Gość: GS
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.06.04, 22:27
Chwilę temu wróciłem ze służbowego wyjazdu do Łodzi. I szczerze przyznam -
jestem pod bardzo niemiłym wrażeniem, jakie sprawiło na mnie, jako na
przyjezdnym z obcego miasta.
Wrażenie numer jeden: jeśli nie ma się dobrej orientacji połączonej z
umiejętnością czytania mapy to znalezienie jakiejkolwiek ulicy graniczy z
cudem. Jechałem od Katowic w rejon dworca Łódź Kaliska. Po drodze nie
widziałem żadnej (słownie:zero!) tabliczki z nazwami ulic. Co najwyżej może
gdzieś tam daleko na budynkach coś drobnym druczkiem wypisane. Dobrze że
kojarzyłem okolicę z innej wcześniejszej wizyty to jakoś trafiłem.
Wrażenie numer dwa: wjazd i wyjazd. Nie wiem jak Łodzianie jeżdżą, ale jadąc w
miarę przepisowo stałem na KAŻDYCH światłach (no, z wyjątkiem tych koło
szpitala CZMP). Czy miałem tylko dwukrotnie cholernego pecha, czy te światła
zawsze tak działają?