linni bocznej na 12 hektarach. Wdał się w
          jakieś ciemne interesy, obawiam się że hahdluje razowym chlebem. Jego biedy
          praszczur Wielki Mogoł Fryderyk Watzenrode przewraca sie w swym grobie na
          Tahiti u boku pięknego tybylca z betonu o dźwięcznym imieniu Kunegunda Lao-Ti.
          Co siś dzieje w rodzinie Potwornickich to woła o pomstę do nieba, nikt już nie
          gra w pchełki.


          Niebrzydki Jacek kameralnie.
          • yavorius Re: Surre??? 18.03.02, 14:03
            Jacku, ja nie wiem, ja jestem szermierzem słynnego rodu Daermon
            N'a'Shezbaernon. Drizzt brzmi moje imię, a drży każdy kto je słyszy. Z
            Wulfgarem stanowimy jedność, razemy ssamy kość psa, co nas kąsa po chudych
            owłosionych łydkach. Nasze łydki drżą panicznie, pomocy zatem!

            Drizzt i Wulfgar
            • eyemakk Zna ktoś norweski albo jaiś inny dziwny język? 18.03.02, 14:13
              melodis immaisto gara nach fista tuba pulite.

              były sobie takie panocek, ktory łun pracował w radijo i łun tak goda takom
              dialektom niepoznanym. i jom sik tak pytom wsszelakich istot cóż to takiego
              znaczy tyn łodzyw? bo muże tło cuś ważnygo jest? muże tło jokieś przysłanie?

              dobry wieczor.
              dobry wieczor\
              dobry wieczor...

              Antonio Banderas i Szmajdziński.
      • Gość: aard Re: Surre??? IP: 195.117.14.* 18.03.02, 14:15
        Zatem i zaczem z pomocą pośpieszają: Login z Komputerkrainy i wielebny Password
        z CapsLocji. Obaj tędzy to (dosłownie i przenośni) rębajłowie, a przy tym
        cnotliwi jak słowiki po wieczornym udoju. Galopując na swych wiernych
        rozynantach wirtualnego świata: Zewsząd Chędogim i Psie Andaluzyjskim
        przemierzają mile melatonicznych połączeń interneuronalnnych obżerając się bez
        pamięci microchipsami. Oczywiście popijają wodą po-kwiatach-kolońską,
        wyprodukowaną, jak sama nazwa wskazuje w Karnej Kolonii nad Renem. Gdy dotrą
        już na miejsce umówionego spotkania siądą pod wodą i zabulgocą ulubioną
        kołysankę wszystkich hydroplanicznych pilotów cierpiących na wodogłowie: "Nie
        rzucim wody w ten nasz lód".
    • Gość: aard Re: Wątek surrealistyczny IP: 195.117.14.* 20.03.02, 13:45
      Bawem w bój wyruszyły dalsze zastępy płaskonosych, spiczastouszych i bezrękich
      barbarzyńców, aby pokazać wszystkim swoje niepodtarte tyłki. W tej samej chwili
      PYŁKI kwiatowe w powietrzu armia Belle de Bub'a rozPYLIŁA, co ów skutek miało,
      że wszystkie słonie bojowe nagle się ambicją w powietrze uniosły i poszybowały
      do Nirwany cieszyć się łonem Abrahama, a szczególnie jego uroczej Małżonki.
      Widząc to wielebny Password z CapsLocji za telefon chwycił i rzucił nim z całej
      siły w nadlatujący rój. Cóż to był za widok - słonie pryskały na wszystkie
      strony jak krople tłuszczu z mokrej patelni, a psy na komendę podnosiły lewą
      nogę i obsikiwały końskie pęciny.
      Oczywiście sielankę musiał przerwać Prezes do spraw Reasekuracji, który z
      marsową miną i wenusjanskimi zamiarami otworzył drzwi do pokoju sekretarki....
        • Gość: aard Re: Wątek surrealistyczny IP: 195.117.14.* 25.03.02, 09:41
          Tym gorzej świadczy to o Mocy naszej, a zwłaszcza o jej Ciemnej Stronie.

          W dniu dzisiejszym zaczniemy od apelu:
          W Pentagramie zbiórka!!!
          Kolejno odlicz!
          Pięć!
          Pięć!
          Pięć!
          Pięć!
          Pięć!

          Do Hymnu!
          Pięć, pięć, pięćdziesiątpięć (teraz pięciokrotny bis)
          Pięćset Pięćdziesiąt Pięć
          Pięć Pięćdziesiątych

          Po Hymnie!

          Spocznij!
          A teraz kilka spraw organizacyjnych.
          Po piąte, wątek surre też musi mieć jakąś strukturę. Proponuję, aby była to
          struktura oparta na liczbie pięć. Oczeqję propozycji od wszystkich Pięciu
          (niezależnie od tego jak wielu ich w rzeczywistości jest) uczestniqw tego wątq.

