yavorius
16.05.02, 22:13
Ja i dzień nie śpimy nad ranem
On rodzi się z tęsknoty do życia
Ja umieram z tęsknoty do Ciebie
I o czwartej rano razem nie śpimy
03.06.1996
===
Sucha, pusta droga
Słońce gaśnie horyzont przed nami
Idąc, znikamy w siebie
A księżyc świeci niebo nad nami
18/19.06.1996
===
Świetlik zna drogę do Twego ogrodu
Przelatywał nad nim setki razy
Teraz nadlatuje cicho, nie świeci już w mroku
I przysiada w pewnej od niego odległości
Czuje róże i konwalie w popołudniowym powietrzu
Aromat grilla i smak jedności w wieczornym
Opuszcza więc swoją kryjówkę
I ze łzami w oczach uderza w drzewo
Pod którym siedzieliśmy tamtego wieczora...
13.07.1996
===
W ciszy wieczoru horyzont zaprasza spokojem
Gwiazdy spadają w otchłań bez dna
Siedząc obok siebie, szukamy się nawzajem
By w końcu odnaleźć w najpiękniejszym śnie...
03.08.1996
===
Przegryzam wieczorną porażkę
Popijając ją codziennym kubkiem samotności
05.08.1996
===
Czuję Cię obok siebie
Twoja obecność ogrzewa moją duszę
Zmieniłem się, jestem innym człowiekiem
I wiem, że to jest, jest!
20.10.1996
===
Śpimy, tuląc się do siebie
Bez słów szukamy szczęścia
Znajdując je w sobie
Wbrew tym, którzy nas ranią
20.10.1996
===
ŚWIATŁA 1
Dzień już minął, wieczór też
Noc zapala w mieście światła
Nieistotne - śnieg czy deszcz
Idzie młoda, piękna, smagła
Jej niebieskich oczu blask
Nie pozwala mi dziś zasnąć
W długich włosach setki gwiazd
Zdają nigdy się nie gasnąć
Mgła swym płaszczem Ją nakryła
Chroniąc Ją przed nocy chłodem
Ścieżką w parku nadchodziła
Zatrzymała się przy klonie
Trzy minuty już minęły
Odkąd przy tym drzewie stała
Po policzkach łzy płynęły
A przyroda z Nią płakała
Wstałem z ławki, bo do siebie
Chciałem mocno Ją przytulić
Lecz zniknęła, bo na niebie
Dzień zaczynał się już budzić
Burza drzewo powaliła
Próżno dzień i noc czekałem
Ona się tam nie zjawiła
Nigdy już Jej nie spotkałem
15.12.1996
=
ŚWIATŁA 2
Jestem białą kartką
Na której odciśniesz swe piękno
W świetle dnia jestem nie zapisany
Lecz gdy spojrzysz pod światło
Znajdziesz trzy znaki wodne
Świadczące o mojej autentyczności
Spójrz na mnie w świetle
Lampy ultrafioletowej -
PŁONĘ
30.01.1997
=
ŚWIATŁA 3
Spłonąłem
Teraz, kiedy jest już po wszystkim,
Kiedy ogień strawił mnie do końca
Jestem garstką popiołu w zaciśniętej pięści życia
Rozwiany przez wiatr losu po całym świecie
Patrzę na migoczące światła miasta
Okrytego czarnym płaszczem nocy
I czekam na ciepły oddech miłości
07.02.1997
===