Gość: Lina
IP: *.toya.net.pl
27.09.04, 12:41
Po raz kolejny starałam się o pracę. Dowiedziałam się, że firma poszukuje
osób do biura. Umówiłam się na rozmowę i pełna optymizmu, wkroczyłam do "sali
rozmów". Wielki Brat, a konkretnia mówiąc Średnia Siostra, uświadomiła mnie,
że mam być akwizytorem, który sprzedaje usługi finansowe... Jeszcze
uświadomiła mnie, że ta fascynująca praca "kosztuje" 270 złotych, bo
przecież... muszą mnie przeszkolić...
Powiem Wam jedno- chciałabym, żeby- mimo tego, że skończyłam studia, znam
języki obce i potrafię obsługiwać komputer- ktoś zaproponował mi chociażby
pracę w sklepie- obuwniczym, odzieżowym, chemicznym itp. itd. Tęsknię za
pracodawcą, któremu nie przyszło na myśl, abym chodziła po ulicy, domach,
tudzież po swojej rodzinie i usiłowała sprzedać (często marne) produkty...
Eeeech... Żal ściska serce... Kolejne rozmowy to kolejne porażki... I chociaż
wiem, że już pewnie macie dosyć tych wątków, musiałam to napisać. Po prostu
wybaczcie...