pocoto05
09.02.04, 19:34
"Swoje"życie rozpocząłem w latach 90-tych,przyjechałem do miasta,tu znalazłem
prace,mieszkanie-właściwie to pokoik w piwnicy no i jakoś sobie żyłem.
Chciałem jednak troche bardziej zaistnieć i żyć jak normalny człowiek,
jednak zarówno w pracy jak i w urzędach "wpajano " mi ,że jestem po prostu
nikim i o nic nie moge "prosić".W pracy wiadomo,rządziły prawa:
1.Pracodawca ma zawsze racje
2.W razie jakiś niejasności- patrz punkt pierwszy
Nie burzyłem się bo wiedziałem czym to grozi....
Próbowałem cos zrobić z moja kiepska sytuacją mieszkaniową,tutaj panowie
prezydenci,urzędnicy sprowadzali mnie na ziemie-"ty nie masz tu żadnych
praw-ty po prostu nie istniejesz".
W ten sposób przez te naście lat sprowadzano mnie na ziemie-swierdzając,
że po prostu nie istnieje no to co mi ma sie należec?
Podobno w Unii ma być lepiej.Pracowałem w jednym z mających najwięcej do
powiedzenia obecnie państw Unii,gdzie na początku było wszystko dobrze,
nieco później próbowano mi udowodnić ,że jestem NIKIM- co udało się.
Może ktoś powiedzieć....kiedyś ludzie żyli w takich a takich warunkach.....
ja też wychowywałem się w dziewięcioosobowej rodzinie na dwóch pokoikach
i jakoś żyje,ale czy tak ma wyglądac życie w XXI wieku?
Czy ja mam jakieś szanse na NORMALNE życie?Powiedziano mi:"jeśli nie bedziesz
chodził wokół własnych spraw to nic nie będziesz miał-ale wszystko zgodnie
z prawem"-właśnie dlatego udowodniono mi,że jestem NIKIM.
Czy ja mam mieć jakąś nadzieje,że po wejściu do Unii będe miał lepiej?
Czy coś się zmieni,że będe mógł powiedzieć o sobie,że jestem kimś i ja
też się licze na tym świecie,że tez jestem potrzebny?