          Po piąte, pięciu Piętaszków pętało się po Pentagonie i pętali swymi piętami
          piękne zamiary wszystkich Pięciu Piędrców Pschodu. Piędź ziemi im co prawda w
          pętli czasowej spiętrzyli, aliści pięciu na budę się to zdało.

          Z pięciokrotnym pozdrowieniem
          pięciu aardów
    • p8 Ucho niebios. 25.03.02, 11:12
      Ojcze!!!
      Wysłuchane zostały modły moje, żaby mojej egzystencji powlokła sierść
      męczeństwa. Skazanym został za malowanie w publicznym miejscu napisów
      gloryfikujących sens życia mego, takich jak "Tylko Jezus nie powie ci
      spierdalaj", "Śpiewające fortepiany przerobimy na kajdany" oraz "I love ojciec
      dyrektor". Skazanym na pomoc biednym i potrzebującym, na jazdę PKP i
      komunikacją miejską, na obiady w barze "Ryś", na noclegi w 50m mieszkaniu.
      Boję się ojcze, to zamach na Ciebie!!! Będę bronił swojej wiary, wczoraj
      ulepiłem wodę święconą z chleba i bombę termojądrową z kaszanki i pasty do
      butów. Żywcem mnie nie wezmą!!!

      Ojcze, daj mi siłę aby zmóc ten katar który mnie ogarnia (ci niewierni lekarze
      nazywają to ejc), nieprawda że hmmm, spowiadając można się zarazić. Ogarnia
      mnie strach, oni krążą dniem i nocą wokół mnie. Najczęściej jeżdżą tramwajem
      koło mojego pał.. to jest koło mojej lepianki. A ja ich wypatruję z wieży,
      przez lornetkę (i Bernadetkę też - ona też jest w spisku!!!)


      Ojcze żeganj!!!

      Bonifacy


      ps.Idą po mnie, bez odbioru... kszszsazszzzszszsz no czemu wiążesz na
      plecach, no pyyyyyyyyyyyyyytamm draaniu no nie na plecach..........
      • Gość: aard Re: Ucho niebios. IP: 195.117.14.* 25.03.02, 11:47
        Panie Boziu!

        jako Założyciel i Reanimator tego wątq udzielam Ci niniejszym Upomnienia za
        uprawianie Politykowania i Satyry, które, moim zdaniem, nie mieszczą się w
        ramach Czystego Surrealizmu. Proszę o poprawę w następnym poście.

        Pozdrawiam,
        aard

        P.S. Prywatnie uważam, że Twój text jest superr. ;-))
        aa
        • p8 Re: Ucho niebios. 25.03.02, 12:03
          Hmmm, czy czystym surrealizem nie jest przypadkiem mieszkanie w 50m mieszkaniu
          przez brata Bonifacego???
          Toż to dyskryminacja jego kobiecości, on nie ma się nawet gdzie ogolić!!! że
          już o demakijażu nie wspomnę. A gdzie narysuje kwadraturę koła na drzwiach od
          stodoły połamanym rowerem??? No gdzie, pytam gdzie będzie hodował zaropiałe
          kaktusy tudzież czerwoną brukselką w odmianie niebieskiej??? Kto pokieruje
          jego rozwojem gdy połamie własne prześcieradło w geście protestu przeciw
          wbijaniu gwoździ jego skarpetkami stanowiącymi integralną część z wyższym
          stanem świadomości nawiązywaną za pomocą ruskiego spirytusu??? Absurd??? Nie,
          nie toż to czysta finezja, zawsze marzył o tym aby zostać owocem Jogobelli
          albo czwartym ostrzem w maszynce do golenia Mach25. Nikt go w tym nie
          wspierał, już pani w przedszkolu wiązała mu kiełbasę na szyi, aby choć
          rottweiler z sąsiedniego sanatorium chciał się z nim bawić. Ciężkie było życie
          jego!!! więc teraz ze śpiewem na ustach podąża w stronę słońca dzierżąc w
          dłoni eglemplarz "Bitwy pod Grunwaldem" w skali 3:1.



    • Gość: aard Re: Wątek surrealistyczny IP: 195.117.14.* 26.03.02, 12:05
      Padł zatem wśród burzanów i wzburzony burzową pogodą buzował cały, aby tylko
      nie bluznąć. Aliści pełno było na drzewach tego roku słowikqw i inszych
      ptasiego rodu najdziwaczniejszych, wielkich a ogromnych przedstawicieli.
      Niejeden i strachu przez nie nielichego najeść by się mogł, gdyby nie fakt, że
      wypchanymi będąc, krzywdy nijakiej, nolens volens, wyrządzić niemogły.
      Gdzież zatem bohatyr ów znajdował się? W muzeum ewolucji powiecie? Czyżby?
      Otóż... tak. Był tam własnie i rozkoszowałsię rozkloszowanymi spódnicami
      tamtejszych Uroczych Asystentek, oglądanymi, rzecz jasna, z tak zwanej żabiej
      perpektywy.
            • yaa Re: Wątek surrealistyczny 27.03.02, 14:31
              Należy jednak pamiętać, iż cokolwiek zdarzy się wieczorem, księżyc zawsze
              wypełniać będzie wata cukrowa przemocą zatknięta na fotografii z lat
              dziecinnych. Żadna przyjemność bowiem nie odbierze nam zysku z tonących w
              oparach żółtawego asfaltu pajaców z belek nieheblowanych, poprzetykanych
              świerzym miąszem rudy bizmutu i PCV. No chyba, że wydarzy się najgorsze i
              zostanie nam fioletowa pelerynka z zielonkawych ślimaków niosących w swoich
              wielkich kłach małe bombki przygotowane do zawieszenia na aloesowej gałęzi na
              zielone świątki.
              Pozdrawiam
              Yaa
                • Gość: aard Re: Wątek surrealistyczny IP: 195.117.14.* 28.03.02, 08:38
                  Dzień dobry w języq suurealizmu powinno brzmieć jakoś tak:
                  "Przypuszczam, że po głębszym zastanowieniu dzień ten można by nazwać dobrym,
                  ale tylko jeśli dobrym się okaże, ponieważ w oprzeciwnym wypadq dobrym dniem i
                  tak nie będzie, więc po co go tak nazywać? Zatem użyć powyższego określenia
                  można dopiero po przysłowiowym zachodzie słońca, tylko że wtedy to już będie za
                  późno, więc czy w ogóle warto się witać z tą krową?"

                  Surrealistycznie wita Was w pietym dniu tygodnia, niesłysznie zwanym czwartkiem

                  draa
                  ,maiwardzoP
                      • Gość: aard Re: Wątek surrealistyczny IP: 195.117.14.* 02.04.02, 09:29
                        Ale przynajmniej Yavorius zapuścił korzenie przy ulicy Siur-realizmu :-))
                        Może założymy surrealistyczną spółkę zoologiczną? Coś w stylu "Yaard&vorius"?
                        Skoro już tylko my zostaliśmy na placu udoju...

                        W poświąteczny i surrelistyczny jak zwykle fetorek wita Was
                        aard

                        PS. A jutro będzie smorda, pojutrze czadek, potem swądek, smrodota, śmierdziela
                        no i oczywiście pośmierdziałek :-))
                        śmiaard
                      • Gość: pijaw Re: Wątek surrealistyczny IP: *.chello.pl 20.10.02, 14:27
                        Są za to lotki wysokich lotów uprawiajęce loty latem z lutniami nad latarniami,
                        na które niestety podlotki kiwi-nieloty nie lecą, gdyż nie lubią letniego
                        lotniska i latarek i zapadają w sen nocy letniej w latrynie wieczorową porą w
                        parach w sztruxowych porach z porami w parujących dziobach nad Biebrzą.
    • aard DALI 02.04.02, 12:10
      Dali wam za dużo wolności i wybieracie nie pisać na wątq surrealistycznym.
      Dalibóg mylicie się. Dali i wybiegania w nią myślami się nie bójcie. Dalibyście
      się namówić, by znów tu zawitać i pisać, pisać i pisać bezsensowne i głodne
      kawałki? Daliście sobie radę z tyloma innymi wątkami, czemu, ach czemóż tu
      miałby być inaczej? Dalim i jego Dziełami się posiłqjcie i wenę z nich
      czerpcie. Dalii parę tuzinów by Wam w nagrodę przypadło, gdybyście tylko
      namówić się dali...
    • aard Re: Wątek surrealistyczny 03.04.02, 15:05
      Widzę, że z krowami taka sama lipa. A ja nie odpuszczę!
      Max. Ernst (niem. poważny) będę wyjątkowo dziś, ale wątek ten od zagłady w
      forumowym (od) niebycie uratuję.

      Pozdrawiam,
      draa
            • aard Re: Wątek surrealistyczny 05.04.02, 09:30
              Czy te sygnały miałyby oznaczać "kocham cię", albo "myślę o tobie"? Coś
              takiego? Rzeczywiście bzdura. Proponuję puszczać sobie co 5 minut sygnały z
              najgorszymi wrogami. Niech znaczą "urwę ci jaja!" albo "pocałuj mnie w dupę"
              aard
              • Gość: eyemakk Re: Wątek surrealistyczny IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 18:44
                Nie wiedział właściwie, czemu to zrobił. Wydał właśnie resztę swoich
                pieniędzy na bilet PKP do Białegostoku. Czuł, że w pociągu będzie ich dużo.
                Jego miłości, jego zdobyczy, że przeżyje wiele niezapomnianych chwil, że
                woreczek napełni się po sam brzeg.
                W dzieciństwie nie interesowały go krzyżówki. Co najwyżej kaczki-krzyżówki,
                podobnie jak inne zwierzątka widywane w Zoo. Uzupełnianie brakujących wyrazów,
                owszem, potrafiło go na chwilę zaciekawić, nigdy jednak na tyle, by choć
                próbować rozwiązać całą krzyżówkę.
                Wszystko zmieniło się, wraz z początkiem jego dojrzewania płciowego. Raz,
                całkiem przypadkowo, wszedł w posiadanie krzyżówki. Ot, znalazł gazetę podczas
                sprzątania. Zaczął rozwiązywać i doznał erekcji. Krzyżówka była prosta, więc
                wkrótce zostało do wpisania tylko jedno słowo. Drżącą z podniecenia ręką wpisał
                je także. Co było potem łatwo przewidzieć, faktem jednak było, że żadna
                dziewczyna na filmie lub zdięciu nigdy go tak bardzo nie podnieciła jak ta
                wypełniona krzyżówka. Strumienie gorącej, pachnącej spermy wylewały się
                samoczynnie, bez manualnej pomocy z góry.
                Od tej pory żadnej nie darował, musiał mieć każdą. Spał po dwie godziny
                dziennie, resztę przeznaczał w niewielkiej części na naukę, a później pracę.
                Większość czasu spędzał na rozwiązywaniu krzyżówek. Rozwiązane przechowywał,
                jako pamiątkę i trofeum, z datą i długością orgazmu, z dokładnością do
                dziesiątej części sekundy (jak już mówiłem ręce miał wolne, ale nie do końca, w
                jednej bowiem zawsze trzymał długopis, bądź flamaster, a w drugiej stoper).
                Teraz miał przeszło czterdziści lat i pół wieku rozwiązywania krzyżówek za
                sobą. Miał też swoje mieszkanie, które dostał od kopalni, w której pracował.
                Miał łóżko ze starych krzyżówek, podobnie jak stół i krzesła. W tym pokoju
                (drugi był cały zawalony starymi krzyżówkami, podobnie jak piwnica i podziemia
                pobliskiego kościoła, o czym nawet proboszcz nie wiedział) tylko telewizor,
                wielki stoper w kształcie słonia i flamaster były prawdziwe. Oglądał właściwie
                tylko teleturniej z krzyżówkami, flamastrem wpisywał na ekranie hasła (na
                szczęście flamaster był zmywalny), zanim jeszcze uczestnicy poznali pytania.
                Podobnie rozwiązywał zresztą papierowe krzyżówki. Sam raz wystąpił w
                teleturnieju, ale został zdyskwalifikowany. Nikt nie uwierzył, że w swoim życiu
                rozwiązał ponad milion krzyżówek i zna już układ wyrazów, jakie pasują do
                danego schematu.
                Teraz miał także ten bilet. I obietnice wielkiej przygody.
                Otwożył drzwi pociągu i wszedł do środka. Już w pierwszym przedziale starsze
                małżeństwo rozwiązywało krzyżówkę. Usiadł więc.
                Podglądanie kogoś podczas rozwiązywania podniecało go niemiłosiernie. Tak
                bardzo, że zawsze nie wytrzymywał, i włączał się do gry. Czasem rozwiązujący
                akceptował pomoc, czasem nie. Ta druga możliwość miała dwa zakończenia:
                albo "ofiara" zostawiała mu swoją krzyżówkę, albo oddalała się wraz z nią. Jego
                jednak podniecało każde zakończenie, gdyż rozumiał także miłość innych do
                krzyżówek. W najgorszej sytuacji miał przecież kilkanaście swoich krzyżówek,
                zawsze przy sobie, gotowych do rozwiązania. I prezerwatywe zawsze nałożoną, by
                nie musieć tracić czasu na znajdowanie ustronnego miejsca w celu nałożenia.
                Pociąg ruszył. Starsze małżeństwo radziło sobie całkiem dobrze. Najlepsze
                było to, że mąż wszystko mówił na głos, nie musiało być tego okropnego
                zaglądania komuś do krzyżówki przez lupę. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna z
                wdzięcznością przyjmowali też wszystkie podpowiedzi na hasła, których nie
                znali. Zgodna współpraca zakończyła się po dwudziestu minutach, i cała
                krzyżówka w "Naszym Dzienniku" była rozwiązana. Stoper wskazywał 27.15, gdy
                został wyłączony.